środa, 9 maja 2018

Detoks

Na Majówce nie mogłam się odgonić od powracającej myśli: czas na kolejny detoks. A że bardzo dobrze wspominam ostatni KLIK, chwyciłam za długopis, notatnik i książki Agnieszki. Książki Agnieszki już dobrze znacie, są one niekwestionowanie najlepsze. Każdy przepis jest  dosłownie: pycha & palce lizać, mniam, mniam, mniam, obłedne zapachy i smaki świata.. 
Przyznaję do przepisów Agi miałam ochotę dodać coś nowego, coś zupełnie nowego. Chwyciłam za komórkę, wpisałam DETOKS w polu wyszukiwarki katalogu bibliotecznego, kliknęłam enter.  W wynikach, wyświetliła się całkowita nowość: "Detoks" 2018 rok, nie zastanawiałam się dłużej, zamówiłam i wczoraj odebrałam. Ekhm.... cóż...nie o taki detoks mi chodziło. hahahaha


Już na widok samej okładki roześmiałam się w bibliotece. Wiecie jakie było pierwsze zdanie z opisu książki? "W łódzkiej kamienicy zostają odnalezione zmasakrowane włoki studentki". W sumie po tym zdaniu włosy stają dęba, bibliotekarka powiedziała, że absolutnie nie książka z przepisami, a kryminał łódzkiego pisarza.
Pokręciłam chwilę nosem. Zabrałam książkę do domu. Stwierdziłam, dam jej szansę, tym bardziej, że jak ją kartkowałam, to moją uwagę przykuł jakżeby nie inaczej wyraz: mózg. Szkoda, że nie zauważyłam, że praktycznie na każdej stronie aż się roi od jednego słowa na literę: "k".
Pamiętacie "Wojnę polsko-ruską pod flagą biało-czerwoną" Masłowskiej? Tego nie dało się czytać... i "Detoksu" też nie da się czytać... przynajmniej ja nie dałam rady. Jeżeli będziecie mieć książkę w rękach, zaglądnijcie na stronę 508 zacznijcie czytać tekst od daty 2015, wytrwajcie do strony 509. Jeżeli odpowiada Wam język, to książka dla Was.
Książka ma wywołać emocje. Od kryminału oczekiwałam rozbudowanego napięcia,  odczuwania narastającego niepokoju i strachu. Czytając "Detoks" miałam minę grymasu i zniesmaczenia... nie sądzę, że autorowi chodziło o taką reakcję czytelnika.


Z biblioteki wróciłam jeszcze z jedną książką, widać ją w tle Detoksu. Dziewczyna ze sklepu z kapeluszami Doroty Gąsiorowskiej, to już było świadome zamówienie :) Wcześniej szukałam kilku letnich powieści do czytania i na ich znalezienie zeszło mi  godzinę, wczytywałam się w recenzje i opinie, tylko decyzja o detoksie, była impulsem :D
Po dokładnej selekcji wielu książek. Wybrałam Dziewczynę i Kamienicę pod Szczęśliwą Gwiazdą. Akcja dwóch powieści ma miejsce w Krakowie. A, że mieszkałam w mieście Lajkonika i Smoka Wawelskiego 8 lat, byłam bardzo ciekawa, jak to miasto zostanie opisane przez autorki.

Obiecuję, że nie mam dnia chandry i nie uwzięłam się na autorów, ale o ile: Detoks całkowicie zniechęcił mnie do czytania po paru minutach, to po 140 stronach Dziewczyny ze sklepu z kapeluszami miałam wrażenie, że ciągle czytam tą samą powtarzającą się rozmowę:
A: Czy coś się stało?
B: Nie, nic.
A: Przecież widzę, że Cię coś męczy?
B: A gdzie tam...
A: Mi możesz powiedzieć!
B: Nie, nic.
A: Mów! Co się dzieje?
B: Nic takiego
A: Martwię się o Ciebie, co się dzieje?
B: To chwilowe zmęczenie, nic mi nie jest...
itd.
Ja wiem, że trzeba zbudować kontekst, wprowadzić kolejnych bohaterów, żeby przejść do rozwinięcia akcji, ale litości 100 stron na wstęp.... gdzie niewiele się dzieje. Nie mam takiej cierpliwości...
Znacie mnie, na co dzień nie czy tamtego typu książek, wole zdecydowanie książki o tematyce biznesu i psychologii (te drugie im bardziej medyczne tym lepiej), ale ostatnio przykuła moją uwagę  w księgarni okładka Francuskie Zlecenie (dziewczyna z apretem, a że ja lubię robić zdjęcia, to prosty rachunek+1=2). Przeczytałam opis i pomyślałam, w sam raz na Majówkę. Majówki książka się nie doczekała, bo przeczytałam ją w 3 godziny, po powrocie do domu. Podczas czytania zapomniałam o wszystkim wokół mnie. Po ostatnim zdaniu byłam naprawdę w bardzo dobrym humorze. Już zapomniałam, że można tak szybko pochłaniać książki i się przy nich zrelaksować.
A., że apetyt rośnie w miarę jedzenia i wiecie ze wstępu tego posta, że zaczęłam szukać więcej książek na lato, na weekendy, na chwilę zapomnienia.


To chyba, nie zdziwi Was fakt, że Dziewczynę ze sklepu z kapeluszami przeczytałam w 5 godzin. Nie, żebym się chwaliła tempem czytania, chodzi o to jak wciągająca była to książka. Przyznam jednak, ze z 552 stron opuściłam ponad 200 stron hahaha
Obiecuję, że nie mam dnia chandry, i nie uwzięłam się na autorów. Jednak te pierwsze 100 stron o dopytywanie się co się stało babciu/ Magdo, naprawdę mnie zmęczyły i w sumie miałam tej książce podziękować. Cieszę się, że tego nie zrobiłam.
"Wznowiłam" czytanie od ok 300 strony i ....  się ...zaczęło Akcja z kartki na kartkę rozwijała się w takim tempie, że nie byłam w stanie odłożyć książki ani na moment. Czytałam tak szybko, że zaczęły mylić mi się kobiety, która jest która i którą, której która co zrobiła. To wszystko z podekscytowania wyjawianych kolejno, naprawdę zagmatwanych tajemnic. Żadna nie była oczywista i ani jednej nie dało się domyślić. Ostatnie 200 stron czytało się, absolutnie na jednym wdechu. Były tak wciągające. I ten język autorki. Piękny!!! Jak ktoś prowadzi zeszyt ze ważnymi cytatami, to niejedno zdanie z tej książki, zostanie w nim zapisane, a już ostatni akapit. Ostatni akapit to majstersztyk pióra.

Co do opisu Krakowa, to było go zdecydowanie za mało :( a już myślałam, że się powłóczę wirtualnie znów po ulicach krakowskich. Za to jak przeczytałam, że SPOJLER dziewczyny chodzą na jogę na ulicę Długą, to bezwiednie uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Ciekawe, czy to zbieg okoliczności, że ul.Długa i joga. Czy jednak chodzi o prawdziwy adres Długa 17, a tam znajdowała się jak mnie pamięć nie zawodzi Szkoła Jogi Sadhana. Całe 35 numerów dalej znajduje się kamienica, w której mieszkałam :) Awww wspomnienia :)

Jak znajdę dobry detoks warzywny, obiecuję, że dam Wam znać i zanim go zamówię, to dwa razy sprawdzę, czy jest to książka z przepisami :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie ogromna motywacja, jednak komentarze nie związane z treścią wpisu będą usuwane.
Chcesz napisać do mnie prywatną wiadomość skontaktuj się ze mną przez facebook www.facebook.com/aktywnezyciemary

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...