piątek, 20 maja 2016

Jak przestać jeść słodycze?

Ha ha ha, takiej rady sądzę, że nikt kto mnie czyta i ogląda się nie spodziewał. Przyznaję, jak na mnie, jest to dość zaskakująca, a nawet pewnie dla wielu szokująca rada. Otóż radzę jeść słodycze i to w dużej ilości, a rezultat będzie zaskakujący, jednocześnie zastrzegam, aby gdyby ktoś nabrał ochotę na cytowanie moich słów, to prośba, żeby założenia późniejsze wraz z podsumowaniem, w szczególności informacje z perspektywą czasu również były przytoczone, a nie tylko wyjęte z kontekstu: Mary radzi jeść dużo słodyczy.
To jakie są to dodatkowe założenia i jak przekłada się jedzenie słodyczy w dużej ilości na zaprzestanie jedzenia słodyczy? Na pierwszy rzut oka, logiki w tym nie ma, niektórzy powiedzą, że jest to bezczelne namawianie do jedzenia słodyczy, i najlepiej będzie, żeby takie osoby, co głoszą podobne herezje siedziały cicho, bo lincz wszystkich "pro fitowców zdrowego odżywiania" gotowy.


 To wyjaśniam już mój kocept w punktach, coby wszystko jasno doprecyzować.


1) Kup dużą ilość słodyczy jednego rodzaju., wyłącznie jednego rodzaju np.
- 4kg cukierków  krówek (wyłącznie krówek, a nie mieszanki krówek, trufli, michałków, kukułek itd)
 - albo 4kg czekoladowych wafelków, które lubisz (znów jednego rodzaju np. czekoladowych, a nie mieszanki czekoladowych, orzechowych, kokosowych, tofi itd)
-  albo 4kg lizaków( i znów wyłącznie jednego smaku np. czereśniowe, a nie mix. róznych smaków).
Ja kupiłam jeszcze będąc w US moje ukochane na świecie M&M's : 3 wielkie paki po 1,5 kg i jedną o wadze 0,7 albo 0,5 kg nie wiem ile dokładnie, bo nie mam opakowania.

2) Jedz pierwszego dnia ile chcesz (ile chcesz patrz poniżej pkt 11), dla mnie było to zjedzenie tej mniejszej paczki do połowy.

3) Każdego kolejnego dnia, jadłam miseczkę moich przysmaków.

4) Po około dwóch tygodniach, patrzyłam M&M'sy z niechęcią, jadłam ich dosłownie kilka sztuk

5) Po miesiącu wcale ich nie chciałam jeść, od czasu do czasu przypominałam sobie o ich istnieniu i podskubywałam jedynie kilka sztuk, bardziej się nimi dzieliłam z innymi niż sama je jadłam.

6) W tym czasie zniechęcenia, paczki ze słodyczami schowałam głęboko w szafie, w plecaku, pod ubraniami i kołdrą i to również spowodowało duży hamulec, bo z czystego lenistwa nie chciało mi się wyciągać ubrań, kołdry, a potem wszytko jeszcze raz układać, za każdym razem kiedy chciało mi się coś słodkiego.

7) Brak wizualnego bodźca M&M'sów nie prowokował do opychania się, bo wiadomo jak coś leży na widoku to sięgamy po to odruchowo.

8) Jak widać, ta mało zdrowa metoda przejedzenia, jednym rodzajem słodyczy, poskutkowała tym, że całkowicie przesłodzona, wcale nie miałam ochoty na słodkie

9) Coś czego sobie odmawiamy, też działa na nas jak ogromny motywator, im bardziej coś jest zakazane w diecie, tym bardziej to chcemy.  A ja sobie nie zakazałam, i ta wyjątkowość słodyczy została utracona, to już nie był przysmak, a obowiązek jedzenia, a to już nie jest aż tak atrakcyjne, przez co. raczej teraz trzeba mnie zachęcać do zjedzenia, bo totalnie mi się znudziły.

10) Nuda wygra! Uwielbiamy różnorodność, sądzę, że gdybym kupiła kilkanaście różnych słodkości w dużych ilościach, cały schemat odniósłby klęskę, bo nie byłoby czasu na znużenie, a tak jedzenie w kółko tego samego spowodowało, że bardzo szybko już sam widok czekoladowych jajek z orzechami był sam w sobie stoperem, a nie bodźcem do jedzenia. Nuda zadziała, jeżeli przez miesiąc, nie będziemy jeść innego typu słodyczy, a tylko i wyłącznie wybraną przez nas jedyną słodkość. Nuda zadziałała, straciłam zainteresowanie cukierkami, byłam przesłodzona, nie chciałam niczego słodkiego, tym samym przestałam je jeść !!! Chyba tego chcieliśmy, a najlepsze, że uzyskałam to, nie przez wyrzeczenia, to się chyba nazywa szach mat.

11) Ostrożność. Ah te internety, nigdy nie wiadomo, kto dany tekst przeczyta i jaki fragment sobie z niego wybierze. Pisząc objeść się- jedz ile chcesz, mam na myśli stan, w którym czujesz, że więcej nie chcesz, absolutnie odradzam objadania się do tego stopnia, gdzie będziesz wymiotować z przejedzenia. Ekstremalność jest zła i zawsze ją odradzam także w treningach, przerażają mnie osoby trenujące, do momentu aż tracą przytomność albo robi im się ciemno w oczach. Mi chodzi o zjedzenie większej ilości, chyba każdy czuje różnicę miedzy 4 miseczkami słodyczy, a 4 garami 10 litrowymi słodyczy, mi chodzi o miseczki, tyle wystarczy, resztę dokona znużenie kolejnymi dniami i kolejnymi porcjami tego samego wybranego słodkiego przysmaku. Po 2 tygodniach to przysmakiem raczej nie będziesz go już nazywać.

Podsumowanie i perspektywa czasu

Gdyby patrzeć na całość metody przez pryzmat 2 tygodni jest to czyste niezdrowe szaleństwo opychania się słodyczami, ale gdy popatrzymy na to przez pryzmat jednego roku, to epizod 2 tygodniowego mało zdrowego jedzenia dużych ilości słodkiego poskutkował tym, że przez kolejne 6 miesięcy jadłam niewielkie ilości słodkiego, bo z przesłodzenia nie miałam ochoty na więcej, a już ostatnie 6 miesięcy, to uważam się za abstynenta słodkiego. ewentualnie od czasu do czasu coś drobnego przekąszę, bez wyrzutów. I w tym długoterminowym rozrachunku ta dość ekscentryczna metoda przekłada się na ogromnie pozytywny zdrowy wpływ na mój organizm.

Teraz tak jak mówiłam w filmie, wolę zrobić sobie herbatę z miodem, cytryną i imbirem niż zjeść miseczkę cukierków. Słodycze straciły dla mnie syndrom zakazanego owocu, przez to dwutygodniowe przejedzenie i traktuję je jako dodatek do swojego odżywiania. Przechodzenie alejką ze słodyczami nie jest już katorgą w stylu: "nie wolno Mary!". "Zakaz". Przechodzę tamtędy bez większych emocji, ewentualnie nowości zwrócą moją uwagę i albo je kupię albo nie, ostatnio kupiłam sobie z ciekawości czekoladę z oreo- minął już miesiąc, a jej dalej jest aż pół opakowania.

Kolejny przykład z życia jak duża ilość tej samej rzeczy szybko się nudzi.
Ostatnio odwieczny problem u mnie był z serem, a raczej brakiem sera w lodówce. 

Te małe tacki z serem po 150g szybko się kończyły, a żeby pójść na kolejne zakupy w tyg. to nikomu się nie chciało. Na ostatnich zakupach, wybór padł na 1kg sera, ekhm..... czy muszę mówić jak szybko się on wszystkim znudził, plasterków nie mają końca.  Obecnie nawet nie chcę słyszeć o serze. Wszystko w dużej ilości jednego rodzaju, traci swoją atrakcyjność i szybko z "ach" robi się "blee". Przez ten ser jem teraz więcej smothie, bo jak pomyślę, że mam na kolejne śniadanie albo kolację zjeść kanapki z serem, to normalnie aż się nerwowa robię.

Chciałam uwolnić się i odciąć od patrzenia na słodycze przez pryzmat owocu zakazanego w diecie, mój stosunek do słodyczy jest całkowicie obojętny, koniec z prawie że kompulsywnym kupieniem sobie czegoś słodkiego po wielu tygodniach wyrzeczeń, bo nie wolno. Słodycze straciły całkowicie dla mnie swoją atrakcyjność, i stały się dodatkiem w diecie.
Pochowane głęboko w szafkach sprawiają, że wiem, że mam coś słodkie w domu i jak chcę, to sobie coś wyciągnę i zjem, a nie jak kiedyś, panika, chce słodkie tu i teraz wiec szybko do sklepu. A w sklepie to na jednej paczce cukierków się nie kończyło, wygrywała różnorodność i obecne uczucie chęci zjedzenia słodkiego, dlatego oprócz cukierków, lądowały pierniki i rogaliki itd. Uwolniłam się jeszcze od uporczywych męczących myśli o słodkim, znacie to jak się myśli obsesyjnie o jednej rzeczy, to potem się ją widzi wszędzie, jak nie na wystawie, to w gazecie, filmie, ktoś powie, że pyszne ciasto z gorącą płynną czekoladą w środku upiekł, a ty ślinotok i zaraz wewnętrzne skarcenie, nie wolno, nie wolno. Przez to, że słodycze straciły dla mnie swoją niedostępność i przestałam sobie ich zakazywać, straciłam nimi zainteresowanie, delektuję się smakiem a nie wygłodniale zajadam.
To tak jak jazda na gokartach, pierwszy raz super fun, z czasem  jazda robi się codziennością i już zapał niknie, gdyby do tych gokartów dodać jeszcze zakazik, jak ze słodyczami nie wolno jeździć go kardami, to już całkowicie mamy identyczną sytuację jak ze słodyczami. Zgadza się ciągłe jeżdżenie na gokartach może spowodować wypadek, ale codzienna jazda szybko znudziłaby się i jazda zmieniłaby się w przejazdy, bez ekscytacji jak za pierwszym razem, albo jak były te jazdy zakazane.


Czy ta metoda w długiej perspektywie czasu Was przekonuje, czy wolicie jednak konspekt zdrowego zamiennika słodkiego typu herbata z miodem i imbirem.

8 komentarzy:

  1. Ja bym nie dała rady, miałabym wyrzuty sumienia z powodu pustych kalorii, a po drugie chyba by mnie codzienne jedzenie tylko jeszcze bardziej przyzwyczaiło do smaku. W słodyczach zastosowałabym tak jak w przypadku mięsa: rzucenie z dnia na dzień, a zauważyłam, że im dłużej nie jem słodkiego tym mniej go pragnę. Ale potem jest impreza, tort, cukierki i wszystko zaczyna się od początku :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też miałam wyrzuty, ale jak patrze na to przez pryzmat roku to znikają do zera. Jasodhara pozazdrościć u mnie rzucanie z dnia na dzień nigdy się nie sprawdziło, a tak bym chicała!

      Usuń
  2. Podziwiam odwagę podjęcia się takiego zadania. U mnie mogłoby to skończyć się niepowodzeniem , chociaż przyznam , że podczas majowego wyjazdu ,,przedawkowałam" słodycze i jakoś mnie odpychają ;)

    vanillaplan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a widzisz, czyli jednak coś jest na rzeczy :)

      Usuń
  3. Byłam w szoku, że radzisz jeść słodkie w dużej ilości, jednak widzę jak w perspektywie czasu ograniczyło się to tylko do miesiąca. Dziwny sposób,ale widać skuteczny, nuda zrobiła swoje. Gratulacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majka, właśnie o to mi chodziło, tak przyznaję dziwny sposób, długo się zastanawiałam czy o nim pisać, no bo radzenie komuś zjedzenia dużej ilości na słodycze, żeby przestał je jeść brzmi groteskowo :)

      Usuń
  4. Bardzo rzeczowe porady, prawie wszystko w rzeczywistości zależy od psychiki :) cukier też uzależnia i ja pn. kiedy z niego już zrezygnuję, później jest mi łatwiej. Z czasem jak się odzwyczaję, to potrafię przejść obok większości słodyczy niemal obojętnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Może to właśnie sposób na mój apetyt? :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie ogromna motywacja, jednak komentarze nie związane z treścią wpisu będą usuwane.
Chcesz napisać do mnie prywatną wiadomość skontaktuj się ze mną przez facebook www.facebook.com/aktywnezyciemary

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...