środa, 18 lutego 2015

Jillian Michaels świętuje dziś swoje 41 urodziny!

Uwierzcie mi, to naprawdę przypadek, że piszę o kolejnej solenizantce w tak krótkim czasie - ostatnio było o Jennifer Aniston KLIK, a dziś będzie o 41 letniej Jillian Michaels, czytam jej książkę i w poszukiwaniu o niej wiadomości w internecie zobaczyłam, że ma dziś urodziny!

Możesz opuścić moje wywody odnośnie 125 dni ćwiczeń i przejść do fragmentu wpisu zaczynającego się 3:2
Systematyczność ćwiczeń opanowałam do perfekcji - zaznaczam po raz n-ty, że porzuciłam całkowicie mordercze treningi, dlaczego tak się stało możesz dowiedzieć się z tego filmu KLIK  Tak, ćwiczę codziennie, jednak są to treningi o bardzo zróżnicowanej intensywności. Pomimo tego, że dziś minął 125 dzień ćwiczeń, widoczne efekty nie powalają. Nawet nie zdajecie sobie sprawę z tego ile wysiłku kosztuje mnie powstrzymanie się przed powrotem do ultra intensywnych treningów, gdzie z tygodnia na tydzień, widoczne efekty dawały ogromną satysfakcję, Nic z tego, biorę głęboki wdech i wydech, rozkładam matę i robię trening,wkładają w niego tyle siły, na ile jest intensywny nic ponad to.
Tak zgadza się, ćwiczy mi się teraz z ogromną łatwością, tak zgadza się, skóra napięła się i jest bardziej elastyczna, tak zgadza się opona zmniejszyła się, ale ja tak bardzo chcę zobaczyć zarys mięśni na brzuchu, no!!!!!!!!!! Przy 125 dniu, mogłoby się coś kuźwa pokazać wreszcie!

Gorycz, spowodowała, u mnie kilku dniową rozkminę: o co chodzi w tym wszystkim, co robię nie tak?!
Dobrze znacie moje podejście do problemu: jest problem, trzeba znaleźć rozwiązanie, użalanie się, to tylko tkwienie w problemie, a zbyt długa bitwa myśli w głowie, jedynie sztucznie powiększa problem, zamiast rozwiązywać.
Oto co zrobiłam i co planuję w kwestii mojego brzucha "niedobroty", który ze wszystkich sił stara się być moim BFF (best friend forever-na zawsze najlepszym przyjacielem). 
  • po pierwsze: zastanowiłam się, czy kiedykolwiek zbliżałam się przez jakieś działanie do swojej wymarzonej sylwetki. Tak, raz w życiu udało mi się, zarysować mięśnie: bicka i delikatnie brzucha, co więcej spłaszczyć go. Oglądając zdjęcia skupcie się na sylwetce, całkowicie pomijając moją biżuterię a la 50 cent- omg! skąd ja dorwałam taki naszyjnik- hahaha.
    Mała uwaga do szukających sensacji, skandali, kłamstw i problemów tam, gdzie ich nie ma: obecnie w miejscu pieprzyka z prawej strony brzucha mam bliznę po jego usunięciu, nazwa mjkv-shape.blogspot.com to stara nazwa mojego bloga, zresztą odsyłam Was tym KLIKNIĘCIEM do mojego wpisu, z którego pochodzą te zdjęcia, tym samym rozwiewam wszelkie wątpliwości czy ta osoba bez głowy poniżej, to ja czy nie ja- oczywiście, że ja. Skoro mamy jasność, przechodzimy do punktu drugiego 



  • po drugie: dzięki czemu takie rezultaty osiągnęłam? Byłam w trakcie realizacji projektu 100 dni z Chodakowską, a dokładniej efekty ze zdjęć były po 3 tyg regularnych treningów + z uwagi, że był środek lata, postanowiłam również zadbać o to, aby dieta, składała się w 90% z samych surowych warzyw i owoców
  • po trzecie: co się po tych trzech tygodniach później stało? Cóż nastąpił cały szereg zdarzeń, już je wypunktowuję:
    1) ćwiczyłam w trybie 4 dni ćwiczeń : 1 dzień przerwy, znów 4 dni ćwiczeń : 1 dzień przerwy, znów 4 dni ćwiczeń : 1 dzień przerwy itd. Z tego co pamiętam treningi rozłożyłam tak:
    1 dzień killer
    2 dzień bieganie (kółko 4 km wokół krakowskich plant zakończone zawsze kilkusekundowym sprintem) + skalpel
    3 dzień killer
    4 dzień bieganie (kółko 4 km wokół krakowskich plant zakończone zawsze kilkusekundowym sprintem) + skalpel
    Po czterech tygodniach treningów zaczęłam odczuwać ich negatywne skutki :(
    Prawie całkowity brak rozciągania, sprawił, że czułam się opuchnięta, mięśnie były zbite i widoczne- tak przy okazji zdradziłam cały sekret, czemu po jej ćwiczeniach ciało szybko pokazuje efekty, co zresztą zdjęcia wyżej jednoznacznie również pokazują. A pamiętajmy, że rozciąganie zmniejsza ryzyko kontuzji i nadaje gibkość ciału, poza tym wysmukla i wydłuża/rozciąga mięśnie.
    I stało się, ćwicząc kości zaczęły mi chrupać i strzelać, czego wcześniej nigdy nie miałam ( ale wcześniej, gdy trenowałam to raz, że miałam 15 minutową rozgrzewkę, a dwa 15 minutowe rozciąganie) podczas jednego treningu, tak drażniło mnie to strzelanie kości, że szarpnęłam nogą z całej siły, a w pokoju rozległ się głośny trzask i o to w cudownie inteligentny sposób na własne życzenie nabawiłam się pierwszej i jedynej kontuzji [ byłam u trzech różnych lekarzy, na kilku prześwietleniach, na których nic nie było widać bla, bla, bla itd jedyne co lekarz zalecił to przestać ćwiczyć bla, bla, bla standardowa odpowiedź bla, bla, bla w wielkim skrócie dopiero od kilku miesięcy kontuzja się uspokoiła ( mięły ponad 2 lata), przypomina ona o swoim istnieniu w trakcie jednego ćwiczenia, dlatego zrezygnowałam całkowicie z jego wykonywania i mam się dobrze].
    Dobra, bo zaczyna się z tego wpisu robić historia życia, dalej skupię się na samych konkretach.
  • po czwarte kiedy odkryłam, że bliskie zeru rozciągania w treningach Ewy mi nie służą- zaczęłam sama wykonywać 15 minutowe głębokie rozciąganie po treningach, co spowodowało, że po dwóch tygodniach uczucie opuchnięcia i zbicia masy znikło, ciało się wysmukliło, mięśnie przestały być wydęte, przez co mniej widoczne, czyli już takiego efektu wow na brzuchu nie było widać,ale przynajmniej przestałam się czuć jak przykurcz
  • po piąte po tych ciągłych intensywnych ćwiczeniach, zaczęłam być potwornie zmęczona, coraz więcej dni opuszczałam ze 100 dniowego projektu zamiast ćwiczyć itd
  • po szóste dieta: całe to sokowanie i ciągłe przygotowywanie jedzenia na świeżo zaczęło mnie też męczyć, więc....z 90% surowej diety również niewiele zostało
  • po siódme zaczęłam odliczać tylko dni do tego kiedy ten cały projekt się skończy, ponieważ ograniczenia i nakazy ćwiczeń zaczęły bardziej mnie drażnić, niż przynosić radość. Tym bardziej, że po włączeniu długich sesji rozciągających, mięśnie zaprzestały być tak cudnie widoczne jak na początku itd.
  • po ósme: Czas wyciągnąć wnioski! Do projektu 100 dni podeszłam z wielkim entuzjazmem i zaangażowaniem, pokonał mnie jednak brak wiedzy: brak wiedzy z zakresu tego jak ćwiczenia wpływają na pracę mięśni i co z tego wynika, brak wiedzy o odżywianiu, brak wiedzy mentalnej, co robić, gdy dopada Cię kryzys i wypalenie. Przyznaję, w tamtym czasie, swoją wiedzę opierałam w głównej mierze na zasłyszanych opiniach, ogólnej wiedzy i od czasu do czasy wyrywkowych zrywach uzupełniania wiedzy, spowodowane to było, gdy mi coś nie pasowało: np. ogólnie powszechne uznanie, że jak jogurt, kefir, ser biały na diecie to tylko 0%, a przecież dobrze pamiętałam, z chemii, że witaminy rozpuszczają się w tłuszczach, tym samym używanie tego typu tworów spożywczych delikatnie mówiąc to idiotyzm. Ten cały idiotyzm wynikał z mitu, że tłuszcz jak i kolejny mit węglowodany, to istne zło wcielone podczas bycia na diecie-a te przekonania mili państwo o tym, że węglowodany są złe, tłuszcz jest zły to nic innego jak dowód na to, że swoją wiedzę na temat zdrowego jedzenia i diet opieramy na zasłyszanych opiniach, a nie na wiedzy naukowej, która takie nonsensy obala!
    Szarpnięcie nogi, gdy słyszałam przeskok kości też świadczy o nikłej wiedzy itd. 
3:2 Czuję się, że z trzech składowych idealnej sylwetki opanowałam dwie.
Kontuzja na tyle mnie wystraszyła, że temat tego jak pracują mięśnie, na co uważać, przy różnego rodzajach ćwiczeń był dla mnie priorytetem. Poprawność wykonywanych ćwiczeń stało się dla mnie numerem jeden. Na kondycję nie mam co narzekać, jestem z niej bardzo zadowolona, te codzienne ćwiczenia zrobiły swoje, czuję gibkość i zdecydowanie zwiększyłam zakres ruchów wykonywanych ćwiczeń. Bardzo dobrze znam prawidłową pracę mięśni

Ponad trzy lata zagłębiania się w psychologię sprawiły, że w tej tematyce odnajduję się jak ryba w wodzie jakikolwiek stan zwątpienia, zniechęcania, braku motywacji potrafię zniwelować teraz w dosłownie 5 minut.

Zostaje jeszcze jeden kluczowy element układanki - odżywianie - dobrym określeniem byłoby stwierdzenie, że mi się wydawało, że ja dobrze się odżywiam, ale im dłużej prowadzę codzienny dziennik tego co jem tym jednoznacznie zaczynam widzieć, że w tym obszarze wcale nie jest tak różowo jak mi się wydawało. Kawę z mlekiem i białe pieczywo jako głównych winowajców efektu pączka udało mi się już zmniejszyć do prawie minimum, jednak kalendarz bezlitośnie pokazuje również inne mankamenty: mogę doczepić się absolutnie do wszystkiego:
- częstotliwość,
- wielkość posiłków,
- brak różnorodności
- brak jasnego planu co mam jeść w ciągu dnia, wszystko przygotowywanie ad hog cokolwiek na szybko, bez zastanowienia
- bardzo widoczne stały się również 3 złe nawyki żywieniowe, z dwóch kompletnie nie zdawałam sobie sprawy
itd.
Tym jedzeniem partaczę sobie całe wyniki treningów. Wracam na sekundę, do efektów ze zdjęć, Ewka i bieg to jedno, ale czysta dieta była również kluczowa. Wiem o tym, dlatego, że ćwicząc w kwietniu i maju, wcale nie skupiałam aż takiej uwagi na diecie i efekty nie były tak spektakularne jak wtedy, gdy dbałam o jakość tego co znajduje się na talerzu.
Pytanie: Mary czy Ty faktycznie wiesz co jesz i jak to co jesz oddziaływuje na twój organizm?! - zaczęło coraz częściej mnie nękać.
A już po filmie Magdy, dobił mnie fakt, że ja nie mam pojęcia o tym jakich jest źródłem witamin i mikroelementów: sałata, mango, gruszka, seler, kabaczek, cukinia itd. Prawda jest taka, wiedza z zakresu odżywiania jest nam niezbędna, w końcu w kuchni tworzymy wygląd brzucha w 70% a tylko 30 % to efekt treningów. Poleganie na ogólnikach, zasłyszanych opiniach może jedynie wprowadzić zamęt patrz. po ósme przykład z jogurtem 0%.





Tymże jakże krótkim wstępem hahahaha przechodzę do Jillian. Na początek odkrywania zawiłych i niejednoznacznych meandrów odżywiania, i żeby nie przysnąć przy czysto naukowych podręcznikach postawiłam na Jillian., tym bardziej, że uwielbiałam słuchać jej podcast na YT klik niestety są one teraz prywatne , to była czysto skondensowana wiedza z zakresu dietetyki, treningów i mentalnego podejścia do odchudzania, żałuję, że nie zrobiłam sobie z nich notatek, Jillian wszytko świetnie, jasno tłumaczyła co i jak, dlatego na zdecydowałam się na jej książkę Opanuj swój metabolizm. Przy pierwszym rozdziale zatytułowanych: Pozwól, że zgadnę, czy dotyczy to również Ciebie: prawie każde zdanie mogłam kwitować: też tak miałam, tak samo było u mnie, dokładnie tak, no jasne, że tak, yhmm zgadza się.

Na zdaniu o traktowaniu swojego organizmu jak szczura doświadczalnego poddawanego różnym eksperymentom, nieprzyjemnie mi się zrobiło, bo dokładnie tak samo potraktowałam swój organizm testując i sprawdzając różne metody odchudzania-o wszystkich możesz przeczytać TU KLIK


A już fragment o tym jak Jillian szykowała się do pierwszego sezonu The Biggest Loser całkowicie przypomniał mi o moich dwumiesięcznych treningach przy projekcie Cel: płaski brzuch, które zakończyły się ROZPACZLIWYM KRZYKIEM ORGANIZMU o natychmiastowe zaprzestanie tych praktyk. Druga część natychmiastowe tycie, też mnie dotyczy, wystarczy jeden dwa tygodnie,luźniejszego jedzenia i wyglądam jak słodki pączek w tłusty czwartek :P

Jestem absolutnie zafascynowana o czym pisze i na pewno wykorzystam wiedzę z książki w sposobie odżywiania, nawet nie spodziewałam się, że książka będzie uwzględniała zależność przemiany materii od hormonów- ciekawe, ciekawe, bardzo ciekawe tym bardziej, że jest to cytując prosto z książki: 17 lat nauki pobieranej od najlepszych specjalistów w dziedzinie medycyny sportowej, żywienia, endokrynologii i przeciwdziałania procesom starzenia."
Po Jillian będę chciała przeczytać jedną z polecanych książek o odżywianiu przez Magdę Pegowską, już teraz robię jej wyzwanie i wyszukuję dziennie info jakie właściwości ma jedna zjadana w ciągu dnia przeze mnie rzecz.
Powoli, systematycznie zgromadzę wiedzę potrzebną do uzyskania optymalnej dla mnie diety, co najważniejsze nie opartej na ogólnikach i zasłyszanych teoriach. Jeśli macie godną polecenia  NAUKOWĄ książkę do przeczytania z zakresu odżywiania zostawcie mi tytuł w komentarzach.

I jeszcze jedno, Jillian pisze: każda godzina spędzona przez nastolatka przed ekranem telewizora zwiększa ryzyko wystąpienia u niego otyłości o 2 procent. Ograniczenie czasu spędzanego przed telewizorem do godziny tygodniowo mogłoby zmniejszyć liczbę otyłych nastolatków o niemal jedną trzecią. Czas zacząć kontrolować nasz czas i to ile siedzimy przed monitorem, wiem, że praca wymaga od nas ciągłego przyklejenia się do ekranu, ale zrób sobie 5 minut przerwy i w jej trakcie zamiast poćwicz przysiady, pajacyki, wykroki, podskoki raz, że trochę się rozruszasz to dodatkowo, taka przerwa działa jak espresso poczujesz się pobudzona i będziesz efektywniej myśleć.

21 komentarzy:

  1. https://www.youtube.com/watch?v=ZfT4UoiHzGo

    hej wstawiam tutaj filmik z kanalu FoodandFittnes. Dziewczyna przedstawia 20 ksiazek. Mysle,ze warto sie zapoznac, jesli ktos jeszcze nie widzial.

    Wiem, ze Magda rowniez zrobila filmiki, w ktorych takze przedstawiala rozne pozycje na temat zywienia.

    Odnosnie cwiczen z Ewa, mi po paru treningach tez chrupalo ale w stawie biodrowym! (Byl to trening z CD z Shape) Wystraszylam sie i przestalam wykonywac pewne cwiczenia. Chrupanie ustalo. Bol tez.

    Na kanale Fitness Blender po kazdym treningu jest rozciaganie. Cwicze min z nimi obok treningow silowych -te na maszynach i z wolnymi ciezarami. Maja wiele ciekawych pozycji, roznorodne treningi, z obciazeniem i bez, HIIT, typowe cardio i wiele innych. Kto nie zna polecam!

    https://www.youtube.com/user/FitnessBlender

    Mary myslalas nad tym by zaczac treningi silowe? Moze pomoze to w szybszym wypracowaniu kraty na brzuchu i ostrzejszego bicka. Na moje bicki trening silowy dziala, troszke gorzej mam z brzuchem bo jest jeszcze troszke obtluszczony ;)
    Pozdr Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow FoodAndFitness profesjonalne podejście- jestem zachwycona, dziękuję za podlinkowanie!
      Czeka mnie cały rok czytania od odżywianiu :D

      Odnośnie ćwiczeń Ewki dokładnie tak, u mnie było podobnie chrupało mi w stawie biodrowym, dokładnie przy tym ćwiczeniu http://3.bp.blogspot.com/-No1PuyAJR4o/VMph-8Y8rXI/AAAAAAAAIAM/_5pXPXMcItY/s1600/killer6a.png całkowicie z niego zrezygnowałam w treningach, bo nadal coś mi przy nim przeskakuje z prawej strony.

      Blender kocham, świetny jest ten kanał, rewelacyjnie zmontowany, różnorodność ćwiczeń gwarantuje zawsze ciekawy trening! Co do siłowych to tak jak i z zumbą nie znoszę tych ćwiczeń, jeszcze do siłowych od czasu do czasu się zmuszam, ale zumba całkowicie przestała dla mnie istnieć. Siłowe koszmarnie mnie nudzą, na rózne sposoby, próbowałam się do nich przekonać, ale to nie na mój temperament, ja muszę mieć akcje, z tego samego powodu i z jogą często mamy cichsze dni, kiedy w ogóle do siebie się nei odzywamy.

      Usuń
    2. ja bylam tylko raz na zumbie i nigdy wiecej. nie dla mnie takie hop-sa-sa. co nie znaczy,ze neguje osoby, ktore taki rodzaj cwiczen preferuja. kazdy lubi co innego a najwazniejsze jest to,ze wogole ludzie cwicza obojetnie co i jak. joga tez mnie nudzi. chociaz niektore elementy wykorzystalam dla siebie. za to lubie treningi silowe- tak,sa nudne, nie ma akcji jednak kocham uczucie bolu miesni na drugi dzien. uwielbiam ogladac moje cialo,ktore dzieki temu ulega "transformacji" ;) pozdr Ewa

      Usuń
    3. Ja też nie neguję ludzi, którzy ćwiczą zumbę, jak się w tym odnajdują super sprawa, ale to nie dla mnie aktywność, która przynosi mi radość z jej wykonywania, podobnie z siłownią, chodziłam na nią rok, miałam kilka treningów ustawionych przez trenerów i się z maszynami nie pokochałam, strasznie nudne tak jak pisałam już wcześniej to wszystko było dla mnie jak u Ciebie transformacja się pokazała tak u mnie była nikła. Tak jak we wpisie sprawdziło się u mnie połączenie biegu z interwałami i dietą, ale teraz muszę opracować złoty środek, o co z tym odżywianiem chodzi :)

      Usuń
  2. Książka "The China Study" - "Nowoczesne zasady odżywiania"
    T.Colin Campbell, Thomas M. Campbell II

    Książka Paula Pitchford'a "Odżywianie dla zdrowia"

    Książka "Pożegnaj się z nadwagą" Raymonda Francis i Michelle King

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie kim Ty jesteś?!!! Te pozycje są genialne! przeczytam wszystkie, dziękuję!!!

      Usuń
    2. Mary wysle ci kiedys wiadomosc na fb albo maila ;) komet wyzej tez napiaslam. ostatnio wczuwam sie w zdrowe odzywianie, zbieram informacje na ten temat, czytam,ogladam youtuba... takze chetnie podziele sie tym co znalazlam,zobaczylam itd.
      pozdrawiam Ewa

      Usuń
    3. Ewa koniecznie w takim razie się podziel swoimi odkryciami ze mną :*

      Usuń
  3. "Tak, ćwiczę codziennie, jednak są to treningi o bardzo zróżnicowanej intensywności."

    Wg mnie to najlepszy sposób. Właśnie różne rodzaje treningów. Wysoka intensywność, a na następnym treningu niska. Organizm dostaje wszystkiego po trochę, a to dla niego najlepsze co może być.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jillian jest świetną babką ;-0

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja ostatnio czytam "Francuzki nie tyją", mało to naukowe i niespecjalnie odkrywcze, ale cudownie napisane. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to może sobie to poczytam w wakacje dla relaksu

      Usuń
  6. Lubie Jillian, jej programy treningowe:-) ale dawni do niej nie zagladalam, szczerze nawet nue wiedzialam ze wydala ksiazke:-\ jestem sporo do tylu czad nadrobic zaleglosci:-) i znow dzieki Tobie cos sobie uswiadamiam :-). :-* :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jillian jest genialna, Ogród ona jeśli dobrze się doliczyłam wydała 6 książek, będę się przez nie pomału przekopywać.

      Usuń
    2. Naprawde czas nadrobic zaleglosci :-)

      Usuń
  7. Polecam "spalaj tłuszcz, buduj mięśnie" autora Toma Venuto oraz ostatnia książkę Jillian "Idealna Sylwetka" :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow już 41? Jak szybko to leci.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki Mary za inspirację do pogłębienia wiedzy w zakresie odżywiania i dziękuję za polecane książki :) "Odżywianie dla zdrowia" i książka Jillian już na mnie czekają :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie ogromna motywacja, jednak komentarze nie związane z treścią wpisu będą usuwane.
Chcesz napisać do mnie prywatną wiadomość skontaktuj się ze mną przez facebook www.facebook.com/aktywnezyciemary

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...