piątek, 31 października 2014

Yoga - expectation vs reality :)

Z ostatnich wpisów wiedziałyście, że dopadł mnie trwający dłuższą chwilę kryzys w ćwiczeniach. Kilka dni temu zakończyłam etap ćwiczeń z "doskoku"- co jakiś czas kilka przysiadów, pajaców itd.
Powrót do normalnych treningów rozpoczęłam oczywiście Chodakowską i swoim ulubionym treningiem Skalpel 2. Na drugi dzień czułam mięśnie pleców, brzucha, pośladków i ramion, a przecież to jeden z najłatwiejszych treningów. Trochę byłam zdziwiona jak się przy nim zasapałam, nie zdawałam sobie sprawy jak szybko można zgubić kondycję po tym jak się zaprzestanie systematycznych ćwiczeń.

Plan na najbliższy miesiąc jest następujący: powoli, spokojnie i przyjemnie, ale codziennie do przodu.

Cztery dni ćwiczeń, potem jeden dzień odpoczynku ( w ten dzień spacer 5 km). Raz w tygodniu chcę zrobić trudniejszy program pewnie będzie to Killer Chodakowskiej. W pozostałe dni wymiennie: Skalpel 1, Skalpel 2, Model Look, Cindy Crawford kształtuj swoje ciało zestaw pierwszy, Jillian Michaels 30 Day Shred- Level 1 KLIK i 30 minutowe treningi moich ulubionych dziewczyn Katriny i Kareny z Tone It Up KLIK.


Zdecydowanie w listopadzie skupię się najbardziej na ToneItUp, bo chcę być bardziej gibka i elastyczna. Treningi Tone It Up oprócz ćwiczeń siłowych mają sporo elementów z jogi.

A jakie są wasze plany treningowe na listopad?


Dzisiaj ćwiczyłam ten zestaw


Expectation vs reality
Uśmiałam się przy pozycjach jogi.Miałam spore nadzieje, że uda mi się je wykonać z taką lekkością jak Katrina. Na nadziei się skończyło- hahaha

czwartek, 30 października 2014

Spodziewaj się najlepszego

"Wszyscy mamy jakieś oczekiwania wobec przyszłości. Niektórzy spodziewają się, że zawsze będą szczęśliwi i zdrowi; inni są przekonani, że ich życie będzie pełne nieszczęść i smutków. Niektórzy wierzą, że znajdą swoją wymarzoną połowę; inni sądzą, że są skazani na kolejne nieudane związki"- fragment z Kodu szczęścia Richarda Wisemana.

Okazuje się, że i pechowiec i szczęściarz w kompletnie odmienny sposób patrzy na swoją przyszłość, ma to swoje konsekwencje. U pechowca pojawiają się kolejne przykre zdarzenia, gdzie u szczęściarza po raz kolejny szczęście jest na wyciągnięcie ręki, Ale czy to tylko pech i szczęście waży o kolejach losu ludzi? Po raz kolejny okazuje się, że nie w filmie dowiesz się o przyczynach swojego pechu i szczęścia oraz dowiesz się jak powinnaś zmienić nastawienie, żeby przyszłe życie okazało się zdecydowanie szczęśliwsze od tego, które miałaś do tej pory.

Pamiętaj o KCIUKU W GÓRĘ, dla Mary :)

wtorek, 28 października 2014

Pożegnanie z długimi włosami


Krótka wizyta w Krakowie zakończyła się krótką fryzurką. W końcu udało mi się umówić do mojejulubionej fryzjerki. I tak od jednego cięcia, zakończyło się na krótkiej fryzurze. Bez łez się nie odbyło, chyba do końca nie byłam gotowa na taką zmianę wizerunku, stąd chusteczki ze łzami wraz z obciętymi włosami leżą na podłodze.
Dywan włosów. Mary w krótkiej fryzurze. Jutro wieczorem widzimy się na YouTube, zobaczycie wtedy co mam na głowie :]


Tak żałuję, że nie miałam ze sobą lustrzanki :( Sukiennice i Kościół Mariacki w mgle wyglądały wyjątkowo tajemniczo.

piątek, 24 października 2014

Antoni Huczyński: Dziarski dziadek mój sposób na długowieczność- recenzja książki


Jeśli leżysz, wstań. Jeśli stoisz, idź. Jeśli idziesz, biegnij!

Pan Antoni za miesiąc 26 listopada będzie świętować swoje 92 urodziny, ma więcej energii i werwy do życia niż niejeden nastolatek!
Codziennie o szóstej rano wstaje, chwilę się gimnastykuje, zjada obfite śniadanie. Po krótkim odpoczynku, jak jedzenie się uleży, pędzi na rowerze do lasu ćwiczyć dwie godziny.Skąd 92-latek ma tyle energii, samodyscyplin, radości, pozytywnego nastawienia, chęci i na dodatek motywacji do tego, żeby gimnastykować się każdego dnia!
O swoim sposobie na długowieczność pisze w książce Dziarski dziadek. 

Zanim rozpiszę się o książce, chciałabym żebyście poznali Pana Antoniego.


Wiecie, że ostatnio przeżywałam kryzys z ćwiczeniami i nie mogłam się za żadne skarby zmotywować do jakichkolwiek ćwiczeń, słysząc w radiu wywiad KLIK  Pana Antoniego już w jego trakcie zrobiłam kilka przysiadów i pajacyków- to się nazywa natychmiastowa motywacja do działania.
Książkę Dziarski dziadek - przepis na długowieczność, o której była mowa w wywiadzie wchłonęłam w dwa dni. Pierwszego płakałam, drugiego nie mogłam wyjść z zachwytu. Treść aż kipi od energii autora, inspiruje do zmian, radzi co zrobić i jak się zmotywować. Pięć rozdziałów w połączeniu daje receptę na długowieczność i szczęśliwe aktywne życie w każdym wieku.
Tajemnicze składniki długowieczności to:

wtorek, 21 października 2014

Makijaż na Halloween

Zaczęło się!! Szczerze?! Nie znoszę tego okresu:(
Jedną ręką zakrywam oczy jak sprawdzam subskrypcje na YouTube, wszystkie beauty guru prześcigają się w wymyślaniu upiornych i odrażających makijaży. Mi ciarki przechodzą i robi się słabo na widok sączącej się rany, zdartej skóry z połowy twarzy, nacięć, blizn, połamanych paznokci itd. Fuuuj! Już się nie mogę doczekać listopada i propozycji na jesienny makijaż oczu złoto-brązowy z głęboką wiśnią koloru ust w macie :)
A jak Wam podobają się takie tutoriale?

źródło



A teraz najbardziej ohydna charakteryzacja jaką w życiu widziałam, jak masz słabe nerwy to zakończ czytanie tego wpisu na tym miejscu. 
Odważniejsi niech czytają dalej, ale ostrzegam to co za chwilę zobaczysz jest upiornie straszne :/ 0_o

niedziela, 19 października 2014

Ryż do sushi a indukcja?! Kto wie jak?

Dzisiaj na obiad miał być polski rosołek i japońskie sushi.
Rosół wyszedł pyszny, a sushi nie będzie, ryż mi nie wyszedł :(

Zawsze wychodził mi idealny na gazie, teraz mam indukcję, która testowała już nie jeden raz mój spokój i ogromne pokłady tolerancji od niej, oprócz funkcji bustera nie ma ona żadnej pozytywnej funkcji. Trzeba się z nią uczyć gotowania od nowa, tak było z jajecznicą, naleśnikami, plackami ziemniaczanymi, nawet najprostszy kurczak w musztardzie i cytrynie z czosnkiem okazał się arcytrudnym daniem do zrobienia!!! Gdy byłam już bliska kupienia urządzenia do gotowania na parę, z indukcją zawarliśmy rozejm, w końcu gotowane rzeczy zaczęły przypominać konsystencję i smak tych co były robione na gazie. 

Dziś jednak indukcja przypomniała o swoim prawdziwym marnym obliczu!! Ryż na sushi wylądował w koszu, próbowałam go reanimować (tak, tak, tak podgotowałam go jeszcze raz, w tym momencie pewnie jeden Japończyk wywraca oczy do góry i spogląda na mnie z politowaniem).
Napiszę dokładnie jak zawsze robiłam ryż, a Was proszę, żebyście w komentarzach napisały mi co mogło być przyczyną, że ryż nie był ugotowany i była w nim woda jak otworzyłam garnek po gotowaniu.
1) kilkukrotne przepłukanie ryżu do momentu, aż woda jest przezroczysta
2) do garnku włożenie wypłukanego ryżu (500g) i zalanie go zimną wodą 550ml- odstawienie na 20 minut
3) doprowadzenie do zagotowania ryżu i zmniejszenie ognia na poziom 4
4) gotowanie ryżu przez 15 minut pod przykryciem
5) po gotowaniu zostawienie ryżu pod przykryciem na kolejne 15 minut
6) chciałam przełożyć ryż do szklanej miski - NIESTETY NADAL W GARNKU BYŁO DUŻO WODY I RYŻ PRZYPOMINAŁ BRYJĘ.  A W SMAKU WIĘKSZOŚĆ ZIAREN BYŁA SUROWA :( !!!!!!!!
HELP! Jeżeli macie indukcję i udaje Wam się na niej zrobić ryż do sushi, please podzielcie się ze mną waszą metodą.

Pocieszam się drugą porcją rosołu i szukam przepisów na paluszki krabowe, skoro tyżu już nie uratuję to przynajmniej z nimi chcę coś zrobić konkretnego.

poniedziałek, 13 października 2014

10 kilometrowy spacer - Fińskie domki w Warszawie


Pogoda dopisuje to i spacerów się zachciało! I to nie byle jakich spacerów a wielokilometrowych :) Trasa była cudowna, przez centrum Warszawy, Osiedle Jazdów i Łazienki Królewskie.
Nareszcie z bliska, na spokojnie mogłam nacieszyć oko widokiem Fińskich domków, często koło nich przelotem przejeżdżałam. Okolica jest przepiękna, cicho, spokojnie, na chodnikach ludzie spacerują, a to rzadki widok jak na Warszawę. 
Wyobraź sobie w środku zatłoczonego, pędzącego miasta ( niecałe 2 km do Centrum Warszawy, 350 metrów od Sejmu) las z uroczymi chatkami- wspaniałe miejsce!!
Historia to nie najmocniejsza moja strona dlatego poniżej fragment artykułu , w którym dowiecie się więcej o tej zabudowie

"Takie chatki w liczbie 500 przyjechały do Warszawy w kawałkach w 1945 r. Dotarły tu koleją z ZSRR jako dar Stalina dla zniszczonej stolicy Polski. Wcześniej Rosjanie dostali je od Finów, którzy w ten sposób po przegranej wojnie płacili Kremlowi kontrybucję. W Warszawie drewniaki stanęły na Polu Mokotowskim, Dolnym i Górnym Ujazdowie. Te ostatnie - usytuowane wzdłuż ulicy Jazdów - były przeznaczone dla pracowników Biura Odbudowy Stolicy. Wciąż mieszkają w nich rodziny architektów z BOS-u. Kiedy 1 sierpnia 1945 r. osiedle było gotowe, składało się z 90 domków. Teraz jest ich jedna trzecia, bo resztę rozebrano pod budowę Trasy Łazienkowskiej oraz ambasad Francji i Niemiec. Poza nimi przetrwały jeszcze dwa na Polu Mokotowskim."
Jeszcze więcej o domkach klik.

źródło

środa, 8 października 2014

Polubić sport na nowo


Z poprzedniego wpisu dowiedziałyście się, że zrezygnowałam w ostatnich miesiącach z ćwiczeń. Chciałam dowiedzieć się jaki wpływ na moje ciało ma sam pokarm. Zdjęcia jednoznacznie pokazały efekty co się stało gdy wyeliminowałam prawie w całości dwa produkty ze swojej diety.

Skoro zapanowałam nad ciałem, które szalało po jedzeniu czas wrócić do ćwiczeń.
Po raz pierwszy w życiu mam konkretny problem z zabraniem się za ćwiczenia. Nie działa na mnie system gwiazdkowy tak entuzjastycznie jak kiedyś. Planuję, że wykonam trening o 18:00, a kiedy ta godzina wybija mam 101 gotowych wymówek, żeby przenieść trening na 21:00, o 21:00 powtórka z rozrywki z listą 101 wymówek, potem wybija 24:00 i idę spać.
Każde lenistwo można wziąć sposobem, tak jak i każdą, rzecz której nie chcemy zrobić można podejść sposobem i zacząć ją robić czy masz na nią ochotę czy nie.

1) Zacznij od tego, że ubierzesz się w ciuchy sportowe.
Rada: Dzień wcześniej, przygotuj sobie wszytko do ćwiczeń, od butów po top w którym chcesz ćwiczyć.


poniedziałek, 6 października 2014

piątek, 3 października 2014

W dżungli zdrowia Beata Pawlikowska


Z waszego polecenia czytam ją od wczoraj, bardzo mnie wciągnęła już dawno nie przewracałam  tak szybko kartek. 

Co powinnam jeszcze przeczytać i dlaczego, napiszcie mi w komentarzach.
Ja wracam do dżungli zdrowia.


środa, 1 października 2014

Jak się czuję na samą myśl o powrocie na YouTube?

Widzicie to zdjęcie? Tak się czuję myśląc o powrocie na YouTube.
Mam masę pomysłów na odcinki, nie wiem w jakiej kolejności je nagrywać. Jeśli wrócę ( po raz milionowy pierwszy)... to na FaceBook'u i Instagramie będę urządzać głosowania co chcecie zobaczyć jako pierwsze, to pomoże w szybszym podjęciu decyzji i nagraniu materiału.
Czas na pierwsze głosowanie:
Wracać czy nie wracać na YT o to jest pytanie? Napisz proszę w komentarzu swoją opinię: wracaj albo nie wracaj.




LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...