piątek, 24 października 2014

Antoni Huczyński: Dziarski dziadek mój sposób na długowieczność- recenzja książki


Jeśli leżysz, wstań. Jeśli stoisz, idź. Jeśli idziesz, biegnij!

Pan Antoni za miesiąc 26 listopada będzie świętować swoje 92 urodziny, ma więcej energii i werwy do życia niż niejeden nastolatek!
Codziennie o szóstej rano wstaje, chwilę się gimnastykuje, zjada obfite śniadanie. Po krótkim odpoczynku, jak jedzenie się uleży, pędzi na rowerze do lasu ćwiczyć dwie godziny.Skąd 92-latek ma tyle energii, samodyscyplin, radości, pozytywnego nastawienia, chęci i na dodatek motywacji do tego, żeby gimnastykować się każdego dnia!
O swoim sposobie na długowieczność pisze w książce Dziarski dziadek. 

Zanim rozpiszę się o książce, chciałabym żebyście poznali Pana Antoniego.


Wiecie, że ostatnio przeżywałam kryzys z ćwiczeniami i nie mogłam się za żadne skarby zmotywować do jakichkolwiek ćwiczeń, słysząc w radiu wywiad KLIK  Pana Antoniego już w jego trakcie zrobiłam kilka przysiadów i pajacyków- to się nazywa natychmiastowa motywacja do działania.
Książkę Dziarski dziadek - przepis na długowieczność, o której była mowa w wywiadzie wchłonęłam w dwa dni. Pierwszego płakałam, drugiego nie mogłam wyjść z zachwytu. Treść aż kipi od energii autora, inspiruje do zmian, radzi co zrobić i jak się zmotywować. Pięć rozdziałów w połączeniu daje receptę na długowieczność i szczęśliwe aktywne życie w każdym wieku.
Tajemnicze składniki długowieczności to:
historia Pana Antoniego, odpowiedni stan umysłu, krioterapia, ruch i dieta. Szczegółowo o każdym elemencie, będziecie mogli przeczytać w książce, ja z Wami się podzielę jak każdy z tych składników, wpłynął już w znaczący sposób na moje życie!


Siła umysłu: stanowczy zakaz bezczynności!
Zdecydowanie jest to jeden z moich ulubionych fragmentów książki, potwierdza to podwójne podkreślenie tekstu: 
Najgorzej jest zasiąść wygodnie w fotelu, pod kocykiem i godzinami oglądać usypiające seriale. Nie ma nic gorszego niż poczucie nadmiernego komfortu.
Zgadzam się z tym stwierdzeniem w 100%. Komfort oznacza stagnację, stagnacja po pewnym czasie frustrację i często zazdrość, bo zauważamy, że u innych dzieją się ciekawe rzeczy, a u nas pojawia się żal do nas samych, że staliśmy się z dnia nadzień leniwi i straciliśmy ogrom czasu, który mogliśmy produktywnie wykorzystać.

Krioterapia
Tu wcale nie trzeba było mnie przekonywać do jej niezwykłych pozytywnych korzyści, raczej przypomniałam sobie o moim mieszkaniu w kamienicy, za czasów kiedy mieszkałam w Krakowie. Temperatura w zime w pokojach sięgała maksymalnie 16 stopni, w łazience i kuchni mieliśmy orzeźwiające 7(!) stopni Celsjusza. Moi znajomi drapali się zawsze po głowie z zastanowieniem, dlaczego nie wyprowadziłam się z tego mroźnego mieszkania do bloku z centralnym ogrzewaniem. Cóż, dla mnie była najważniejsza lokalizacja, a jeżeli od mieszkania spacerkiem ma się 7 minut do Sukiennic, 15 minut na Wawel, 5 minut na Kleparz ze świeżymi owocami to chłodna temperatura przez 4 miesiące w roku, staje się kompletnie nieistotnym szczegółem :)
Teraz zauważam same pozytywy tych chłodnych okresów w moim życiu. Rano żeby wziąć prysznic większość mieszkańców ostro się sportowała (bez większego nakłaniania, to była konieczność)- jak się jest zgrzanym to wyobraźcie sobie, że dużo łatwiej jest wziąć kąpiel w łazience, gdzie jest zaledwie 7 stopni C. Kolejną zaletą chłodnego mieszkania, był brak chorób, mieszkanie w zimnie hartuje, nikt nie chorował na anginę, grypę zdarzały się przeziębienia, które miały po 2 dniach leczenia domowymi sposobami!
W kamienicy już nie mieszkam, dlatego po przeczytaniu rozdziału o krioterapii od kilku dni wietrzę swoje gorące 26 stopniowe mieszkanie  - udało mi się zbić temperaturę w pokoju do 21 stopni (będę dążyła do 18).
Co więcej prysznic kończę, polaniem się zimną wodą (nie letnią: ZIMNĄ) - po takim szoku termicznym czuję, że żyję - choć przyznaję, że robię to na wdechu, a po kontakcie skóry z zimną wodą wydaję z siebie niekontrolowany okrzyk Aaaa Ooo Uuuu Wrrruuuh :p Obiecuję Ci, że po takim polanu zimną wodą poczujesz się jak nowo-narodzona.
Krioterapia działa, sprawdziła się i u Pana Antoniego i u mnie :)

Dieta
Ten rozdział jest rewelacyjny! Jest tam ogrom wiedzy o zdrowym odżywianiu i jego pozytywnym wpływie na nasz organizm. Wszytko jasno rozpisane, dodatkowo przejrzyste tabele zawierające występowanie witamin, mikroelementów w pożywieniu ułatwiają dokonanie zdrowych i dobrych wyborów żywieniowych w naszej diecie.
Zrobiłam sobie śniadanie a la Antoni Huczyński. Konieczna będzie jego powtórka, muszę zmienić miejsce zakupu śledzi, ten ze zdjęcia był wątpliwej świeżości, z konieczności wylądował w koszu na śmieci. Spokojnie u mnie nigdy nic się nie marnuje, z reszty składników zrobiłam sobie kanapki na razowym pieczywie polanym oliwą z oliwek tak jak Pan Antoni zalecał.


Po perypetiach ze śledziem jutro przed weekendowym wjazdem wypróbuję z książki przepis na brzmiącą pysznie: jajecznicę na pomidorach: ta na bank musi się udać- mam wiejskie jaja i wiejskie pomidory od swojej ulubionej Pani na targu.

Ruch
No nie da się, no nie da się nie ćwiczyć i siedzieć dalej na kanapie po przeczytaniu takiego wulkanu energii. Pompki, przysiady, wykroki, ruchy gałkami ocznymi- o tak, to zaskakujące ćwiczenie okazało się lepsze od budzika. Na początku nie ukrywam śmiałam się- co ja wyczyniam, kręcę tymi oczami we wszystkie strony świata. Po co mi to i na co mi to? W książce znajdziecie wytłumaczenie tego dziwnego ćwiczenia, ja zauważyłam, że po tych ćwiczeniach, zaraz po przebudzeniu mam tak duże oczy jak  5 zł. Nie jestem zaspana, jestem kompletnie rozbudzona i gotowa do rozpoczęcia dnia.

Historia Pana Antoniego
Jak już wspomniałam na początku wpisu, pierwszego dnia płakałam, ale to nie było takie hlip, hlip i po płaczu, to była rzeka łez Cały tekst mi się rozmazywał przed oczami, zużyłam dwie paczki chusteczek, a końca płaczu nie było widać. W końcu mój zaniepokojony chłopak przyszedł do pokoju i zapytał co się stało i czemu tak płaczę? Odpowiedziałam pociągając nosem: czytam dziarskiego dziadka. W szlochach zaczęłam mu mówić o historii Pana Antoniego, przez co on musiał przejść w czasie wojny, Powstania Warszawskiego i po zakończeniu walk. 

W szkołach historia jest źle wykładana, uczymy się dat i powiązanych z nimi wydarzeń, pada kilka nazwisk, podane są liczby osób biorących udział w walkach, kolejne liczby mówią o tym ile osób zginęło, dowiadujemy się jakie zostały podpisane porozumienia, koniec nauki. Po kilku latach o wszystkim się zapomina, w końcu to... historia. Historia nabiera innego wymiaru po przeczytaniu osobistych przeżyć uczestników. Ogarnia Cię panika, lęk, przerażenie, strach z każdym kolejno czytanym zdaniem, różnica jest jednak wielka Ty siedzisz bezpiecznie w fotelu. 
Daty przestają być cyframi, nazwiska literami, zaczynasz rozumieć, że historię tworzyło MILIONY ludzkich istnień. Przytłacza Cię sama myśl o ich cierpieniu, lęku, poświeceniach, wyrzeczeniach i dramatach, przez które musieli przejść. Zaczynasz czuć podziw dla ich odwagi i waleczności. Ogarnia Cię ogromna wdzięczność i szacunek dla tych co walczyli. Pojawia się jeszcze jedno uczucie- wstręt. Głęboki wstręt do wszystkich, którzy niszczą i nie szanują tego kraju, kraju o który inni walczyli poświęcając swoje życie.

Pokolenie Pana Antoniego, to niezwykłe pokolenie. W młodości wojna i strach przed śmiercią czekającą na każdym kroku, była powodem dla którego teraz to pokolenie docenia życie i wolność jak nikt inny. To pracowici, pomocni, uczynni ludzie o wielkich wartościach.
Przypomina mi się jeszcze jedna sytuacja, która idealnie obrazuję co próbuję opisać słowami, w tramwaju widziałam dziadka z wnuczkiem. Wysiadali na przystanku, dziadek wziął butelkę i puste opakowanie po chipsach pozostawione przez kogoś innego, wnuczek na cała sytuację zareagował krzykiem: Dziadku co Ty robisz? To nie nasze, zostaw to! W odpowiedzi dziadek do wnuczka powiedział: Tak, śmieci nie są nasze, ale tramwaj jest wspólny i trzeba dbać o jego porządek- samo nic się nie zrobi, trzeba posprzątać. Widzisz tę miażdżącą różnicę pokoleń? Widzisz?
Po przeczytaniu historii Pana Antoniego problemy dnia codziennego wydają się błahe. Wręcz zaczynasz się nimi cieszyć, bo co to za problem stać przed szafą i zastanawiać się w co się ubrać. Złość, że zabrakło jajka do ciasta zaczyna być kompletnie mało istotna, sprzeczka w firmie wydaje się trywialna w porównaniu ze strachem, który towarzyszył ludziom w takcie wojny, kiedy słyszeli nalot na miasto i wybuch bomb.
Zaczynasz być wdzięczna za każdą godzinę życia i chcesz ją jak najlepiej wykorzystać.

Tę książkę polecam absolutnie każdemu. Zapewniam energia po jej przeczytaniu będzie Cię rozpierać. Będziesz miała chęć do zmian, i co najważniejsze na samych chęciach się nie skończy, zaczniesz działać.
Ćwiczyć, rozwijać swoje pasje, zdrowo się odżywiać, dbać o stan umysłu, nauczysz się samej motywować do działania, zapomnisz o wymówkach i zaczniesz zajmować się rzeczami ważnymi ,poprawisz relacje z bliskimi, uwierzysz, że chcieć znaczy móc. Każdy dzień wyda Ci się niezwykły i ważny. Do problemów będziesz podchodzić z odpowiednim dystansem i spokojem potrzebnym do jego rozwiązania.
Ta książka łączy pokolenia nie jest ona jedynie dla seniorów, każdy w niej znajdzie coś dla siebie. Pisząc każdy znajdzie coś dla siebie, mam na myśli bardzo dosłowną interpretację moich słów, gdyż:
- jeśli chcesz żyć długo, zdrowo- przeczytaj Dziarskiego dziadka!
- brak Ci motywacji- przeczytaj Dziarskiego dziadka!
- chcesz stać się bardziej optymistyczny na co dzień- przeczytaj Dziarskiego dziadka!
- nie chce Ci się ćwiczyć- przeczytaj Dziarskiego dziadka!
- szukasz sposobu na to jak poradzić sobie z wymówkami- OBOWIĄZKOWO przeczytaj Dziarskiego dziadka!
- gubisz się w meandrach tego co jest zdrowe, a co powinnaś unikać w diecie- przeczytaj Dziarskiego dziadka!
- chciałabyś przestać przejmować się i skupić się na konstruktywnych rozwiązaniach - przeczytaj Dziarskiego dziadka!

Nie sądziłam, że znajdę kiedykolwiek na rynku książkę, po którą będę mogła zawsze sięgnąć obojętnie czego będę w danej chwili potrzebować- tak książka za każdym razem wywołuje coś bardzo ważnego: chęć i zapał! Sama chęć często nie wystarcza jednak w połączeniu z zapałem stajesz się maszyną nie do zatrzymania, działasz natychmiast z korzyścią dla siebie i innych.

Na koniec ważne słowo: DZIĘKUJĘ! Panie Antoni! Dziękuję, że podzielił się Pan swoim sposobem na długowieczność! Wspaniała książka, jestem niezmiernie WDZIĘCZNA, że ją Pan napisał.

Wszystkich zainteresowanych książką odsyłam na stronę dziarskidziadek.pl i pamiętajcie, żeby 26 listopada złożyć Panu Antoniemu życzenia z okazji urodzin KLIK. Tylko nie popełnijcie faux pas .. życzcie mu co najmniej 200 lat!

11 komentarzy:

  1. Chętnie kupię i przeczytam, bo to człowiek z którego warto brać przykład.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Alex miał być w najbliższy poniedziałek, ale jestem teraz na wyjeździe także będzie późno wieczorem w środę, mam zamiar nakręcić dwa odcinki w jeden dzień więc w zapasie będzie kolejny :)

      Usuń
  3. Swietny jest :) Mam nadzieje, ze i jak taka bede w jego wieku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Już od dłuższego czasu śledzę jego losy i jestem nim zafascynowana. Świetny człowiek, takich ludzi warto słuchać i brać z nich przykład. Będę dziarską babcią w jego wieku :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnes ja wszystkie możliwe wywiady i filmy na YouTube zobaczyłam, cała rodziną jesteśmy zafascynowani Panem Antonim.

      Usuń
  5. Zabawna historia :) Moja prababka ma 94 lata i też świetnie się trzyma. Gaduła z niej niezła :>

    Pozdrawiam!
    www.positivefitlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Pan Antoni jest lepszy niż Chodakowska! Niezwykła samodyscyplina, dała niezwykłe efekty.

    OdpowiedzUsuń
  7. Już wcześniej czaiłam się na tę książkę, ale teraz to już na pewno ją kupię:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie ogromna motywacja, jednak komentarze nie związane z treścią wpisu będą usuwane.
Chcesz napisać do mnie prywatną wiadomość skontaktuj się ze mną przez facebook www.facebook.com/aktywnezyciemary

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...