wtorek, 30 września 2014

Zwalcz chorobę domowymi sposobami

Jestem zwolennikiem zwalczania choroby domowymi sposobami!  
Procedura jest banalnie prosta, wystarczy ją zastosować i cieszyć się szybkim powrotem do zdrowia.

1) Ciepłe (nie gorące!) mleko z łyżeczką masła, łyżeczką miodu, jednym ząbkiem przeciśniętego przez praskę, około 2 centymetry świeżo startego na tarce imbiru (imbir opcjonalnie). Mieszamy, Pijemy ze smakiem :) Za dzieciaka nie znosiłam tej mikstury, teraz nawet lubię jej smak. Mleko nie może być gorące, dlatego że miód traci swoje lecznicze właściwości w temperaturze powyżej 40 stopni C, a czosnek w temperaturze powyżej 60 stopni C.
2) Czosnek to naturalny antybiotyk, samego ząbku nie mogłabym zjeść. Kanapka z pomidorem i z czosnkiem w tym wypadku to idealny kompromis.

3) Łagodzenie bólu gardła. SEPTOSAN to mój absolutny numer jeden w walce z nieprzyjemnym bólem gardła, Jedną saszetkę septosanu zalewam, bardzo ciepłą (nie wrzącą) wodą do połowy małego kubka, przykrywam i czekam 30 min. Tego wywaru się nie pije, służy on do płukania jamy ustnej. i gardła. Stosuję go 4 razy w ciągu dnia i czekam aż wywar jest letni.
Na wypłukane gardło działam witaminą A+E, łagodzi stany zapalne.Przegryzam kapsułkę i połykam zawartość, BEZ POPIJANIA.

4. Otulam szyję szalikiem i apaszką. 
5. Piję letnią wodę z cytryną ewentualnie letnią herbatę. Gorąca herbata w czasie choroby to mit, który powinno się szybko obalić. Kiedy gardło Cię boli jest ono podrażnione, gorąca herbata działa niekorzystnie drażniąc go jeszcze bardziej. To samo z jedzeniem, nie ruszę niczego gorącego, nawet na rosół czekam aż ostygnie i będzie ciepły.
6. Skoro mowa o rosole to to mój absolutny HIT! Zawsze stawia mnie na nogi, ZAWSZE!
Tutaj pisałam Wam przepis wczoraj na facebooku i wytłumaczyłam skąd ta jego dziwna czerwona barwa.

7. Śpię i leżę, leżę i śpię ile mogę. Jeżeli czuję, że mam stan podgorączkowy to absolutnie się nie przykrywam ciepłą kołdrą, wręcz przeciwnie, nakrywam się cienką letnią kołderką, albo kocem. Stan gorączkowy to informacja, że organizm walczy z chorobą, dodatkowe jego przegrzewania "obciąża" go niepotrzebnie.
8. Krem bambino to może być zaskakująca pozycja. Co krem ochronny z tlenkiem cynku może mieć wspólnego z zwalczaniem choroby? Bezpośrednio - nic, za to pośrednio -wiele. Wiele szczególnie jeżeli w czasie choroby towarzyszy Ci katar. Wycieranie nosa cały dzień i noc, może zakończyć się nieprzyjemnym otarciem naskórka- a piekący ból to nic przyjemnego. Po każdym wydmuchaniu nosa w chusteczkę, dość grubą warstwę kremu kładę na nos, kompletnie nie dbam o estetykę kremowania więc często wyglądam, jakbym nos włożyła do kremu. Skutek- ZERO OTARĆ. ZERO ZACZERWIONEGO NOSA. 
Na tym przeważnie kończy się moja walka z chorobą...










9. Kiedy ból gardła jest już nieznośny i płukanie go oraz witamina A+E nie wystarczają, sięgam po neo-angin.

10. Kiedy po walce domowymi sposobami pozostał mi suchy kaszel sięgam po syrop MUCOSLVAN
11. Kiedy stan gorączkowy jest bardzo wysoki pomaga mi Polopiryna S jednak nigdy nie zbijam gorączki do zera, raczej staram się ją trochę zmniejszyć, dlatego biorę 1/2 tabletki albo 1/4 tabletki co kilka godzin.
12. A co zrobiłam wczoraj kiedy, ból gardła był tak ostry, że nie mogłam ani zasnąć ani płukanie gardła, witamina A+E z neo-anginem nie pomogły. Co więcej!! Gdy zajrzałam sobie w gardło świecąc w nie latarką, żeby zobaczyć jaki jest jego stan, zobaczyłam trzy małe czopy ropne (czop ropny to chyba jedno z najbardziej wstrętnych określeń w medycynie fuj) i bardzo zaczerwienione gardło. Pierwsze co pomyślałam, wysoka gorączka, ostry ból gardła przy przełykaniu, czopy ropne ANGINA! No, po prostu za....biście! Antybiotyk jak nic mnie czeka.
Przez ostatnie 10 lat tylko jeden raz leczyłam się antybiotykiem właśnie na anginę. Od antybiotyków trzymam się z daleka, uważam, że to ostateczność, a u nas w służbie zdrowia to standard. A dzień dobry, jest Pani chora, gardło boli, gorączka, dobrze to przepiszemy antybiotyk.
Zanim jednak pojechałam do lekarza wygooglowałam, czy da się wyleczyć anginę bez antybiotyku. Wszędzie wyraźnie każdy podkreślał, że na anginę to wyłącznie antybiotyki żeby jej nie lekceważyć, bo straszne mogą być komplikacje.
Jednak znalazłam na forum takie opinie:
"w dziecinstwie angina prawie non stop i zastrzyki, obecnie angina konczy sie leczeniem za pomoca smarowania migdałków takim fioletowym czymś (wodny roztwór fioletu gencjanowego), bo nabawiłam się uczulenia na antybiotyki. Duomox, ospamox - puchnę cała po jednej tabletce"
"na anginę najlepszym sposobem uporania się z chorobą bez stosowania antybiotyków jest dokładne wielokrotne smarowanie migdałkow i całego gardła wodnym roztworem fioletu gencjanowego.Rewelacyjnie pomaga, stosuję od ponad dziesięciu lat.Ktoś mi poradził w szpitalu dokąd trafiły moje dzieci[powikłania po anginie].Muszę dodać, że wcześniej angina "gościła " w moim domu średnio 6 razy do roku, a kuracje antybiotykowe trwały tygodniami.Od momentu zastosowania biochtaniny zapomnieliśmy o anginie i antybiotykach.W szafce trzymam małą buteleczkę z fioletowym płynem, którą zabieram ze sobą na wakacje.Gorąco polecam maże komuś się przyda."
Poklikałam jeszcze chwilę, co inni piszą o stosowaniu fioletu, wynikało, że wszyscy mieli podobne pozytywne z nim doświadczenia.
Pojechałam do apteki i kupiłam buteleczkę, z założeniem, że jeżeli po pierwszej aplikacji do wieczora nie zobaczę poprawy to jadę po ten cholerny antybiotyk do lekarza.
Na forum mówili o pędzelkowaniu, smarowaniu migdałów niby banalnie proste do wykonania... Dobre słowo- niby. W rzeczywistości okazało się to dużo trudniejsze w szczególności, że nie mogłam zapanować nad swoim językiem. Boju co za akcja, w jednej ręce patyczek nasączony w fiolecie, w drugiej ręce latarka. O żadnym pędzelkowaniu i smarowaniu nie było mowy, bo już przy dotknięciu migdału miałam odruch wymiotny. I tak właśnie zastosowałam fiolet gencjanowy, dotknęłam jeden raz jednego migdała, a drugim nowym patyczkiem drugiego- poczułam gorzki posmak. Potem skupiłam się, żeby uspokoić się z przełykaniem śliny, żeby to coś mogło zadziałać.
Dziewczyny już po kilku minutach poczułam ulgę, po 1 godzinie, było lepiej- dalej bolało, ale nie tak paląco. Wieczorem po czopach ropnych nie został ani jeden ślad! Zaaplikowałam fiolet raz jeszcze, na noc przed spaniem.
Rano obudziłam się, z czystym gardłem! Nic mnie nie bolało, zaaplikowałam fiolet jeszcze jeden raz profilaktycznie, tym razem tylko wilgotnym patyczkiem (wcześniej bardzo mokrym). Gardło mam czyste, czuję się dobrze.
Na opakowaniu wyraźnie jest napisane nie stosować na błony śluzowe, a ja zastosowałam. Rano ocenę gardła sama zrobiłam, może lekarz stwierdziłby, że to nie angina, a jakieś ostre zapalenie. A jednak zaczerwienienie, i czopy ropne zniknęły, gardło jest czyste, nie bili, nie piecze, nie jest zaczerwienione. Fioletem zadziałałam na samym początku, jak wszytko inne co wypróbowałam nie dawało ukojenia w bólu, u mnie podziałało i to prawie natychmiast. Gdyby jednak stan ostrego bólu się utrzymywał, powiększyłaby się ilość czopów ropnych to do lekarza udałabym się natychmiast, z anginą nie ma żartów Tę sprzed 5 lat pamiętam aż za dobrze, a raczej pamiętam jak nie byłam wstanie połknąć śliny, bo tak agresywny i palący był ból gardła, w takim stadium choroby nie bawiłabym się w eksperymentowanie i sięgnęłabym po farmaceutyk przepisany przez lekarza.




16 komentarzy:

  1. Wiedziałam, że fiolet gencjanowy stosuje się do odkażania ran, a tu proszę sprawdza się też inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  2. ten fiolet to dla mnie nowość, zaciekawiłaś mnie jego stosowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Neo-angin też się u mnie sprawdza, wypróbuję imbir.

    OdpowiedzUsuń
  4. muszę stwierdzić że to działa. nienawidzę tego. jak byłam mała, mama zawsze mnie "nabierała" i było hasło "pokaż gardło, zobaczę czy czerwone" - nie bo mi będziesz smarować. nie, nie bedę. i wsadzała mi palca do buzi. (palec zawinięty bandażem, żebym nie przygryzła) i smarowała. ale cholerstwo działa.... do dziś mnie ciarki przechodzą na samo wspomnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ciarki przeszły po twoim opisie wspomnień z dzieciństwa- to się mama nie cackała- haha :D, tym bardziej, że u mnie samo już dotknięcie (krótkie - "pyk" - w żadne smarowanie się nie bawiłam) wywoływało odruch wymiotny, mało przyjemna jest ta aplikacja fioletu.
      Jestem ciekawa, czy dalej po takich wspomnieniach używasz fioletu?

      Usuń
    2. wiesz co, nie, bo zapomniałam na wiele lat o tym. zreztą bardzo problematycznym dzieckiem byłam jeśli chodzi o gardło i choroby i przeszłam wiele alternatywnych metod - syrop z cebuli i cukru, oczywiście mleko z masłem i miodem, czosnek, płukanie gardła solą ii nne o których ni ebede pisać na forum publicznym :)

      Usuń
    3. To proszę napisz mi w wiadomości prywatnej na maila aktywnezyciemary@gmail.com jakie jeszcze wypróbować metody alternatywne, ciekawi mnie czy będą dla mnie kompletną nowością, czy okaże się, że znam którąś z nich.

      Usuń
    4. Napisane :)

      Usuń
  5. Wow używam fioletu gencjanowego z odżywką do włosów żeby ochłodzić kolor włosów jak mi przyżółknie blond... a tu proszę jakie zastosowanie! Nigdy bym na to nie wpadła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja to bym nie wpadła, żeby fiolet użyć na włosy. Bałabym się, żeby zafarbowały się na zielony/niebieski kolor.

      Usuń
  6. Ja profilaktycznie jem miód i staram się, aby nie było mi zimno.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja na nos polecam wazeline bo po krrmie trochę szczypie.

    OdpowiedzUsuń
  8. mleko z czosnkiem to moja zmora z dzieciństwa ale grzanki czy sałatki z jego udziałem są pycha :)
    u nas sprawdza się imbir i jedzenie z dużą ilością siarczków- cebula, czosnek, kiełki rzodkiewki.

    OdpowiedzUsuń
  9. miód, mleko i czosnek....klasyka gatunku, krem bambino wypróbuję na nosek...akurat mam okazję :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie najlepszym lekarstwem na gardło jest imbir. Gryze go i "piję" sok który z niego się wydostał. Obrzydliwe, ale bardzo skuteczne.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie ogromna motywacja, jednak komentarze nie związane z treścią wpisu będą usuwane.
Chcesz napisać do mnie prywatną wiadomość skontaktuj się ze mną przez facebook www.facebook.com/aktywnezyciemary

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...