wtorek, 23 września 2014

Przepis na sukces Ewa Chodakowska - pełna recenzja

Słów kilka o tej książce, zaraz po jej przekartkowaniu KLIK 

Dzisiaj jej pełna recenzja.
Powiedzenie nie oceniaj książki po okładce w tym przypadku jest chybione. Na okładce znaleźć można trzy informacje:

Pierwsza- podział książki, o tym pisałam dokładnie we wcześniejszym wpisie 
  • moje wybory
  • moja dieta
  • moje ćwiczenia

Druga: 150 przepisów, które są smaczne, łatwe, zdrowe i szybkie

Trzecia: płyta gratis  DVD z treningiem na płaski brzuch.

Dostajecie dokładnie:
  • 30 przepisów na śniadania
  • 20 przepisów na drugie śniadanie
  • 50 przepisów na obiady 
  • 26 przepisów na podwieczorki
  • 24 przepisy na koktajle
Co ważne każdy z przepisów ma informację o wartościach odżywczych, dowiesz się zarówno jaką wartość energetyczną miało danie jak również ile gram białka, tłuszczu, węglowodanów i błonnika pokarmowego było zawarte w serwowanej porcji.

Czy przepisy są smaczne, łatwe, zdrowe i szybkie?!
O tak! Ja bym napisała absurdalnie przepyszne, dlatego zamiast po 7 dniach stołowania się na nich, piszę ten post już po trzech dniach gotowania z Ewą.
Znacie dobrze te momenty w reklamach, w których dziewczyna bierze kawałek czekolady do ust i mruczy z przyjemnością: mmmm ymmmm. Ja nie dość, że mruczę to zdarza się, że podskakuję ze szczęścia, bo tak mi smakuje ( podskakiwaniem nie żartuję, Kuba moim świadkiem)!

Poniżej modyfikacja przepisu : Pikantny bakłażan z kurczakiem i mozzarellą.
W przepisie była papryka a ja jakimś cudem zapomniałam ją kupić, co wcale nie dziwi zrozumiecie jak zobaczycie listę zakupów.
Skoro papryki nie miałam, a kurczak był już gotowy, bakłażan czekał przecięty na pół z wydrążonym środkiem, to nie mogłam przerwać gotowania w połowie, no nie?! Paprykę zamieniłam na krótko podsmażone pieczarki i kabaczki, resztę zrobiłam według przepisu. Przy pierwszym kęsie oszalałam!
Co zresztą mogłyście przeczytać u mnie na facebooku KLIK 
Menu na 7 dni
W piętek zrobiłam rozpiskę na cały tydzień DIETY CUD ( nie wszystkie przepisy są z "Przepis na sukces"), potem zabrałam się za tworzenie listy zakupów- jak ją zobaczyłam to się troszeczku przeraziłam- cóż tak to jest jak się ostatnie miesiące spędziło na wyjazdach. Lodówka straszyła pustkami, a znalezienie kaszy było raczej mission impossible :)
Lista na zakupy, nigdy się z nią się nie rozstanę :)

Lista zakupów przeraża swoją długością,! Myślałam, że na widok kwoty końcowej na rachunku przy kasie dostanę zawrotu głowy, o nie zawrotu nie dostałam, za to bardzo zdziwiłam się, że zapłaciłam tylko o 30 zł więcej niż normalnie. Co więcej niektóre produkty wystarczą mi na dłużej: orzechy/ pestki/ suszone owoce/ kasze/ ryże/ kakao/miód.

5 dań dziennie
Pilnuję żeby jeść 5 razy dziennie, dziś jednak wymiękłam zjadłam 4 dania- bo czuję się tak syta, że nie jestem w stanie wcisnąć w siebie więcej jedzenia. Co niezwykłe, sam mój Kuba stwierdził: jestem w szoku, że tymi warzywami da się najeść, byłem pewien, że po 10 minutach będzie znowu burczeć mi w brzuchu, a jednak dalej czuję się najedzony. Uwierzcie mi jego ciężko nakarmić, żeby po chwili nie czuł się głodny :)
Pomimo tego, że dania są lekkie, dostarczają Ci tyle energii, dzięki której masz siłę działać, w przeciwieństwie do dań tłustych, po których jedyne o czym marzysz to odpocząć i poleżeć na kanapie, bo czujesz ciężar w żołądku tego co przed chwilą zjadłaś.
Mi brakuje tu jeszcze jednego przymiotnika określającego dania Ewy one są TANIE! W całej książce może znajdą się z 4 droższe produkty, fakt ryby do tanich nie należą, ale raz albo dwa razy w tygodniu można sobie na nie pozwolić.

Czy jest do czegoś się przyczepić?
Pomijając kwestię już szeroko nagłośnionego enigmatycznego serka ze strony 145 ( i znajduje się on na jeszcze innych stronach) to  ja znalazłam inne rzeczy, które mogłyby zostać poprawione w drugim wydaniu:
- bo człowiek je oczami- spora część przepisów opatrzona jest szatą graficzną, która ma się nijak do przepisu obok
- brak podanego dokładnego czasu pieczenia w przepisie ze strony 101 możesz przeczytać "zapiecz jabłko w piekarniku" - ile czasu to jabłko mam zapiekać? 5, 10, 20 min?
- w przepisach podawany jest jogurt naturalny, lepszą opcją byłby kefir  
- zamiast smażyć na oliwie z oliwek smaż na oleju (oliwę z oliwek stosuj wyłącznie na zimno ewentualnie lekko podgrzaną; na zimno idealnie nada się jako dodatek do do sałatek, surówek)
Na ostatnie dwie uwagi powinnam mieć, dowody dlaczego to co napisałam ma być dla Ciebie lepsze niestety film został ustawiony na prywatny, wielka szkoda tym bardziej, że prowadzący omawiał to w sposób naukowy, tłumacząc jakie reakcje chemiczne zachodzą w trakcie podgrzewania różnych olei i jaki wpływ mają na nasz organizm. Omawiał też skład kefirów/maślanek/jogurtów naturalnych, niestety nie zapisałam sobie całości wykładu a jedynie to, że oliwa z oliwek ma być podawana do sałatek,  co więcej nie ma czegoś takiego jak zdrowy olej do smażenia, najlepiej byłoby gdybyśmy wcale nie smażyli. można jedynie wybrać mniejsze zło i tym mniejszym złem jest olej i jeżeli pamięć mnie nie myli to chodziło o olej ryżowy/rzepakowy. 
*edit 24.09.2014 w komentarzach dziewczyny znalazły i opisały inne pomyłki- szkoda wielka, że nad książką nie było dokładnej korekty, błędy są banalne i można było ich uniknąć.
To się rozpisałam o mankamentach (potrzebnie niepotrzebnie- sama zdecyduj) a warto skupić się na pozytywach, których jest ogrom!

Ja przepisami jestem zachwycona, już dawno nie jadłam takich smakowitości!
Dalej coś co mnie powstrzymywało przez gotowaniem z tą książką, to wizja siedzenia godzinami w kuchni i przygotowywania tego wszystkiego, kiedy mogłabym robić coś innego. Nic bardziej mylnego, przepisy robi się piorunem: kroisz , miksujesz, mieszasz, wlewasz, pieczesz dosłownie raz, dwa, trzy i gotowe. Przykład dzisiejszy z bakłażanem  5 minut przygotowanie kurczaka w marynacie, zostawienie go na 2 godziny w lodówce. Smażenie kurczaka 5 minut, smażenie warzyw 5 minut. Nadzianie bakłażanu farszem 3 minuty, pieczenie 35 minut. Czyli samej manualnej pracy było 18 minut + dodatkowy czas w lodówce i w piekarniku, podczas którego możesz robić co chcesz! 18 minut!

Dania mięsne, czy są bezmięsne? A co z produktami mlecznymi?
W książce spora część dań jest bezmięsna, jedynie obiady w większości to przepisy mięsne albo z rybą, spokojnie możesz te składniki zamienić na to co Tobie bardziej odpowiada i nadal będzie pysznie. W kilku propozycjach śniadań i kolacji znajdziesz przepisy z tuńczykiem, możesz zamienić go na ciecierzycę.
Nabiał w wielu koktajlach proponowany jest jogurt ja go zamieniam na wodę- nie ze względów dietetycznych, z innych niedługo napiszę jakich, z uwagi na jego brak w przepisie dorzucam garść szpinaku wychodzi na to samo KLIK- porównaj sama.

Rada na koniec
Zwracaj uwagę na składniki w przepisach, ja na ten tydzień wybrałam takie w których niektóre składniki się powtarzają, głównie z uwagi na to, że nie znoszę wyrzucania i marnowania jedzenia. Robiąc listę przepisów wybrałam trzy dania z bakłażanem w różnych odsłonach, kilka ze szpinakiem, jabłkiem, bananem, tuńczykiem, twarogiem dzięki temu nie mam napoczętych kilku różnych produktów na raz i nie martwię się, że z każdym dniem tracą na świeżości po prostu to co otworzyłam wykorzystuję w ciągu 24 godzin.

Podsumowanie
Ta książka to dla mnie rewelacja! Z dużym entuzjazmem i wielkim apetytem czekam na to jak kolejne dania będą mi smakować. Przez łatwo dostępne składniki, praktycznie wszystkie dania bez problemu można przygotować i nie będziesz tracić czasu na poszukiwania ultra egzotycznych produktów, co zawsze było dla mnie największym zarzutem do innych książek z przepisami. Co więcej wszystkie próbowane dotąd dania są wyjątkowo smaczne, raz , że przez wyjątkowa kombinację smaków warzyw dwa poprzez użyty wyjątkowo trafnie dodany miks przypraw. Uczucie sytości towarzyszące cały dzień było dla mnie zaskakujące, koniec z niepotrzebnymi wędrówkami do lodówki i podjadaniem.
Co ja Wam mogę jeszcze powiedzieć o tej książce osobiście trzymam się z daleka od słowa, że coś jest idealne. Tu jednak zrobię wyjątek, ta książka jest idealna, przepisy są tak banalnie proste do wykonania a zarazem pyszne, że sama jestem na siebie wściekła, że tak długo zwlekałam z ich użyciem w swojej kuchni. Oprócz przepisów dostajecie jeszcze skondensowaną wiedzę o :
  • 10 nawyków, które nie pozwalają nam zdrowo się odżywiać- czas uświadomić sobie, jakie błędy popełniasz
  • zdrowe odżywianie- co musisz wiedzieć o racjonalnym odżywianiu
  • Ewy ulubione produkty- 20 wartościowych produktów, które poleca
  • złote reguły Ewy- praktyczne zasady twojego odżywiania
  • listę zakupów- czyli jakimi produktami zapełnić swoją lodówkę
  • zdrowy jadłospis Ewy- zasady komponowania diety
Mogłabyś powiedzieć, że do pełni szczęścia brakuje jedynie ćwiczeń na brzuch... ekhmmmm , ekhmm Wisienką na torcie tej książki jest dołączona płyta DVD z ćwiczeniami na brzuch w dwóch poziomach  zaawansowania. Czego chcieć więcej??
Polecam!
Zmykam zrobić sobie Pomidory po sycylijsku z czarnymi oliwkami i zielonym pesto (pesto, które zresztą sama zrobię ) aaaaa już same nazwy są pyszne!

Czy któraś z Was już gotuje z tą książką, jaki jest Wasz ulubiony z niej przepis?
Jeżeli coś w recenzji pominęłam w komentarzach napisz mi czego Ci w tej recenzji brakuje, chętnie ją o to uzupełnię.

25 komentarzy:

  1. Książki swojej nie mam, ale jak ją tylko przekartkowałam to postanowiłam podarować mamie i czasem sobie podpatruję przepisy (naprawdę pyszne rzeczy!). Uważam, że to najlepsza publikacja Ewy i takie "kompendium wiedzy" bardzo dobre na start, żeby się zorientować co jak i mieć jakiś drogowskaz przy okazji pięknie wydany :) Zgadzam się z twoją recenzją w zupełności, sama też unikam mleka gdzie się da ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to mamie świetny prezent sprawiłaś :) Idealnie to określiłaś kompendium wiedzy na start, świetnie i rzeczowo napisane,
      Jak masz Zmień swoje życie z E.Ch. to polecam koktajl czekoladowy, toż to smakuje jak lody!

      Usuń
  2. Książka fajna fakt, ale jest do czego się przyczepić. Oprócz serka i niepełnych przepisów czasem w przygotowaniu dania znikają składniki, które były podane w zestawieniu i odwrotnie. Zdarza się również, że składniki są podawane nieprecyzyjnie. Czcionka w pierwszej części książki jest okropna i nieczytelna. Brakuje mi też indeksu na końcu książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie przypomniałaś mi o indeksie, też mi tego brakuje, jak szukałam przepisów z bakłażanem to kartkowałam całość ręcznie.
      Znikających składników jeszcze nie zauważyłam, pewnie przez to, że jeszcze nie wszystkie przepisy testowałam, hmm czyli mankamentów zdaje się być więcej.
      Co do czcionki mi ona bardzo się podoba, zastanawiałam się jak ją znaleźć i stworzyć jako główną na blogu,wydała mi się bardzo czytelna, czego nie mogę powiedzieć o numeracji stron, zlewających się w ciemnym świetle.

      Usuń
  3. Mnie irytują błędy tej książce: pełno literówek; ten wkurzający serek! ; strona 45 spójrz na przykład obliczania ppm dla kobiet, we wzorze jest1,85 + wzrost, już w obliczeniach plus zamieniłam na znak mnożenia, dla mnie to niewybaczalny błąd; str. 148 czyli przepis nr 73 - to w końcu obiad czy drugie śniadanie, jest w dziale obiad ale nad tytułem przepisu jest napisane drugie śniadanie, to samo str. 145 przepis nr. 70 śniadanie czy obiad? - ok, ja wiem że to obiad, ale kurcze no... ; przepis nr. 69 stron 142, do tego dania mam podać w końcu ryż czy pieczywo pełnoziarniste? - takich przykładów z gubieniem lub zamienianiem składników w tej książce jest pełno. Ja bym to zrozumiałam gdyby te przepisy były podane na fb, za darmo. Ja za tą książę zapłaciłam i nie jest to cena 10 zł, tylko dużo więcej, nie jest to jej pierwsza książka! Mam wrażenie że nikt tego przed wydrukiem nie sprawdził, powinni dać to do przeczytania osobie, która pierwszy raz ten materiał widzi i na pewno wyłapała by większość tych błędów. Gdyby nie te błędy książka była by wspaniała, ponieważ ma wiele przydatnych porad dla początkujących i nie tylko. Ja to wszystko wiedziałam, ale nie wykorzystywałam swojej wiedzy. Ciesze się że jestem w posiadaniu tej książki, ale niestety te błędy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OMG, faktycznie we wzorze jest zmiana znaków, a to przecież bardzo istotne! Widzisz ja zrobiłam recenzję pod wpływem emocji bardzo posmakowały mi potrawy i skupiłam się głownie na smaku, jak najbardziej zgadzam się z tym, ze książka ma swoją cenę przez co czytelnik oczekuje sprawdzonych przepisów i braków pomyłek. Tak jak napisałaś wielka szkoda, że nie czytał jej ktoś przed drukiem po raz pierwszy, kto jeszcze nie widział tekstu.

      Usuń
    2. Ciesze się mimo wszystko że mam tą książkę. Na początku, pełna entuzjazmu bawiły mnie te błędy, myślałam że każdemu może się zdarzyć. Ta książka jest dla osób początkujących - wszystko co musisz wiedzieć o zdrowym stylu życia ale i dla tych którzy w temacie są już od dawna ale nic z tym nie robią - jak ja. Fajnie że mam teraz wszystko w jednym miejscu, czyli w tej książce. Z czasem niestety te błędy zaczęły mnie irytować :(

      Usuń
  4. Jeszcze nie gotowałam, ale zakupiłam w wakacje i puki co zapoznaję się z nią teoretycznie :) Bardzo mi się podoba, ale zmieniłabym w niej jedną rzecz - dodałabym zdjęcie do każdego przepisu, wtedy byłaby perfekcyjna. Wiem, wiem czepiam się ;) ale takie książki po prostu najbardziej lubię :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też myślałam o zdjęciach do każdego przepisu nawet takich miniaturkach :)

      Usuń
  5. Przekonałaś mnie, myślę, że to fajny prezent dla siostry (ale i dla siebie wezmę egzemplarz)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kusiła mnie ostatanio strasznie przy kasie w empiku i coś myślę, że jutro po nią wrócę :) Dzięki za recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny pisały mi na fb, że podobno jest teraz w promocji trza korzystać.

      Usuń
    2. dlatego kusiła jeszcze bardziej... przyszłam do domu i myślałam czy dziś jej nie kupić a tu taki post u Ciebie:]

      Usuń
  7. Hm, dziwne Mary, że piszesz, że składniki są łatwo dostępne- może w większych mmiastach? To absolutnie nie zarzut do Ciebie, po prostu czytając ten post przypomniałam sobie, jak u Ewy na FB była kiedyś burza o to, że takie nieprzystępne cenowo dla "przeciętnego Polaka" są te przepisy. ;) Sama nie miałam jakoś okazji przejrzeć książki Ewy, generalnie odrobine mnie już irytuje ten boom na nią- ale zaciekawilaś mnie i na pewno ją obejrzę będąc z empiku :)
    N.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. N. muszę przyznać, że przed komputerem się roześmiałam napisałaś:
      Sama nie miałam jakoś okazji przejrzeć książki Ewy a jeszcze wcześniej na FB była kiedyś burza o to, że takie nieprzystępne cenowo dla "przeciętnego Polaka" są te przepisy.
      N.! no błagam przed zostawieniem komentarza o dostępności składników w większym mieście warto było jednak samemu przejrzeć przepisy. 95% przepisów jak nie więcej to podstawowe składniki typu pomidor, papryka, kasza, orzechy, czosnek, oliwa, otręby owsiane i przyprawy, jeżeli dziewczyny robią aferę o świeże listki tymianku albo o ser grano padano, to niech sobie tymianek same zasadzą w doniczce, a serek zamienią na inny, nikt im krzywdy z tego powodu nie zrobi. Mnie jedynie zaskoczył Amarantus pierwszy raz o nim słyszę N. zobacz jest on dostępny online http://sklep.sante.pl/pl/p/Amarantus-Bio-250g/223 i tyle ode mnie o utrudnieniach w dostępności produktów. Przejrzyj sama przepisy w Empiku a zrozumiesz zasadność mojego gromkiego śmiechu, no chyba, że cebulę zaczniemy traktować jako warzywo dostępne wyłącznie w większych miastach :)

      Usuń
    2. Amarantus jest nawet w rossmanie :)

      Usuń
    3. o proszę jest w rossmannie to już koszty przesyłki odpadają, można kupić na miejscu.

      Usuń
  8. Sama mam tę książkę i kilka przepisów już wykorzystałam, ale moją zmorą jest wymyślanie/komponowanie całych jadłospisów + robienie do tego list zakupów. Jak nie mam tego podanego na tacy to jest mi dużo trudniej odżywiać się jakoś sensownie. Dlatego jestem absolutnie zakochana w książkach dietetyczki Magdaleny Makarowskiej (np. cała seria Jedz pysznie, chudnij cudnie), które mają rozpisane jadłospisy z listami zakupowymi na 4-6 tygodni <3 W prawdzie trzeba zweryfikować listę zakupów przed wycieczką do sklepu (bo nie raz coś rozjeżdża się na linii przepis - lista zakupów), ale moim zdaniem jest rewelacyjnie. Pysznie i zróżnicowanie :) Przepisami z książki Ewy urozmaicam diety Makarowskiej ;) Sprawdź i zrecenzuj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie zaciekawiłaś sprawdzę ten tytuł. A może spodoba Ci się pomysł mój odnośnie układania jadłospisu KLIK KLIK

      Usuń
  9. Muszę powiedzieć, że jeśli chodzi o jadłospisy Ewki na FB, to sama nie jestem w stanie ich stosować. Nie marudzę – żeby była jasność! Nie komentuję i nie narzekam na FB, po prostu czytam, ale ich nie stosuję i tyle ;) Mam swoje powody. Podobnie jak Ty nie lubię marnowania jedzenia. I nie mogę sobie na to również pozwolić. Będąc singlem nie wyobrażam sobie jak wykorzystać do dania plaster świeżego ananasa a potem w kolejnych przepisach na tydzień (o pełnej i wystarczającej kaloryczności przecież) nie pojawia się ananas. I takich przykładów u niej pełno. Ja rozumiem, że skoro przepisy układa firma, która zajmuje się też m. in. szykowaniem posiłków na zamówienie to mogą mieć codziennie inne owoce/warzywa po kawałku w daniu bo i tak zużyją cały owoc. Czy też rodzina 2+ będzie zadowolona, ale ja nie mogę sobie na to pozwolić. I dlatego nie stosuję tych przepisów i nie zgodzę się, że są tanie.

    Nie zgodzę się również, że przy niskim budżecie człowiek je śmieciowe jedzenie typu fast food, jak wiele dziewczyn na funpage’u Ewki zakłada. Bzdura! Mniej wartościowo – owszem, ale nie nazywajmy od razu ludzi śmieciożercami! Czasami jak jest ciężko to człowiek zje placki ziemniaczane własnej roboty, albo ziemniaki gotowane w skorupkach z masłem koperkowo - czosnkowym. Tani obiad? – tani. Kaloryczny – owszem, ale nie śmieciowy! Jak kogoś nie stać by codziennie kupować drogie owoce by wykorzystać jakąś ich część i wyrzucić nie oznacza, że wpierdziela hamburgery i pije coca-colę! Nie jem w ogóle słodyczy bo nie lubię, nie używam cukru, nie kupuję i nie robię nic z mąki, jadam tylko tą, która jest np. w chlebie czy makaronie, nie piję mleka, nie jadam kolorowych jogurtów, nie pijam napojów gazowanych ani żadnych sztucznych soków owocowych, nienawidzę jedzenia typu fast food. Nie wydaję na te wszystkie rzeczy pieniędzy i naprawdę uważam, że nie jem śmieciowo. Staram się jeść zdrowo i przede wszystkim sama przygotowywać posiłki. Ale nie zmienia to faktu, że nie stać mnie na jadłospisy Ewki bo są zwyczajnie kosztowne w związku z tym, że są planowane bez jakiegoś rozważnego wykorzystania poszczególnych składników. Zresztą podobnie jest z dietą z jej pierwszej książki, którą posiadam, dlatego nie kupiłam „Przepisu na sukces”.

    Jest taki fajny blog qchenne-isnspiracje, gdzie dziewczyna przygotowuje świetne jadłospisy z pełnowartościowymi daniami plus listy zakupów i muszę powiedzieć, że robi to na tyle z głową wykorzystując produkty z dnia poprzedniego, by się nic nie zmarnowało.

    Książkę po Twoim poleceniu oczywiście zamierzam kupić :) jednak z zastosowaniem dobierania potraw (tak jak Ty), by maksymalnie i do końca zużyć składniki. Dzięki za opinię o niej! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Choć mam tę książkę, jeszcze się w nią nie zagłębiałam, ale na pewno to zrobię. Pora ruszyć tyłek. Znowu ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka jak dla mnie jest super! Ale, jeszcze lepszy jest blog Małgosi Lenartowicz Qchenne Inspiracje. MAcie tam pyszne i łatwe jadłospisy na każdy tydzieńi masęinformacji o zdrowym odżywianiu się - zrzuciłam od stycznia 9 kg, mimo ze podjadam czesto slodycze :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Pani w empiku za każdym razem mi ją poleca, ale hm hm hm muszę się mocno zastanowić.
    Na razie z niecierpliwością czekam na książkę Ani Lewandowskiej! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie ogromna motywacja, jednak komentarze nie związane z treścią wpisu będą usuwane.
Chcesz napisać do mnie prywatną wiadomość skontaktuj się ze mną przez facebook www.facebook.com/aktywnezyciemary

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...