czwartek, 21 sierpnia 2014

Lato 2014. Lista 20 rzeczy, z którymi się nie rozstawałam. Dużo zdjąć!

 Gdyby ktoś poprosił mnie o wskazanie 3 top rzeczy, z którymi kojarzyć będzie mi się lato 2014, odpowiedziałabym:

1) błoga cisza Mazur,
2) stos książek,
3) moje czerwone paznokcie.

W to lato przeczytałam niezliczoną ilość stron książek i nadal mi mało. Mój mózg popadł w euforię zachwytu, Wy zapewne podałyście w euforię wściekłości, że znów był brak mojego b(v)logowania tak entuzjastycznie zapowiedzianego. Iiiii oponka sadła na brzuchu popadła w euforię, że nikt jej nie męczy z Chodakowską- to tym samym chyba wiecie jak się ma projekt cel: płaski brzuch. Niom!
Wyżej poznałyście moją listę top 3, poniżej kolejne 7 cudowności z doprecyzowaniem o jaką czerwień na paznokciach mi chodziło, jak również jakie książki dzień w dzień zajmowały mi kilka godzin czasu. Co do Mazur to kliknijcie tutaj KLIK.

kliknij czytaj dalej

PAZNOKCIE
Mam obsesję na ich punkcie, od miesiąca co malowanie dokładnie używam tych samych lakierów. Mogłoby się wydawać, że ta czerwień jest jednolita. Nic bardziej mylnego, ma w sobie mieniące się w świetle drobinki, które po prostu uwielbiam.
Ciekawostka, na swoich paznokciach uwielbiam drobinki u innych nie bardzo. Wytłumaczcie mi to, czemu tak jest? Hmm.
Pierwsza warstwa to odżywka Eveline 8in1, druga warstwa Eveline nr 805 (ten lakier, to jakieś szaleństwo utrzymuje się na paznokciach przez 6 dni bez odprysków), trzecia warstwa Revlon Watermelon Fizz i to on daje efekt tych cudnie mieniących drobinek, do tego pachnie malinami i truskawkami. Czy kiedykolwiek spotkałyście się z zapachowym lakierem, ja po raz pierwszy.





Czas na pokazanie mojej obsesji na punkcie tego trio. Takich zdjęć jak poniżej robię tym paznokciom kilka dziennie, czy to wystarczający dowód na to jak bardzo mi się podoba końcowy efekt wszystkich lakierów?



Gościnnie na moich paznokciach pojawiły się jeszcze.




MASKARA Volume Million Lashes
Dlaczego ja wcześniej nie wiedziałam o twoim istnieniu? Cudowny efekt powiększonych, wydłużonych rzęs. Każda jedna rzęsa dzięki szczoteczce dostaje tyle produktu, że po dwóch warstwach uzyskuję dokładnie to co jest napisane na opakowaniu MILLION LASHES. Niestety przy mocnym tarciu oczu trochę się kruszy i przy okazji niektóre rzęsy mogą się skleić. Kiedy oko swędzi po kilku godzinach pracy przed komputerem, delikatnie je "dociskam", rezultat: maskarze nic się nie dzieje, a ja nie pomagam matce naturze w pogłębianiu zmarszczek przez niepotrzebne tarcie oka :) Sytuacja win win!


PODKŁAD
Ha! To Was zaskoczę, jedyny rodzynek Astor wśród Revlonów podbił moje serce, do takiego stopnia, że dostał ode mnie odznakę LOVE IT!
Idealne krycie, brak efektu maski i utrzymuje się długie godziny nawet w upały.
Revlony używam na zmianę, dają bardzo naturalny efekt, dosłownie jakbyście nic nie miały na twarzy, a chyba o taki efekt chodzi nam najbardziej, no nie?




OCHRONA PRZECIWSŁONECZNA
Strażnicy przed szkodliwym działaniem słońca.
Do Soraya z pompką wracam od 2 lat, czemu, ano temu, że opalanie z tym produktem na skórze nie jest możliwe (możesz siedzieć na słońcu 5 h i nic z opalenizny nie będzie), a dla takiego porcelanowego stworzenia jak ja, gdzie wyjście nawet na godzinę po mieście kończyło się zaczerwieniem skóry to cudowny ratunek.
Z Dax'em to była nasza pierwsza "randka". Oj przyzwyczaiłam się za bardzo do Anthelios XL 50+ SPF z La Roche-Posey. Anthelios miał to do siebie, że nie trzeba było nakładać na twarz sporej warstwy produktu , jednak nie podobało mi się jak się po nim świeciła twarz, za to jego odpowiednik z efektem matu przesuszał mnie zbyt bardzo.
Pomyślałam, że w tym roku wypróbuję czegoś nowego. Nie wiem czemu nie wzięłam najpierw kilku próbek różnych marek, zanim kupiłam pełnowymiarowy produkt. Kupując Soraya, Dax leżał obok i tak pod wpływem chwili wylądował w moim koszyku.
Dax chroni dopiero przy nałożeniu sporej warstwy. Na Mazurach zdarzyło mi się kilka razy pobiegać w terenie, jeden raz najwidoczniej niestaranie rozprowadziłam ten krem na twarzy, czego efektem jest plama piegów na górnej części nosa. Piegi uwielbiam, jednak ich widok tylko w jednym miejscu na nosie wygląda kuriozalnie :)  Ogólnie twarz mimo tak wysokiej ochrony opaliła mi się bardzo (możecie to zobaczyć na zdjęciach, przy okazji zrozumiecie dlaczego nie robię sobie selfie :P - mimika moje twarzy nie idzie w parze z selfie), dlatego gdy wiedziałam, że będę długo na słońcu, to nie dax a Soraya lądowała na mojej twarzy.
Kolejny minus, nakładanie tak dużej ilości produktu skutecznie zapychało pory i było przyczyną plagi niechcianych wągrów na moich policzkach i całym nosie- fuuj!
W przyszłym roku poszukam na bank zamiennika, jak jesteście zadowolone z kremów ochronnych na twarz to w komentarzach napiszcie co stosujecie.



OCHRONA PRZED KOMARAMI
Na instagramie chwaliłam się Wam paczką od Off. Plagi komarów w tym roku nie widziałam, jednak wieczorem po rodzinnym grillu Off sprawdził się genialnie. Komary trzymały się od naszej gromadki z daleka, a my mogliśmy jeszcze kilka godzin siedzieć przy piwku, kiełbaskach, świeczkach i rozmawiać, bez potrzeby ciągłego machania rękami, żeby odgonić komary.
Znalazłam  jeszcze jedno zastosowanie off, na noc spryskiwałam kołdrę i zasłony, rano zagnijcie kto budził się, bez swędzących śladów ukąszeń komarów- jupi!
Do ciała zdecydowanie wolę off w aerozolu - pozostawia na skórze delikatną pudrową mgiełkę. Po użycia atomizera niestety odczuwałam na skórze nieprzyjemne uczucie klejenia, za to sprawdzał się świetnie na kołdrze i zasłonie, kiedy na noc zostawiałam szeroko otwarte okna. 


DOMOWE SPA
Na 5 minut co dwa dni wieczorami przepadam. OMG masaż rollerem do twarzy z The Body Shop w połączeniu z serum Vichy, tego trzeba spróbować, żeby zrozumieć o czym piszę!


PIELĘGNACJA PO OPALANIU
Od dziecka uwielbiam ten krem. A już totalnie oszalałam, na jego punkcie jak lata temu w jednej z gazet przeczytałam, że Alicja Bachleda-Curuś lubi po kąpieli co jakiś czas pokryć się grubą warstwą tego kremu przed pójściem spać, na drugi dzień jej skóra jest cudownie gładka. Nie wiem ile w tym prawdy, ale że jako osoba która chciałabyć w posiadaniu gładkiej skóry, Nivea creme często gości na mojej skórze :) Kremowałam się nim po opalaniu i jak wychodziłam na miasto, pozostawia cudny połysk na skórze, który pięknie podkreśla opaleniznę.


Nivea w lato ratowała mnie jeszcze jednym kremem. Upał = pot = pojawienie się kilku niechcianych wyprysków. Krem Anti-Spot sprawdzał się fenomenalnie, nie dobrze, albo okej, powtarzam sprawdzał się fenomenalnie, nie dość, że na drugi dzień pryszcze, które miały czelność się pojawić na moje twarzy były zneutralizowane to dodatkowo pomagał mi  walce z wągrami po DAXie.



ZAPACH LATA 2014Z perfumami mam problem, szybko mnie po nich potrafi rozboleć głowa, wolę mgiełki, których zapach po jakimś czasie zanika- nie zakochałam się w tym roku w żadnej mgiełce.
Jedyny zapach, który zawrócił mi w głowie to zapach żelu pod prysznic Adidasa Get Ready! Zaznaczam zapach żelu pod prysznic, dezodoranty z tej serii śmierdzą dla mnie okrutnie i wylądowały w koszu na śmieci.
To już moja druga butelka tego żelu i planuję kupić kolejną, którą schowam i zostawię na zimowy grudzień- liczę, że przypomni mi o upalne dni lata :) BTW zastanawiałam się, czemu tak bardzo podoba mi się zapach tego żelu i chyba chodzi o to, że on trochę pachnie męskim zapachem...


WODA
Cisowianka lekko gazowana to mój numer jeden jeżeli chodzi o gaszenie pragnienia i smak. Zastanawia mnie, czy jeżeli ktoś dałby mi 10 szklanek z różnymi wodami czy byłabym wstanie wskazać ją poprawnie. Cieszy mnie fakt, że od momentu kiedy kupiłam szklankę z niebieską obwódką (na którą długi czas chorowałam i w końcu udało mi się ją znaleźć) moje picie wody w ciągu dnia znacznie wzrosło!


OWOCE, WARZYWAOwoce, warzywa, owoce, warzywa, owoce, warzywa, owoce, warzywa, owoce, warzywa, owoce, warzywa, owoce, warzywa, owoce, warzywa, owoce, warzywa, owoce, warzywa, owoce, warzywa, owoce, warzywa, owoce, warzywa, owoce, warzywa, owoce, warzywa, owoce, warzywa, owoce, warzywa, raz jeszcze OWOCE i WARZYWA! Na targach szalałam zawsze musiałam kupić koszyk malin, winogrona i kalarepkę.

TROCHĘ SPORTU
Z naciskiem na trochę. Przepadłam książki od 2 miesięcy to moje uzależnienie numer jeden i wolę czytać kolejną godzinę niż pójść biegać, czy ćwiczyć w domu z Chodakowską.
Doszło, do tego, że sama zaczęłam się oszukiwać, buty na których punkcie miałam obsesję nie widziały już dawno szczoteczki z mydłem, tylko dlatego, że brudny ich widok daje mi poczucie komfortu, że ćwiczyłam.... KIEDYŚ.


PORTKI DO BIEGANIA
Tak jeśli chodzi o bieganie, to śmiało można nazwać mnie NIKE GIRL. I tak na dobrą sprawę to biegam dla tych spodenek. To jedyne spodnie, nadające się do biegania w upały. Nie wiem jaki jest ich sekret, ale czujesz się tak jakbyś biegła nago, nie grzeją, a wręcz skurzę się o powiedzenie, że chłodzą w czasie biegu. Genialne, genialne będę musiała sobie sprawić ich kolejną parę.
Spodenki mają wbudowane majtki- poniżej zdjęcia, dla ciekawskich jak to wygląda; ja jednak miałam na sobie normalną parę oprócz nich.



W wielkich mękach udało mi się wykonać trzy razy cały trening turbo wyzwanie. AUĆ! 


PIWO
Dlaczego to piwo jest takie absurdalnie dobre. Latem zawsze piłam Desperadosa jednak przepiłam się nim ( nie wiem czy forma przepiłam jest poprawna, skoro mówi się, że coś mi się przejadło to zrobiłam logicznie formę do słowa pić :P ).
To piwo to moje odkrycie i numer jeden wśród piw.

MARY LETNI DRESS CODE

Żałuję, że nie można w realnym życiu użyć skrótów ctrl+c, a potem ctrl+v. Nawet nie wiecie jak uwielbiam tę oliwkową bluzkę,  pewnie znalazłaby się odważniara, która założyłaby ją jako sukienkę. Osobiście wolę bezpieczniejsze rozwiązanie i zakładałam do niej różowe albo zielone szorty. Gdybym mogła to całe lato w tym zestawie bym przechodziła.
Do tych szortów jakakolwiek biała koszulka wywoływała mój estetyczny zachwyt!
Na stopach japonki + obowiązkowo czerwone paznokcie, ot cała letnia stylówa Mary :P




KSIĄŻKI & MUZYKA
Jak już wiecie rzadko czytam miłe czytadła, dużo bardziej wolę wczytać się w konkretną dawkę wiedzy, którą dostarczają naukowe książki. Takie książki, nie czyta się w zawrotnym tempie jednak sporo można dzięki nim się nauczyć, a ja nalezę do tych co sporo lubią wiedzieć z różnych dziedzin.
Jeżeli czyta mnie ktoś po psychologii albo w trakcie studiowania psychologi to bardzo proszę o komentarz pod wpisem jakie książki polecacie.

Ta płyta chodzi u mnie od rana do wieczora, dzień w dzień. Love IT!

21 komentarzy:

  1. Ostatnio też się trochę zaczytałam:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspominałaś kiedyś o cudownym serum które "pożera" centymetry... Zdradź coś więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, we wtorek zdradzę, o który chodzi :)

      Usuń
  3. Ja też uwielbiam tę Cisowiankę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ją zgrzewkami piłam. Kiedyś szukałam jej wielkiej butli 5l, ale pewnie, by się szybko wygazowała, dlatego nie produkują takiego dużego opakowania.

      Usuń
  4. o ja :) a ja mam fioła na punkcie szklanek i kubków :)) a gdzie można taką dorwać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M@ggie tutaj opisałam całą historię szklanek i gdzie oraz za ile je kupiłam :)
      https://www.facebook.com/aktywnezyciemary/photos/pb.441041042587406.-2207520000.1408712692./808054235886083/?type=3&theater

      Usuń
  5. Paznokcie super ;)
    Ja na turbo wysiadam po kilku minutach ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nivea creme najlepszy :) Napiszesz większą recenzje "Przepis na sukces Ewy Chodakowskiej" ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest efekt gładkiej skóry po nim :) Mówisz większą recenzję, przemyślę temat do dwóch tygodni coś powinnam wykombinować :)

      Usuń
    2. Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii i czekam na nią od kwietnia ;) Życzę Ci miłej soboty

      Usuń
    3. upssi to postaram się zmieścić jeszcze w sierpniu.

      Usuń
    4. Anonimie wypacz jeszcze czekanie, chcę kupić bakłażan i zrobić jeden przepis według książki, przy okazji o niej opowiadając. Poczekasz jeszcze chwilkę?

      Usuń
  7. och ten rollon :D chciałabym tego wypróbować :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. jasne, że żyję i mam nadzieję, że pożyję jeszcze z jakieś minimum 60 lat :D

      Usuń
  9. Doskonale rozumiem ten stan cudownego rozleniwienia wakacyjnego:-) Niestety u mnie już wyraźnie przechodzi. A może napiszesz coś o książkach które Cię tak pochłonęły?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytając książki, pomysły na kolejne posty i filmy dosłownie "pączkowały" mi w głowie, będzie głośno o nich u mnie na b(v)logu, choć ta na zdjęciu jest najlepsza.

      Usuń
  10. masz rację :) ta płyta "uzależnia" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a! ja w tym roku po raz pierwszy zaczęłam przygodę z ochroną przeciwsłoneczną i kosmetyczka poleciła mi "Ziaja Med, 50+ SPF, tonujący krem do twarzy", jednak w aptece akurat nie było, a że czas mnie naglił (wakacje w górach = chodzenie po górach = nieuniknione promyki słońca) to kupiłam w promocji "IWOSTIN solecrin, wodoodporny krem ochronny SPF 50+" i nie narzekałam :) ale powtarzam: to moja pierwsza przygoda, więc nie mam punktu odniesienia do innych

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie ogromna motywacja, jednak komentarze nie związane z treścią wpisu będą usuwane.
Chcesz napisać do mnie prywatną wiadomość skontaktuj się ze mną przez facebook www.facebook.com/aktywnezyciemary

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...