piątek, 4 lipca 2014

Fluid na końcówki Gliss Kur Schwarzkopf, który uratował moje spalone włosy

Ultra rzadko piszę u siebie o kosmetykach, bo ultra rzadko mnie one zachwycają, ale jak już zachwycą to robię nich osobny post.
Cztery tygodnie temu spaliłam sobie włosy na lokówce i pierwszy raz w życiu na mojej głowie miałam siano. Tak, zgadza się, kręcenie włosów nie zabezpieczonych żadnym produktem przeznaczonym do tego typu stylizacji, to był kiepski pomysł Mary! Gigantyczne ilości odżywki lądowały na mojej głowie, jednak efekty po były minimalne. Ratowałam się naturą: oliwą z oliwek, olejem kokosowym, tu faktycznie widziałam już jakąś znaczną poprawę.
Końcówki jednak nadal krzyczały: POMOCY!
W Rossmannie przed półką z odżywkami, maskami do włosów stałam dobre 10 minut. Chciałam czegoś skoncentrowanego najlepiej 3 albo 10 krotnie skoncentrowanego. Padło na Gliss Kur fluid na końcówki z potrójną koncentracją płynnej keratyny. Słowo harcerza: uratował moje popalone włosy. 


Cztery tygodnie po tragedii z lokówką, włosy dzięki temu fluidowi wyglądają wspaniale, lśnią i są sprężyste, no a zapach- obłędny utrzymuje się 2 dni.
Przeczytałam, że zabieg z keratyny robi się na ciepło. Nie wiem na ile to poprawnie robiłam, ale albo jak mogłam to suszyłam 10 minut włosy na słońcu (wcześniej aplikując fluid) albo jak nie miałam czasu to na minutę włączałam na ciepły nawiew suszarkę.

Tak spokojnie, kupiłam sobie styling spray do kręcenia loków, pewnie o nim za jakiś czas będzie kolejny wpis, bo dużo czasu spędziłam na poszukiwaniach co kupić. W końcu znalazłam dziewczynę, która na w świetnej kondycji włosy, choć bardzo często je kręci na termoloki.
Będzie też o serum, który z brzucha zdjął mi w zimę 2 cm w miesiąc, i teraz udało mu się ponownie zdjąć, ale 1 cm, przy zerowym czasie spędzonym na treningu. O tak na miesiąc zaprzestałam ćwiczeń (jak zdecyduję się nagrać film o tym co się stało, to jak tylko zobaczycie miniaturę obrazka zapowiadającego film domyślicie się w sekundę, że to o to mi chodziło.), potem jak wszytko się uspokoiło, to na ćwiczenia reagowałam jak na kującego jeża i zamiast wykroków, pajacyków wcierałam to tajemnicze serum.
Zostawiam Was ze sprawdzonym "kompresem" ratującym spalone włosy i z "przedsmakiem" dwóch niewiadomych.

Jakie macie plany na weekend, ja znikam na trzy dni na Mazury .

6 komentarzy:

  1. Miałam kiedyś właśnie z tej serii szampon ale nie polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę wypróbować, bo niedawno pokusiłam się o samodzielne wykonanie sobie ombre no i teraz potrzebna mi jest niestety ostra regeneracja.. a serum wyszczuplającego tez jestem ciekawa..- choć ciężko mi uwierzyć w wyszczuplającą moc jakiegokolwiek kosmyku.

    OdpowiedzUsuń
  3. zazdroszcze CI tych pieknych wlosow, ja mam z moimi nie mały problem, a mianowicie puszenie i kręcenie nie do ujarzmienia bez prostownicy, której nie chce za często używać więc czasem wyglądam jak porażona prądem hahaha

    OdpowiedzUsuń
  4. Też słyszałam o tym serum dużo dobrego, pewnie wkrótce sama się w nie zaopatrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę wypróbować tego serum :)
    Btw właśnie zaczęłam Twoje ćwiczenia na smukłe nogi ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mam ten problem bo rozjaśniam. Dzięki. Wypróbuję.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie ogromna motywacja, jednak komentarze nie związane z treścią wpisu będą usuwane.
Chcesz napisać do mnie prywatną wiadomość skontaktuj się ze mną przez facebook www.facebook.com/aktywnezyciemary

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...