piątek, 6 czerwca 2014

768 stron w 3 popołudnia- to się nazywa szybkie czytanie :)

Wiem, wiem, wiem, gniewacie się na mnie, miały bić filmy, a ja zamiast nagrywać czytam książkę. To się nazywa definicji samolubstwa i też tym jest.

Uwierzcie mi to miał być tylko krótki przerywnik przed kręceniem.
Wiem, że jeszcze bardziej się wkurzycie ja się dowiecie, że kamerę miałam rozstawioną, ba nawet na tym starym gracie udało mi się przyzwoitą ostrość filmu ustawić. Dałam sobie 10 minut na przeczytanie kilku pierwszych kartek powieści i miałam wrócić do kręcenia. Przecież, większość książek rozkręca się dopiero po 30 stronie; prawda? Tak większość pisarzy tworzy nudnawe wstępy, żeby w pewnym momencie zaskoczyć zwrotną akcją czytelnika.


Po tej książce sen, nie będzie spokojny.
Ale nie King, oj nie King! King to potrafi pierwszym akapitem wzbudzić ciekawość, do tego stopnia, że zaczynasz pożerać kolejne zdania z okrzykiem zachłanności: WIĘCEJ. Już dawno tak szybko nie przewracałam stron, dokładnie na 115 stronie popatrzyłam na kamerę, potem na książkę, znowu na kamerę i znów na książę. Wiecie co wygrało? Wiem, że wiecie.
Ja wiem jeszcze jedno, ty... też byś czytała dalej gdybyś była na 115 stronie. 

Ta powieść psychologiczna jest tak intensywna, że z każdą stroną chcesz więcej, o przerwach nie ma mowy.
Ja, żeby wkręcić się w atmosferę jeszcze bardziej, z zakurzonego pudełka w szafie wytargałam to radio z dźwiękami natury- patrz zdjęcie obok ( to gadżet, który przywiozłam sobie z US, z czasów jak byłam wakacyjną babysitter, dzieciaki przy tych dźwiękach zasypiały w sekundę, a ja zakochałam się w szumie oceanu, który przypominał mi spędzone z moją siostrą wakacje na Florydzie). Sporo akcji dzieje się nad wybrzeżem, a ja chciałam sobie  podkręcić atmosferę. Udało mi się to aż za dobrze, w pewnym momencie, musiałam wyciszyć szumy, bo panicznie zaczęłam się bać.

Tak będziesz wyglądać, za każdym razem jak coś trzaśnie,puknie, albo ktoś nagle wejdzie do pokoju.
Wieczne, napięcie, lęk, strach gwarantowane.
Ha! Samą mnie dziwi, że dałam radę przeczytać cały horror. Ja Mary, co to nigdy nie ogląda horrorów, bo później wszystkiego się boję, przeczytałam 768 stron horroru, co prawda z duszą na ramieniu, z paniką w oczach i z podskakiwaniem na sofie, gdy mój chłopak wchodził do pokoju. Biedak na swoje nieszczęście przeraził mnie otwierając drzwi do pokoju. Usłyszał wrzask długiej łacińskiej wiązanki, której nie powstydziłby się sam menel wyłaniający się z mroków nocy, bełkocący ochrypłym głosem wulgarnie coś pod nosem, ale o mało co nie dostałabym zawału serca, słysząc skrzypiące otwierające się drzwi, cóż musiałam dać upust emocjom. Przepraszam Kuba, że tak na Ciebie wtedy nakrzyczałam.
Jeśli ktoś chce spędzić w napięciu trzy popołudnia to polecam do czytania "Rękę mistrza" Stephena Kinga. Ja się trzy razy dobrze zastanowię, zanim zdecyduję się na kolejną książkę Kinga, teraz daję sobie miesiąc, żeby mój system nerwowy doszedł do siebie i się wyciszył.


11 komentarzy:

  1. Ja tak miałam przy "Miasteczku Salem".Boszeeee, w takich nerwach chyba nic wcześniej nie czytałam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jak zacznę czytać, to mnie nikt nie odciągnie. Jedzenie, inne potrzeby, kąpiel, praca... Wszystko z książką w ręku :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Leży i czeka na półce na przeczytanie! Chyba czas się zabrac :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam, jak zaczęła rozwijać się u mnie miłość do książek - w podstawówce Harry'ego Pottera czytałam w nocy z latarką :D
    I do teraz mam tak, że jak już zacznę to nie umiem przerwać czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam, genialna książka..jak jego chyba wszystkie, bo ja jestem ogromną fanką:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawno już Kinga nie czytałam, ale po tę książkę chętnie bym sięgnęła.

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie King nie straszy. Podziwiam go za napisanie tylu książek i posiadanie takiej wyobraźni ale do mnie nie przemawia. Wiele jego książek mnie wręcz męczy. Ale jak zacznę czytać to muszę skończyć tego samego dnia za jednym ciągiem, bo nie lubię robić przerw. Wiele razy siedziałam do 6 rano ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam podobnie z książkami Steve Berry, inny klimat niż u Kinga. Trochę teorii spiskowych, akcja również zaczyna się dość szybko, fikcja pomieszana z faktami historycznymi dotyczącymi nierozwikłanych do dzisiaj zagadek. To jest to co lubię.

    OdpowiedzUsuń
  9. Książki kinga są spoko. Też je zawsze "łykam" momentalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O ile większość książek Kinga czyta mi się 'fajnie', to z "Ręka mistrza".. MIAZGA. tak jak mówisz, sporo czasu, żeby "system nerwowy doszedł do siebie i się wyciszył." Miałam z nią takie przeboje, że czytałam cały wieczór, pół nocy i cały kolejny dzień na zajęciach na uczelni :P Polecę ją każdemu!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie ogromna motywacja, jednak komentarze nie związane z treścią wpisu będą usuwane.
Chcesz napisać do mnie prywatną wiadomość skontaktuj się ze mną przez facebook www.facebook.com/aktywnezyciemary

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...