czwartek, 29 maja 2014

Ćwiczę, bo mi się chce!

Przeraża Cię wizja 21 treningów, skup się na zrobieniu dziś
jednego- pamiętaj każdy trening jest ważny.

Dokładnie tak! Ćwiczę, bo mi się chce. Myślałam, że nigdy takiego "stanu chcenia" nie osiągnę. Obecnie nie mam problemu, żeby ćwiczyć i mam nadzieję, że ten stan będzie trwał i trwał :)
Tak wiem, trzeba być realistą i pewnie przyjdą dni trudniejsze, jednak teraz czuję przyjemną ekscytację i zapał do ćwiczeń- woo -hoo!
W moim wypadku projekt wyrobienia sobie nawyku przez 21 dni sprawdził się idealnie. Ba, byłam przekonana, że po tych 21 dniach, będzie mnie korcić, żeby sobie odpuścić, na szczęście nic takiego się nie dzieje. Co więcej, dzień wcześniej planuję co chcę robić kolejnego dnia. Nie tracę czasu na rozmyślanie co by tu dzisiaj poćwiczyć.

Mary bądź z nami szczera, chcieć to jedno a robić to drugie. Jak Ci się ćwiczy? Najważniejsze, to znać swoje słabości, u mnie najgorsze jest pierwsze 5 minut, potem mam kryzys w połowie treningu, za to końcówka w moim wykonaniu jest zawsze mistrzowska, daję z siebie wtedy 100%.
Zdarzą się chwile latania :)
Wystarczy, że podskoczysz!
Co mi pomaga przetrwać kryzys? Powtarzam sobie w głowie:
1) What you practice, you become, czyli stajesz się tym co praktykujesz.
2) Małe sukcesy po pewnym czasie, przełożą się na wielki sukces. Każdy jeden trening z osobna ma sens, każde jedno ćwiczenie ma sens, czyli krótkie streszczenie tego co powiedziałam w pierwszym odcinku projektu Cel: płaski brzuch.

Może nie dostaję jakiejś turbo energii, ani nie tryskam nagle radością do tego, żeby dalej ćwiczyć, jednak pozwala mi się to skupić na danej chwili, przestać marudzić i działać dalej.

Pierwsze dni projektu były trudne, szukałam jak szalona wymówek. Odwlekałam trening cały
dzień w rezultacie na zegarku godzina zaczynała być blisko północy, przez co wykonywałam go od niechcenia przed spaniem. Tłumaczyłam się sobie i Wam, że miałam zajęty dzień, prawda jest taka, że gdybym lepiej zaplanowała  swój czas w ciągu dnia, to i trening odbyłby się o ludzkiej porze, a nie wtedy, kiedy oczy kleiły mi się do snu.
Spróbuj podejść do treningów z uśmiechem,
będzie Ci dużo łatwiej ćwiczyć.
Kolejne dni były coraz lepsze, zdarzały się i takie gdzie samą siebie potrafiłam zaskoczyć determinacją. Oczywiście najlepszy dzień treningowy to były warsztaty z Ewą KLIK 4 treningi w ciągu jednego dnia to było istne szaleństwo wysiłkowe jak również szalona impreza endorfin w moim organizmie.
Tak cukierkowo nie było zawsze, przyznaję się do dwóch dni, gdzie zrobiłam dosłownie kilka ćwiczeń, kiedyś potraktowałabym te dni jako porażkę, dziś taktuję je jako zwycięstwo! Przecież mogłam usiąść i leżeć, a jednak potrafiłam się ogarnąć i zrobić te kilka ćwiczeń, które nie zatrzymały całkowicie mojego postępu w projekcie.


Tak sobie myślę, że to była bardziej codzienna walka ze swoim umysłem niż z treningami. 
A to mój ulubiony moment, czyste zwariowane i przyjemne
szaleństwo endorfin w całym ciele!
Cieszy mnie fakt, że wyrobiłam sobie też nawyk pokonywania niechęci - nawet nie wiecie jaką mam teraz satysfakcję.

Pewnie pojawią się pytania o moje filmy, tak jak i Was i mnie drażnią przestoje na kanale, tak miałam wyjazdy, tak miałam ostatnio szalone tygodnie, wynik tego brak filmów. Filmy się kręcą, do niedzieli mam zamiar zrobić sobie zapas 2,5 tygodniowego materiału, gdyby coś miało mi wyskoczyć. Sądzę, że to będzie dobre rozwiązanie dla nas. Nie będzie przestoju na kanale, a ja na spokojnie będę mogła zrobić jeszcze większy zapas filmów w kolejnym tygodniu.

13 komentarzy:

  1. Kocham Cię za pozytywna energie :D życzę powodzenia na kolejne dni ćwiczeń, bo energii na pewno nie zabraknie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mary dawaj, dawaj:) ja już po 14 dniach codziennego treningu! dziewczyny dajemy czadu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację dziewczyno! Oby tak dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś prawdziwą inspiracją do ćwiczeń :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję :) Mnie też by się przydał taki projekt wyrabiania nawyku, bo nie raz mam taki problem, że coś odwlekam bo się nie chce :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję ''zwycięstwa'' i takiego podejścia:) Też staram się jak najczęściej czerpać radość z aktywności,ale wiadomo czasem bywają chwile zwątpienia to jednak coraz częściej goszczą chwile uniesienia i euforii.

    I masz rację ważne by podchodzić do tego z uśmiechem i ''na luzie'' :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podpisuję się pod tym obiema rękami

      Usuń
  7. Pozazdrościć samozaparcia i wytrwałości ;) bardzo podoba mi się zdanie, że stajesz się tym co praktykujesz!
    Ja w domu nie mogę się zmotywować do ćwiczeń, a już na pewno nie z uśmiechem. Jak uczęszczałam na zajęcia fitnessu miałam więcej samozaparcia, pomimo, iż musiałam poświęcić 30 min na dojazd autem... ćwicząc w domu zaoszczędziłabym wiele czasu i pieniędzy ale nie znalazłam na siebie sposobu ;O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu spróbuj znaleźć treningi online, YT to wykopalisko wszystkiego, może jednak znajdziesz na siebie sposób i zaoszczędzisz czas i pieniądze, przez zbędne dojazdy na siłkę :D

      Usuń
  8. Sama czekam na ten moment "Ćwiczę po chcę", ale doszłam już do tego etapu, że to czekanie to musi aktywne być. Samo się nie zrobi. Samo się nie zachce. Sam się nawyk nie wyrobi. Także rozpoczęłam wyzwanie. Czytanie o takiej drodze jak Twoja, wiele osób pewnie przez nią przechodzi, zawsze daje kopa do tego, żeby wierzyć, że JA TEŻ POTRAFIĘ ;) Dzięki. Pozdrawiam, Kamila

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie ogromna motywacja, jednak komentarze nie związane z treścią wpisu będą usuwane.
Chcesz napisać do mnie prywatną wiadomość skontaktuj się ze mną przez facebook www.facebook.com/aktywnezyciemary

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...