piątek, 23 maja 2014

Bieg- poznaj swoje limity.

Wczoraj zapowiadałam, że przełożę treningi na rano.
Nie udało mi się wstać, o zaplanowanej godzinie :( Śniło mi się, że mam dom z marmurów nad oceanem, na stole w gigantycznej kuchni czeka na mnie pyszne śniadanie. W
wielkiej szklanej misce są egzotyczne owoce, a na ogromnym porcelanowym talerzu sushi. Sorry, bieg nie wchodził w grę chciałam sobie jeszcze dalej pospać z tym cudnym snem.
Wybiegłam o 8:00 zachwycona temperaturą, było ciepło, wiał dość chłodny wiatr i co? Mary stwierdziła, że to idealne warunki na szybki bieg. Tak śmieszka ze mnie... już po 400 metrach, kiedy wbiegłam w zabudowę, wiatr znikł, a prażące słońce dosłownie zaczęło mnie topić.
Przy drugim km wiedziałam, że nie dam rady przebiec "na raz" 5 km i za maksymalnie 500 m kolejnych będę musiała się zatrzymać, bo inaczej zemdleję. Jak pomyślałam, tak zrobiłam.
Całe szczęście dla mnie na końcu tych 2,5 km był zalesiony skwer. Nigdy tak chyba nie doceniłam, chłodu dzięki cieniu drzew. Dałam sobie 10 minut przerwy na dojście do siebie, złapanie oddechu i powrót do mieszkania.
Kolejne 2,5 km
Powrót to był istny koszmar, słońce świeciło wprost na moja twarz, a ja walczyłam o każdy jeden krok, żeby biec dalej. Nie zależało mi na tempie, chciałam jednak wrócić za wszelką cenę biegnąc/ truchtając byleby nie był to chód. No kurde moim zamiarem było biegać nie chodzić! Poznałam swoje limity, mój organizm miał gdzieś moje plany, dobiegłam z dwoma przerwami na marsz.
Na koniec 15 minut z Chodakowską na brzuch.
Zapowiedź, znikam na 3-4 dni jadę na Mazury, do zobaczenia :)

11 komentarzy:

  1. wybaczę Ci, że nie wstałaś, za ten sen <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam! :) W taki upał nie zdobyłabym się na to, żeby biec :) Choć może to tylko takie wrażenie, bo rok temu biegałam codziennie, nawet w taką pogodę :) Udanego wyjazdu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja dzisiaj również biegałam i miałam podobnie jak Ty - wybiegłam o 9, pierwsze 1,5km było okej, ale im dalej tym gorzej. Po 3 kilometrze stwierdziłam, że nie dam rady dalej w tym skwarze i wietrze (u mnie wieje niemiłosiernie cały dzień gorącym powietrzem), zatrzymałam się na kilka minut, i wracałam do domu, pół trasy biegnąc, a pół idąc.
    Dzisiejszy dzień jest chyba kiepski na bieganie.
    Ps. Dzisiaj biegłam po raz pierwszy w takich butach jak Ty, Nike Free Run 3+, i powiem Ci, że byłam w szoku. Są o 180 stopni inne niż moje poprzednie. Nie wiem czy się przyzwyczaję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gorący wiatr tylko potęguje uczucie upału, wcale się nie dziwię, że zrobiłaś sobie przerwę.
      Ja jak założyłam Nike Free Run miałam uczucie jakbym fruwała :P

      Usuń
  4. Jestem tu po raz pierwszy ale bd wpadać częściej bo blog mi się bardzo podob.
    Motywujesz, ćwiczysz i dajesz coś z siebie a to jest fajne :))

    Zapraszam też do mnie - dopiero zaczynam ale może ci się spodoba <333
    http://perfekcjajestwcenie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Z takim snem też bym nie miała ochoty wstawać wcześniej :p
    Polecam bieganie o 5:30 przy takich pięknych okolicznościach przyrody :))) Dzień jest o niebo dłuższy, a rozpoczęty biegiem nie męczy nic a nic. Biegałam o tej porze z mężem - powiedział 'albo biegasz ze mną o tej godzinie, albo sama' - samej mi się nie chciało, więc wstawałam ziewając, ale doceniłam tę porę nie raz, bo o siódmej nie było już czym oddychać ;)
    Miłego pobytu na Mazurach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sen był cudowny :) Gosia polecasz bieg o 5:30 będę do tego dążyć.

      Usuń
  6. Poranne bieganko potrafi dać wielkiego kopa na cały dzień. Ja ostatnio wybieram jednak wieczorne wybieganie, bo tak układa mi się plan dnia. Jedno jest pewne w takie upały to tylko rano i wieczorem można pośmigać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak planuję powrócić do biegania po kilkuletniej przerwie i nie mogę się zebrać. Bieg w słońcu jest trudny, ale pobudka o 6-7 także. Ja dodatkowo przed wysiłkiem muszę coś zjeść inaczej mam mroczki przed oczami. Kiedyś biegałam ze sportesterem i pilnowałam by nie wchodzić z tętnem powyżej ustalonego (z trenerem) progu, bywało, że mój bieg miał ślimacze tempo. Teraz zacznę od marszobiegów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. grunt to zacząć i mam podobnie jak ty, na pusty żołądek nie ma mowy o intensywnych ćwiczeniach, podczas warsztatów z Ewką ja się w przerwach objadałam inaczej nie dałabym rady utrzymać tempa.

      Usuń
  8. Szkoda, że ja nie mam takich snów :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie ogromna motywacja, jednak komentarze nie związane z treścią wpisu będą usuwane.
Chcesz napisać do mnie prywatną wiadomość skontaktuj się ze mną przez facebook www.facebook.com/aktywnezyciemary

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...