poniedziałek, 17 marca 2014

Nie daj się perfekcjonizmowi

To co robisz zawsze musi być idealne, nie masz czasu na danie sobie szansy czy próby, wersje robocze dla Ciebie nie istnieją. O nie, Ty jesteś perfekcjonistką i wszytko spod twojej ręki musi wyjść doskonałe!
Jaki jest tego efekt? Boisz się zacząć, boisz się spróbować, zawiesiłeś zbyt wysoko porzeczkę. Dlatego zamiast przejść lekcję w podręczniku dalej, Ty od kilku dni utknęłaś na 3 zdaniach, których nie rozumiesz; dlatego nie narysowałaś kolejnego obrazu, bo pierwszy wyglądał jak bazgroły dziecka; dlatego przestałaś biegać, bo twój czas na 5 km był odległy od czasu biegacza, którego podziwiasz.
Perfekcjonizm równa się frustracja. Frustracja, że coś nie jest takie jak sobie wymarzyłaś, że nie działasz tak szybko jakbyś chciała, że coś zamiast być proste okazuje się trudne, że zamiast utraty 3 cm w tydzień z obwodu tracisz "zaledwie" 0,5 cm.
Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, kiedy mogą wydarzyć się dwie sytuacje:
Pierwsza
a) z wściekłą zazdrością patrzysz na zdjęcia dziewczyn z płaskim brzuchem i zaczynasz kąsać jadem- słowami  suchar, pewnie całymi dniami nic nie robi tylko ćwiczy, tępa blondyna;
b) z wściekłą zazdrością komentujesz zdolności aktorskie dziewczyny, która gra w filmie: sepleni, co za sztuczna gra, nie nadaje się do tego, kretyńsko naśladuje płacz;
c) z wściekłą zazdrością pomniejszasz czujesz sukcesy: może i świetnie pływa, ale o wspinaczce górskiej nie ma bladego pojęcia, phiii co to za sportowiec, który zna się tylko dobrze na jednej dyscyplinie
Druga
Sukcesy ekspertów w porównaniu z twoimi niezdarnymi pierwszymi ruchami wydają się niemożliwe do osiągnięcia. To widać najbardziej w nauce języków obcych, uczysz się jakiegoś rok czy 4 lata jedziesz do kraju, w którym wszyscy w tym języku się porozumiewają i nagle okazuje się, że twoja mowa daleka jest od perfekt, a przecież jak nie uczyć się języka jak tylko perfekt...


Z obydwu frustracji możesz wyciągnąć dla siebie bardzo ważne wnioski:
z pierwszej: zazdrość zawsze podkreśla twoje skryte i głęboko chowane braki: może sama seplenisz? Zawsze chciałaś nauczyć się pływać jednak panicznie boisz się wody, dlatego czyjeś sukcesy w pływaniu próbujesz za wszelką cenę pomniejszyć, zdajesz sobie sprawę z tego, że czeka Cię długa droga aby z rozmiaru 46 zejść do 38 dlatego wolisz kogoś nazwać sucharem, a w głębi duszy marzysz, aby przejść z pewnością siebie po plaży w bikini ze świadomością, że masz płaski brzuch itd.
z drugiej: myślisz że ktoś jest ekspertem w swojej dziedzinie, że robi coś perfekcyjnie idealnie i nie ma już czego poprawiać? Oj jak się mylisz! Jak się mylisz! Zawsze znajdzie się coś do poprawy. Czy jako Polka mówisz idealnie po polsku, czy od czasu do czasu, zastanawiasz się co chcesz powiedzieć, szukasz odpowiedniego wyrazu do sytuacji. Przypomnij sobie podstawówkę jak pisało Ci się wypracowania, eseje czy zajmowało Ci to 20 minut? Jak u Ciebie z ortografią, czy zdarzają się wyrazy problematyczne i sprawdzasz w słowniku jak one się poprawnie piszą. A błędy językowe, może przez pomyłkę powiedziałaś kiedyś włonczyć światło, albo napisałaś liczbę mnogą osoba >>> przyglądam się osobą zamiast osobom. Także wyluzuj z językiem i ucz się go dalej, bo jak widzisz my sami Polacy mimo, że od dziecka się nim posługujemy nadal mamy z nim problem :)

Daj sobie pole do eksperymentów, błędów, potknięć i działaj dalej nie myl tego z pozwoleniem sobie na miernotę, tandetę, marność. Z czasem nabierzesz rozpędu, z czasem zdobędziesz praktyki, z czasem zwiększysz tempo. Początki mogą być marne, trudne, mozolne, jednak im więcej razy będziesz coś robić tym szybciej osiągniesz zadowalający poziom i jakość.
Żeby coś ulepszyć, trzeba coś zrobić dlatego zacznij ćwiczyć, zacznij uczyć się nowych rzeczy, zacznij być otwartym na nowe doświadczenie, po jakimś czasie wprowadź ulepszenia, a na początki pozwól sobie na błędy, potknięcie. To tak jak z pisaniem pracy w Wordzie kilkudniowe szukanie idealnej czcionki nie przybliży Cię do napisania pracy, skończ wypracowanie a czcionką zajmij się na sam koniec. Dziś po 35 próbach ustawienia ostrości aparatu poddałam się, obraz jest rozmazany jednak ważniejsze od obrazu było dla mnie opublikowanie kolejnego motywacyjnego poniedziałku.
Stawianie priorytetów jest ważne i dzięki nim z każdym dniem będziesz zbliżać się bądź oddalać od swojego sukcesu!

Odpowiedz na pytanie:
Gdybym nie musiała tego robić doskonale, już dziś spróbowałabym.....   
i nagle okazuje się, że wszytko jest możliwe :)

Buziaki, pozdrawiam:
Mary i jej wiercący do tej pory sąsiad... grrr

13 komentarzy:

  1. Niestety "choruję" na nieustanny perfekcjonizm :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś uważałam, że nie ma sensu zabierać się za wiele rzeczy, bo przecież się na tym nie znam. Ale na szczęście zmieniłam to nastawienie, chyba najbardziej nauczył mnie tego sport, trzeba czasu, wysiłku i cierpliwości żeby zobaczyć efekty, ale satysfakcja ogromna. Zaczynałam od zera, od lat się nie ruszałam, ale trzeba było zacząć, a teraz bez problemu przebiegnę kilkanaście kilometrów, zrobię szpagat i mogłabym tak długo wymieniać, a to wszystko dzięki temu, że kiedyś zaczęłam i szło mi beznadziejnie :).
    Teraz nie boję się próbować, nawet wtedy kiedy próba z góry jest skazana na porażkę, spróbuję raz, drugi, setny i kiedyś wreszcie będzie dobrze, ale na początku może być beznadziejnie i nie ma co się tym przejmować, tylko próbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Happiness dziękuję Ci za ten komentarz, mam nadzieję, że tak jak i mnie i innych zmotywuje to ciągłej pracy!

      Usuń
    2. Happiness , również jak Mary dziękuje Ci za ten komentarz :)

      Usuń
  3. Dziękuję Ci jest to bardzo maotywujące i daje do myślenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ŚWIETNY POST!!!:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojjj, mam dokładnie taki problem. Nie zacznę czegoś lub nie skończę ("jeeju, jak mi okropnie wyszła ta twarz, przecież strach to pokazać, nie będę tego kończyć"), bo mi się nie podoba. Albo jestem cały czas zdenerwowana, bo coś mi się nie udało w 100% tak, jak powinno. Czasami zapominamy, że każdy się uczył i popełniał błędy, zanim doszedł do takiego poziomu, jaki chcemy. :)

    Muszę powiedzieć, że bardzo lubię Twojego bloga; piszesz mądrze i naprawdę ciekawie. Wcześniej nie komentowałam, ale jakoś tak ten wpis do mnie bardzo trafia, bo jest w sumie o mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety problem ten jest mi bardzo bliski. Staram się z tym walczyć, ale wychodzi to różnie. Doszło nawet do tego, że potrafiłam uczyć się jednej strony tekstu do odpowiedzi z historii przez godzinę, bo cały czas wydawało mi się, że o czymś zapominam i że nie umiem tego wystarczająco dobrze, a przecież materiału było znacznie więcej. Efektem tego było marnowanie wielu cennych godzin na uczenie się rzeczy, które tak naprawdę umiałam. Dopiero niedawno dotarło do mnie, że nie muszę wszystkiego umieć perfekcyjnie, dobrze wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
  7. nie poddam się :) pomimo nijakiej pogody wieczorem wyjdę biegać , a miałam nie.. bo właśnie myślałam sobie nie ma sensu , ale po Twoim filmie i wpisowi nie blogu wierze, że będzie dobrze :) dziękuje Ci

    OdpowiedzUsuń
  8. jesteś boska, uwielbiam Cię oglądać i słuchać :)

    ja mam problem innego typu - o ile zawsze staram się coś robić lepiej, o tyle często moje lenistwo daje mi się we znaki. Zdaję sobie sprawę, że mogłabym lepiej wykorzystywać swoje 24h, ale wtedy chyba bym zwariowała.
    Wszyscy wokół myślą, że jestem idealna, bo studiuję medycynę, jestem super rozciągnięta, biegam coraz większe dystanse, znajduję czas na dwa koła naukowe, naukę, treningi, bloga, ale tak naprawdę, nikt nie widzi, że kosztuje mnie to wiele poświęceń. Wkurza mnie czasem to przekonanie ludzi, bo nikt nie jest ze mną 24/24 i nie wie, co tak naprawdę robię cały czas.

    A tak naprawdę wokół mnie jest wiele ludzi, którzy są lepsi ode mnie i ja się do nich nie porównuję. Mam swoje standardy i staram się nie dać zwariować.
    Rany, po co szufladkować tak ludzi?!
    Też patrzę czasem z zazdrością na koleżanki, które mają stypendium, ale nie wyobrażam sobie siedzieć cały czas nad książkami i nie mieć życia... ludzi, którzy biegają maratony, a ja zipię po dyszce, mimo że biegam już całkiem długo. No! Trzeba się mieć kim inspirować ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie ogromna motywacja, jednak komentarze nie związane z treścią wpisu będą usuwane.
Chcesz napisać do mnie prywatną wiadomość skontaktuj się ze mną przez facebook www.facebook.com/aktywnezyciemary

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...