poniedziałek, 17 lutego 2014

Clear space = clear mind

Jeżeli nie chce Ci się czytać tekstu, to zobacz na ostatnie dwa zdjęcia i zdecyduj sama w jakim pomieszczeniu wolałabyś przebywać i w jakim czułabyś się lepiej. 
Tak wiem, zdaję sobie sprawę, że porządek to banały, jednak często zapominamy, że te banały znacząco wpływają na naszą efektywność, mam nadzieję, że tym wpisem przekonam Cię do tego aby zapanował w twojej przestrzeni życiowej ład.

Kiedyś w jeden z gazet chyba w Twoim Stylu choć do końca nie jestem przekonana czy właśnie w TS ( niedługo zrozumiesz dlaczego mam prawo nie pamiętać, koniecznie zobacz film, żeby rozwiązać zagadkę) przeczytałam felieton o kobiecie, która wprowadziła minimalizm do swojego życia. Stało się to z dnia na dzień jak uświadomiła sobie, że gdy za czasów studenckich dzieląc pokój z koleżanką, jej wszystkie rzeczy mieściły się w połowie szafy, dwóch szufladach i jednym biurku. Po studiach zamieszkała w kawalerce, jednak zaczęło być jej i jej rzeczom w niej ciasno i przeprowadziła się do dwupokojowego mieszkania. Po wyjściu za mąż cztery pokoje okazały się również zbyt ciasne na cały dobytek małżeństwa, dlatego zaczęła rozmyślać o domu. Wtedy zaczęła zadawać sobie pytania co się stało przez te lata i dlaczego kiedyś wystarczały jej rzeczy z połowy szafy, dwóch szuflad i biurka a teraz w 4 pokojowym mieszkaniu trudno jej się pomieścić.
Zrobiła generalne porządki, postawiła na jakość a nie ilość, garderobę ograniczyła do jednej szafy itd.

Ja miałam w swoim życiu 3 takie konkretne sprzątania. Pisząc konkretne mam na myśli pożegnanie się z połową swojego dobytku. Raz po przeczytaniu książki Droga Artysty ( tak wiem, mam jeszcze wiele rozdziałów z niej do opisania tutaj na blogu), drugi raz przeprowadzka z Krakowa do Warszawy, a trzeci raz dwa dni temu, znów mnie naszło na mega sprzątanie. Mój chłopak kolejny raz doczepił się do moich gazet, to moje największe przewinienie jeżeli chodzi o zbieractwo, na drugim miejscu będą kosmetyki a na trzecim ciuchy, z tym, z ostatnią kategorią to wywróciło mi się wszytko o 180 stopni i jak mam teraz sobie kupić jakieś ubranie/buty to mimo tego, że coś bardzo mi się podoba, to ciężko wydać mi kasę, bo po 4 mc pewnie dane rzecz mi się znudzi.



Wracając do gazet, to się przeraziłam! Miałam je wszędzie! W łazience na każdej półce w tymczasowym ( mamy w zamiarze docelowo kupić szafę) plastikowym badziewiastym regaliku, który szpecił naszą nową łazienkę. Patrząc na zdjęcie to stwierdzam, że nie jeden brudas by się go nie powstydził, można było na nim zleźć wszytko od szczotki do włosów po ciężarki  no i oczywiście gazety ( regał został on już zlikwidowany). Wracając do gazet były one w szafce pod zlewem, pod biurkiem, na komodach, na regale z książkami, w kilku reklamówkach. Zaczynam czerwienić się ze wstydu  pisząc to, bo przyznaję, że nawet sobie nie zdawałam sprawy z tak absurdalnej ilości gazet w mieszkaniu. Wiedziałam, że mam ich dużo, ale dopiero jak wszystkie ułożyłam koło siebie to "przejrzałam na oczy", że totalnie przeginam z ich kupowaniem. Z drugiej strony, teraz jasne jest skąd ja wszytko o wszystkim wiem. Moi znajomi mawiają, nie wiesz czegoś zadzwoń do Mary. Czytam bardzo dużo, jednak zgodzicie się ze mną, że w gazetach mamy krótkie teksty ogólnej treści, szczegółowa wiedza czeka w książkach.
Jeżeli wydaje Ci się, że panujesz nad tym co masz
 u siebie w mieszkaniu, pokoju, to poukładaj koło
 siebie rzeczy, które zalegają Ci już kilka miesięcy,
 może taka wysepka zachęci Cię do pozbycia się kilku z nich.


 



Na tym zakończę fotorelację z mojego kolekcjonerstwa gazet, gdyż mnie samą już te trzy zdjęcia wystarczająco przerażają.

Co powinnaś dziś zrobić:
- otwórz szafy, szafki, szuflady, pudełeczka, pojemniki na pościel i bądź surowa przy selekcji, pozbądź się wszystkiego co zalega Ci od paru miesięcy w twojej przestrzeni życiowej
- jeżeli trzymasz coś z sentymentu to może sprawdzić się u Ciebie pudełko wspomnień możesz włożyć do niego pocztówki, kubek z którego piłaś będąc dzieckiem, bilety wejścia do muzeum z wyjazdu, stary notes z zapiskami itd, o tym więcej w filmie
- posprzątaj bałagan, zrób generalne porządki
- ponaprawiaj popsute rzeczy ( może cały czas zapominasz o przykręceniu śrubki w lampce, albo drzwi Ci trzeszczą w całym mieszkaniu- naoliw zawiasy, przyszyj guzik do spodni)
- nie rób z czyjegoś domu kosza na śmieci, jeżeli coś jest zużyte, albo bardzo sfatygowane wyrzuć to, czy chciałabyś w spadku dostać czyjeś rupiecie i przepocone ciuchy- nie sądzę, szanuj więc innych i coś kompletnie bezużytecznego wyrzuć na śmietnik, resztę rzeczy możesz rozdać albo sprzedać tym samym zarabiając parę złotych, no chyba, że jesteś wybitnym zbieraczem nawet parę stówek
- czysta, nowa przestrzeń będzie korcić, żeby jak najszybciej ją zapełnić, zanim jednak przyniesiesz coś nowego do swojego gniazdka zadaj sobie 3 razy pytanie, czy jest Ci to potrzebne i czy jest to dobrej jakości, na co Ci rzecz, która popsuje się po kilku użyciach, mówisz, że to tylko parę złotych to sobie przypomnij kalkulację moich gazet. Te parę złotych przy konkretnych ilościach zaczyna zamieniać się na konkretne sumy!  

Czyste otoczenie na co dzień, już nie mówię tu o szafach czy szufladach, punktem zwrotnym był mój słynny powrót z 3 dniowego wyjazdu, gdy zastałam mieszkanie w takim stanie. Po cichej rozmowie, tak cichej, że mój krzyk pewnie było słychać było w całym bloku, ze swoją drugą połówką dobiliśmy targu, że od teraz odkładamy rzeczy na swoje miejsce i jak na razie udaje nam się porządek utrzymać! 





PS Pisząc komentarze miejcie na uwadze, że w ciągu roku przez 90% w roku mamy bardzo czysto, te zdjęcia były wykonane, kiedy moje zbieractwo gazet osiągnęło apogeum, oraz po opiece nad mieszkaniem przez mojego K, dlatego radzę powstrzymać się od wysunięcia szybkiego osądu, że porządek jest rzadkim gościem w naszym mieszkaniu, jak Mary trzyma rękę na pulsie to nasze M2 jest na błysk czyste. Na koniec muszę przyznać 100% rację mojemu K. że gazet w naszym mieszkaniu była absurdalna liczba i grzecznie pozbywam się 30 egzemplarzy dziennie.

21 komentarzy:

  1. Mi się odpala tryb zbieracza.. Nie chce czegoś wyrzucać bo boję się, ze się przyda. Teraz mam duży problem ponieważ z rozmiaru 42 zeszłam do 38.. Tyle spodni mi zostało, a serce boli wyrzucać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sprzedaj, rozdaj, albo zanieś opiece społecznej, niech nie kuszą żebyś nie wróciła do numeru 42.

      Usuń
  2. Mary jestes zwariowana do potego n-tej! uwielbiam Cie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Również jakiś czas temu zaczęłam wprowadzać tą zasadę minimalizmu i muszę przyznać że lepiej się czuje jeśli mam taki porządek. Do tej pory miałam tak że zanim coś wyrzuciłam zastanawiałam się a ''może się przyda'' i co się okazywało nadal leżało nie używane.


    Teraz konkretnie i ostro do tego podchodzę. Patrzę na rzecz,myślę czy jest mi ona niezbędna i bez wyrzutów wyrzucam jeśli stwierdzę że przeżyje bez tego:D To samo tyczy się zakupów,teraz zastanawiam się kilka razy zanim coś kupię mimo że jest przecena z której szkoda by nie skorzystać:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zbierałam wszystkie gazety o zdrowym odżywianiu i ćwiczeniach, mam jedną szafkę na to przeznaczoną, jak już tam się nie mieści to robię selekcję i wyrzucam. I tak co roku robię taką selekcję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jestem straszna bałaganiarą i mój M tez :) Musimy się pilnować cały czas, ale się udaje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zmotywowałabyś mnie do sprzątania, gdybym nie była aż tak leniwa ;P A co do gazet - ja już chyba od 2 lat żadnej nie kupiłam ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja postanowiłam, że tylko na wyjazdy będę kupować jedną sztukę, zobaczymy czy w tym wytrwam.

      Usuń
  7. Ja też zbierałam gazety, a to bo nie doczytałam jakiejś w danym miesiącu i myślałam ze kiedyś do niej wrócę, a to bo był jeden ciekawy artykuł itd. W końcu stwierdziłam że nawet po kilku miesiącach nie wracam do tych gazet i zaczęłam je w miarę regularnie wyrzucać. Niestety ostatnio znowu uzbierał się nowy stosik, wieczorem chyba się go pozbędę. Minimalizm w szafie zaczęłam wprowadzać kilka miesięcy temu, ale robię to stopniowo, z wieloma rzeczami wciąż trudno mi się rozstać, chociaż nie sądzę żebym je jeszcze założyła. Myślę jedna że te zmiany muszą zachodzić w nas powoli, jakoś nie wierzę, że bohaterki "perfekcyjnej pani domu" nie wróciły do bałaganu, takie rzeczy muszą stać się nawykiem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Bosz, twoja kuchnia przypomniała mi, jak w czasie studiów kursowałam między mieszkaniem własnym (z bratem) i chłopakiem. Kursowanie sprowadzało się do tego, że miałam dwie kuchnie do sprzątania i nerwicę, a NAPRAWDĘ nie jestem osobą, którą ktokolwiek mógłby nazwać pedantyczną (raczej typ: "lubię porządek, ale on mnie nie lubi").

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coruja gdybym wkleiła w ten post zdjęcia z czasów studenckich, gdzie wchodziłaś do kuchni po 3 dniach od sprzątania to była utopia. 20 brudnych kubków, wszystkie garnki i patelnie itd. obraz rozpaczy, każdy czysty talerz znikał chwilę po umyciu. Pewnego pięknego dnia powiedziałam basta i oddzieliłam swoje garnki i talerze, o dziwo reszta postąpiła podobnie i zapanował względny porządek.

      Usuń
  9. U mnie zbieractwo dotyczy tylko kosmetyków, co też nie jest dobre bo są wszędzie, nie tylko w łazience.. A tak poza tym jestem dość pedantyczna, dla mnie uporządkowany dom to uporządkowane życie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad kosmetykami udało mi się jakoś zapanować, ale mogłoby być z nimi jeszcze lepiej.

      Usuń
  10. o jaaa ale gazet :D ja na szczście nie jestem typem zbieracza - wszystko bardzo szybko ląduje w koszu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet mi nie mów o moje liczbie gazet, to był dramat jak je koło siebie ułozyłam. Przypomniał mi się amerykański program o bałaganiarzach i ich domy, gdzie cały pokój od sufitu był zawalony jakimiś rzeczami. Po całym mieszkaniu rozłożone gazety aż tak nie raziły, ale już zebrane w jedno miejsce przeraziły mnie. W tej całej sytuacji widzę jeden pozytyw, gdybym je wyrzucała zaraz po przeczytaniu nigdy bym nie pomyślała, że tak bez sensu tracę kasę.

      Usuń
  11. Jestem mistrzynią minimalizmu. Z gazet jedynie tych z przepisami kulinarnymi mam małą kolekcję, ale i te już przestałam kupować. Kosmetyki? - też tylko te najbardziej podstawowe. Chyba nietypowa ze mnie kobieta :)
    Ordnung muss sein!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio zainteresowałam się tematem minimalizmu, bardzo mnie on zachwycił, postanowiłam, że zacznę porządkować swoje życie. W pierwszy ruch idzie laptop, robię miejsce na dyskach: filmy, muzyka, zdjęcia - mam tego pełno, a dużo niepotrzebnych plików. Powoli, codziennie po trochu. Niedawno zrobiłam także porządek z kosmetykami. Długa droga przede mną. Zbieraniem gazet, czasopism byłam zafascynowana jako nastolatka, ale przeliczyłam ile idzie na to pieniędzy i sie załamałam - od tamtej pory wystrzegam sie stoisk z prasą :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja również lubię gazety, ale nie aż tak :D także czytałam ten artykuł i to w dobrym momencie bo przed przeprowadzką :) kupa rzeczy poleciała do ludzi/do śmietnika/lub do tych pojemników na używaną odzież :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jestem okropną bałaganiarą!!! chomikuję dosłownie wszystko (stosy gazet też się u mnie znajdą :D), ale staram się z tym walczyć, bo dużo lepiej czuje się w uporządkowanej przestrzeni :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Heh...zbieram te same rzeczy. Tylko u mnie teraz na pierwszym miejscu są kosmetyki. Niby mam ich coraz mniej, ale i tak dużo więcej niż przeciętna kobieta. Kiedyś miałam masę gazet... przy jednej z przeprowadzek mój chłop pukał się w głowę po co je targam do nowego miejsca i z ciężkim sercem zrobiliśmy selekcję...później nawet żadnej z nich mi ani razu nie brakowało:) Teraz też zbieram, ale bardziej ulotki itp. które wyrzucam jak widzę, że się przedawniły. Sama praktycznie nie kupuję gazet, nie mam tak jak kiedyś, że co miesiąc kupowałam ze trzy różne czasopisma. Teraz często przeglądam u kogoś, chociaż to nadal moje zboczenie bo po prostu muszę jak widzę interesującą gazetę :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też mam zecydowanie za dużo rzeczy. Zamierzam zrobić przegląd i pozbyć się zbędnych, zrobić trochę przestrzeni bo obrastamy w zbędne bambetle, głównie z moje winy. Chwilowo jestem uziemiona z gipsem na nodze, ale na pewno jak tylko będę mogła zajmę się tym. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie ogromna motywacja, jednak komentarze nie związane z treścią wpisu będą usuwane.
Chcesz napisać do mnie prywatną wiadomość skontaktuj się ze mną przez facebook www.facebook.com/aktywnezyciemary

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...