czwartek, 9 stycznia 2014

Ciacho mówi: ZJEDZ MNIE TERAZ! Marchewka mówi: ZJEDZ MNIE KIEDYŚ!

Czy słyszysz głosy?
Czy słyszysz głos wołającej czekolady schowanej w komodzie, albo lodów z zamrażalnika? A może tłuściutka kiełbasa Cię woła o 23:00 na małe Conieco ( pisownia Cinieco patrz tutaj KLIK).

Pewnie każda z nas tego doświadczyła, zwłaszcza wtedy kiedy postanowiła sobie: koniec od dziś nie jem słodyczy albo przez miesiąc jem tylko chude mięso.
I Ty i ja wiem, że ani słodycze, słone przekąski tym bardziej tłuściutkie mięso nie mają strun głosowych. A jednak głosy słyszymy, co więcej pojawia się nawet monolog owych lodów: 
POLEJ MNIE LIKIEREM I POSYP KAWAŁKAMI CZEKOLADY BĘDZIEMY JESZCZE LEPIEJ SMAKOWAĆ.

Czy czas wybrać się do psychologa? 
Czy to normalne rozmawiać ze słodyczami, prowadzić z nimi kłótnię:
Nie, nie zjem Cię!
Nie, muszę wytrwać w postanowieniu chociaż wiem jaka jesteś pyszna czekoladko!


Uspokoję Cię, nie jest z Tobą tak źle, to Rihannie przydałaby się sesja terapeutyczna: przyjaźnić się z potworem spod łóżka- cóż... EPICKIE :D



Psycholog ( raczej ) nie będzie nam potrzebny, jednak odpowiedź znajdziemy w psychologii.
Otóż droga czytelniczko twój mózg od małego brzdąca zasysa wszytko co się Ciebie tyczy i środowiska w którym żyjesz:  podświadomie NON-STOP. To bardzo ważne co teraz napisałam, PODŚWIADOMOŚĆ DZIAŁA NON-STOP i gdzieś ma logikę świadomości jak również jej racjonalne wyjaśnienia i argumenty, że obżarstwo nocne jest niezdrowe, że lody to sam cukier jak i napoje słodzone (Sama nazwa dużo mówi o produkcie) a żeby było śmieszniej to praktycznie cała żywność modyfikowana jest teraz traktowana od serca cukrem, a co, niech ludzie przynajmniej słodkie życie mają przy tych swoich życiowych problemach !! 
Dla podświadomości najważniejsza jest szybka reakcja,
 a nie debatowanie nad sytuacją jak u świadomości.
Ona pamięta, że jak byłaś małą dziewczyną to po zjedzeniu kawałka czekolady czułaś się wspaniale, było Ci dobrze, czekolada smakowała a Ty miałaś uśmiech na twarzy. Właśnie dlatego, gdy teraz się męczysz i nie jesteś zadowolona z tego, że czekolada w szufladzie czeka, a Ty smutna siedzisz w fotelu. Podświadomość w wręcz krzyczy: ej no zjedzona czekolada = równa się dobry humor, kumasz czacze. Pojawia się potrzeba, którą zaczynasz fizycznie odczuwać jako głód. Wygrywa podświadomość. Po zjedzeniu i zaspokojeniu potrzeby włącza się ospała jej Świadomość.... Co też zrobiłaś?! No..... k.........wa jakby nie mogła wcześniej się włączyć .

Czy zatem już jesteśmy skazani na porażki z naszymi postanowieniami jedzenia zdrowiej?
Nie! Teraz znasz głównego wroga numer jeden! Zapamiętaj podświadomość działa automatycznie i chwała jej za to, bo jak będziesz wieczorem iść po ciemnym chodniku i zobaczysz przed sobą zamaskowanego faceta z nożem, to gdyby nie podświadomość i jej alarm UCIEKAJ!!! Nóż zagrożenie!! Uciekaj!!! Krzycz o pomoc, mogłoby się to dla Ciebie źle skończyć. Świadomość mogłaby zacząć swoje wojaże czyżby dziś bal przebierańców, hmmmm czy to Halloween, a ten nóż to prawdziwy czy podróba, czy ja tego gościa skądś znam? A no tak,  osobnik zamaskowany z nożem biegnący w moim kierunku to może być zagrożenie.... No, ŚWIADOMOŚĆ.... Eureka... kurde mać, mądrala z Ciebie! Tylko, że 10 sekund, które mogło Ci pomóc minęło.

Jak widzisz  podświadomość i świadomość są nam niezbędne do życia, skoro wiesz jak działają zacznij je wykorzystywać na swoją korzyść. 

Pytanie retoryczne, skoro obiecałaś sobie nie jeść słodyczy przez miesiąc to co one robią u Ciebie w mieszkaniu? I na to pytanko odpowiemy sobie w kolejnym wpisie.

Tymczasem zostawiam Was z pycha zdrowymi zamiennikami słodyczy- LICZI i chrupiących chipsów- ŻÓŁTA PAPARYKA :) 

A może masz już sprawdzone sposoby jak pokonać chwilowe zachcianki, podziel się ze mną swoją wiedzą w komentarzach.




37 komentarzy:

  1. Niesamowicie fajny post. Ja jak już sobie postanowię, to raczej nie słyszę słodyczy. Ale wszystko zależy od tego, JAK BARDZO tego naprawdę chcę. :)
    Fajny nagłówek!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałaś może Pawlikowską ostatnio? :D Bo od razu skojarzyły mi się jej książki z tym, co napisałaś. Jak mam ochotę na coś słodkiego, to zazwyczaj robię sobie zieloną herbatę (no ale czasami ulegam słodkiej zachciance...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi również skojarzyło się z książką Pawlikowskiej. p.s. Ja jak mam chęć "kulinarnie zgrzeszyć" przeliczam sobie jaki trening muszę zrobić aby spalić te kalorie. I zazwyczaj apetyt mi wtedy przechodzi..

      Usuń
    2. Jak przeczytałam wasze komentarze faktycznie mówiąca kremówka do Pawlikowskiej tu pasuje, jednak tek powstał na podstawie 3 różnych książek, będzie o nich głośno na blogu w tym roku.

      Usuń
  3. Bardzo fajny i mądry tekst, świetnie się czyta i przede wszystkim genialny przekaz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mary najpierw pochwale wygląd Twojego bloga! Jest naprawde super! :)
    PO 2 zaznacze, że jestes moja ulubiona blogerką <3
    a po 3cie pochwale sie ze od nowego roku nie zjadłam nic słodkiego (słodycza) ani fast fooda, które uwielbiam. Moj sekret to po prostu o tym nie myslec gdy mam ochote.
    Przykład. mam ochote na obleśne wafelki z nadzieniem tofi, polane tofi (uzalenilam sie od nich chyba i przez caly grudzien jadlam je codzien po kilka) i wtedy chce isc do sklepu, i nagle biore psa i smycz i ide w zupelnie innym kierunku, po drodze wpadam do babci nakanapki ze swojską wedlinką, prawdziwym masłem i ogorkiem czasem ziołami. na droge zabieram garsc migdałów, kłade sie do łóżka, biore ksiazke, czytam chwile, ide spac i zanim zasne mysle 'a Ty głupia zachcianko, pokonałam cie! ' :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Supergirl świetna metoda, zajęcie uwagi czymś innym- super, podoba mi się. Gratuluję wytrwania w postanowienie i życzę kolejnych sukcesów.

      Bardzo dziękuję za pochwały :*

      Usuń
  5. Super post! Wiele wyjaśnia :D No właśnie ja jak myślę o swojej podświadomości to czuję rozdwojenie jaźni, bo ona ma zupełnie gdzieś moją świadomość :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciam rozdwojenie jaźni dokładnie tak to bywa z nami z jednej strony chcesz a z drugiej wiesz, że to może być problem.

      Usuń
  6. Ja już tyle razy postanowiła słodycze na bok, jem tylko owoce i warzywa ! Ale no.... staram się ciągle ;D

    www.impossiblelive93.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie za słodyczami sprawa jest prosta - nie jem ich i po jakimś czasie (2-3 tyg) totalnie przestaję mieć na nie ochotę. Jem 2-3 dni pod rząd - wpadam w ciąg, z którego ciężko jest się wydostać. Miałam takie 2 tygodnie słodyczowe z okazji świąt i dojadania po nich, ale od stycznia wróciłam na dobre tory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *ze słodyczami, sorry :)

      Usuń
    2. Katja, jak Ci się udaje wytrwać w tym, żeby przez 3 tyg nie podjeść czegoś zanim stracisz zainteresowanie słodyczami?

      Usuń
    3. Po pierwsze tłumaczę sobie, że nie po to biegam po 50 km tygodniowo i haruję na siłowni, żeby potem się opychać słodyczami. Po drugie - to co wyżej napisałam mówi mi mój facet, który od miesiąca przychodzi z treningów personalnych z siłowni ledwo żywy, bo zabrał się za odchudzanie. Zazwyczaj to on chodził wieczorem do sklepu jak miałam ssanie na słodkie, teraz zapomnij - tyłka w tej sprawie nie ruszy ;) Jeśli temat ciągnie się za mną dłużej niż jeden dzień to jem np. naleśniki z mąki żytniej z syropem z agawy i owocami na obiad albo owsiankę z jabłkiem cynamonem i miodem na śniadanie, ewentualnie twaróg chudy z miodem i migdałami i to załatwia sprawę. Jest słodko, ale nie ma syfu czyli klasycznych słodyczy naszprycowanych chemią. Aha! I nigdy nie kupuję słodyczy "na potem, żeby mieć w domu", nigdy!

      Usuń
    4. Katja świetne metody i rewelacyjne racjonalne podejście do tematu. Podoba mi się! Cieszy mnie też, że twój facet zaczął ćwiczyć, coś czuję, że byłaś dla niego sporą motywacją.

      Usuń
    5. Noooo, stworzyłam potwora! Moja połówka zawsze miała większe ssanie na słodkie niż ja, a ja zawsze coś tam poskubałam (kawałek czekolady, etc...) przy okazji. Teraz - zapomnij. W grudniu powiedział mi, że jest mu głupio, bo ja zdążyłam się przygotować do maratonu a on nie ruszył nawet tyłka. Generalnie teraz ja pękam z dumy :)))

      Usuń
  8. Wszystkie decyzje rodzą się w naszej głowie. My decydujemy jak kierujemy swoimi czynami. Jednakże owszem niektórzy zachowują się jak chorągiewka na wietrze. Sam kiedyś w różnych kwestiach się gubiłem. Uważam, że do jakiegokolwiek sukcesu niezbędny jest jasno sprecyzowany cel i racjonalna droga jego osiągnięcia. Jeśli dodatkowo w miejsca "naszego powstałego deficytu emocjonalnego" wciśniemy coś ekstra, co sprawi nam satysfakcję - to uważam, że każdy jest w stanie osiągnąć swoje założenia. Tyczy się to czy to słodyczy , czy życiowych planów. Osobiście trzymam zawsze 2 miesiące restrykcyjnej diety (która mnie cieszy) i po tym czasie pozwalam sobie na max 2 dni odstępstwa. Funkcjonuję tak kilka ładnych lat :)
    Jeśli jednak ktoś ma zupełne zaburzenia żywienia to owszem być może potrzebuje przechadzki do psychologa, który pomoże ustalić jakieś rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albert dzięki za przedstawienie swojego zdania, popieram.Też mam odstępstwa całe szczęście teraz coraz bardziej kontrolowane,ale o tym w kolejnym poście napiszę więcej.

      Usuń
  9. Też miałam taką walkę na początku, że sobą przeważnie wygrywała ochota na coś słodkiego (ah te głosy). Ostatecznie zebrałam się w sobie i powoli rezygnowałam ze słodyczy do tego stopnia, że zakupy z moim lubym na dziale ze słodyczami nie stanowiły problemu.
    Od nowego roku mój luby walczy ze słodyczami, z siatki słodyczy codziennie udało mu się ograniczyć do batonika lub czekolady. Teraz rzucił wszystko i sam z siebie się śmieje, że rzucenie słodyczy jest jak rzucenie palenia czy tez picia to nałóg z którym trzeba walczyć. Mam nadzieje, że wytrwa w swoich postanowieniach!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cały czas we mnie toczy się walka - nie zjeść i być siebie dumna, czy może ulec pokusie, bo "raz na jakiś czas nie zaszkodzi"? Ale to taka duma, jak koleżanka się pyta, czy chcesz się poczęstować, a ty odpowiadasz, że nie. :D Chociaż później muszę wysłuchiwać, że pewnie jestem anorektyczką czy coś, bo taka jestem chuda (co jest prawdą), a nie jem słodyczy, nie dociera do nich, że bycie chudym nie oznacza, że nagle można jeść wszystko w nieograniczonych ilościach i nigdy się nie przytyje. A od kiedy nie jem słodyczy i chipsopodobnych rzeczy poprawiło mi się samopoczucie i stan cery, serio. :D

    Ciężko jest z rzuceniem słodyczy, to faktycznie jest jak nałóg.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wstyd przyznać, ale właśnie przed chwilą skończyłam jeść lody polane advocatem. Chyba jednak poćwiczę. Dzięki za motywujący tekst. PS. ładna nowa oprawa graficzna bloga :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na szczescie nie jest ze mna zle ;) jedzenie do mnie nie gada hehe ze wzgledu na IF nauczylam sie kontrolowac glod ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jedzenie słodyczy to niestety błędne koło, chcemy więcej i więcej, szybciej jesteśmy głodne.
    A papryka- to naprawdę świetne rozwiązanie- również i mój sposób :)) Uwielbiam ją, mogłabym jeść tonami - szczególnie czerwoną, bo inne jakoś nie bardzo mi podchodzą.
    Jaki mam jeszcze sposób na słodycze- herbata, albo po prostu inny napój, żeby oszukać żołądek. Chociaż czasem to z róznym skutkiem wychodzi- niby mam zapchany żoładek płynem, ale i tak mam ochotę na coś słodkiego. Wtedy po prostu- wychodzę, zostawiam miejsce ze słodyczami w spokoju. A w sklepach mam to szczęście, że potrafię się powstrzymać i nie kupić...

    OdpowiedzUsuń
  14. Mój sposób na słodycze to "Zdrowa Taca", która stoi na stole w kuchni na widocznym miejscu. A są tam owoce, warzywa, woda, zielona herbata, chlebek chrupki, serek wiejski. Coś mi się chce idę prosto do tacki, czasem wystarczy kilka łyków wody. Słodycze kupuję których nie lubię, bo mój mąż musi mieć coś słodkiego na wieczór i dzięki temu ich nie jem. A jak zjem to najwyżej dwa ciastka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwia też praktykuję zdrową tacę, bardzo szybko robi się pusta.

      Usuń
    2. I bardzo dobrze że szybko jest pusta. Będziemy zdrowe i piękne i nie zagłodzone.

      Usuń
  15. najlepiej jest zrobić sobie "odwyk" od słodyczy. gwarantuję, że po 3, max.4 tygodniach w ogóle nie będziecie mieć NAWET OCHOTY na słodycze, sprawdziłam na sobie i działa :) nie należy też używać cukru do herbaty/kawy, ale jeśli nie umiemy wytrzymać bez słodzenia to polecam Ksylitol, bardzo zdrowy i przyśpieszy pracę jelit :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. komentarz został usunięty, gdyż jego treść nie dotyczyła wpisu.

      Usuń
  17. Ja wychodzę z zaburzeń odżywiania i czasem muszę się zmusić, żeby raz na tydzień zjeść ten kawałek ciasta bez myślenia "Boże, przytyjesz". Także paradoksalnie, dla mnie to niezdrowe jedzenie jest wyzwaniem. Na szczęście jest już lepiej i lepiej, biegam długie dystanse, ćwiczę na siłownię i do podświadomości dociera już, że czasem mogę sobie zluzować. Uwielbiam Twoją nową szatę graficzną :) K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. K. sporo wysiłku wkładasz w pokonaniu zaburzeń w odżywianiu, świetnie, że to robisz, ten wkład się opłaci. Cieszę się, że grafika Ci się podoba, takie odświeżenie na nowy rok daje lepszą atmosferę do pracy.

      Usuń
  18. Właśnie czytam 'zmień swój mózg, zmień swoje ciało' racja, racja, racja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika kocham tę książkę, można powiedzieć, że gdyby nie ona to nie wiem czy wróciłabym do tak aktywnego v(b)logowania, nareszcie zrozumiałam swój mózg.

      Usuń
    2. i mogę nad nim w ogromnym stopniu zapanować, kiedy wiem jak działa.

      Usuń
  19. No właśnie, pytanie retoryczne HAHA "co one robią w Twoim mieszkaniu?" :)
    U mnie serio długo by nie przetrwały, niby mam silną wolę, ale jeśli już kupię czekoladę, to niestety, długo ona nie przetrwa ;) Tak że decyzja o jedzeniu czy nie jedzeniu słodyczy zapada już na zakupach.

    OdpowiedzUsuń
  20. 100g suszonych daktyli i masz dosc slodyczy na 2 dni :D moj sposob ;) ale fakt z czekoladka i chalwa lubimy sobie poraozmawiac i wymienic pogady od czasu do czasu

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie ogromna motywacja, jednak komentarze nie związane z treścią wpisu będą usuwane.
Chcesz napisać do mnie prywatną wiadomość skontaktuj się ze mną przez facebook www.facebook.com/aktywnezyciemary

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...