wtorek, 29 stycznia 2013

Czuję się porzucona...

Ręce w górę, która z Was przez moje milczenie i brak wpisów na blogu zaprzestała pisać i prowadzić dziennik. Poczuła się wręcz porzucona i pozostawiona sama sobie?!

źródło

Przepraszam za tak okrutną prowokację; milczenie z mojej strony było kontrolowane (choć przyznaję przeciągnęło się w czasie- dlaczego? o tym za chwilę).
O co chodziło w prowokacji?
O przebitą oponę. Tak dobrze przeczytałaś przebitą oponę.
Te które czytają mnie regularnie, a raczej oglądają moje filmy na YT wiedzą o co chodzi. Te, które są moimi nowymi czytelniczkami odsyłam do fragmentu z filmu o motywacji TUTAJ KLIK.

Dwie informacje
a) do dziewczyn, które nie opuściły ani jednego dnia i prowadzą skrupulatnie swoje cele osiągając dzień w dzień wytyczone zadania
b) do dziewczyn, którym noga się podwinęła i dziennik stał się kolejnym zapomnianym i szybko porzuconym projektem w ich życiu.

Ad a) Moje gratulacje, jesteś wyjątkowa osobą. Pamiętaj masz dar, który jak wykorzystasz to zajdziesz, gdziekolwiek sobie tego zamarzysz. 
Ad b) Głowa do góry, mój blog jest po to, żeby poklepać Cię przyjacielsko po plecach, z ironią powiedzieć, przestań się mazać, do roboty! Let's do this. 
|
Czemu z ironią, a bo ja jestem taka jak Ty!

Oficjalne wyznanie:
nigdy, ale to przenigdy w życiu nie udało mi się niczego wykonać w 100% jak sobie zakładałam, z systematycznością, którą sobie obiecałam itd. Mary. 
Jednak co ważne! Na przestrzeni lat zmądrzałam do tego stopnia, że jak coś mi się w trakcie projektu= dążenia do celu "spartoli" to wracam po krótkim czasie do kontynuacji tego co zaczęłam! Woo- hoo!

Prowadziłam dziennik sumiennie przez 4 dni, po tych 4 dniach nastąpiło zamieszanie w moim prywatnym życiu ( spokojnie już jest okej, a nawet lepiej niż było ) i projekt poszedł w częściowe zapomnienie. Czytałam po angielsku Twilight, była też 15 min pozytywna przerwa na rozmowę, ale ani pół czasu z angielskiego nie przerobiłam ani 1sekundy na rozciąganie do szpagatu też nie poświeciłam. Za to rozwiązałam dość irytującą mnie sytuację prywatną i szczerze powiedziawszy, rozwiązanie jej było mi bardziej potrzebne niż czasy z angielskiego czy rozkładanie szeroko nóg - jakikolwiek dwuznacznie to zabrzmiało - buhahahnhaha.

Projekt dziennik kontynuacja- aktualizacja! 
Proszę nadal prowadźcie dziennik, w komentarzach możecie chwalić się swoimi postępami, bądź wręcz przeciwnie prosić o kopniaka motywującego do dalszej pracy.
W ciągu tygodnia będę publikować 4 wpisy. Przekażę Wam całą wiedzę jaką posiadam o
  • CODZIENNYM MOTYWOWANIU, NAWET JAK NAM SIĘ NIE CHCE
  • jak nadal działać pomimo tego, że w naszym, życiu wydarzy się coś co pokrzyżuje nam plany efektywnego działania
  • jak czuć się ze sobą dobrze jeżeli coś nam nie wyjdzie co zaplanowałyśmy itd. 
Już jutro o :
Jak to się dzieje, że niektórzy kochają to co robią i czy ja też mogę wykazywać równie duże zaangażowanie w swoim codziennym dniu pracy/szkoły/życiu prywatnym zamiast ciągłego zmuszania się do działania?
Brzmi ciekawie?

38 komentarzy:

  1. A gdzie punkt C) dla tych co dziś zaczeli? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agula ekhm no włąśnie przydałaby się poprawka :)

      Usuń
  2. ja może nie wszystko osiągam, ale przerzuciłam się ze skalpela na killera - powiedziałam sobie "co mi tam, to nie moze być tak zaje...pipipi :D trudne jak wszyscy mówią, jak chce schudnąć, to sie ogarnij dziewczyno i rób coś konkretnego" i roobię codziennie, a w zaradzie 5 razy w tygodniu :)

    Mary 4 ray w tygodniu? wooo-hoo!

    Buziaki z Krakowa,
    N.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. God, moja wada wzroku dała o sobie znać, bo zdjęłam juz soczewki i chciałam z gracją napisać szybki koment - przybliżyłam łeb do monitora i olaboga - sorry za literówki! :D
      N.

      Usuń
    2. hahahhahahaq przesłodkie te literówki!


      przeskok na killera był porażający, cieszę się, że Ci się udało

      Usuń
  3. Zaczęłam dzień później i grzecznie "dziennikuje" do teraz, ale chyba też potrzebuje klepania po ramieniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majka, bez kitu do roboty idzie Ci świetnie!

      Usuń
  4. A ja chyba jestem gdzieś pomiędzy, bo codziennie myślę o tym dzienniku: ile punktów z mojej listy danego dnia spełniłam, w jakim stopniu itd. ALE: prawie nigdy tego nie zapisuję w tym zeszycie, bo zawsze kiedy mam na to czas są 'ważniejsze rzeczy' do zrobienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt, że wykonujesz swoje cele. Brawa!

      Usuń
  5. Ja bardzo potrzebuję dzisiejszego wpisu, więc czekam z niecierpliwością!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. przyznam się, że zaczęłam dziennik. w nieco innej formie, niż polecałaś, ale nie będę się rozpisywać. prowadzę go codziennie, ale przez ostatnie dwa dni z minimalną dozą entuzjazmu (hormonalne huśtawki potrafią zrobić z mojego mózgu wodę. ;/) czekam na kolejne notki!

    PS. należysz tu? http://akcja-realizacja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolejne notki już wkrótce ucze w nich znalezienia motywacji w sobie.

      Usuń
  7. haaalooo dzień dobry
    a ja tu co dzień zaglądałam patrzyłam i oczekiwałam sprawozdań i co? i nic? gdzież mój wódz? gdzież moja Mary przywódca?
    ale zjawiła się! kabum! nagle i niespodziewanie i myśli że bez niej oszukiwałam...?hmm...idzie mi coraz lepiej, nie powiem :)))
    jedynie jak zawsze punkt : sprzątanie idzie nie tak jak powinien
    ale sprawozdania tygodniowe są na blogu
    zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sonja szalejesz, brawa za zaangażowanie.

      Mary przywódca? oj tam oj tam, powiedziałabym raczej irytujący dyktator, który nie pozwala się mazać i brać życie w soje ręce. heheheh ale ja jestem za taką dyktatura cała sobą.

      co do sprzatania to możemy podac sobie ręke. choć staram się jak mogę na blacie w kuchni zawsze wiecznie coś jest :P

      Usuń
  8. Prowadząc dziennik trudniej się poddać, przez to codziennie zaznaczanie plusików, półplusików i minusików. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciesze się, bardzo, że system motywuje do pracy

      Usuń
  9. Jezzzu, ale mnie ominęło, widzę, że mam sporo do nadrobienia - na jakieś dwa miesiące wciągnęła mnie czarna dziura zwana życiem zawodowym, wracam, i nie wiem co się dzieje! Do Ciebie zaglądam najpierw. W najbliższych dniach nagrabiam zaległości w czytaniu, bo jestem starsznie ciekawa co u Ciebie słychać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezzzzu Katja jak ja się za Tobą steskniłam!!! cudownie, że wróciłaś!

      Usuń
    2. Ja też! strasznie! Wracam do świata wirtualnych żywych :))))

      Usuń
    3. Cieszy mnie to bardzo! :***

      Usuń
  10. Mary, tak dawno tu nie zaglądałam, widzę że mam zaległości!
    Muszę się przy okazji pochwalić, że po długim czasie narzekania na swój brzuch zaczęłam od robienia brzuszków (projekt 300 brzuszków)! Po ukończeniu projektu planuje dalsze, bardziej rozbudowane ćwiczenia, a pod koniec marca zaczynam znów biegać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. projekt 300 brzuszków brzmi kusząco! i nie mogę doczekac się wiosny, bo moje najkusie dawno nie były na polu( krakus ze mnie więc wybacz pole a nie dworze)

      Usuń
  11. Marry ja chcę porządnego kopa w tyłek... Zaczęłam prowadzić dziennik razem z Tobą... i zapisałam tylko pierwszą stronę, potem "nie miałam na to czasu" i chciałam wszystko nadrobić po wtorkowym egzaminie, ale jak się okazało się nie udało... dlatego zła na samą siebie i oburzona moim brakiem systematyczności... Ale w piątek wyrwałam pierwszą stronę i zaczęłam od początku... troszkę inaczej, na pierwszej stronie zapisała wszystkie moje dotychczasowe wnioski dlaczego nie udało mi się osiągnąć celu, na kolejnej w 4 punktach moje cele: więcej się ruszać, zdrowo jeść, nie palić i organizować lepiej czas... na kolejnej rozpisałam DOKŁADNIE co kryje się pod tymi punktami i zaczęłam od soboty... Efekt? Już 5 dzień nie palę, mam lepiej zorganizowany czas, nie jadłam fast foodów a ze słodyczy w ustach miałam jedynie ciasto mojej mamy (dlaczego ona tak pysznie gotuje i piecze?) niestety co do ćwiczeń... miałam to robić 3 razy w tygodniu minimum, ale JESZCZE się nie udało... po przypomnieniu sobie historii o oponie już wiem, że muszę to jak najszybciej zmienić, ale nie "psując" przy tym pozostałych 4 punktów. W piątek mam ostatni egzamin i zaczynam ferie więc wtedy właśnie planuję WIELKI POWRÓT do ćwiczeń Ewy :)
    Znalazłam też sposób na dodatkową motywację... cały zeszyt obkleiłam motywującymi tekstami, które mam nadzieję pomogą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, Mary... Właśnie obejrzałam ponownie Twój filmik, cały i zapomniałam, że Ty nie lubisz sformułowania "od jutra" dlatego DZIŚ będzie pierwsza uśmiechnięta buźka w punkcie pierwszym- przypomniałam sobie o ćwiczeniach Ewy na kanale YouTube ii dziś wypróbuję pierwszy z nich :) Znowu ratujesz moje chęci :))
      Mam jeszcze jedną prośbę, czy mogłabym Cię poprosić o przesłanie mi motywującej karteczki specjalnie od Ciebie, abym mogła ją wydrukować i wkleić do mojego zeszytu? aby działała na mnie dokładnie tak jak ten filmik :)

      Usuń
    2. Aga szaleję z radości!!!!!!!!!!!!
      Pięknie, cudownie rewelacyjnie, woo-hoo!
      Już 5 dzień nie palę, mam lepiej zorganizowany czas, nie jadłam fast foodów a ze słodyczy w ustach miałam jedynie ciasto mojej mamy (dlaczego ona tak pysznie gotuje i piecze?)
      Normalnie za brak papierosa w ustach osobiście bym Cie wysciskała!!! gratulacje!
      Napisz do mnie maila na skrzynkę mjkvshape@gmial.com napisze Ci specjalną wiadomośc w sobotę!
      Aguś powodzenia!

      Usuń
    3. Napisałam do Ciebie maila już w czwartek, ale miałam jakieś problemy z wysłaniem, mam nadzieję, że w końcu doszedł i z niecierpliwością czekam na Twoją wiadomość :*

      Usuń
  12. Mnie się udawało spełniać ćwiczenia, języki i czytanie (trochę gorzej z pieniędzmi)przez cały ten czas, ale opuściłam dwa dni w prowadzeniu pamiętniczka - mam nadzieję że mnie to nie zabije :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawa za konsekwencję w działaniu, wazne, żeby wrócić do realizacji projektu, nie poddawać się.

      Usuń
  13. Przyznaje sie bez bicia - rzucilam pamietnik w kat po kilku dniach. Zabralam sie za to za cos wazniejszego i trudniejszego - za sesje i brne przez nia jak lodolamacz :) Pierwszy, najbardziej mnie przerażający egzamin zaliczylam na 4! I Zdana sesja mnie zmotywuje do zycia bardziej niż cokolwiek. A teraz ide zachomikowac sie z powrotem w notatki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia na sesji i zaplanuj sobie jako cel pięć minut relaksu, takiego totalnego bujania w obłokach.

      Usuń
  14. Ach Ty niedobra... ładnie to tak podpuszczać? :P
    A ja się nie dałam i dzień w dzień wypełniałam skrupulatnie moje cele :) W tym miesiącu nie miałam jeszcze dnia bez żadnych ćwiczeń, a z Ewką ćwiczyłam w styczniu przez 25 dni, a jest jeszcze jutrzejszy trening w planach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuzka idziesz jak torpeda! brawa! Ewka jest cudna:)

      Usuń
  15. Jejku lubie czytac Twoje posty..:) jescze nie wiesz ale dzieki tobie sporo zrozumialam i wele sie dowiedzialam jestes osoba ktora zainspirowala nie do zalozenia bloga. DZIEKI!xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. buzia!!!!!! BARDZO, ALE TO BARDZO SIĘ CIESZĘ, że pomogłam, że zainspirowałam, że nauczyłam życze sukcesów w blogowaniu.

      Usuń
  16. dziewczyny jytro odpowiem na wasze komentarze! jest już po północy a ja muszę wstać o 5:30 :(
    Buzka!

    OdpowiedzUsuń
  17. Niestety jestem w grupie b ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie ogromna motywacja, jednak komentarze nie związane z treścią wpisu będą usuwane.
Chcesz napisać do mnie prywatną wiadomość skontaktuj się ze mną przez facebook www.facebook.com/aktywnezyciemary

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...