czwartek, 31 maja 2012

Chudnij z Czarnuszkiem


Dziewczyny wczoraj dostałam najlepszy i najśmieszniejszy prezent w życiu.

Czarnuszku normalnie you made my day!!!!
Ostatnio Monika dodała u siebie post o niezbędnych zakupach wśród kosmetyków moje zainteresowanie  skupiło się na  foremkach do lodów, zachwyt oczywiście wyraziłam w komentarzu.
I tak kilka dni później listonosz przyniósł mi :


A w niej cudnie zapakowane w kokardę:



pojemniki na lody. Monika rozkazała zrobić z nich zdrowy użytek i o tym będzie post jutro :)


Oprócz pojemników dostałam najśmieszniejszy poradnik na 6pak. Skrypt Chudnij z Czarnuszkiem, który przeczytałam już z 40 razy, ćwiczenia te, które nie są na drabinkach, wykonałam i twierdzę, że to killery na kaloryfer. Dla niewtajemniczonych skąd Monika wie tyle o ćwiczeniach tłumaczę, że swego czasu trenowała i miała brzuch jak skała. Obiecała mi rozpiskę na jej ulubione ćwiczenia, rozpiska znalazła się w liście, ale przeszła moje najśmielsze oczekiwania! Ćwiczenia są BARDZO DOKŁADNIE opisane, a obrazki normalnie Monika ależ Ty masz talent malarski. Jako dziecko pochodzące z rodziny artystów, muszę Ci napisać, że masz bardzo zdecydowaną mocną kreskę i świetne skróty robisz! Ludki są rozbrajające (trudno zachować powagę na twarzy patrząc na nie) i te łączenia w kolanach i łokciach! Ach! Ach! Ach!
Dziewczyny co ja tu będę się rozpisywać, same zobaczcie:

Monika czy ja dla Ciebie wyglądam teraz jak ta po lewej ??? - hahahahah

Podobieństwo powala, żałowałam, że nie nagrałam swojej reakcji.
Trudno rozśmieszyć mnie tak, żebym zaczęła się śmiać na głos.
Tobie udało się to w sekundę :D

dodatkowe informacje, oraz rysunek z boku :)

Tu koleżankę wyobraźnia poniosła, na razie może uniosę moje nogi wyprostowane co najwyżej o 30 stopni,
Kąt 180 hahahhahahhah buahhahahhahaha widzę jako możliwy do  wykonania w dalekiej przyszłości- ale widzę!

To ćwiczenie przypadło najbardziej do gustu mojemu K.
takich rozmiarów piłka lekarska, byłaby dla niego idealnym narzędziem tortur :PPPP

buhahahhahahahahh  podobizna K. na samym dole, wywołała u mnie. Już nie śmiech co "kwiczenie"  ze śmiechu.
Mój K. wygląda identycznie tak w normalnym życiu, zawsze marszczy czoło jak się skupia -
buhahahahha

Proszę zwrócić uwagę na szczegóły: obrazek środkowy jak trzymam go za kostki- sweet!!
I ta klata!


Mam nadzieję, że może kiedyś, zobaczycie ten cały trening na zdjęciach :))))))))
Monika! Dziękuję Ci jeszcze raz :*******************

środa, 30 maja 2012

Zupa marchewkowa

Cofamy się kochane do dzieciństwa, ta zupa to definicja papki. Mary specjalnie dla Was postarała się ją  wzbogacić trochę o "elementy" do pochrupania, i wyszła z tego całkiem treściwa zupa w porównaniu do pierwowzoru KLIK.

W swojej diecie dążę do spożywania coraz większej ilości dań surowych- nie smażonych, gotowanych, oraz bez półproduktów itd. Mają one się składać jedynie z warzyw, owoców, orzechów lub nasion. Dlatego zamierzam 3 razy w tygodniu (będzie to mój okres aklimatyzacji) zrobić sobie totalnie surowe jedzonko i dzielić się przepisami z Wami .

Na pierwszy ogień zupa marchewkowa
- 1 szkl. soku z marchwi
- 1 awokado 
- pół małej cebuli
- pół pietruszki
- trochę świeżego imbiru ( ja nie miałam buuuu)
- pestki dyni i słonecznika
- koperek

Jak widać nie ma soli ani pieprzu czas na delektowanie się smakiem z warzyw, bez ulepszaczy.





Wykonanie:
Do sokowirówki (kolejność bardzo ważna)- wrzucamy cebulę, dopiero po niej pietruchę i marchew, gdy wrzucisz cebulę na koniec, jej sok osadzi się na sitku sokowirówki.
Dokładnie tyle marchewek, co widać na zdjęciu pierwszym potrzebowałam, żeby uzyskać 1 szkl. soku. Jak da się zauważyć kupuję marchew brudną (warzywa dłużej  zachowują świeżość).  
Do soku dodajemy 2/3 awokado i miksujemy na papkę. Jeżeli uważasz, że zupa wyszła za rzadka możesz dodać wióry marchwi z sokowirówki ( 1-2 łyżki.)
Przelewamy zupę do talerza i dekorujemy "grzankami" z awokado (awokado, które nam zostało kroimy na kostkę), pestkami słonecznika i dyni oraz koperkiem.

Wersja 2: dla tych, którzy nie mają sokowirówki:
świeży sok sprzedawany w butelkach, do tego cebula starta jak do placków ziemniaczanych na krzyżakowych oczkach i reszta tak jak pisałam w głównym przepisie. 



Smacznego!
Jestem ciekawa jak Wam będzie smakowało. Przyznaję, że przez konsystencję czuję się jak małe dziecko karmione papką. 

wtorek, 29 maja 2012

Mary zwiedzała ubikacje :P

To taki wewnętrzny rodzinny żart.
Moja siostra mieszka w US i dwa lata temu jej córka (lat 8) spędziła wakacje w Polsce. Jako warunek konieczny, siostra zakazała mówić do siostrzenicy w języku angielskim. Mała mówi hmm nazwałabym to "ciekawym" polskim ( w szczególności jeśli chodzi o odmianę przez przypadki- ale ja tez z tym mam problem ) z mocnym amerykańskim akcentem.
No ale o co chodzi z tytułem posta?
Otóż w rozmowie przez skype, zapytana przez moją siostrę, co widziała w Warszawie?
Siostrzenica odpowiedziała: UBIKACJE, shopping malls, Wisłę itd
Oczywiście nie muszę, chyba mówić, że i ja i siostra ryknęłyśmy śmiechem, a biedne dziecko z szeroko otwartymi oczami i ze zdziwioną miną patrzyło na nas nie wiedząc o co nam chodzi -hahhahahhahahahhaha

Dziś więcej zdjęć: Łazienki Królewskie to przepiękne miejsce w Warszawie. Park jest gigantyczny, alejki, pocięte mostami tworzą niezwykły labirynt, a soczysta zieleń (u mnie podbita w programie, bo na zdjęciach wyszła zbyt przepalona i mdła) sprawia wrażenie, że znaleźliśmy się w tajemniczym ogrodzie z powieści Frances Hongson Burnetta.















poniedziałek, 28 maja 2012

Kto zgadnie?

Gdzie była Mary, kiedy jej nie było?

Jutro rozwiązanie zagadki  :P




piątek, 25 maja 2012

Seler naciowy - druga odsłona


To trzeba wypić, żeby zrozumieć o czym piszę, a piszę o kopie energetycznym, że oshhheee!
W wersji hardcore do sokowirówki można wrzucić aż osiem badyli selera naciowego  (włącznie z tymi małymi z listkami- ostrzegam przegorzkie).

Wersja na dzień dobry tzw. niewinne zapoznanie

- 4 badyle selera naciowego ( te gałązki- najlepiej te pierwsze grube, bez listków- są najsłodsze)
- garść zielonych winogron
- gruszka
- 1 kiwi ( osobiście nie obieram go nigdy ze skórki- jedyne co to odcinam te twarde końcówki)
- 1 łyżka soku z cytryny
- ( można dodać parę liści szpinaku )
- 2 kostki lodu

Wszytko przepuścić przez sokowirówkę, wymieszać i udekorować małym badylem selera naciowego :)

Sok jest jest przepyszny, orzeźwiający i w smaku totalnie inny od tych, które pijemy na co dzień.





czwartek, 24 maja 2012

Inspiracja zaczerpnięta od/z Inspiracji


Ano tak, na blogu Inspiracje przeczytałam o sałatce z selera naciowego KLIK. Właśnie wracam z Auchan nie z jednym, a z dwoma selerami naciowymi, kupionymi za śmieszną cenę 3,49 pln albo 3,99 pln. Śmieszną gdyż, bo, ponieważ ostatnio na Kleparzu zapytana przeze mnie sprzedawczyni krzyknęła 8,00!

Oto moja wariacja sałatki nazwijmy ją SZCZĘŚCIA:
- mix. sałat
- 5 badyli selera naciowego ( tych długich gałązek nie mam pojęcia jak to inaczej nazwać)
- 6 oliwek czarnych
- 1/5 sera fety
- 2 łyżki rodzynki - dużo lepiej pasuje żurawina 
- 1 łyżka pestek słonecznika
- 1 łyżka pestek dyni
- 1 dojrzały pomidor 
- dressing do sałatek 

Można dodać awokado- niestety nie miałam (!) i pieczonego kurczaka,  jednak wtedy zmieniłabym nazwę sałatki na ODLOT! :)))))

przed wymieszaniem

po wymieszaniu

środa, 23 maja 2012

Yyyyyy, że jak ?

Właśnie na jednym z blogów przeczytałam o dodatku do gazety Uroda.

Czy my jesteśmy w Polsce? Nie mogę uwierzyć 
PEŁNOWYMIAROWY PRODUKT
(mleczko do ciała Bielenda, skóra sucha i wrażliwa- czyli moja, z alatoniną i kwasem hialuronowym) dołączony do gazety.
Jako człowiek małej wiary, oczywiście pierwsze co, to sprawdziłam datę ważności mleczka
ważne do 01.2015
Szok!!! Co prawda to nie kolorówka, ani kremy z Clinique jakie można znaleźć razem z zagranicznymi magazynami. No ale dziewczyny mleczko 250ml to dużo fajniejsza wkładka niż próbka kremu Nivea 2ml. Zgodzicie się ze mną?



-----------------------
Edit cena na jednej z aptek internetowych samego mleczka to 11,67pln  klik
a tu gazeta + mleczko= 5,50 pln całkiem dobry deal!

Śniadanie na słodko


Grrrr znów to samo, nie zdążyłam zrobić zdjęć w trakcie robienia i do tego juz wszystko ze sobą wymieszałam.

Śniadanie na słodko: samo zdrowie:
- 1 serek wiejski
- 1/2 banana
- 1 gruszka
- 1 łyżeczka ziaren słonecznika
- 1 łyżeczka ziaren dyni
- 2 łyżki orzechów włoskich


A jak wasze śniadanko wyglądało dzisiaj?

wtorek, 22 maja 2012

Ciekawe rzeczy można przeczytać w Galmour


Kliknijcie sobie na zdjęcia prawym przyciskiem i wybierzcie opcję otwórz w nowej kacie, zdjęcie będzie można powiększyć i bez problemu przeczytać :)
Co jeść, aby poprawić odporność organizmu? Artykuł napisany przez Elę Kupiec dietetyczkę, z Art of Balance


Mam pytanie, jakie macie zdanie odnośnie artykułu: Czy nienawiść szkolna zawsze mija z wiekiem? Osobiście do tej pory jak przypomnę sobie o jednej dziewczynie ze szkolnych lat to aż w środku czuję skurcz, taki trudny do wytłumaczenia niepokój. Zastanawia mnie jakby wyglądało nasze spotkanie twarzą w twarz. A jak jest u Was?



poniedziałek, 21 maja 2012

Zupa truskawkowa


Przepisy kulinarne cenię za prostotę, ten jest tak banalnie prosty. Do tego stopnia, że nie wiem czy jest sens pisać jak się taką zupę robi....
By the way, czy tylko ja mam taki problem z blogowaniem? tzn jak już mam coś na talerzu i zabieram się do zjedzenia dopada mnie oświecenie, mogłaś zrobić zdjęcia w trakcie robienia; zanim wszytko było zmiksowane, ugotowane, rozsmarowane i tak dalej. Może kiedyś uda mi się zrobić fotorelację całemu procesowi przygotowywania posiłku.

Przepis na zupę truskawkową
- truskawki: ile chcecie
- cukier: tu liczę na waszą rozwagę- ja na taką miseczkę dodałam płaską łyżeczkę
- mleko, tylko po to, żeby zrobić mleczny kleks-
albo jeśli wolicie możecie dodać więcej mleka jednak wtedy to już chyba będzie shake, co nie? 

Z truskawek i cukru mikserem robimy papkę, 3 truskawki możemy pociąć na większe kawałki, aby w naszej zupce znalazło się tez coś do pogryzienia. Dekorujemy mlecznym kleksem i gotowe!

Taką zupkę możecie sobie również zamrozić i w upalne lato truskawkowy sorbet choć na chwilę przyniesie upragnioną ochłodę :P






niedziela, 20 maja 2012

Jedzenie po 18:00 jest ok!

Często chodzę spać o północy, gdybym miała trzymać się reguły NIE JEDZ PO OSIEMNASTEJ, kładłabym się spać okrutnie głodna. Oznaczałoby to w moim przypadku przewracanie się z boku na bok, przez 1h, ja nie potrafię zasnąć będąc głodna. Osobiście wyznaję zasadę:
spożywania ostatniego posiłku trzy godziny przed pójściem spać
Każdy z nas ma inny rytm dnia, jedni chodzą spać o 17:00 inni o 3:00 nad ranem, także nie trzymajmy się zbyt sztywno utartych reguł a raczej RACJONALNIE modyfikujmy je do swoich potrzeb. Pamiętamy, że metabolizm w ciągu dnia zwalnia, najwyższy jest zaraz oraz kilka godzin po tym jak się przebudzimy, dlatego moje śniadania (pierwsze i drugie) są dość bogate, ostatni posiłek jest zazwyczaj lekki, dziś prezentuję  moją kolację w całej swojej okazałości.

Kolory przekłamane- pomidor był idealnie czerwoniutki a bazylia soczyście zielona :)
Sałatka Caprese:
1 kulka sera mozzarelli
1 dojrzały pomidor
świeże średnie listki bazylii ( moja niestety była zbyt przerośnięta
i smakowała prawdę mówiąc średnio :( )
sól+ pieprz
ew. oliwa z oliwek lub pesto
Wykonanie? Umyty pomidor pokroić na grubsze talarki, mozzarellę również pociąć na plasterki. Następnie ułożyć na talerzu na zmianę pomidor, mozzarellę i listki bazylii. Posolić i popieprzyć do smaku :)
Pyszota :)





czwartek, 17 maja 2012

US kontra POLSKA

Zaliczam się (NIESTETY) do osób raczej potliwych, dlatego dobry antyperspirant to u mnie podstawa. Jeszcze jak w wiosnę/jesień/zimę antyperspiranty dostępne na rynku polskim radzą sobie całkiem nieżłe, tak w lato przy ich używaniu czułam zbyt duży dyskomfort. Nie chcę sięgać po blokery, pot to nasza naturalna ochrona przed przegrzaniem oraz pozbywamy się toksyn.   
W tym roku skusiłam się na nowość Dove i muszę stwierdzić, że w skali  od 1 do 5 dostaje on ode mnie, w ciągu lata ocenę -4, czyli bardzo wysoko, mogłabym się skusić i powiedzieć, że jest on zamiennikiem mojego ukochanego Secretu z US- polska edycja, której de facto nie znajdziecie już na półkach nie miała nic wspólnego z formułą amerykańską.
Tak, zgadza się i w Dove i w Secret'cie znajduje się niebezpieczne aluminium, niestety wszelkie eko cuda na mnie nie działały. Robiłam kilkakrotne podejście w szczególności do Crystalu roll-on, ale niestety się nie sprawdził. Planuję zakup tego w kamieniu, choć nie ukrywam, że spodziewam się kolejnego zawodu...

naturalnej wielkości Dove, Secret w wersji pomniejszonej, są dostępne jeszcze mniejsze takie do torebki albo na wyjazd.

Takiej wielkości najczęściej są sprzedawane antyperspiranty w US,
ten pochodzi z wymiany, a dokładniej od eM


Mój zapas na lato!

Na koniec ciekawostka z opakowaniami:
Jak już zauważyłyście regularnej wielkości antyperspirant amerykański w sztyfcie różni się od polskiego, to samo jest z płynami do płukania ust. Dla porównania przy tej USowskiej gigantycznej butli położyłam wszystkim znany biosilk ( ta mikrobutelka jest nie do zużycia mam ją ponad 8mc i jeszcze 3/4 zostało). Zapewne, nie jedna z Was już gotuje się w sobie, żeby powiedzieć mi o rakotwórczym działaniu Listerine (dla jasności-praktycznie każdy płyn do płukania dostępny w popularnych drogeriach jest rakotwórczy), wiem o tym, pewnie ta butla starczy mi na ponad rok, przelewam ją do mniejszej buteleczki i przepłukuję usta dość krótko w sytuacji, gdy nie mogę umyć zębów, a jestem na mieście. Może Wy mi możecie polecić jakieś naturalne SPRAWDZONE płyny do płukania ust.
Dla większej irytacji czytelników dodam, że w PL ta butelka 500ml kosztuje od 13,00 nawet do 16,00 zł , gdzie ten ogromny gigant przywiózł mi mój K. i zapłacił za niego 5,50 $ 
Tak, ja też dostaję spazmy jakie tam jest wszystko tanie w stosunku do ich zarobków :PPPP

Polskie największe opakowanie dostępne w drogeriach z lewej strony. Zdaje sobie sprawę, że można zamówić nawet 1l opakowanie w hurtowniach dentystycznych, od razu ostrzegam trzeba je rozcieńczyć z wodą, jest silnie skoncentrowane i wrażliwe osoby, mogą autentycznie się nim poparzyć. Amerykańskie opakowanie z prawej. 


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...