niedziela, 29 kwietnia 2012

Top Secret- czas pogwiazdorzyć

Odsyłam na początek do jednego z moich postów, proszę go przeczytać, inaczej nie będziecie za bardzo rozumieć co piszę dalej klik



Nooooooo to ja, pewnie jesteście zdziwione, bo większość z Was jeszcze mnie wtedy nie czytała. Grę traktuję hobbistycznie jako oderwanie się od codzienności i świetną zabawę na planie.
Czemu wspominam o tym poście teraz, ano bo/gdyż/ponieważ dostałam sms ze Starsów ( z uwagi na to, że statyści zobowiązani są o zachowanie tajemnicy do realizacji odcinka, niektóre info zostało ukryte ):


Rola ciekawa, zastanawiam się tylko jak wytrzymam nieodpartą chęć śmiania się w finałowej scenie :)))


Jeżeli ciekawi Was moja historia z TVN to napiszcie mi w komentarzach, może kiedyś zrobię post: jak to się stało, że gram od czasu do czasu w serialach. Wtedy też stanie się jasne, dlaczego sms do mnie został napisany w sposób nieformalny/ koleżeński .

Aktywnej niedzieli życzę, posprzątam pokój i zabieram się za płytę Ewy :) Ściskam

piątek, 27 kwietnia 2012

Shake: banan + pietruszka

Post specjalnie dla Ani przepis pochodzi z jej strony  KLIK:


Przełamałam się i w końcu zrobiłam ten Shake.   
Co chwile mi czegoś brakowało, bo zaraz się okaże jak skomplikowany jest to przepis- hahahha Jak nie banana to pietruszki...
Do tego blokada psychiczna, że pietruszka to pycha w zupie, ale w shake'u????
A teraz? A teraz to jestem uzależniona od tego orzeźwiającego prze pysznego napoju.




Skład:
  • banan
  • pietruszka
  • woda- tyle, żeby uzyskać pożądaną konsystencję ja lubię dość zbitą, ale taką, którą mogę swobodnie pić przez rurkę  :)
  • 2 kostki lodu w kształcie puzzli ( warunek konieczny) 

Wykonanie:
Banan z pietruszką i wodą miksujemy, na koniec dorzucamy kostki lodu ( chyba, że posiadasz blender z funkcją kruszenia lodu to wrzuć go od razu)  i GOTOWE!


Spróbuj nowych smaków!




Mary vs pompki

Post specjalnie dla Ewy.

Wyznanie, ćwiczę regularnie od 1,5 roku na upartego mogłabym powiedzieć, że od 4,5 lat, zdarzały się dość systematyczne epizody zrywów do fit life.
Nie piszę dłuższego okresu, bo zrywy 2 dniowe raz w miesiącu w liceum są poniżej krytyki- hahahha.

Co w ćwiczeniach nadal sprawia mi trudność pompka męska- nie ma szans, żebym zeszła nisko i się podniosła.  Mój chłopak traktuje to nawet jako część artystyczno-rozrywkową naszego związku... i często prosi mnie: Maryniu pokaż jak robisz pompkę męską- hahahahaha

Edit: Mam lordozę i przy męskiej niestety biodra mi poleciały w dół.

czwartek, 26 kwietnia 2012

Jillian Michaels 30 Day Shred Level 1

Post specjalnie dla Katji :)

Udało mi się znaleźć cały trening Jillian Michaels poziom pierwszy na YT.
Za co uwielbiam ten zestaw ćwiczeń, za to, że macie modyfikację ćwiczeń, dla osób początkujących jak również dla zaawansowanych.
0,5h vs 24h pffff chyba znajdziesz pół godzinny dziennie dla swojego zdrowia i kondycji!!!

Ciekawa jestem co powiecie o muzyce do tego filmu, rok temu ta grana na początku chodziła za mną przez cały dzień, tu turutut tu tu turututtu - hahahhahahah

Osobiste wyznanie:
Jeżeli kiedyś dorobię się takiego ciała jak Natalie Yco i będę wykonywać ćwiczenia z taką lekkością jak ona to będę w niebie!!! Ona ma idealne proporcje!
Dla szukających "sensacji" na tej płycie, zwróćcie uwagę od 12:23, gdy Jillian odejdzie od Natalie i pójdzie do drugiej dziewczyny, Natalie przestanie pogłębiać skłony :PPPP


środa, 25 kwietnia 2012

Ewa Chodakowska efekty po 18 dniach : Are you fucking kidding me?

Tak, ta co ostatnio pisała o wulgaryzmach i polskiej zazdrości, dzisiaj ma ten dzień, kiedy jest wściekała na samą siebie, klnie pod nosem i zazdrości niesamowitych efektów innej osobie.


Po kolei. Dla lepszego zrozumienia co działo się kilka chwil temu u mnie w pokoju posłużę się komiksem.
Otóż jedząc M&Msy (błagam niech je już Biedronka wycofa, bo nie mam na tyle silnej woli, żeby nie wrzucać ich do koszyka... ) ze swojej niebieskiej miseczki, czytałam blogi, aż natknęłam się na blog dziewczyny, która pokazuje swoje rezultaty po 18 dniach ćwiczeń z Ewą.
Oto co się działo u mnie w pokoju:




Efekty po 18 dniach:

Źródło: Blog Klaudii

Moja reakcja:




No kurde wkurzyłam się! Jestem autentycznie wściekła na siebie! Zazdroszczę tej dziewczynie nie tylko wyników, ale również samozaparcia. Nie ma czegoś z niczego, Klaudia ćwiczyła codziennie, a ja co?! A ja jak mnie nóżka bolała, to przerywałam, bo nie wygodnie mi było. Kurde! Mać!
Też tak chcę, też chcę zobaczyć u siebie takie wyniki w krótkim czasie!

Po 5 minutowym mazaniu się nad swoją marną egzystencją. Siedząc na łóżku, zebrałam się w sobie i podjęłam wyzwanie: przećwiczenia całej płyty od pierwszej do ostatniej sekundy ćwiczeń.



Challenge  accomplished, także z czystym sumieniem mogę napisać:

1:10

Ćwicząc znów miała chwilę zwątpienia, ale tym razem motywatorem do dalszego wysiłku było wydrukowane zdjęcie Klaudii. Zrobiłam całą płytę, bez przerw, parokrotnie zaciskając zęby i wykonując powtórzenie ostatkiem sił. 

Ciesze się bardzo, że wyszłam nareszcie ze swojej strefy komfortu!



Jak widzicie nadal walczę sama z sobą w byciu fit. Tak jak Wam pisałam, w Vademecum odchudzania pkt3: nigdy się nie poddawaj.  Patrząc na to zdjęcie, będę uważała dzień za zmarnowany, nie ćwicząc.
Dziewczyny dlatego zamiast znajdować setki wymówek od jutra, albo jeszcze tylko oglądnę ten serial, albo zrobię sobie deserek, włącz tą płytę Ewy i ćwicz dziewczyno, ĆWICZ. Będziesz o jeden dzień bliżej swojego celu.

--------------------------

źródło http://andzia86.pinger.pl/

EDIT:
kolejna motywacja dla opornych ( tak, mam lekkie podejrzenie, że ostatnie zdjęcie jest jakby lekko wydłużone i ścieśnione..... A JEDNAK FAŁDKI NA BOCZKACH SĄ MNIEJSZE I TO MI  W ZUPEŁNOŚCI WYSTARCZA)  :
http://andzia86.pinger.pl/

Ewa Chodakowska vs Mary


Koniecznie kliknij tu, żeby zobaczyć rezultaty po 18 dniach ćwiczeń z Ewą Chodakowską!



Już 10 razy ćwiczyłam z jej płytą, a oto wynik

10:0

Nie piszę tu wcale o tempie, Ewa nie ćwiczy z hantlami, pocieszam się tylko, że gdyby je miała to ćwiczenia wykonywałaby wolniej. Moja koordynacja ruchowa jest dokładnie taka jak Wańki Wstańki :D Mięśnie mi płoną podczas wykonywania ćwiczeń, szczególnie ręce, uda i POŚLADKI, przez co nie wytrzymuję bólu i przerywam na chwilę ćwiczenia. Jak do tej pory nie udało mi się, przećwiczyć całej płyty od początku do końca, bez krótkich przerw. Wrrrrrrrrrr..... Kurde!!


Aha czytam wiele postów i wpisów dziewczyn na różnych blogach, zastanawia mnie jak po tym zestawie można być zlanym potem, tu nie ma ani tyci ciut troszkę cardio... okej jestem zgrzana trochę po pierwszej części z hantlami, patrzcie jaka ze mnie kulturystka, obciążenie zawodowca:


jednak do końca treningu nie ma się gdzie już zgrzać (przynajmniej tak mi się wydaje), no chyba, że ktoś ma znów obciążenia na nogach. 
A Wam jak idzie trening z Ewą?
Dla tych, którzy poszukują daremnie numeru w sklepach czy na stacjach benzynowych, mam dobrą wiadomość otóż numer z płytą Ewy można zamówić za pobraniem przez adres mailowy przeznaczony do prenumeraty Shape:
prenumerata@quadwinkowski.pl 
pamiętajcie zaznaczyć w mailu, że chcecie gazetę wraz z płytą :)

wtorek, 24 kwietnia 2012

Czas żebym namieszała Ci w głowie

Gdybym powiedziała Ci opisz mi logo Carrefoura? To jakbyś go opisała? Nie pamiętasz jak wygląda? popatrz na zdjęcie reklamówki...



Widzisz, zakręcone strzałki: czerwoną i niebieską? No może i są to strzałki, ale ja od paru lat widzę białą literę C. C jak Carrefour! 
Nadal nie widzisz? a teraz?


























Źródło

Zdziwiona? 



Robiłaś ciasto na święta, albo lubisz troszeczkę dosypywać cukru wanilinowego do naleśników dla lepszego aromatu? Wanilinowego to nie literówka!!! Otóż kochana nie ma czegoś takiego jak cukier waniliowy ( edit: okazuje się, że jest info od czytelniczki agness- tylko dużo droższy)  :) W sklepach sprzedawany  jest tylko cukier wanilinowy pisany przez N, wiecie chodzi mi o tej najczęściej kupowany.
Nie wierzysz popatrz na zdjęcie :P


























Napisz mi w komentarzach jak się czujesz po tych odkryciach? :PPPP

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Cosmo-sexy post!

NIE MASZ 18 LAT ALBO NIE LUBISZ CZYTAĆ O SEKSIE,
 NIE CZYTAJ TEGO WPISU.



Dla świętego spokoju pisze zawsze to info górne, mam nadzieję, że jest to dla wszystkich trochę znających internet zabieg zrozumiały.





Dziewczyny dawno się tak nie uśmiałam.
Ostatni raz czytałam Cosmopolitan.... hmmm niech no pomyślę 7 lat temu ?!?!? 
Nie wiem co mnie podkusiło, żeby go dziś kupić? Na pewno nie zdjęcie Weronika Rosati na okładce, ani 5 megapozycji wszechcasów (btw spodziewałam się czegoś lepszego po takim tytule, a tu m.in p. misjonarska -heehehe). A może po prostu chciałam się odmóżdżyć??? Mniejsza o to. 

Na stronie 49 można przeczytać artykuł: Odkryliśmy jego 50 seks sekretów. Przy sekrecie 4 i 29 parsknęłam śmiechem, już dawno nie rozbawił mnie tak tekst w gazecie. Carolyn Kylstra i Ula Bartnik to redaktorki z dużym poczuciem humoru mające "niezwykły talent do dobierania odpowiednich słów".





 Co jeszcze ciekawego w Cosmo można przeczytać? Otóż bardzo dobry artykuł o zarządzaniu pieniędzmi:


Znalazłam zdjęcie z idealnymi pośladkami:


A to już z Flesz! Czy tak jak ja uważacie , że to zdjęcie jest mega hot!?


Resztę magazynu tylko przejrzałam, ale coś czuję, że DUŻO komicznych rzeczy do przeczytania na mnie  jeszcze czeka :)))))))))

pytanie czy Was to też rozśmieszyło, czy wręcz przeciwnie zbulwersowało?

środa, 18 kwietnia 2012

Kubki NESCAFÉ

Poznajcie jedną z moich obsesji: kubki NESCAFÉ 
Mam wszystkie rozmiary włącznie z maleńkim kubeczkiem do espresso:P
Wiecie ile mnie kosztuje nie kupienie kawy z limitowanymi seriami kubków Nescafe. Smakoszem tej kawy nie jestem, pijam ją sporadycznie raz w tygodniu, za to szaleję na punkcie kubków z napisem tej marki. W mojej dotychczasowej kolekcji brakowało tylko rozmiaru XXL. W końcu przypadkowo znalazłam aukcję na Allegro, gdzie nie sprzedawali jednej sztuki, a aż sześć kubków!!!!
Linka do aukcji nie podam, sprzedawca dopiero po trzecim mailu łaskawie mi wysłał paczkę, choć trzeba przyznać,że kubki były zabezpieczone bardzo dobrze- w sumie była to najlepiej zabezpieczona przesyłka jaką kiedykolwiek dostałam.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Ewa Chodakowska: Motywacja na dziś!!!!

Motywacja na   dziś   pochodzi ze   strony Ewy Chodakowskiej na której punkcie ostatnimi czasy mam OBSESJĘ! 

Tak prezentuje się sylwetka pewnej pani przed treningiem

Źródło

a tak po 11 tygodniach treningu z Ewą. SZCZENA MI OPADŁA!!!

Źródło

Czyli zaczynając dziś pod koniec czerwca miałabym takie efekty? hmmm no niech no się zastanowię. 
Are you kidding me??????? jestem już po treningu Ewy, a w kalendarzu z radością będę odhaczać krzyżyki. Słowo harcerza spodziewajcie się zdjęć z moimi efektami!.
Na stronie Ewy możecie pobrać jej darmowy trening! KLIK

piątek, 13 kwietnia 2012

Błędy młodości/ Vademecum złotych rad w odchudzaniu!


ZNÓW SIĘ ROZPISAŁAM- WYBACZCIE POST ZOSTAŁ PODZIELONY NA TRZY CZĘŚCI.
Możecie przeczytać cały post albo interesujący Was rozdział tj, cz1,cz2,cz3.
I część: cała moja historia od dzieciństwa aż do US
II część: Błędy młodości - czyli jak się nie odchudzać!!!
III część: Vademecum złotych rad aby odchudzić się ZDROWO!!
Uwaga post zawiera przekleństwo więc jeżeli nie akceptujesz wulgaryzmów nie czytaj w części III podpunktu 6!




Okej kochane! Te które mnie czytają dłużej, wiedzą, że w pół roku przytyłam w US 13kg! traciłam je długo, przez 2 lata z większymi i mniejszymi sukcesami. Jednak po wczorajszym tekście, gdzie poruszony został temat anoreksji, zastanawiam się, co faktycznie u mnie było największym problemem te 13 kg ekstra, czy ciągła niedowaga- która nie była spowodowana ani anoreksją ani bulimią, wszytko zostanie wytłumaczone dalej.
Przyznam, że wolałabym nakręcić na ten temat film, bo na YT większa ilość osób mogłaby go zobaczyć, jednak, że mój komputerek, ostatnimi czasy wariował przy edycji filmów i ostatecznie skończyło się to na 5 formatach dysku, film z przyczyn technicznych nie powstanie. Zaznaczam wszech i wobec, że jak tylko dorobię się lepszego sprzętu  to o swojej historii powiadomię widzów YT.


I CZĘŚĆ
Info: ja lat 19 ważąc 53kg (tak wiem miałam niedowagę) mierząc 176 wyjechałam na 6mc do US po powrocie ważyłam 66kg, miałam pierwszy raz w życiu pucie policzki, z czego moja mama była bardzo zadowolona , ja zdecydowanie mniej.
Sorry od razu jeżeli ktoś poczuł się teraz rozczarowany, to nie będzie historia o dziewczynie, która schudła 20 kilogramów i nosiła rozmiar 46. To historia dziewczyny, która opamiętała się dość szybko, że jedzenie w nadmiarze bez ruchu to przepis na wielki problem.
Poznaj moją historię
Wczesne dzieciństwo do 12 roku życia:

Ja z prawej z lewej moja kuzynka o rok starsza- porównajcie sobie nasze sylwetki!!!
Miałam wieczną niedowagę, a moje chude nogi patyki doprowadzały mnie do szału.
Tak leczyli mnie na tą niedowagę, jakimiś preparatami wspomagającymi łaknienie -bla bla bla. U mnie problem polegał na tym, że nie przyjmowałam jedzenia, wszytko zwracałam.
ZAZNACZAM TU I TERAZ JUŻ NA POCZĄTKU TO NIE BYŁA ANI BULIMIA ANI ANOREKSJA CHOĆ WYGLĄDAŁAM JAK OSOBA CHORUJĄCA NA TE CHOROBY, W ODRÓŻNIENIU OD A I B JA CHCIAŁAM PRZYTYĆ, MARZYŁAM WYGLĄDAĆ NORMALNIE, A NIE JAK DZIECKO Z ETIOPII  MARZYŁAM ŻEBY NIE ZWYMIOTOWAĆ, BO SPRAWIAŁO MI TO BÓL 
( przepraszam jeżeli ktoś poczuł się urażony tym opisem). Jednak było zupełnie inaczej zjadłam 3 kęsy kromki z szynką i robiło mi się niedobrze, to samo było z ziemniakami, jajecznicą, kurczakiem praktycznie nie mogłam jeść niczego. Wszyscy próbowali mi wmówić bulimię, do tego stopnia, że sama zaczęłam w nią wierzyć. Problem polegał na tym, że ja wcale nie uważałam swojego chudego ciała za coś pięknego, wręcz przeciwnie chciałam wyglądać tak jak inne dziewczynki, chciałam żeby rzeczy na mnie nie wisiały, chciałam usłyszeć od cioć i znajomych rodziców: O Marysiu jak ty ślicznie wyglądasz a nie, wieczne nazywanie mnie pajączkiem, komarkiem, zasuszonym sucharkiem, szczurkiem czy bidulką. Nie czerpałam satysfakcji jak bulimiczki z jedzenia dużych ilości a potem ich zwracania, jedyne co czułam podczas jedzenia to strach, że zaraz zrobi mi się niedobrze i wstyd, że za chwilę zwymiotuję.
W przedszkolu pamiętam jak inne dzieci bawiły się w zabawy, a ja leżałam zwinięta w kłębek na dywanie z bólem brzucha przez kilka godzin, myśląc tylko żeby nie zwrócić śniadania z rana. Bo znów wszyscy będą, krzyczeć, bo znów mama krzyknie musisz jeść inaczej umrzesz, bo znowu wszystkich zawiodę. Wieczny krzyk, mój płacz i ból brzucha tak kojarzyło mi się jedzenie. Lekarze nie potrafili mi pomóc, przez wspomagacze na łaknienia jadłam ale nadal wymiotowałam. Zjedzona mała kanapka, która zostawała u mnie w brzuchu była celebrowana jak święto narodowe.
W pewnym momencie moja mama okazała się mądrzejsza od wszystkich lekarzy razem wziętych i zaczęła mnie karmić tym co lubię czyli WARZYWAMI. Surówki i sałatki jadłam zawsze. Kolejną pomocną rzeczą było to, że dostawałam miskę z sałatką i oglądałam bajkę, nikt mi nie mówił jedz szybciej. Jadłam ją w swoim tempie czyli godzinę albo i dłużej. Koniec z krzykami, groźbami. Dalej powoli do mojego jadłospisu zostało wprowadzone mięso kurczaka  w ilości…. kostki  prostopadłościanu 2x3x0,5 cm. Jadłam „takie coś” czyli kostkę mięsa tylko i wyłącznie jeżeli czekała na mnie nagroda, ktoś przeczytał mi bajkę albo się ze mną pobawił. Stopniowo zaczęłam jeść wszystko, nie czując strachu, przestało mi być również niedobrze jedyne co mi tylko pozostało z tamtych lat to wstręt przed brukselką  i golonką- bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
Nastolatka
Okres dojrzewania cóż mimo, że organizm chciał więcej ja nadal jadłam jak wróbelek. Po prostu nie czułam się głodna. Nadal miałam niedowagę, jedyny plus to to, że jedzenie zostawało w moim żołądku. Nowy problem jaki się pojawił to miłość do słodyczy i chipsów.
Liceum
Jedzenie nie ma dla mnie żadnego znaczenia (tzn. nie przeżywam już traumy przed śniadaniem,  obiadem itd) Jem normalnie- ale niekoniecznie zdrowo. Nadal niedowaga.
Wyjazd do US.
To trzeba zobaczyć na własne oczy, wiedziałam, że tam są otyłe osoby, ale nie wiedziałam, że są tak ogromne. Pierwszy raz na oczy zobaczyłam, że ktoś z nadwagą porusza się na wózku elektrycznym nie dlatego, że nie umie chodzić, ale dlatego, że nie jest wstanie udźwignąć swojego ciężaru na nogach. Byłam oszołomiona faktem, że 70 procent osób jest otyłych albo walczy z ekstra kilogramami. Chyba po raz pierwszy w życiu zaczęłam zastanawiać się nad jedzeniem. Więc czemu utyłam? Ostatnio dużo myślałam na ten temat i w końcu znalazłam przyczynę.

PRZED - tak wyglądałam zaraz po przylocie, zwróćcie uwagę na ręce, nogi i brzuch.


A tak po 6 miesiącach Zaznaczam, że możecie się rozczarować, jeżeli sądziłyście, że wyglądałam jak grubasek- wieźcie jednak poprawkę na to, że ja przez całe życie miałam niedowagę. Także taka zmiana w ciągu tylko sześciu miesięcy była dla mnie OGROMNA.



popatrzcie jak układa mi się bluzka na brzuchu
Twarz zaokrąglona po raz pierwszy widoczne są policzki, a nie kości.

 

Jak widać nad brzuchem przyda się popracować, jak to mówi mój chłopak jest masa jest z czego rzeźbić mieśnie!


Jadłam zdrowo a z przetworzonej żywności wybierałam tylko tą, gdzie był napis low fat,   fat free, diet, albo low sugar  itp. Itd. Jednak codziennie piłam large cup of coconut frappuccino with double whipped cream- a to cudo miało 1000 kalorii, do tego w ciągu dnia piłam do 3 puszek 7up i zjadałam miseczkę najpyszniejszych lodów na świecie. Gwarantuję Wam nigdzie więcej nie jadłam tak pysznych słodyczy jak tam. Co z tego, że jadłam zdrowo jeżeli nadrabiałam piciem słodzonych napojów i kalorycznymi lodami. Jeżeli zastanawia Was czy jadłam Fast foody to odpowiedź brzmi nie, nie cierpię tłustych rzeczy i takie coś kompletni mi nie smakuje. (dzisiaj jedyne co lubię to pizzę ale tylko z pizzy hut (jem ją 3 razy w roku) i chipsy o częstotliwość jedzenia proszę nie pytajcie.) Taka jest oto historia moich 13 kilogramów.
Po przytyciu powinnam się więc cieszyć, że w końcu mój BMI pokazuje wagę w normie. Jednak było zupełnie odwrotnie.
Mój brzuch był moim największym kompleksem, tam odłożyło się najwięcej tłuszczu, wyglądałam jak w 3 mc ciąży. Moi znajomi szybko określili mój styl ubioru jako matki spodziewającej się dziecka, czyli bluzki lejące się ze ściągaczem na dole, bluzy z kieszenią „na przedzie” , albo tuniki z paskiem zawiązanym wysoko, nigdy nic obcisłego.

II CZĘŚĆ 
Czas odchudzania czyli katastrofa za katastrofą
Moje początki z odchudzania, to jedno pasmo niepowodzeń!!!! Brak wiedzy, brak wiedzy, jeszcze raz brak wiedzy, bezkrytyczne słuchanie "rad" "inteligentnych" koleżanek (które w tym temacie były "specjalistkami") i życie pod ciężarem wielkiego kompleksu, że nie wyglądam tak jak dziewczyna z magazynu reklamująca strój kąpielowy. Psychicznie? czułam  się źle ze sobą, całe życie niedowaga, a teraz jakieś wałeczki, tłuszcz czyli totalnie nieznany mi świat.
Po kolei:
- zaczęły się głodówki- „genialna koleżanka” powiedziała mi, że schudła najwięcej biegając, pijąc wodę i jedząc gotowane na parze krążki cukinii. Zdesperowana widząc z jak szczupła osobą rozmawiam stwierdziłam, okej ma racje jeśli ona mogła to i ja. Pierwszy dzień jakoś zleciał, czułam głód, ale piłam dużo wody i dałam radę wytrzymać bez jedzenia zanim poszłam spać. Rano ścisk w żołądku, ból, czułam głód, zacisnęłam zęby i napiłam się wody z kilkoma kroplami cytryny- poczułam złość na siebie, że dodałam do wody kilka dodatkowych kalorii- tak piszę o cytrynie…  Koszmarnie czułam się cały dzień, głowa mi pękała. Wytrzymałam jeszcze 2 dni, a potem poszłam do sklepu i kupiłam całą siatkę słodyczy z chipsami. Zjadłam wszystko w ciągu jednej godziny, przepraszam użyję poprawnego czasownika zżarłam wszystko w ciągu jednej godziny. Po tym dniu obżarstwa nastąpiło podejście drugie, a po drugim następne. A po trzecim byłam tak wycieńczona i osłabiona, z gorączką, bo oczywiście jakaś infekcja mnie dopadła (całkiem normalna rzecz jak się nie przyjmuje żadnych mikroelementów ważnych do poprawnego funkcjonowaniu organizmu), że przez kolejne 2 tygodnie jadłam jak szalona. Po tych dwóch tygodniach stanęłam na wagę i przywitałam się z nowymi kilogramami nadwagi….
- rzuciłam głodówki- poszłam do dietetyka, mogłoby się wydawać bardzo mądra decyzja. Mogło gdyby dietetyk był mądry. Kobieta, z którą miałam do czynienia nauczyła się chyba na pamięć książkę dr Gilian McKeith i tak o to rozpoczęła się moja przygoda z dieta rozłączną i pustym portfelem, gdyż, bo, ponieważ na jadłospis jaki został mi ułożony miesięcznie spokojnie mogłam wydać 2000 złotych (na jedną osobę), marnując przy tym 60% kupionego jedzenia, gdyż, bo, ponieważ dieta była bardzo różnorodna, a wręcz orientalna, niektóre składniki do dostania tylko w Almie. A w tym czasie podchodziłam do przepisów dosłownie i jak było napisane pół łyżeczki Pesto z Francji to to musiało być Pesto z południowej Francji.
- następnie wpadłam na fenomenalny pomysł cud herbatki, saszetki, proszki, tabletki przez ten okres czasu marzyłam o tym, aby krzesło w moim pokoju było muszlą klozetową, koniec tematu.
- kolejny etap to załamanie, powrót do głodówek, objadanie się, kolejny efekt jojo.
- Po 1,5 roku kompletnie rozbita emocjonalnie, sfrustrowana swoim wyglądem, podniszczona na zdrowiu  postawiam na sport. I się zaczęły moje nieudolne wygibasy w pokoju przed komputerem z płytą, BEZ WIĘKSZYCH EFEKTÓW
 -  Aż pewnego dnia wściekła oznajmiam wszem i wobec, że jeżeli nie schudnę w ciągu jednego miesiąca 8kg to się poddaję. Zapisałam się do siłownie  chodziłam do niej 6 razy w tygodniu na 2 godziny zajęć, wolne miałam tylko w niedzielę.
Pamiętam jak dziś, przed zajęciami ze stepem jedna dziewczyna, powiedziała do drugiej:
Dziewczyna: jeszcze 3 minuty i zaczynamy woo-hoo!!!!
ja: Zmierzyłam ją z góry na dół i powiedziałam. Poważnie się cieszysz?!
Dziewczyna: Jasne! Uwielbiam step! (teraz ona zmierzyła mnie z góry na dół) a Ty nie?
Ja: Ja chcę tylko zrzucić kilka kilogramów, nie cierpię ćwiczyć, a stepu nie znoszę.
Dziewczyna: aha  i myślisz,  że jak zgubisz te kilogramy to już więcej nie będziesz musiała ćwiczyć?
Ja: No tak, wtedy będę mniej jeść, przez co nie utyję.
Dziewczyna: A co z kondycją fizyczną? Lepszym samopoczuciem, odstresowaniem się, zdrowszym wyglądem?
Ja: yyyyy eeeeee no przecież, dużo chodzę: na uczelnie, do sklepu, to nie wystarczy?
Ona: Oj dziewczyno mało wiesz o zdrowym życiu, co? Dla Ciebie ważne jest tylko chwilowa utrata wagi, dużo tracisz. Bardzo dużo tracisz.
W tamtej chwili pomyślałam WARIATKA JAKAŚ!! DZIEŃ W DZIEŃ ZMUSZAM SIĘ, ŻEBY PRZYJŚĆ NA SIŁOWNIĘ,  PODCZAS ZAJĘĆ SPRAWDZAM ZEGAR ILE JESZCZE ZOSTAŁO DO KOŃCA, NA KALENDARZU Z RADOŚCIĄ ODHACZAM DNI KIEDY JUŻ NIE BĘDĘ MUSIAŁA TU PRZYJŚĆ. LICZĘ KALORIE, KTÓRE ZJADAM, CAŁY CZAS SIĘ PILNUJĘ CO JEM, A ONA MI MÓWI, ŻE TO LUBI?? ŻE DUŻO TRACĘ NIE UPRAWIAJĄC SPORTU NA CO DZIEŃ?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Miesiąc dobiegł końca. Schudłam około 6kg, miałam więcej energii i pozytywnego nastawienia. Dowiedziałam się, jak źle ćwiczyłam i wiele błędów popełniałam ćwicząc sama w domu. Wiedziałam też  jedno! Muszę utrzymać wagę, nie chce kolejnych efektów jojo!
Całe szczęście dla mnie 2 tygodnie później poszłam na wykład, którego tematem był: zdrowy styl życia. Dowiedziałam się bardzo ogólnie jak pozytywne jest jego działanie na nasz organizm. Przez kolejne dni czytałam o tym wiele i tak się wciągnęłam w tą tematykę, że ta pasja zaczęła wypełniać większość mojego wolnego czasu.
Zaznaczam do tej pory nie interesowało mnie zupełnie co jeść i dlaczego? To samo z ćwiczeniami,  przysiady, skłony, brzuszki, świeca kojarzyły mi się tylko z w-f – nie widziałam w tym nic interesującego, a na stwierdzenie, że muszę się ruszać, aby być sprawną fizycznie i pełną energii reagowałam mniej więcej tak: ooooo naaaaaaaaaprwdę???

Po tym studiowaniu bycia "fit" poczułam się jakbym obudziła się po długim śnie, przetarła oczy i zobaczyła nowy świat, a raczej doszła do tego jak on działa. Kolejnym kluczowym etapem było poznanie siostry mojego chłopaka, miała dla mnie brzuch marzenie, prosty jak deseczka.
Pamiętam jak powiedziałam do niej: zazdroszczę Ci tego brzucha, a ona w odpowiedzi przyznała, że codziennie ćwiczy brzuszki.
Kolejny mit w mojej głowie został obalony, do tej pory byłam przekonana, że niektóre osoby tak  mają, często się słyszy, a ja nic nie robię, po prostu mam takie rozbudowane mięśnie ud; no co ty ja siedzę przed telewizorem cały dzień, jem wszystko, a płaski brzuch mają wszyscy u mnie w rodzinie itp. itd.
Nareszcie po tym okresie nastał dla mnie czas, który nazwałabym świadomym jedzeniem i świadomym uprawianiem sportów.  Jeszcze przez chwilę interesowały mnie kalorie, potem przestałam na nie patrzeć i jadłam zdrowo, ograniczyłam zdecydowanie słodkie. Obecnie nie jestem w stanie zjeść jogurtu owocowego, bo jest dla mnie za słodki. Kupny sok w kartonie ostatni raz piłam 2 lata temu, teraz piję tylko świeżo wyciśnięty ze swojej sokowirówki.

III CZĘŚĆ
Co mogłabym poradzić osobom, które chcę schudnąć zaznaczam ZDROWO!  Bardzo ogólne informacje, które mam nadzieję, że zmienią twój punkt widzenia o odchudzaniu i zrozumiesz, że tu nie chodzi o zgubione centymetry, kilogram,y a o twoje zdrowie i kondycję fizyczną. Czemu jest ona dla mnie tak ważna, wielu chorobom cywilizacyjnych można zapobiec przez zdrowy tryb życia. Będąc w aptece następnym razem zauważ ile osób starszych kupuje leki na serce, zwróć uwagę jak te osoby się poruszają, chcesz tego?
Od czego zacząć?
7 WSPANIAŁYCH RAD
1. Stań przed lustrem, tak żebyś zobaczyła całą swoją sylwetkę. Obiektywnie oceń swoją budowę ciała. Zaakceptuj ją, tzn. szerokie biodra, brak wcięcia w talii, wąskie albo na odwrót szerokie ramiona. To najprawdopodobniej po odchudzaniu zostanie. Budowy kostnej nie jesteś w stanie zmienić! Koniec i kropka.
2. Chciałabym, żebyś proces odchudzania traktowała jak proces kreowania pięknej figurki przez rzeźbiarza- potrzebna będzie Ci cierpliwość, czas, wizja tego co chcesz osiągnąć, systematyczność i najważniejsze ciągła praca, nigdy się nie poddawaj- co by się stało gdyby rzeźbiarz przestał strugać figurkę po trzech dniach?? Pamiętaj, pierwsza figurka może wyjść taka sobie, kolejne rzeźby spod ręki artysty będą wychodzić coraz lepsze, aż dojdzie on do perfekcji, to samo będzie z twoim nabieraniem kondycji i układaniem menu na kolejne dni- z czasem staniesz się w tym mistrzem, a efekty same Cię zaskoczą!
3. Co jeżeli do tej pory jadłaś 3000 kalorii albo i więcej nie ćwicząc, prowadząc siedzący tryb życia, czy możesz przejść na dietę 1500 kalorii i ćwiczyć jak sportowiec?
 NIE!!!!! NIE MOŻESZ!!!!
Jeżeli jesteś naprawdę otyłą osobą, która dziennie pije 2l coca-coli do tego soki z kartonów, je fast-foody, siedzi na kanapie i przejdzie z dnia na dzień na tryb z wysoką aktywnością fizyczną to gwarantuję Ci, że po dwóch dniach poniesiesz klęskę i z frustracją wrócisz do swojego starego życia, a w najgorszym przypadku może skończy się to dla Ciebie nawet zawałem.
Naśladuj dziecko! Tak napisałam dziecko! Ono najpierw czołga się, żeby dosięgnąć interesującej go zabawki, po jakimś czasie raczkuje, potem robi pierwszy krok ( swoją drogą widziałaś jak ono się wtedy cieszy; ten uśmiech na twarzy),….. uwaga teraz coś co mnie najbardziej inspiruje…. robiąc pierwszy krok i puszczając się oparcia DZIECKO UPADA NA ZIEMIĘ!!! Chwilę płacze! Ale nie cofa się, nie powraca do raczkowania a potem do czołgania. W odróżnieniu od nas dorosłych ono nigdy się nie poddaje tylko wstaje i próbuje zrobić kolejny krok, po paru dniach chodzi aż w końcu zaczyna biegać. Czy widzisz ten postęp od czołgania do biegania?
Wróćmy do Ciebie osoby otyłej, małymi krokami osiągniesz wielki sukces. Dieta dla Ciebie na sam początek, to systematyczna eliminacja CUKRU!  W pierwszy tydzień zejdź z 2 litrów coli do 1litra, w kolejnym zrezygnuj z kupnych soków, co się stanie jeżeli nagle zamienisz colę na wodę z cytryną: BÓL GŁOWY ROZSADZI CI JĄ, nie będziesz nadawać się do niczego włączając w to ćwiczenia.  


Zaprzyjaźnij się z warzywami i owocami, liść sałaty i plasterek pomidora w hamburgerze to KOSZMARNIE MAŁO. Zjedz jabłko. Powoli zaczynaj wprowadzać zdrowe produkty do swojej diety. Zrób sobie shake banan, pomarańcz, brzoskwinia i pół szklanki wody, zmiksowane z kilkoma kostkami lodu- pycha! Zacznij maszerować, opuść swoją strefę dowodzenia ( kanapę vis-à-vis TV gdzie jedynym wysiłkiem jaki miałaś była zamian kanału na pilocie i sięgnięcie ręką po chipsy) i przejdź się na spacer 20 minutowy. Kolejnego dnia wydłuż spacer o dodatkową minutę. Po miesiącu znajdź dietę 2500 kalorii; może i dużo, ale zaczniesz ćwiczyć. Teraz ostra uwaga do Ciebie. Domniemam, że skoro ważysz więcej niż 15kg od swojej prawidłowej wagi, to byłaś dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuugi czas na bakier z ćwiczeniami, wiec proszę Cię, schowaj swoją dumę w kieszeń i udaj się choć na jedno spotkanie z trenerem, który powie Ci jak POPRAWNIE wykonywać ćwiczenia. Tak jak pisałam we wcześniejszych postach sama sobie robiłam krzywdę, ćwicząc w domu z płytami DVD.
Pamiętaj z twoją nadwagą, ćwiczenie bez asekuracji i kogoś kto będzie korygował twoją postawę jest wręcz NIEBEZPIECZNE. Twoje stawy, kości będą Ci wdzięczne jeżeli dowiesz się jak masz ćwiczyć. Od siebie co mogę dodać, ćwiczenia na basenie to idealny początek, stawy w wodzie są zdecydowanie odciążone, rower również jest bardzo wskazany i spacery.
4. W miarę możliwości przestań być profesjonalistką w każdym calu, nic bardziej nie zniechęcało mnie do ćwiczeń jak to, że nie umiałam ich wykonywać idealnie. Pamiętaj, powtarzaj rób skłony nawet jeżeli tylko będziesz sięgać rękoma do kolan, po 2 miesiącach może uda Ci się sięgnąć do połowy łydek to będzie twój OSOBISTY SUKCES!
To samo tyczy się jedzenia, jeżeli w przepisie podane jest: brokuły ugotuj na parze, a właśnie zapomniałaś je kupić i zniechęcona myślisz, po co ja się tak męczę z ta dietą, nie prościej byłoby wrzucić do gorącej wody pierogi i mieć obiad gotowy w 5min? Oczywiście, że byłoby prościej tylko czy o to Ci chodzi? Czy chcesz tak szybko się poddać? Nie masz brokuł, to zamień je na marchewkę, albo jabłko BĄDŹ KREATYWNA!
5. Uzbrój się w cierpliwość: objadałaś się przez 5 lat nie oczekuj, że wrócisz do formy w 5 dni. Racjonalny okres czasu to pół roku, a najlepiej rok systematycznych ćwiczeń. Sorry ale taka jest rzeczywistość.
6. Nie śmiej się z dziecka, które wierzy we wróżki i krasnale, skoro Ty wierzysz , że połykając cud tabletki po 10 dniach obudzisz się szczupła. Może napisze to bardziej dosłownie : KURWA MAĆ po tabletce? Szczupła?  W 10 dni? Poważnie? Czy ty masz sieczkę zamiast mózgu??????
Ok. Mary liczymy do siedmiu 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 wdech, wydech, wdech, wydech, wdech, wydech. Poważnie temat suplementów drażni mnie najbardziej. Oki, już jestem spokojna! Pomyśl zamiast szprycować się suplami, które często gęsto nie są tanie, kup sobie miesięczny karnet na siłownię, albo piłkę gimnastyczną i ćwicz dziewczyno, ćwicz!!
PS Nie przeczę są też dobre suplementy, ja co dzień łykam tran norweski, jednak większość tabletek fit cud działa przeczyszczająco- odwadniasz się zamiast chudnąć- Czy to wystarczająco jasne?!
7. Za ten podpunkt możecie mnie znienawidzić. Wiec może lepiej go nie czytajcie. Podziała na Was, jak nie zimny, a lodowaty prysznic. Na mnie tak 3 dni temu podziałał pewny film (do zobaczenia niżej ). 
Wiem, że w komentarzach pojawią się wasze zapewnienia, i chwalenie mojej osoby typu ( dzięki Wam moje ego ostatnimi czasy bardzo rośnie):
jesteś wspaniała, piszesz mądrze, okej zaczynam dietę, zmotywowałaś mnie do działania, od teraz moje życie będzie wyglądać inaczej itd.
Moja odpowiedź od dziś na te zapewnienia będzie niezmienna:
Naprawdę zmotywowałam Cię do działania? Naprawdę zaczniesz ćwiczyć i dbać o siebie?

To teraz uważnie posłuchaj mojego pytania:
ile to już razy mówiłaś sobie, że od dziś zaczniesz ćwiczyć, że jesteś zmotywowana, że to ostatni dzień twoich złych nawyków? Ile są warte twoje słowa i obietnice?


Od siebie dodam matematyczną kalkulację załóżmy, że będziesz żyła do 100! Pamiętaj sama jesteś kreatorem swojej przyszłości, to TY decydujesz co się dziś pojawi na twoim talerzu, to TY będziesz mieć swój trening albo i nie, to TY włożysz do swoich ust ociekającą tłuszczem golonkę albo schrupiesz ze smakiem pyszną soczystą kalarepę, to TY poćwiczysz dziś brzuszki przez 15 minut albo siądziesz wygodnie na kanapie przed telewizorem, to TY możesz okazać się spryciulą i możesz godzinę oglądać seriale, ćwicząc przy tym brzuszki i kręcą hula.
Sama musisz zacząć dbać o siebie i szukać swojego szczęścia, tak naprawdę osoby, które interesują się twoim życiem, ograniczyłabym do bardzo wąskiego grona wspaniałych przyjaciół i rodziny. Można by powiedzieć, dość prozaiczny przykład/dowód: zdjęcie grupowe, gdy je widzisz kogo szukasz najpierw koleżanki, siostrzenicy czy siebie? No właśnie!

Odpowiedz dziś sobie, chcesz cieszyć się zdrowym życiem? Jeśli tak życzę Ci sukcesów, a gdy zdarzy się porażka, zjesz jednej nocy cały tort czekoladowy i popijesz go 2 litrami coli, zachowaj się jak dziecko, wstań przestań się mazać i kontynuuj swój plan, aby osiągnąć swój cel! Twoje życie, twoje decyzje!
Wracaj do mnie po dalszą motywację i dziel się swoimi wynikami  u siebie na blogu (jeśli chcesz)!

Mam nadzieję, że po tym gniewnym wpisie będziecie mnie jeszcze chciały czytać, ale musiałam z siebie w końcu wyrzucić to co sądzę na temat zdrowego trybu życia.

Dla mnie zdrowy tryb życia to nie drakońskie diety ani mordercze treningi, to zabawa z ćwiczeniami, gdzie endorfiny produkowane są w nadmiarze, to również zabawa z żywnością, łączenie i próbowanie nowych smaków, to walka z systematycznością i często zmuszanie się do kolejnego treningu, a wszystko po to, że by cieszyć się zdrowiem, jak wyrobię sobie przy tym płaski brzuch to w sumie się nie pogniewam.

Obecny mój cel: to przytyć, przytyć, i jeszcze raz przytyć parę kilo i dalej się rozciągać, rozciągać i rozciągać, może pod koniec roku zrobię w końcu szpagat!

Chciałabym żeby moje ręce i nogi wyglądały jak po tym przytyciu w US. Jednak nie pozwolę już tym razem, żeby brzuch stał się moim kompleksem!!!



Moje obecne zdjęcia: sprzed tygodnia, czy widzicie ten bicepsik??? słodziak z niego!



Nie daj się zwieźć temu co widzisz w TV/ gazetach, w każdym poście na koniec będę publikować ten filmik aż sobie wbijesz do głowy, że większość tego co widzisz to fikcja Photoshopa!





czwartek, 12 kwietnia 2012

Anoreksja- jak pomóc?!


Potrzebuję waszej szybkiej pomocy. Od dwóch dni czytam blogi kilku anorektyczek, jestem kompletnie rozbita, po tym co na nich zobaczyłam i przeczytałam. W kółko się pisze i mówi o otyłych osobach, z nadwagą, ale zdajmy sobie sprawę z tego, że ogromnym problemem jest również niedowaga. Nie wiem jak dotrzeć do tych osób, w odróżnieniu do otyłych, które jakby instynktownie same proszą o pomoc oraz same z większym lub mniejszym sukcesem zaczynają walczyć z nadwagą, tak wyznawczyni pro- Ana to strasznie mroczne, przerażające osoby. One wręcz z tego bólu głodu czerpią radość, a już ich wyznania i wartości, którymi się kierują są tak mroczne i straszne, że zastanawiam się ile czasu musiało upłynąć aby stworzyły sobie tak bardzo spaczone poglądy o odżywianiu.

Proszę napiszcie mi w komentarzach, czy znacie jakąś dobrą stronę o anoreksji, film, szczęśliwą historię, albo wiecie jak dotrzeć do takich osób??? Mam zamiar podlinkować im to później w komentarzach.

Same przeczytajcie co zobaczyłam:
Wpis, który wywołał moje największe poruszenie :
Wygrałam :D
Słuchajcie Motylki ;) - udało mi się:D Na śniadanie zjadłam pół jajka ze święconki i jedno całe (niby jako moje śniadanie:P). Kawałek świątecznej kiełbasy schowałam do kieszeni gdy nikt nie patrzył (później dam kotu albo coś). Do tego zjadłam tylko plaster pomidora, kawałeczek  takiego małego chlebka ze święconki i jednego ogórka konserwowego. Naliczyłam jakieś 160 kcal, bo nie wiem ile ta mikrokromka chleba miała kcal, więc policzyłam troszkę na wyrost:P Rodzice nie byli zadowoleni, kiedy po śniadaniu poszłam od razu umyć głowę, pomalować się i umyć zęby ( wymyśliłam, że mnie ząb zabolał i wtedy odeszłam od stołu xD). Mama stwierdziła, że boje się jedzenia i dlatego uciekam do łazienki. Lata mi to:P Przynajmniej niczego więcej nie musiałam jeść. Muszę uważać tylko jeszcze w porze obiadu, kiedy ojciec będzie jadł żurek itp. Może czekać mnie jeszcze jeden opieprz, ale nie boję się. Dam radę - zniosę to, zniosę krzyk itp. Dam radę!

Komentarz pod blogiem, który wywołał moje największe oburzenie:
Świetnie , niedługo będzie 34, a to brzmi bosko!
Język i styl, którego używają jest jak z horrorów, mroczny, często wulgarny, oskarżający je same, w większości postów piszą o cierpieniu i niezrozumieniu, o tym jak bardzo się nienawidzą ( dodatkowe info domyślam się tylko, że motylki to określenie wyznawczynie stylu pro-ana)

..Tyle razy tłumaczyłam i wpajałam im, ze to moja sprawa, tyle kombinowałam, oszukiwałam, że teraz też się nie boję jakiegoś spięcia, czy krzyku. Mam to w nosie! Te całe jedzenie, świąteczne obżarstwo i w ogóle all. Tylko dieta się liczy - Ana i koniec!

Nie złamie się - nie mogę! 



Pamiętaj, że głód trwa tylko jedną minutę. Zanim weźmiesz coś do ust - wypij szklankę wody lub herbaty miętowej i policz do dziesięciu.

 Czasami mam takie ataki paniki i dołujące dni. Dzisiaj jest lepiej. Bycie w emocjonalnej izolatce , w gruncie rzeczy, pomaga mi w dietcie. Zresztą, Ana jest bardzo zazdrosna i raczej nie dopuszcza do nas zbyt dużej ilości osób. Zawsze miałam poczucie, że Ona wymaga od nas izolacji od stosunkowo dużej liczby osób. Dziękuję motylkom, które udzieliły mi wsparcia  ;).



MOJE PRZYKAZANIA
1. Nie będziesz się nad sobą użalać ani płakać - TY jesteś silna.
2. TY nie jesz.
3. TOBIE nie wolno.
4. Towarzyszą CI ciągłe wątpliwości, ale TY nie dasz się im pokonać.
5. TY nie przerwiesz diety.
6. TY się nie złamiesz.
7. TY nie zniweczysz wysiłku, którego tak wiele już włożyłaś.
8. TY pomyślisz o tym, co już osiągnęłaś.
9. TY nie zawalasz. Tego słowa nie ma w TWOIM słowniku.
10. TY nie przekroczysz 600 kcal dziennie.

MOJE ZASADY
1. Nie będę żreć, bo przytyję.
2. Zawsze jak będę chciała coś zjeść, to dotknę swojego brzucha. Wtedy mi się odechce.
3. Jestem gruba i nie wolno mi jeść, bo będę jeszcze grubsza.
4. Gdybym pracowała na gospodarstwie rolnym, to podczas uboju świń zapewne nie uszłabym z życiem, gdyż rzeźnik zbyt łatwo mógłby pomylić mnie z tuczną świnią.
5. Chudość smakuje lepiej.
6. Nie zjem nawet jednej zakazanej rzeczy, bo mogłabym wtedy wpaść w ciąg.
7. Nie zmarnuję wysiłku minionych dni, kiedy bardzo mało jadłam.
8. Nie będę jeść, bo jeśli teraz nie schudnę, to chyba nigdy się to nie uda.
9. Dieta trwa tu i teraz, a nie od jutra.
10. Jedzenie jest zabójcze dla figury.
11. Jestem taka gruba, że gdybym jeszcze jadła, to każdy patrzyłby na mnie myśląc: taka gruba, a jeszcze żre.
12. Tylko dietetyczne jedzenie jest dobre.
13. Nie będę żreć, bo odbicie w lustrze woła o pomstę do nieba.
14. Nie będę żreć, bo spodnie pękną na tyłku i będzie wstyd.
15. Nie będę żreć, bo wystarczy, że pomyślę o okropnych wyrzutach sumienia, które będą mnie potem gnębić.
16. Nie będę żreć, bo w przeciwnym razie na wiosnę i w lecie nie będę mogła się pokazać ludziom na oczy i będę musiała wyjechać na Grenlandię czy na Islandię. A w tej chwili nie mam na to ochoty.
17. Grube ramiona i wystający brzuch NIE są seksowne.
18. Kiedy wieczorem nie jestem głodna, to znaczy, że coś jest nie tak.
19. Nikt już nie będzie mówił, że mam "ładną", kobiecą figurę albo że lepiej wyglądałabym w dłuższej sukience.
20. Nie jem niczego bez wyrzutów sumienia.
21. To proste: chude jest piękne, grube jest brzydkie.
22. Jedzenie jest złe, bo tuczy.
23. Tylko SŁABI i ŻAŁOŚNI ludzie pocieszają się albo nagradzają się jedzeniem. Ja jestem silna.
24. Każdy błąd to sukces nadwagi.
25. Jedzenie wywołuje u mnie wyrzuty sumienia, więc drastycznie je ograniczam.
26. Nie tykam 99% artykułów spożywczych, bo nie są dietetyczne i przez nie bym przytyła.
27. Jem tylko wtedy, kiedy muszę i nie mam innego wyjścia.
28. Chcę, żeby mi wystawały piękne kości, a nie wałki okropnego tłuszczu.
29. Zjedzenie czegoś zakazanego nie sprawi, że będę szczęśliwsza. Wręcz przeciwnie - wywoła wyrzuty sumienia.
30. Jedzenie kosztuje.
31. Olewam głód. Zalewam go herbatą i wodą niegazowaną.
32. Ty mówisz: "po zjedzeniu czekolady czuję się lepiej". Ja mówię: "czuję się lepiej, kiedy ubrania ze mnie lecą i kiedy ludzie mi mówią, że schudłam".
33. "Ci, którzy w lodówce buszują, większy rozmiar bielizny kupują".
34. "Minuta przyjemności, kilogram okrągłości".
35. To nie jest koniec ani nawet środek, to jest dopiero początek.
36. Chcę chodzić ulicą lekko, a nie toczyć się jak walec.
37. Czarny wyszczupla, ale nie odejmie ci 10 kg.
38. To nie ma być zdrowe. To ma być skuteczne.
39. Jeśli już coś jem, to tylko dietetyczne jedzenie.
40. Wolę umrzeć niż być gruba.
41. TYLKO ja decyduję o tym, co jem i czego nie jem. NIKT nie ma prawa się wtrącać.


Dekalog Pro Ana

1. Jeśli nie jesteś szczupła, to znaczy, że nie jesteś atrakcyjna.
2. Bycie szczupła jest ważniejsze od bycia zdrową.
3. Będziesz się głodziła i robiła wszystko co w Twojej mocy, aby wyglądać coraz szczuplej.
4. Nie będziesz jadła nadprogramowo bez poczucia winy.
5. Nie będziesz jadła niczego nadprogramowo bez ukarania siebie za to.
6. Będziesz liczyła każdą kalorię i ograniczała ich ilość.
7. Najważniejsze jest to, co mówi waga.
8. To proste: chudnięcie jest dobre, a przybieranie na wadze - złe.
9. Nigdy nie jesteś „zbyt” szczupła.
10. Bycie szczupła i niejedzenie są dowodami prawdziwej siły woli.
11. Waga jest wskaźnikiem moich codziennych sukcesów i porażek.
12. Wierzę w perfekcję i chcę ją osiągnąć.
13. Droga do szczęścia jest stawaniem się kimś lepszym niż wczoraj.

źródło
                                               

środa, 11 kwietnia 2012

Ewa Chodakowska: Dieta 1000 kalorii = GŁODÓWKA ?!

I zaraz nastąpi Ctrl+C, Ctrl+V z facebooka Ewy Chodakowskiej, gdyż, bo, ponieważ w tym temacie zgadzam się z nią w zupełności! Autentycznie im więcej czytam o tej kobiecie tym coraz bardziej staje się ona dla mnie wzorem do naśladowania, zarówno jeżeli chodzi o sprawność fizyczną jak również o filozofię życia!

Tak o diecie 1000 kalorii napisała Ewa:


"OSZALEJE!!! DIETA 1000-1200 KCAL TO GŁODÓWKA!!!! To najgorszy scenariusz jakiego mozna się spodziewać!!! Spalamy 1300kcal dziennie nie ćwicząc!!! Zatem cwiczac powinnysmy pochlaniac od 1500kcal-2500kcal!!! Wasz organizm na tej idiotycznej diecie, będzie wyczerpany (bez względu na to jak się czujecie), po powrocie do normalnego odżywiania,będzie próbował magazynowac wszystko,żeby na wypadek glodowki mieć zapasy!!! Po takiej "diecie" prędzej czy pozniej-zalezy ile tygodni, miesiecy, lat na niej jestescie,możecie się spodziewać jedynie efektów jojo!!! 

Zacznijcie od psychiki!!! Wywalcie te podlą wagę!!! Zmierzcie się i niech od dziś centymetr bedzie wyznacznikiem Waszego sukcesu!!! Zacznijcie zdrowo jeść!!! CO NAJMNIEJ!!!!!!!! 1500kcal dziennie!!!

JEŻELI STOSUJECIE GLODOWKE TO ZNACZY ZE POSZLIŚCIE NAJGORSZA DROGA!!! ..zanim Wasz organizm wskoczy na właściwy tor trochę to zajmie (może nawet do trzech mcy)..mozecie przybrac na wadze, ale nie w centymetrach..stres wszystko komplikuje i odkłada tkankę tluszczowa!!! Uspokojcie głowę,bądźcie racjonalne!!! Zacznij od początku we właściwy sposób!!! Inaczej wycieńczycie swoj organizm!!!! "



KLIK Jadłospis dla kobiet ćwiczących aerobic

wtorek, 10 kwietnia 2012

Kto chce mieć sexy dupkę?-czyli mortal kombat na pupę!!!

Tak wiem chwytliwe tytuły to moja specjalność :)
Mam nadzieję, że po tym wpisie zadbacie o swoje pupy i ruszycie się z kanapy.

PRAKTYCZNE INFO dla tych, którzy chcą poprawnie wykonywać ćwiczenia na butt (od tej pory będę używać tylko tego wyrazu na pupę) :
Trzy żelazne zasady!
1. Ćwiczenia wykonuj po jakimś cardio, jak już jesteś rozgrzana!
Amanda pokaże Ci przykładowe ćwiczenia cardio i do tego jeszcze interval- czyli 2w1!



2. Lustro- nie obchodzi mnie, jaką jesteś alfą i omegą twierdząc, że przyjmujesz poprawną postawę ciała ćwicząc, patrz do lustra i koryguj złą postawę, tj. sprawdź czy masz kąt 90 w kolanie, czy masz wystarczająco wysokouniesione biodra , czy robiąc przysiad kolano nie wychodzi Ci poza stopę itd
3. Mięśnie mają Ci płonąć- jak nie będziesz mieć takiego uczucia po ćwiczeniach śmiem twierdzić, że tylko troszkę pomachałaś nóżką. Znasz takie powiedzenie WORK HARD or go home???

Pewnie nie jedna z Was słyszała o Brazilian Butt Lift- prowadzący jest do granic możliwości irytujący, z tym swoim głosem i dziwnymi powiedzonkami, oraz zachowaniem - np. gdy dziewczyna się schyla on oczywiście stoi za nią- WTF? czemu nie koło niej. A jednak jego ćwiczenia to przepis na idealne podniesione okrągłe pośladki! 




Film w którym dowiecie się trochę, o mięśniach pośladków, o ćwiczeniach i o diecie oraz posłuchacie znów krytyki o trenerze Brazilian Butt Lift i jego pochwale cudownych ćwiczeń, możecie zobaczyć niżej:



A teraz moi ulubieńcy!











UBRAĆ BUTY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!






Zuzana :P




Ja nie mam takiego obciążenia na uda jak ona, ale i tak ćwiczenia pokazane w tym zestawie są super- z obciążeniem byłyby bardziej intensywne.





piątek, 6 kwietnia 2012

A better question always leads to a better answer, better solution!


Lepsze pytania prowadzą do lepszych odpowiedzi, rozwiązań
dlatego że rozwiązanie zawarte jest w pytaniu.

Osoby otyłe (bardzo otyłe lub z kilkoma kilogramami extra) o niskiej samoocenie (lub niekoniecznie) zadają sobie w kółko pytania:
Co jest ze mną nie tak? Jak to się stało, że jestem tak otyły/a, tak obrzydliwy/a, wstrętny/a, dlaczego wyglądam tak odrażająco?
Zadając sobie takie pytania dostaniesz całkiem obrzydliwe odpowiedzi!
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Lepszym pytaniem byłoby:
Jak mogę odzyskać kondycję i figurę ?
---------------------------------------------------------------------------------------------
Wspaniałe/ znakomite pytanie jakie możesz sobie zadać to:
Jak mogę odzyskać kondycję i figurę
i się przy tym świetnie bawić?

Przełóż sobie to teraz na każdy aspekt życia.
Problem: brak pracy, szósty rok uczysz się języka i nie jesteś w nim dobra, masz kłopoty finansowe (pod koniec miesiąca będzie o tym post- czyli ruszę jeden z trzech tematów tabu) itd itd.

Rada Mary na dziś: zacznij zadawać sobie i innym WSPANIAŁE PYTANIA!


PS Post powstał po wysłuchaniu bardzo inspirującego wywiadu.


Źródło obrazka

środa, 4 kwietnia 2012

Liszajski uśmiech

MUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUSZĘ SIĘ Z WAMI TYM PODZIELIĆ.
Oglądam teraz ćwiczenia  BexLife i ykhmmmm jej gość specjalny jest HOT, HOT & HOT! Jako blondyn nie zwróciłby mojej uwagi, ale jak już ściągnął koszulkę (tzn. jego twarz już mnie nie interesowała ) .... ech normalnie w pokoju ufffff zrobiło się gorąco a na twarzy pojawił się liszajski uśmiech- hahahaha!

Konkurs Shape- rozwiązanie!

Dla tych co to śledzili moje poczynania informacje bieżące, dosłownie przed chwilą na fb dodała wpis zwyciężczyni Ewa, że została laureatką konkursu! Gratulacje! Ewa wygrała, bo cytuję Panią Ulę, która prowadziła ten konkurs :" Gratulacje należą się tym bardziej, że nie tylko cm były brane pod uwagę, a sumienność i JAKOŚĆ wpisów, filmiki, zdjęcia, pozycja wyjściowa testerki, waga wyjściowa."
Przyznaję się Wam dziewczyny, że ja leniuch okropny, ta co Was motywuje do działania spełniałam minimalne ustalenia , czyli 2 filmy tyg były publikowane, zdjęcia i wpisy raz może 2 w tygodniu. Czasu było brak. Inwencja twórcza też była na wyczerpaniu, tym bardziej, że chciałam mieć różnorodne filmiki. Koniec tłumaczeń.- hahhahaha
Powiem szczerze, że filmu podsumowującego ostatecznie nie opublikowałam, gdyż, bo, ponieważ pierwszym razem padł mi komputer, zrobiłam format.  Po formacie od początku edycja, która zajeła mi dużo czasu, bo nie mam Mac'a i dużo rzeczy muszę robić na około. I znów po 3 h, gdy już ładował się na YT znów padł mi komp i znów format, stwierdziłam jakaś siłą wyższa daje mi znaki, że mam go nie publikować????!!!!. Naprawdę nie chce mi się już zabierać do edycji po raz 3 tego filmu więc....

Jednak przygodę z konkursem opiszę, żebyście popróbowały swoich sił. To świetna zabawa, a co najważniejsze przez rywalizację, motywacja jest 100 % bo nikt nie chce dać plamy!


Dziewczyny na fb autentycznie pokazały swoją kreatywność, od ludzików z Osheee po manicure z napisem Move Fitness- i chyba własnie to ta dziewczyna co wygrała była autorką.
Ja też się wykazałam i zrobiłam sushi PlayStation3. Smacznego  :)



Była masa filmików, same zobaczycie jakich - niżej więcej danych.
I najważniejsze była zdrowa rywalizacja, dziewczyny się dopingowały i cieszyły ze swoich sukcesów!

Osobiście tylko jedna rzecz mnie drażniła, otóż pojawiały się zdjęcia, że podczas treningu 1,5h dziewczyny traciły ponad 1500 kalorii albo coś koło tego. Co jak dla mnie osoby ćwiczącej było nie do ogarnięcia, tym bardziej, że mieszka u mnie chłopak, który pracował kiedyś na kurierce, a dowoził paczki na rowerze i przez cały dzień 8h spalał ponad 2400 kalorii. A że ja eksperymentuje i dociekliwa jestem, to w ostatni dzień zmieniłam ustawienia ze swoich na kobietę mierzącą chyba 80cm ważącą 120 albo więcej ( w każdym razie największa wagę wybrałam) w wieku 120 lat, no i licznik przy takich danych po pół h ćwiczeń dawał wynik spalonych kalorii 500. Czyli zagadka rozwiązana.

Tu filmiki  dziewczyn, które udało mi się odszukać. Strona jest już zamknięta więc nie pokażę Wam wszystkich, chociaż wydaje mi się, że te co się udzielały na fb znajdą się niżej ! 

Zwyciężczyni:


Nagroda niespodzianka:








LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...