niedziela, 25 listopada 2012

Dziś u Mary po francusku- jak się maja wasze kubki smakowe?

Dziewczyny czy lubicie oglądać Rewolucje kuchenne Magdy Gessler? Ja uwielbiam!
Uwielbiam tę kobietę ! Dosłownie!


Jej styl.
Podejście do życia!
Kapryśność!
Profesjonalizm!
Serce!
Empatię!
Rozsądek!
Wielokropek....
Radość!
Złość!
Entuzjazm!
Artyzm!
Nowoczesność & tradycję!



Dla mnie ta Kobieta to wszytko idealnie waży; pokazuje, że przeżywa emocje, ale z drugiej strony kieruje się też rozsądkiem i wiedzą.

Czy zwróciliście uwagę jak ona w programach podkreśla, że Polacy lubią mocy smak, że podawane potrawy powinny być dobrze przyprawione inaczej nie będą smakować? Tłumaczyły to tym, że jesteśmy do tego przyczajeni, że jedzenie które jemy na co dzień często jest przesolone albo przesłodzone i nie potrafimy docenić delikatności smaku samych warzyw, serów i mięsa.
Totalnie się z nią zgadzam i mam z tym wielki problem.

Problem polega na tym, że jak jestem zaproszona do kogoś na obiad/ kolację albo wychodzę do restauracji to wszytko co znajduje się na moim talerzu jest dla mnie przesolone, za tłuste i za słodkie.
Czy to mój kaprys i próba bycia smakoszem "ą ę". Dla obserwatorów z boku może to tak wyglądać, dla mnie to katusze udawać w gościach, że mi coś smakuje i zapijać wodą albo %%% pragnienie wywołane solą.

Kiedyś zachwycałam się jogurtami owocowymi, sokami z kartonów, owocami z puszek nie odróżniałam smaku świeżych warzyw od mrożonych nie wspominając już o mrożonych mięsach, no a barszcz z grzankami instant kubek uważałam za najlepszą zupę na świecie. 

Dzisiaj mój chłopak nazywa mnie drugą MG i tylko patrzy na moją twarz jak na kompas. Ściśnięte usta po pierwszym spróbowanym kawałku mięsa mówią jedno było mrożone, a nie świeże. Przestałam kupować szynkę, bo to coś w masarniach ma mało wspólnego z tym co można kupić na wsi. I uwierzcie mi to nie kaprys, to moje kubki smakowe nie pozwalają mi przełykać " chemicznie naszpikowanych gotowców, albo odmrożonych dań ".

Detoks mojego języka dokonał się kilka lat temu i przyznam, że ze sporą korzyścią dla portfela, bo restauracje i punkty food omijam szerokim łukiem, owszem zdarzy mi się zjeść na mieście jednak z wielce skwaszoną miną i smutkiem, że na takie paskudztwo trzeba było czekać tak długo to raz i zapłacić za przesolone, rozgotowane i doprawione chemią pomyje to dwa. Tak, tak wiem czepialski hejterku zdrowa żywność do tanich nie należy! A może należy (?), tylko trzeba szukać lokalnych dostawców zamiast kupować w przedrogich sklepach bio i eco ściema.... taka subtelna sugestia od Mary.

Przepraszam, że wkradła się tu taka ostra krytyka, ale odzwyczaiłam się na dobre od chemii w jedzeniu.

Jakie są tego skutki? ZABAWNE!!!!
Ostatnio zrobiłam przepyszna zupę krem warzywną - płacze ze śmiechu przypominając sobie twarz mojego chłopaka przełykającego głośno każdą łyżkę i powtarzającego, że w życiu nie jadł niczego równie paskudnego. Biedak zjadł połowę, powiedział, że jeszcze kolejna łyżka i zwymiotuje, a ja zalana we łzach ze śmiechu patrzyłam na jego grymas na twarzy.
Przez kilka lat przeżył on ze mną niezwykła rewolucję kuchenną. Powiem wprost niestety z lekkim smutkiem K. "nauczył się jeść" moje dania, jednak na widok gotowego sosu z proszku do sałaty cieszy się jak małe dziecko i krzyczy "widzisz Mary da się połączyć twoje zdrowe warzywa z chemią".... ajajaj 
Doskonale wie, że zaraz usłyszy ode mnie krótką reprymendę "odpowiedzialność społeczna"- jak nie wiesz o co chodzi z odpowiedzialnością kliknij tu

Moje pytanie do Was czy Wy też macie tak czułe kubki smakowe i nie jesteście w stanie przełknąć soków z kartonów, gotowego jedzenia (typu krokiety, zupy instant, jedzenie w słoikach- mam jeden wyjątek smakuje mi sos na słodko-kwaśno z Biedronki) oraz tanich alkoholi ( dwa wyjątki kadarka i sophia sentyment z czasów studenckich)? 

Na koniec chcę podkreślić to nie kaprys ani bycie "ą" i "ę" ja po prostu doceniam i celebruję smak owoców i warzyw. A prawdziwy ser z Francji  z dobrym czerwonym winem to poezja smaku ( tylko raz w życiu czegoś takiego"doznałam" smak pamiętam po dziś dzień).

Dla estetów smaku film polecany przez Magdę Gessler.
Błagam oglądajcie go z napisami dźwięk języka francuskiego kreuje niepowtarzalny nastrój.
Nie wiem kto robił zwiastun do tego filmu, bo po zwiastunie raczej bym go nie oglądnęła. Czemu? film jest o smaku a żart tylko tłem, w zwiastunie jest na odwrót?!



72 komentarze:

  1. widziałam ją ostatnio na żywo:) Szczerze mówiąc lepiej wyglada w telewizji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy w telewizji wygląda inaczej, mnie tez jakbyś zobaczyła na zywo to zdziwłabyś się, że mam pory, labo cienie pod oczami, kamera super wygładza to raz, a światło to już prawie chirurg plastyczny na planie to dwa.

      Usuń
  2. wiem, że to głównie scenariusz.. ale bardzo często w programie jest zwyczajnie niegrzeczna. tak jak rzucenie orzechami w jakąś kobietę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda dla mnie dwa razy przegięła oblewając jakiegoś faceta wodą i z tymi orzechami, bo mogła trafić w oko kobiecie. Jednak nie dziwię się jak wkurzeniu, była mowa reklamie, jak ktoś jeczy i prosi o ratunek i słyszy dyrektywny co ma robić I NADAL NIC Z TYM NIE ROBI, a dalej jęczy to sorry batroy kazdy by się wkurzył na taką osobę i kazdy chciałby nia począsność, żeby się obudziła z letargu i zaczeła robić coś z korzyścią dla siebie.

      Usuń
  3. ja tej pani jakos nie trawie za barzo , w moich oczach jest bardzo niegrzeczna kobieta , nie wazne co ktos zrobil ale nalezy sie mu szacunek a nie oblewanie woda czy wyzywanie go

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ona raczej nazywa rzeczy po imieniu, lubie takie wybuchowe temperamenty, bo przynajmniej wiadomo o co chodzi. Ludzie milczący uśmiechający, mrużący oczy mnie przerażają nigdy nei wiadomo co im chodzi po głowie i jakie tajemnice skrywają. poza tym zwróć uwagę, że ona krzyczy i jest niemiła w momencie jakiś patologi i jak ktoś coś robi źle wrecz z premedytacją(czesto widać, że ludzie robią coś nawet wiedząc o tym, że to co robią jest złe) no i sorry ale jak wchodzisz do kuchni gdzie jest warstwa 5cm brudu to raczej ostatnie słowa, które idą Ci na język brzmią fiołkowe łąki.

      Usuń
  4. O tak, też powoli zaczynam się robić wyczulona na to co sztuczne, a kiedyś przecież to było takie pyszne. Ostatnio kupiłam sobie soczek tarczyna, jakie to było strasznie słodkie, ohyda. Jedząc w bufecie ze znajomymi ciągle słyszę, że jedzenie jest zbyt mało słone, że niby jak?! przecież to jest słone, ale jak czasami widzę ile soli moja mama to się załamuję.
    A z wędliną się zgodzę, ta w sklepach jest niedobra, od lat u mnie w domu w większości jest tylko taka prawdziwa, wiejska, zupełnie inny smak. Kiedyś rozśmieszył mnie wujek, niby mąż lekarki, a powiedział, że on to woli kupić zapakowane mięso w markecie, bo przynajmniej tam ma napisany skład, faktycznie, a jaki fajny to jest skład...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no mąż lekarki toż to kozak jakiś- hahhahahhahhaha
      Mnie rozsmieszył mój K. kilka lat temu jak kupił sobie "wałówkę" do W-wy i mówię do niego, wszytko Ci się zepsuje w pociągu w podróży, a on Mary to czysta chemia nic mi się nie zepsuje.
      O ludu!

      Usuń
  5. wystarczą 2-3 miesiące żeby odzwyczaić się od soli, cukru itd. mi się udało, teraz nie jestem w stanie przełknąć herbaty z 1 łyżeczką cukru (a kiedyś sypałam dwie!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też kiedyś słodziłam herbatę nawet zdarzało mi się posłodzić 3x, a teraz tylko w kawie ląduje cukier.

      Usuń
  6. mi trochę zajęło "oczyszczenie" kubków smakowych. Ale dzięki temu od razu czuję, czy zupa jest robiona na kostce a lemoniada posłodzona. Fujka! A co do programu, hmmm, wiadomo musi być kontrowersyjny, bo musi się być dobra oglądalność ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie w tym programie poraża tylko głupota ludzka właścicieli i pracowników, Magda Gessler reaguje tylko na to co widzi. Sądzę, że 100%, które by poszły do kuchni i zobaczyły w jakich warunkach ich jedzenie było robione, urządziłby równie głośną awanturę.

      A co do kubków, to u mnie kostka wędruje do karczku z marchewką tylko tam, już próbowałam zrobić kilka razy bez, jednak to nie to samo :/

      Usuń
    2. Ja czasem używam "eko" kostki bez glutaminianu, po prostu suszone warzywa. daje rade!

      Usuń
  7. Ja mam bardzo podobnie, moja siostra kiedy zobaczyła co jem na obiad powiedziała że to jest kompletnie bez smaku, ponieważ nie sole itd. Kiedyś piłam bardzo dużo soków z kartonu, a teraz nie jestem w stanie ich przełknąć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie zawsze jest awantura o ziemniaki, że nie solę, ale one sa tkie pyszne bez soli. W sumie zajęło mi rok takie kompletne wyczyszczenie kubków smakowych.

      Usuń
  8. ja powiem tak, mam ogromna slabosc do fast foodow ale zamierzam z niej zrezygnowac. ale... jezeli ja cos gotuje to zawsze jest mega zdrowe i pyszne jak dla mnie... bo wczoraj mojemu chlopakowi zrobiłam na obiad duszonego indyka w cytrynie + sałatka grecka + grzanki z ziołami i czosnkiem to byl wielce fochniety bo po 1 miał byc kurczak nie indyk a on indyka nie lubi! a po 2 to dlaczego to jest takie kwasne?! wrrr... dziwne zeby indyk w cytrynie był słodki no ale ok... jednak troche przykro mi sie zrobiło bo jemu zawsze cos nie pasuje. sos do spaghetti z tunczykiem i ziolami robie pyszny jednak makaron musze rozgotowac (bo w kuchni trwa wojna o to, ze 'Ja nie bede jadl al dente!) Krewetki ostatnio stwierdzil, ze zrobiłam prze prze pyszne... po czym stwierdzil, ze za ostre! wkoncu zaczal mnie pocieszac, ze przeciez kiedys wkoncu naucze sie gotowac... nie rozumiem dlaczego kazdy lubi przygotowane przez moja osobe jedzenie tylko on nie i uparce woli frytki i kurczaka z rozna... Mary ratuj jak takiemu wytlumaczyc, ze to nie zdrowo?! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no bedzie ciezko, ja przestałam tłumaczyć, mówie tylko krótkie hasło odpowiedzialność społeczna i tym samym zamykam usta, chociaz jest bunt, że ja płace podatki wiec powinni mnie leczyć. na co odpowiadam, super plan na przyszłość zamiast cieszyć sie zdrowiem i życiem ty bedziesz latał po lekarzach i nocował w szpitalach na oddziałach, brawo, owacje na stojąco.
      taka przemowa pomaga, ale na drugi dzien powtórka z rozrywki. :)
      w sumie po paru latach jedzenia, on wrecz kocha sałatki, i kanapki z toną warzyw, ryby też polubił.
      zamiast soli zeby byl wyrazisty smak ja dodaje czosnku a z czosnkiem wszytko smakuje i ma mocny smak.

      a indyk w cytrynie brzmi obłednie!
      wcale sie nie dziwie, ze było Ci przykro, mi tez jest jak nastoje w kuchni zrobie cos nowego i sie zaczyna, rozciapywanie jedzenia, a co to, a co to, a co to, a to be a to fe a to mdłe. wtedy odpowiadam kochanie nastepnym razem Ty gotujesz ( choć jak sobie pomyśle o frytkach z paczki i rybie z pudełka w kosteczkach, oraz o surówce z marketu to bez większego zapraszania wracam do gotowania sama ).
      możesz jeszcze być perfidna i poszukac sobie zdjeć super zbudowanych gości, z przekąsem wzdychnąć do monitora i powiedzieć, jedząc tak jak jesz nigdy takiego ciała nie bedziesz mieć, ech!
      :P

      Usuń
    2. o! o! o! To jest mysl ! :D

      Usuń
  9. ojej rozpisalam sie, przepraszam :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajny wpis. Wiesz? Ja niestety nie mam tak, że nie lubię chemii. Chciałabym nie lubić, ale nie potrafię. Uwielbiam ociekające tłuszczem cheeseburgery, fish and chips, pizze i kolorowe napoje. Kocham i nie potrafię bez nich żyć. Jasne, mogę ich nie jeść. Ale jest to wtedy tak sztuczne, że po pewnym czasie ochota na nie kumuluje się i wybucham niezadowoleniem. Co mam zrobić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jedz ale jeden raz na tydzień, jak przestaniesz zupełnie to normalne, że Cie najdzie tak ochota skumulowana kilku tygodniowym brakiem.
      Poczytaj co jesz, co wchodzi w skład, zobacz sobie film super size me sądzę, że już po tym z mniejszym apetytem pojdziesz sobie kupić fastfoody

      Usuń
  11. U mnie w domu już "sto lat" temu przestało się np. solić. Matko, ja teraz nawet ziemniaków nie solę, jeśli w ogóle je jem. ;) Zioła górują. Ale nie mam jeszcze tak wyczulonych kubków smakowych, choć wg większości znajomych jem same paskudztwa. Nawet mieszkam z ludźmi, którzy nie lubią prawie żadnych warzyw! Zero pomidora, brokuła czy surówki, samo mięso, kiełbasy, cebula i makarony/ryże/ziemniaki. :o Ja nie mogę wytrzymać dnia bez warzyw, to taki mój mały sukces. :)
    Mam nadzieję, że moje kubki smakowe też będą tak "wybredne" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie! Zapomniałam o tym, że dzięki mnie mój chłopak przestawił się na warzywa. Już chętniej sięga po cokolwiek, ba! nawet ostatnio sam (!) zrobił nam surówkę z sałaty pekińskiej i innych świeżych warzyw! Patrzyłam na niego jakby odbył podróż w czasie :> Dobrze pamiętam czasy, kiedy robiłam dla nas surówki i sama musiałam je zjadać. :) (Właśnie wcina moje marchewki! :P ) To mnie chyba najbardziej cieszy :)

      Usuń
    2. ludzie nie jedzący warzyw i owoców stanowią dla mnie wielką zagadkę :D

      Usuń
    3. @Monique "Nawet mieszkam z ludźmi, którzy nie lubią prawie żadnych warzyw! Zero pomidora, brokuła czy surówki, samo mięso, kiełbasy, cebula i makarony/ryże/ziemniaki." podajmy sobie reke, własnei koncze ten etap w swoim życiu, ale przez kilka lat dzielac mieszkanie z innymi osobami cały czas słyszałam uwagi typu, gotujesz na parze, przeciez to niewykonalne, robisz kurczaka na 1 łyżce oleju to sie w ogóle zrobi?, fuj awokado z pomidorem, burzuj z Ciebie jesz łososia na sniadanie ( no prze burżuj ze mnie jem łososia na sniadanie co jakiś czas a Ty kupujesz paczke fajek codziennie) itd.

      co do chłopaka, to mój dzwoni po zakupach i mówi: Mary kupiłem sobie 4 banany i 3 jabłka...... i teraz mój ulubiony tekst: "jesteś ze mnie DUMNA"- HAHAHHAHAH
      no wyczyn na miarę medalu, odpowiadam tak jestem z Ciebie bardzo dumna :PPP

      @Agata dla mnie też, enigma której juz chyba nie rozwiążę, bo smak warzy jest po prostu przepyszny!

      Usuń
    4. Mój Towarzysz Życia nalezy do grupy osób, które nie znają umiaru w jedzeniu, a ich ciałka nie szpeci ani gram zbędnego tłuszczyku, a każdy jeden mięsień jest idealnie wyrzeźbiony. Facet zjada dziennie po 3 czekolady, niezliczoną sumę batoników i innych specyfików, a waga ani drgnie! I jeszcze mi mówi (bez zadnej ironii, on na prawdę w to wierzy!): "Skarbie, zdrowo się przecież odżywiam, zawsze do obiadu jem jakąś sałatkę, ziemniaki, jem owoce, o co ci chodzi?".
      Na szczęscie dbam o niego i robię mu różne ciasteczka/ciasta/słodkości z mąki pełnoziarnistej, brązowego cukru i innych zdrowszych alternatyw, iż gdyż cierpię na jakies kulinarne szalenstwo! Probuje każdego ciekawego przepisu, a sama staram się ograniczac węgle, wiec bardzo rzadko się czestuje swoim wypiekiem... Za to moj TŻ nie siedzi głodny w szkole :p

      Usuń
    5. Klaudia dotykasz mojego czułego punktu, mój tez czekoladki itp. ale to jest koszmarnie nie zdrowe, i jak teraz tego nie wiedzać to za 30 lat da na bank to o sobie znać.
      cieszę się, że karmisz go zdrowo!

      Usuń
  12. Tez bardzo lubię oglądać MG. Ja cenie ja głownie za szczerość i poczucie humoru. Czasem jednak uważam, ze przegina. Ja rozumiem, ze program tv rządzi sie swoimi prawami, ale plucie do talerza jest dla mnie mało rozrywkowe, mozna to samo zrobic w bardziej kulturalny sposob. Tak czy inaczej lubię oglądać programy z jej udziałem.

    Moje kubki smakowe nie są niestety tak wyczulone jak Twoje. Potrafię rozpoznać, ze ugotowane warzywa są z mrozonki, ale nie przeszkadza mi smak soku z kartonu. Co prawda nie pije go raczej, może 2 razy w roku w gościach mi sie zdarza, ale to ze względu na to ze mam świadomość co sie w nim znajduje, a nie ze względu na smak. No i jedzenie na mieście jedzeniu na mieście nie równe :) Soli w domu mimo, ze nie zdrowa tez trochę używam. Nie jakoś dużo, ale mięsa lub jajek bez soli nie zjem, więc wole posolic niż wcale niektórych rzeczy nie zjeść :)
    Mary! Czy juz sie przeprowadziłas?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze sie nie przeprowadziłam, w piątek wynoszę ostatnie rzeczy z mieszkania i w sobotę albo w niedziele jadę do Warszawy. szczerze to odliczam już każdą godzinę, dawno nie byłam tak podekscytowana !

      Ja tez "grzeszę" kostkę uzywam do karczku, solę trochę pomidor na kanapkach, zjem mozzarelle czy ser pleśniowy z biedronki, który nie ma nic wspólnego z prawdziwym, ale tyle ile moge to jem zdrowo. I prawda jedzenie na mieście jedzeniu na mieście nei jest równe, choć przyznam,szczerze z uwagi na prace, którą wykonywałam kilka lat jadłam w wielu miejscach w krk w 90% z grymasem na twarzy szczególnie w ostatnie dwa lata.

      Usuń
    2. Podobnie sie czułam jak sie tam przeprowadzalam :) I była to moja najfajniejsza życiowa przygoda :) A przyjaźnie trwają do dziś :) Życzę Ci powodzenia i cierpliwości, bo korki i tłumy potrafią zmeczyc :)

      Usuń
    3. tłumy to już we mnie niepokój wywoływały w wakacje, a przecież nie było studentów w mieście...
      no i bezie mi brakować chodzenia wszędzie pieszo, bo w krk wszytko jest tak blisko.

      Usuń
  13. Do Gessler mam stosunek ambiwalentny - oczywiście ma 100% racji terroryzując restauratorów, żeby kupowali lokalne, świeże produkty, żeby w knajpach było czysto etc. Natomiast czasem wydaje mi się być ciut zarozumiała. Nie lubię też jej mimiki, gestów - ale to jest przecież detal, który nie świadczy o jej kompetencjach.
    Co do jedzenia - nie znoszę soków z kartonów - jedynie 100procentowe kupuję, ale to rzadko, muszę mieć wielką ochotę. Wolę kupić nawet 200ml soku za 3 zł, byleby to był SAM SOK. Nie przepadam za słodzonymi napojami, mam wrażenie, że cukier mi osiada na zębach i wierci dziury:D U mojego faceta się to kupuje, więc rozcieńczam wodą i jest lepiej:)
    Gorący kubek kupiłam ostatnio w drodze do pracy - miałam problemy z zębem i mogłam tylko pić :D pierwszy raz od paru lat i nie zamierzam tego powtórzyć.
    kupiłam kiedyś gotowe pierogi ze szpinakiem - zjeść zjadłam, ale jakaś vegeta czy inne cudo była tak wyczuwalna, że aż się zdziwiłam... Było czuć przyprawę zamiast szpinaku! Frytki w McDonald's wiecznie przesolone (żeby dokupić colę).
    Herbatę i kawę słodzę pół łyżeczki, czasem całą - mój facet tym pluje, ja z kolei skręcam się jak przypadkiem łyknę jego herbaty/kawy - sam cukier :(
    Wśród koleżanek ze studiów mam opinię tej, co się zdrowo odżywia bo często można mnie zobaczyć z kartonem soku wielowarzywnego:) (tymbark mniam)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nie lubię też jej mimiki, gestów." to jest "maniera" artystów ja pochodze z takiej rodziny i gdy wiedze kogoś z taką gestykulacją to czuję bliską konotację :)) poprawia mi to humor, dla mnie po prostu jest to słodkie. Mój K. iedalnie potrafi naśladować czyjeś gesty, akcenty i zachowanie, po prostu pękałam jak kiedyś odegrał Magde Gessler, gestykulacja 100% ona.
      Chociaz najbardziej to smieje sie jak on mnie nasladuje. obłed, czesto ląduje ze śmiechu na dywanie i brak mi tchu.

      tak ja tez zrobilam sobie przelicznik ile kosztuje sok i dlatego zainwestowałam w sokowirówkę, inwestycja zwróciła mi się w kilka miesięcy nie wspominając już o zdrowiu.

      Usuń
    2. i ja zaiwestuje w sokowirowke!!!!!!!!!!
      juz nie moge sie doczekac soku march - jablk;)

      Usuń
    3. beda pyszne! polecam doać jeszcze mały kawałek buraka wtedy kolor jest bardzo intenstywny a smak nie zmienia się wcale

      Usuń
  14. Nie mam aż tak wyczulonych kubków smakowych... ale staram się ograniczać chemię do minimum: ostatnio stojąc w sklepie 5 minut porównywałam składy sosów sojowych, żeby nie brać tego z glutaminianem monosodowym, a taki zwykły, naturalny...
    Jednak na mieście czasem jem - taki tryb życia :( wtedy wybieram Subwaya-ciemne pieczywo, warzywa :) albo salad story. Da się, nawet na mieście, lepiej niż macdonald :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia je tez wybierałam subwaya do momentu, gdy zobaczyłam ile cukru jest w bułce. No i cena za pół kanapki 12 zeta. Mój przelicznik wygląda następująco kupie sobie 1kg jabłek, 1kg marchwi, 3 pietruszki, widnogrona, itd. Przznaje nie zawsze mam cos zrobionego do pracy i wtedy tez wedruje do subwaya, no ale wole zrobic w domu, raz ze zdrowiej, dwa ze puyszniej, trzy taniej. Po 7 latach w Krk zrobiłam się także centusiem krakowskim, ku uciesze mojego K. bo ja kiedyś to niezle rozrzutna byłam i nie wiedziałam w tym nic złego.

      Usuń
    2. Rozumiem Twoje obiekcie- ja zawsze wybieram kanapkę dnia za 7zl ;). Ja nie wstydzę się chodzenia tam, bo gdy wiem, że musiałabym gotować po 11h na uczelni i w pracy, to wolę zjeść subwaya i mieć czas na odpoczynek... Choć też wiem, jak pyszny jest zrobiony samodzielnie łosoś z parowaru.

      Usuń
  15. oj to muszę się pierwszy raz z Tobą nie zgodzić, kobieta, która rzuca w ludzi tym co się jej pod rękę nawinie nie zasługuje na taką laurkę. Co do profesjonalizmu, ok zgadzam się wie co robi ale empatia zdecydowanie kuleje u tej pani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przeczytaj moje komentarze do tylko-silje i do Ann:) tam wszytko wyjasniłam odnośnie Magdy Gessler.
      Ja ja autentycznie uwielbiam, ale nie jestem slepa i te dwie rzeczy mi tez się nie podobały.

      Usuń
  16. nie orientuje sie w temacie programu (moja siostra ja lubi, cos tam mi mowila), nie mam polskiej tv (ale to taki gordon ramsey??!
    coz ludzie nie potrafia rozkrecic biznesu, wiem, ze gdyby szczerze posluchali jej rad, to zwiekszyli by szanse, by zarobic wiecej kasy, i tez wiem, ze nie stosuja sie do jej rad, a coz, w tv rzuca sie orzeszkami, miesem, przeklenstwami, show must go on, ogladalnosc i takie tam)
    zas jesli chodzi o solenie, to fakt, gdy moj maly skonczyl 6 mies zaczelam mu podawac produkty stale, ale dzidziom nie mozna dawac soli ani cukru (sloiczki odpadaly, kto to daje swoim dzieciom, niech sam wpalaszuje - dla mnie to byl tragiczny smak, a malego chcialam nauczyc dobrych nawykow, wiec jadl to co my, no nie od razu kotlet z surowka, ha ha!!!),
    wiec przestalam solic wiekszosc potraw (te ktore jadl moj slodziak) i co sie okazalo? super smak, wcale nam tej soli nie brakowalo i nie brakuje (choc czasem grzesze, bo zawsze dodajae magi do zupy - ale tylko ja, nikt w domu jej nie cierpi)
    moja mama od lat gotuje na parze i to ona przekonala mnie, ze potrawy sa mega smaczne bez grama soli
    poza tym, czy w domu gotujemy w garze gnaty ze swini, farbki, kwasek cytrynowy, chemiczne substancje i pol wiadra cukru??????????
    Nie!!
    a przeciez tak sie robi zelki - jak to zobaczylam - do tej pory nie moge na nie patrzec, nawet w sklepie (takie niewinne misiaczki)
    wydaje mi sie, ze nie zdajemy sobie sprawy, co jest w polproduktach, dlatego mniej gotujemy i przyrzadamy w domu!!!
    widac to po nastolatkach, ktore sa coraz grubsze i z nadwaga (gdy ja bylam w szkole to byly sporadyczne przypadki, u mnie w klasie nie bylo zadnej dziewczyny z nagwaga, mam 32 lata, a teraz, szok rosnie pokolenie grubasow, nawet tu w niemczech)
    do tej pory mnie kusi zjesc take away, czasem kupie, ale coraz rzadziej
    teraz, gdy cwicze z ewka, to mi sszkoda mojego wysilku marnowac
    ale sa i restauracje z pysznym jedzeniem (ciekawe jak smakuje u magdy?, kiedys sie wybiore, jak bede w poznaniu)
    swietny wpis!
    usciski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieje, ze nie zameczam, bo sie troche rozpissalam,
      ale chce dodac, ze doszlismy do wniosku z moim r., ze wystarczy 1 mies, by przestawic kubki smakowe i polubic cos, czego wczesniej kijem bysmy nie tkneli
      usciski raz jeszscze!

      Usuń
    2. uściski! pisz pisz ile chcesz , mnie długie komentarze bardzo cieszą!
      Prawda nowe pokolenie jest coraz grubsze i nie ma tu już zasady, że to US wszedzie jest to widoczny problem, bedzie o tym w przyszłości u mnie wpis, bo to bardzo ważne spostrzeżenie

      Usuń
    3. a informacją o żelkach to mnie zszokowałaś!

      Usuń
    4. w jednym z odcinkow
      supersize vs superskinny, dostepne tez na yt
      dr christian zademonstrowal jak mniej wiecej produkowane sa te slodycze
      od tamtej pory mam przykre skojarzenia, nawet, gdy widze zelki w sklepie
      usciski

      Usuń
  17. Mnie z kolei denerwuje to, że u nas jeśli cokolwiek jest "pikantne" albo "na ostro", oznacza to, że zawiera tonę pieprzu zamiast chili itp. przypraw :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nareszcie! dokładnie tak jest, pieprz pieprz i jeszcze raz pieprz!

      Usuń
  18. Oj, wiem coś o tym! Wędliny dla mnie już dawno stały się niejadalne - ja tam czuję tylko i wyłącznie sól! Kiedyś też żyłam na torebkach, zupkach chińskich itp., dziś sobie tego nie wyobrażam.
    Trochę to jednak komplikuje życie. Mieszkam w Indiach, gdzie - moim skromnym zdaniem - wiele osób ma wręcz "przepalone" kubki smakowe od nadmiaru przypraw. Często nie ma w ogóle opcji, żeby wypić herbatę czy kawę bez cukru czy mleka, bo jest już tak przygotowana i serwowana. Słodycze to cukrowy nokaut - często połączone z tłuszczem, bo smażone w oleju etc. Za to wielu Indusów za granicą przeżywa katusze, bo nic im nie smakuje (pomijając kwestie wegetariaństwa, co też w Europie jest wyzwaniem)i na gwałt szukają restauracji indyjskich!
    W Warszawie też jest MG Eat (na Chmielnej, więc trudno nie znaleźć). Przyznam, że weszłam tam 2 razy i za żadnym nie skusiłam się na cokolwiek. Fakt, było już późno i bardzo gorąco, zarówno jedzenie, jak i obsługa wyglądali na nieco zwiędniętych. Może będziesz miała więcej szczęścia.
    A propos: Czy zwracasz w restauracji uwagę na to, że coś jest nie tak z jedzeniem? Strasznie mnie wkurza, gdy kelner/ka zapyta z automatu "Smakowałooo?", a gdy odpowiem, że "nieco przesolone", usłyszę "Ale nikt się nie skarżył na to jeszcze". Po co pyta, skoro nie potrafi docenić informacji zwrotnej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak zwracam i czesto mam taką samą reakcję jak twoja, albo dobrze powiem kucharzowi, tylko znów kultura polska się kłania na zachodzie dostałabyś drinka, albo deser gratis a tu albo jakieś bzdurne tłumaczenia, albo nawet przepraszam nie usłyszysz.
      chociaż resturaqcje musiałby drukować zdjecia mojej osoby, bo ja wiecznie jęcze, że za tłuste i przesolone, rozmrożone itd

      Usuń
    2. a Indii to po porostu Ci zazdroszczę, szczególnie klimatu i egzotycznych owoców!

      Usuń
    3. Ja już wolę, żeby mi nie dawali tych deserów :)) Ale - gwoli ścisłości - zdarzyło mi się w ostatnie wakacje, że pomylono się w sosie do ryby (druga opcja też była dobra jednak), więc właściciel dał desery WSZYSTKIM przy stole (sztuk 4). Ale fakt, to są wyjątki. Gdy mieszkałam w Wawie, lubiłam zupy (zwłaszcza w zimie!!!) w Maraku. To było z 9 lat temu, więc nie dam sobie głowy uciąć, że teraz też jest OK, ale możesz spróbować. http://www.marak.pl/menu.htm
      Indii mi nie zazdrość, prowadzenie tutaj tzw. "zdrowego trybu życia" to prawdziwe wyzwanie! Teraz jest akurat chłodniej, więc chcę to wykorzystać i trochę się ruszyć, bo przy 45 stopniach można o tym pomarzyć ;) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    4. Dzięki za adres, pójdę, spróbuję i opowiem o wrażeniach.

      45 stopni upałów, wiedziałam, że jest tam gorącą nie sądziłam, że aż tak :/
      Już się nie moge doczekać niedzieli i dostępu stałego do internetu, spędzę u Ciebie kilka godzin.

      Usuń
  19. moj Tata cale lata pracowal w Zakladach Miesnych, przez co fach mial w reku, jako ze mieszkalam na wsi, mielismy wlasna chodowle swinek, kurczakow etc., wszystkie kielbasy, szynki, miesa, kosci na zupe mielismy wlasne. Wlasne warzywa, owoce, nawet mleko, a i ser Mama potrafila zrobic. Znam smak pieczonego w domu chleba i wina robionego z domowych winogron. Dzis mieszkam w Anglii i placze i tesknie za smakami z dziecinstwa. Przepisy na dania, zupy skrupulatnie pospisywalam w zielonym zeszyciku i tak gotuje na co dzien. Smak marchewki prosto z ziemi wyrwanej, zielonego groszku wydlubanego ze straczka, zupa ze szczawiu rosnacego na lace za domem, z jajkiem plywajacym, zebranym z kurniczka...achchc ludzie....albo rosolek z miesa z golabka?? TO jest dopiero poezja....I zapach lata na wsi, pieknie pachnace siano, ile by czlowiek dal...ach Mary, ale mi tu sie zebralo na wspomnienia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahha piekne wspomnienia! mam takie same, pochodze z bardzo małego miasta i miałam spory ogródek, a jak się pokończyło na ogródku to kupowaliśmy od rolników, ach ten smak warzyw.....

      Usuń
  20. Mam tak samo jak Ty, chociaż w sumie mam takie napady że mam ochotę na coś słonego, ale np. na frytki z piekarnika oprószone solą morską i ziołami. Jedyna moja niezdrowa słabość to chipsy. Przejdę obojętnie obok czekolady ale odmawiać sobie chipsów mi trudno. To w sumie dziwne, zwłaszcza ze zupy czy sosy z paczki są dla mnie paskudne :)
    Tyle że ja mam na tyle wrażliwe kubki smakowe, że nie przełknę też zbyt mocnych serów, łososia czy wytrawnego wina. To po prostu za mocne smaki dla mnie. Za to lubię pikantne dania. Często w potrawach brakuje mi właśnie pikantnego smaku, albo kwaśnego, a nie soli.
    Ogólnie staram się robić jedzenie od podstaw sama, jeśli tylko mam czas, nie tylko zdrowe ale tez to uważane za niezdrowe. Taka domowa pizza czy ciasto robione przez kogoś z pewna wiedza o odżywianiu moim zdaniem może okazać się całkiem do przyjęcia w codziennej diecie.
    Grażyna

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam pytanie? Sosy w proszku są bardzo niezdrowe? Konkretnie sos jogutrowo czosnkowy do sałatek z biedronki? wiem, że można samemu zrobić, ale te z proszki mi smakują

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sosy w proszu są bardzo niezdrowe, choć powoli zaczynają odchodzić od konserwantów i glutaminianu sodu, ale i tak zastepują to kolejnym mniej groźnym syfem, wszystko co sproszkowane i pozamykane w opakowaniu, co nie jest podawane w czystej formie nie jest aż tak zdrowe jak świeże i surowe. Chodz pewnie ktoś wejdzie ze mną w polemikę w komentarzach i mi napisze , że przecież niektóre warzywa dopiero podawane na ciepło mają lepiej przyswajalne witaminy i mikroelemety, cóż trzeba znaleźć swój własny złoty środek i pamietać o braniu odpowiedzialności za to co się wkłada do swojego organizmu. Innymi słowy traktuj siebie jako świątynie i nie zaśmiecaj jej byle czym :P

      Usuń
    2. to szkoda bo lubie akurat. Domyślam się że owoce w puszcze lub kukurydza też nie są zdrowe. Jak jest z owocami suszonymi?

      Usuń
  22. Kiedy już jestem zmuszona wypić sok z kartonu - muszę go zmieszać 1:1 z wodą, bo inaczej nie przełknę tego cukru.
    Robiłaś coś szczególnego, by ożywić i detoksykować kubki smakowe, czy zwyczajnie przerzuciłaś się na subtelne smaki i same stały się wrażliwsze?

    Jeżeli zaś chodzi o p. Gessler, przypadła mi do gustu. Strasznie lubię jej podejście do świata, bo jak napisałaś - łączy serce i emocje ze zdrowym rozsądkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewmily nie robiłam niczego szczególnego, po kilku mieiącach smaki mi się odmieniły i powiem szczerze, że chipsy ostatnio tez mi zbrzydły- woo-hooo!

      Usuń
  23. Mary! Ostatnio coś mało Ciebie :( Piszę częściej w miare możliwości, bo jesteś niesamowitą inspiracją :) Mam nadzieję, że jak się wyprowadzisz do Warszawy to nie porzucisz prowadzenia bloga? Mam też do Ciebie pytanie dotyczące biegania - też mieszkam aktualnie w Krk, chciałabym biegać po Błoniach bo mam do nich ok 300 metrów, ale mogę to robić tylko w godzinach wieczornych, bo tak mi benzadziejnie uczelnia załatwiła w tym semestrze, że kończe o 20 :/ więc myślę o bieganiu ok 21, z ciekawosci mi przyszło do głowy - biegasz wieczorami? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie biegam wieczorami, bo sie po prostu boję... tylko, że ja biegałam po plantach i tam wieczorami jest upiornie strasznie, szczególnie jak na ławkach zaczyna się legowisko panów żuli :D

      Co do blogowania, fakt tylko kilka wpisów miałyście ode mnie, od niedzieli się to zmieni, Nie mam neta i przychodze na 2 godziny do GK wysyłać CV i odpisać na wasze komentarze, a Warszawie planuje zaatakowac firmy sobą w zdobyć prace w najtrudniejszym miesiącu, koniec roku, projekty sie zamyka bla bla bla zobaczymy jak mi pójdzie, znacie mnie jestem wielką optymistką więc jestem dobrej myśli.
      Od niedzieli bedzie mnie wiecej na blogspocie!

      wracajac do twojego biegania na bloniach, to moja kolezanka w tamtym roku biegała tam własnie wieczorami kolo 21 i mowiła ze super jej sie biegało, dobre oświetlenie i kilku biegaczy oprócz niej wiec może jednak spodoba Ci sie bieganie nocne. A uczelnia swoją drogą załatwiła Cię na cacy z tym grafikiem do 20!

      Usuń
  24. Bardzo ale to Bardzo proszę o nowe filmiki na You Tube :)
    Czytam z uwielbieniem ale słucham...

    Gra. Filmiki motywacyjne. 100 dni z E. Ch. moje życie się zmienia na lepsze :)
    Moja motywacja powróciła !

    pozdrawiam i do usłyszenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. awwwwww bardzo mi miło obiecuję nagrać w grudniu przynajmniej 3 filmy!
      jestem cholerna profesjonalistka i drazni mnie okrutnie swiatło w zimie, no i jeszcze jedna rzecz ostatnio wlaczyłam swój film jak nie moglam zasnać i "ululał" mnie mój głos w 3 min- buhahahhahahah XD tak wiec na YT bedzie rewolucja i filmy beda max 7 minut długie :) w trosce o wasze 100% skupienie!
      buziak zmotywowana dzięki Angelice Mary! dziękuję za wsparcie!

      Usuń
  25. Byłam w jednej z restauracji po rewolucjach- bardzo zachwalana "po". Bardzo się zawiodłam, jestem ciekawa czy prowadzący restaurację po prostu po programie mają to w dupie czy te rewolucje to pic na wodę... :(

    Sandi (ze starego bloga sandimeowmeow:))

    OdpowiedzUsuń
  26. uwielbiam włosy Magdy Gessler! ale jakoś nie przepadam za 'Kuchennymi rewolucjami', natomiast moim ulubieńcem jest 'Wiem, co jem' ;) czekam na nowy filmik, mam nadzieję, że nagrasz coś więcej o organizacji swojego życia - widziałam, że uwielbiasz karteczki, ja też! ale ciągle nie potrafię zorganizować swojego życia w taki sposób, w jaki bym chciała :) może powiesz też coś o organizacji kalendarza itp.

    <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja mam podobnie do Ciebie i też czasem przychodzi mi do głowy, że moje upodobania ktoś może odebrać jako "ą", "ę". Ale mi nie chodzi o snobizm. Chodzi o prawdziwy smak. O istotę rzeczy. Jedna z najpyszniejszych rzeczy to dla mnie świeży, naturalny chleb z wysokiej jakości masłem. I już. Prosto, naturalnie!
    Zdarza mi się "karcić" członków rodziny za Kucharka albo kostki rosołowe. Czy nie lepiej dodać więcej warzyw do smaku? Dla niektórych zupa byłaby zbyt delikatna niestety :/ Rozpieściliśmy nasze kubki smakowe keczupem, glutaminianem sodu, cukrem i solą. Na szczęście powoli udało mi się odzwyczaić od czipsów, gotowych sosów, kostek do zup, keczupu...
    A i jeszcze - nie uważam, by zdrowa żywność była droższa! Policzmy koszt dania z kaszy i warzyw. To będzie ok 2zł! Przecież te wszystkie gotowe potrawy, słodycze i dodatki do potraw są bardzo drogie. Przykład - płatki śniadaniowe vs płatki owsiane. Owsiane są kilkukrotnie tańsze! I nieocenione pod względem zdrowotnym, ale też właśnie - delikatniejsze w smaku, nie tak słodkie...
    Ach, Mary, wydaje mi się jednak, że docenienie smaku naturalnych, prostych potraw i produktów może być trudne dla kogoś, kto dopiero zaczyna przygodę ze zdrowym odżywianiem i sądzi np., że odżywia się zdrowo, bo zamiast zwykłego Danio wybrał ten light....

    OdpowiedzUsuń
  28. Tez wole jak ktos wyzej- "wiec co jem" MG obrzydza mnie trzesac tymi włochami nad zarciem.Poza tym co i rusz wychodza afery i aferki z jej restauracji ( jak gownianie płaci, umowy gorzej niz smieciowe etc).
    A co do zdrowego odzywiania to najbardziej słabia mnie mamusie dające roczniakowi danio, czy inną jogobelle, bo przeciez reklamują to jako zdrowe w tivi:/ Albo ostani hit- ciastka lubisie na sniadanie. Ludzie!

    OdpowiedzUsuń
  29. The lifetime of solar panels depends on the material or type
    of panel you are using, how well they are maintained, and the type of weather
    in your area. Second, you will need to research
    and comply with the laws as well as building codes required in the
    installation of the panel. There are many
    different types of solar fountains to enjoy and adorn your landscape.


    my homepage: Solarenergie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie ogromna motywacja, jednak komentarze nie związane z treścią wpisu będą usuwane.
Chcesz napisać do mnie prywatną wiadomość skontaktuj się ze mną przez facebook www.facebook.com/aktywnezyciemary

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...