niedziela, 16 września 2012

11 km proszę ja Państwa !!!

Mary posłuchała się waszych rad!! Moje Wy długodystansowce!!! Wiecie co ja dzisiaj zrobiłam!! Przebiegłam 3 razy Planty, korciło mnie, aby przebiec 4 raz, aleeeeeee wygrało pragnienie sprintu.
Mary pokonała 11km szybkim truchtem, finiszując w sprincie- bieg był przepiękny!

Relacja z biegu 11km
Biegnąc wolno DOSŁOWNIE czułam się jak trzymany pies na smyczy gotowy do ataku. Pierwsze minuty w truchcie wymęczyły mnie psychicznie, wykorzystywałam każdą nadarzającą się okazję, żeby zacząć biec szybciej: wyprzedzenie grup turystów, świtała, itd wracając grzecznie po, do szybszego truchtu.
W pierwszych 2 kółkach, znalazły się podbiegi (tylko jeden raz, na każde kółko).
Podczas trzeciego okrążenia biłam się z myślami: czy zrobić jeszcze jedno kółko, czy zakończyć trzecie swoim upragnionym sprintem?
Wygrał sprint! Dwa powody:
a) rozsądek: nie biegłam nigdy tak długiego dystansu jak 11 km i nie wiem jak sobie z takim dystansem poradzą moje kolana. Nie mam  z nimi problemów i chce, żeby tak zostało. Stwierdziłam, że jeżeli biegałam wcześniej tylko 3,7km to przeskok dzisiejszy na 11km, jest wystarczający. Mimo lekkiego odczuwalnego zmęczenia, obiektywnie muszę stwierdzić, że pyknęłabym kolejne Planty. A to oznaczałoby 15 km!!!
Półmaraton ma dystans prawie 22km... czy ja śnię... czy półmaraton będzie niedługo przeze mnie do zrobienia?!!!! SZAŁ, DZIKI SZAŁ SZCZĘŚCIA.
b) KOCHAM SPRINT, KOCHAM TĄ ZAWROTNĄ PRĘDKOŚĆ, co mnie zszokowało, to był najlepszy sprint jaki do tej pory wykonałam mimo, że miałam za sobą 3 kółka Plant, biegłam jak do tej pory najszybciej i zdecydowanie najdłużej. Żeby było śmieszniej czułam się mniej zmęczona po 1godzinnym biegu (dokładnie 64:30min) niż po 15min wykonanych w dość szybkim tempie. 

Na sprint wybrałam sobie oczywiście moje najnowsze odkrycie!


Dziewczyny ja Was proszę, przełamujcie bloki w głowie.
Nie wierzyłam co dzisiaj dokonałam!

Szczęśliwa Mary życzy Wam mnóstwo sukcesów w przełamywaniu barier.

73 komentarze:

  1. Gratuluję :) Podejrzewam, że półmaraton byłabyś w stanie zrobić nawet zaraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha pewnie masz racje, tylko nie wiem jak zareagowałyby moje kości na taki szok.

      Usuń
  2. Gratuluję ;) Ja jutro rano mam w planach 11 ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam właśnie taką gigantyczną barierę w głowie, że od wielu tygodni myślę nad bieganiem (nawet odpowiednie buty mam, chociaż bdb służą mi też do ćwiczeń obciążających stawy- lepiej zapobiegać niż leczyć), ale jakoś nie mogę się przełamać... Chyba trzeba mi zmyć głowę (lekka aluzja w Twoją stronę :P)...

    Tobie gratuluję Mary! I poważnie się zastanów nad wzięciem udziału w jakimś półmaratonie ;)

    Pozdrawiam
    Edzia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aluzja dobrze zrozumiana.
      Edzia biorę Cię za rękę, wyciągam na zewnątrz i biegasz ze mną truchtem 4km na dzień dobry. Krzyczę, że idzie Ci super, ty czujesz wiatr we wlosach i radość z kazdym kilometrem, że jesteś bliżej osiągnięcia swojego celu. działa?? czujesz się zmotywowana.
      Jak pójdziesz biegać, baw się w uciekającego krótliczka, ja tak robie w chwilach załamania biegnąc. Mówię jeszcze tylko do tego drzewa co jest 20m przede mną, przy drzewie kolejne wyzwanie, jeszcze tylko dogonię tego chłopaka w szortach, itd. nawet się nie zorientujesz jak będziesz finiszować. oszukiwanie mózgu pomaga, wkecanie, że coś jest banalnego. Mój slang "PYKNĄĆ" coś np.killer, bieg to nic innego jak illizja, ale działa zawsze i polecam ta technikę każdej z Was!

      Dziś już wiem, że półmaraton zaliczę w przyszłym roku! woo-hoo
      Mary

      Usuń
  4. gratulacje!! może i ja zacznę od nowa kiedyś biegać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaczniejsz wtedy jak wyjdziesz na dwór w butach i zaczniesz z marszu przechodzić w trucht. Nienawidziłam biegać! a teraz załapałam jakiegoś bakcyla, i jak słyszę muzykę z dobrym bitem, to aż mnie rwie do biegania:) Natalie przyjdzie na Ciebie i czas, ale nic na siłe!

      Usuń
  5. Gratuluję! :) I zazdroszczę! :P Zbieram na buty! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja dziewczynka, moja szkoła! But to podstawa! dziękuję, że słuchasz rad! Jak już uzbierasz to tylko pozostaje biegac z rozsądkiem! i cieszyć się z kazdego przebiegniętego kilometra!

      Usuń
  6. Mary ja się cudownie czuje biegnąc 2 godziny bo pokonuje, po 20 minutach barierę i czuje się niemalże jak ptak!
    Jestem wolna, swobodna!

    Gratuluje czuje się teraz jak mentorka jakaś bo ja biegam od 7 lat długie dystanse, zniszczyłam sobie tym kolana (ahh ta młodość)
    i teraz to Ty wchodzisz w moje buty.
    Mary Ty jesteś ucieleśnieniem moich marzeń Kobieto!
    Spełniasz moje marzenia na które mnie na razie nie stać!
    Trzeba wyleczyć nóżki:)

    Tak trzymaj!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojoj... nie strasz, czyli systematyczny bieg ostatecznie prowadzi do problemów z kolanami.... czy Ty się kiedyś dość konkretnie " przeciążałaś".
      Ja dumam, żeby z jakimś trenerem z długoletnim doświadczeniem pogadać, bieg mnie wciągnął, nie ma co ukrywać, ale wolę sprawny układ kostny mimo wszytko, dlatego sądze, że bez konsultacji trenerskich, nie odważę zrobić się wiecej niż 20km.

      Lecz nóżki Beata i nie zawstydzaj ludzi... ja ucieleśnieniem marzeń... czerwona z zawstydzenia piszę ten komentarz. Po prostu zdarza mi się przemilczeć kilka moim wpadek (ten tydzień jezeli chodzi o słodkie był porażką).hehehhe
      buzior od nieidealnej Mary. hahahha
      wracaj do zrowia i pamietaj wolno ze sportem, wszytko z głową, ale wiem, że Ty to już bardzo dobrze wiesz!

      Usuń
    2. Ah no niestety był tylko miesiąc ale biegałąm z 1,5 kg obciąznikiem na każdej nodze, głupota wielka.
      Początki czyli pierwsze 2 lata były bardzo ciężkie bo kochałam bieg,
      a pieniędzy na buty rodzice nie mieli i bieg -zima lato jesień wiosna odbywał się w adidasach, które miały już 2 lata,i które mnie cisnęły niemiłosiernie.
      Wykrzywiało mi w zimie nogi od mrozu bo dostawałam takie skurcze, że biegłam z stopą skierowaną do środka.

      No cóż głupota, ale miłość do biegu wygrywała ze zdrowym rozsądkiem. Zbieram na profesjonalne buty, niestety studentowi cieżko odłożyć jakikolwiek grosz eh życie :)

      Usuń
    3. ojoj! to faktycznie poszalałaś, ale, aż takiej walki do tego aby biegac nie widziałam u nikogo.
      Beata na buty spróbuj posprzedawać, rzeczy w których nie chodzisz albo książki, które już tylko leżą na półkach, zawsze to jakieś 80 zł extra do butów.

      Usuń
  7. Brawo, brawo i jeszcze raz brawo:DDD haj endorfinowy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej ho! hej ho! endorfiny szalały!

      Usuń
  8. Wiedziałam, że Ci się uda! Ja wczoraj zrobiłam 15:) Ale dostałam strasznego wk**** bo moja aplikacja Nike + po raz kolejny zacięła się, tym razem na 13,6 - myślałam, że utopię w Wiśle. Więc w tym tygodniu chyba muszę się zmierzyć z dystansem raz jeszcze coby mieć go zdokumentowanego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślałam, że utopię w Wiśle. jakbym widziała swoją złość nad rzeczami martwymi. Wy sporo w bloopersach nie widziałyście, to co się dzieje u mnei w pokoju, jak już KILKAKROTNIE ODKRYŁAM, że gadam do aparatu, który nie nagrywa, albo się tak przegrzewa, ze w połowie się wyłacza, normalnie wtedy to ja odprawiam jakiś taniec koczkodanów/godowy i przemawiam plynną łaciną szatanskim głosem z horrorów- taaaaaaaaak... mniej wiecej to tak wygląda..... hahahhahaha no to aplikacja nike się nie spisała.... spróbuj ją wgrać jeszcze raz, może ma jakiś błąd systemowy.

      15 sądzę, że spokojnie znów pykniesz :) dzięki za słowa wsparcia!!

      Usuń
    2. Nie wiem o co chodzi, ale już drugi raz zacina się na końcu, właśnie ok. 2 km przed zakończeniem biegu. wcześniej wysiadała muzyka, tym razem jakby "licznik" , pani odliczająca km też się zamneła. Dobiegam do domu i widzę 13,6 km, pomimo, że nawrót robiłam dobrze po 7,5 km, wrrr.....

      Usuń
  9. jestem pełna podziwu, Brawo!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, dziękuję, dziękuję!

      Usuń
  10. ja mam blizej do Błoni, a i tak jak pokonałam raz całe, to było wszystko :D teraz kupiłam najeczki do biegania, wydalam na nie ostatni grosz, moze to mnie zmotywuje do biegania :/ Bo jak juz wyjde z domu, to spoko, ale najgorzej wyjsc. A Ty mieszkasz blisko plant, że własnie tam biegasz? ;) Bo ja do błon mam jakiś km, wiec sobie ide/juz truchtam, ale nienawidze tego jak sie ludzie gapią :/
    pozdrawiaaam Cię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps. to ja ANONIM, ktory sie kazał dzis kopnac w tyłek - skalpel własnie wykonałam, więc kopnęłaś mnie trafnie :D

      Usuń
    2. Olać ludzi, niech się patrzą i żałują, że tyłków im się nie chce ruszyć:)

      Usuń
    3. zgadzam się olać ludzi, ja już raz pobiegłam tak idiotycznie ubrana, że aż się śmiałam wychodząc z mieszkania. Wszytko miałam brudne i autentycznie wyglądałam jak mozaika wszytkiego.

      cieszę, się, że kopniak pomógł!
      Tak mieszkam bardzo blisko plant, na nogach mam jakies 5 min.

      Usuń
  11. Jak to miło otrzymać od Ciebie kolejną dawkę motywacji! Najbardziej podoba mi się "pykanie" kilometrów, kolejnych treningów z Ewą-jestem za! :D Metoda małych kroków u mnie zawsze działa, teraz dodatkowo za każdym razem, gdy będę chciała coś "pyknąć" banan pojawi się na mojej twarzy, ponieważ jednoznacznie skojarzy mi się to z Tobą! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pykaj pykaj :))) hahhahahah cieszę się na takie skojarzenie, jak kolwiek to dwuznacznie brzmi :))))))))
      Motywacji na tym blogu będzie bardzo dużo!
      Buźka

      Usuń
  12. Gratuluje! ja nie umiem wolno biegać, mam głupie uczucie, że jak wolno biegam to jakoś nie daje z siebie wszystkiego, przez to maksymalnie robie 7,5km. Mam piekielną ochote spróbować pobiegać truchtem i sprawdzić jaki jestem w stanie zrobić maksymalny dystans, choć znając mnie bede co chwile galopowac jak glupia, łapać się na tym i zwalniać, mnie się zawsze wydaje, że za wolno biegam i ciągle przyspieszam. Potrafie biegać wolno tylko kiedy biegam z kimś i gadam, tylko, że nie znam nikogo chętnego kto by dotrzymał mi kroku :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KitKat je też do powolnych biegaczy nie należę, tak samo jak Ty czułam, że ten bieg to kompletnie nieefektywny jest. Zdziwiłams ię bardzo jak zobaczyłam cały mokry podkoszulek, bo wydawało mi się, że nic sie nie zgrzałam.

      Spróbuj zwolnić, jak robisz 7,5 km spokojnie zrobisz 15km, tylko tak jak ja z rozsądku radzę odpuść kolejne km, kolanka mogą zaboleć. Ja dzisiaj czułam tak jakbym miała palniki na kolanach, nei wiem jak inaczej określic to uczucie. Ewidentynie czułam kolana, nie bolałay mnie, ale zmeczenie materiału bylo odczuwalne. Ciesze się, ze kolenych Plant nie zrobiłam.

      Usuń
    2. Zmotywowałaś mnie i zrobiłam dzisiaj 15.68 km! i udało mi się nawet zgubić :D wyznaczyłam sobie trase, a w rzeczywistości pobiegłam inaczej, na mapie wszystko wydawało się spoko do ogarnięcia a w praktyce to poszło mi słabo, dał o sobie znać mój odwieczy problem z kierunkami ale na szczęście w którymś momencie wybiegłam na jakąś głowniejszą drogę i mnie oświeciło, tak, że miałam nie mały dreszczyk emocji (dodając do tego goniącego mnie psa :o) i teraz już wiem co czułaś mówiąc o swoich kolanach, mam to samo..

      Usuń
  13. o kurde, Mary !! gratulacje :) jesteś wielką motywacją dla mnie ;) a ten przeskok z niecałych 4 km do 11 - niesamowite :) to chyba faktycznie siedzi w głowie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w głowie i w nogach, a najbardziej w predkości, truchtając genialnie rozkłąda się siły. Słodki miód spróbuj, zajmij głowe, czymś innym, planami, muzyką itd. km same zlecą.

      Usuń
  14. Gratuluję! Jeszcze trochę i faktycznie będziesz gotowa do półmaratonu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratulacje :-) Jestem pod ogromnym wrażeniem... Ja ciągle biegam poniżej 4 km ;-) no ale pewnie ważę ze 2 razy tyle co Ty, to chyba trochę mnie tłumaczy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa dziękuję! Ja Ci kibicuję, wiem, ze nie masz łatwo, dlatego cieszę się, że znajdujesz w sobie tyle siły, że trwasz w pokonywaniu swoich kg i się nie poddajesz!

      Usuń
  16. Jesteś moją mega motywacją. Brawo!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. otak, psychika potrafi nas nieźle blokować;)
    Gratulacje i oby do przodu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam taką nadzieję, że do przodu!

      Usuń
  18. Gratulacje! Ja z bieganiem mam problemy, zapewne przez baaardzo słabą kondycję, ale się poddaję i biegam dalej. Obecnie zgodnie z planem biegam 7 min/3 minuty maszeruję w trzech seriach. Najgorsze są komentarze ludzi, którzy myślą że jak mam słuchawki na uszach to nic nie słyszę... Dlatego biegam wyłącznie po 20, kiedy jest już ciemno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja boje się po 20. a z komentarzami to nie mam styczności, biegam z słuchawkami i nic nie słyszę, raz widziałam, ze gość z samochodu coś mamrotał do mnie i patrzył, miny nie miał przyjemnej wiec nie wiem o co mu chodziło.
      a przed słuchaniem słyszałam jak jakiś dziadzius krzyknął piekna postawa na paluszkach do przodu- wiec sie tylko uśmiechnęłam. :)

      Za to mój K. ostatnio usłyszał, od jakiegoś 11lataka, który szedł z rodzicami: zebyś się nie zmęczył!
      K. miał chyba lepszy dzień, że mu nie odpalił cietej riposty (on ma takie riposty, że kazdemu idzie w pięty), ale w domu marudził, że jak to teraz dzieci są wychowywane? Zamiast rodzice zwrócić mu uwagę i K. dac za wzór, że dba o kondycję, nic się nie odezwali a mały poczuł się bezkarny.

      Usuń
  19. Gratuluję Ci serdecznie i mocno zazdroszczę. :) Tez chcę biegać, gdzieś tak od wakacji to za mną się ciągnie, ale nie mam kasy na buty, a teraz jeszcze jakaś kurtka, lub bluza by się przydała dodatkowo, no nic, nie stać mnie. :) Nie będę kupowała zwykłych trampek za 14 zł bo wiem, ze mi kolana i kostki siądą szybko, miałam je wszystkie w gipsach już powykręcane niestety, w dodatku mam chory kręgosłup od dziecka i plecy bolą jak chodzę w zbyt "płaskich", cienkich podeszwach w butach. ;)
    Żeby nie było, jak wyzdrowieję, to wracam na siłownię (jak odłożę ;p).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vila chalę towja postawę, uzbieraj na dobre buty i dopiero wtedy zaczynaj zabawę z bieganiem. Pamiętaj o ścisłej kontroli lekarskiej, jezeli masz chory kręgosłup.
      a i nie zazdrość, co się inspiruj :) taką postawę wolę! wszytko można osiągnąć :)

      Usuń
    2. Dzięki wielkie:) :*
      O lekarzach wszelkiej maści cały czas pamiętam, ponieważ od chwili porodu moje zdrowie pozostawia w wielu sferach dużo do życzenia. Miłe jest to, ze tak dbasz o swoich czytelników i ciągle przypominasz o ważnych sprawach. :)

      Szkoda, że wszystko tak dużo kosztuje, już w tym roku się zabiłam o sportowy stanik, bo na moje 70H tylko jeden znalazłam za ok.220 zł (jakby mi mało było, że zwykłe biustonosze są na mnie w takich cenach :(). Mimo to, co by nie mówić stabilizację biustu już mam, hehe. Teraz na buciki. :) Ale do ceny butów muszę doliczyć jeszcze jakiś wyjazd do innego miasta, bo u siebie zbytnio takich nie uświadczę, a na pewno wyboru nie ma... same przeszkody. :D Nie chce mi się zastanawiać już nad tym za bardzo, bo nie w czas, na razie się skupiam na gotówce. ;)

      Oczywiście ja nie zazdroszczę Ci w chory sposób, nie jestem zawistna. :) Ja potrafię się cieszyć cudzym szczęściem i się cieszę i nie przeszkadza mi, że ktoś ma, a ja nie. Po prostu też chcę mieć i nie wstydzę się o tym mówić, ze mnie nie stać i zazdroszczę czegoś (mówiąc to, to tak jakbym dawała taki pośredni komplement, ze bardzo podoba mi się to, co ma :D). ;) Chociaż ja podchodzę tez do tego tak, że kiedyś też będę to miała. :)

      Twoimi osiągnięciami się naprawdę inspiruję, lubię czytać o Twych zmaganiach i sama czuję tę euforię wynikającą z biegania, co jeszcze w sumie w tym roku było dla mnie nie do pojęcia, bo biegać całe życie nie znosiłam (te szkolne bieganie w kółko, heh). W tym roku brałam udział z moim trzyletnim synkiem w akcji Polska biega i mój brzdąc śpiący i głodny przebiegł ze mną całe jedno kółeczko, czyli 1111m. Chcę więcej. :D

      Ale 11 km, nie ogarniam tematu, haha, bardzo duży dystans. :)

      Usuń
    3. Vila,stanik to podstawa, bedzie u mnie o tym wpis. wiele dziewczyn, omija ten punkt a potem placza, ze kręgosłup boli albo, że grawitacja dziala na nie bardziej.
      Co do twojej zazdrosci/ inspiracji/ komplementu, o tym bedzie kolejny film, zastanawiam sie nad jego zakonczeniem caly czas. podzielam twoj tok myślenia.
      Ja 11 km nie ogrania lam dopóki ich nie przebiegłam :)

      Usuń
  20. Super! To wielki sukces, Mary! 11 km to się w mojej zablokowanej głowie nie mieści! Istny szał! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no w mojej zablokowanej głowie też się nie miesciło!Acia wszytko przed Tobą!

      Usuń
  21. Gratulacje;) super osiągnięcie;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jestem pełna podziwu Mary!!! Tak wgl. kocham Cię kobieto, gdyby nie Ty nie pozbierałabym się i nadal miałabym labę na sto pro xD ♥♥♥ Jeśli masz ochotę wpadnij do mnie bo napomknęłam coś o Tobie (http://born-to-be-skinny.blogspot.com/) Pozdrowienia i dalszych sukcesów !!! :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo! zaraz do Ciebie wpadam!

      Usuń
  23. Gratuluję! Mała - jesteś wielka :) To jest najlepsze określenie tego :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mary trzymam kciuki za zagrzewanie do walki, co to za piosenka? Zapraszam do mnie na konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Otrzymałaś słodkie wyróżnienie: http://niecierpek.blogspot.com/2012/09/so-sweet-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awwwwwwwwwwwwwwwwwwwww slodko, zrobie tag jak wroce do Krk. Dziękuje Niecierpku.
      PS wyglada na to że cięty język to moja specjalność, często słyszę to od dziewczyn cóż muszę się z tym zgodzić. Lubię konkrety i jasne sytuacje, wiec jakieś "mydlenie oczu", u mnie nie przechodzi.

      Usuń
  26. Gratulacje!:)Jestem pod wrażeniem:)Ja biegam od czerwca-najpierw zrealizowałam program 10-tygodniowy, a teraz biegam 30 min. (ok. 7km) 4 razy w tyg:) Chwilowo niestety przeżywam jakieś przesilenie bo biega mi się coraz gorzej:( Chyba zmęczenie daje o sobie znać...
    Zastanawia mnie czy nie przeszkadza Ci, że na Plantach zawsze jest sporo osób? Ja biegam nad Wisłą i tam tez bywa różnie (nie ma nic gorszego niż omijanie dzieci, psów,starszych pań i zakochanych par:)).
    Pozdrawiam!:)
    Katarzyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu nie przeszkadza, choć w niedzile to byla jakas masakra, biegam raczej z rana i nie ma tam zbyt wiele osób. Jedyne co mi wadzi, to jak pies zaczyna mnie gonic, zdarzylo sie to dwa razy, drugim razem zlokalizowalam wlasciciela, po 5 minutowym monologu z mojej strony przeprosil. Nic bardziej mnie nie irytuje, jak tlumaczenie moj pies jest lagodny. Sorry ale ujadający pies szczerzący kly przy twojej łydce to zaprzeczenie łagodności. Na zakochane pray lubie patrzec, sa pocieszne :)

      Usuń
  27. Mary, co sądzisz o cheat days/meals? :)

    ~Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co sadzę, że meals jeszcze przejdzie, ale days to już kompletne oszukiwanie. Kasiu powiem Ci tak. zalożyłam sobie zeszyt, gdzie spisuje co jadlam w ciagu dnia i niestety az tak rozowo nie jest jak mi sie wydawalo, co potiwerdzilo jedna rzecz , bedzie o tym mowa w październikowym filmie. proponuje taki notatnik zalozyc kazdej, ktora chce wprowadzic zmiany w odżywianiu czarno na białym bedziesz widzila, czy jesz z planem, czy za bardzo sobie folgujesz. i latwo Ci bedzie eliminowac błedy.

      Usuń
  28. Gratulacje. Ja zamierzam zacząć biegać, ale od wiosny (poczekam na temat o staniku). Buty już mam - ćwiczę w nich z Ewą Ch.:)Mary czekam z ustęsknieniem na Twoje fimiki. Super są - jesteś tak strasznie zabawnie chaotyczan tzn. skaczesz z tematu na temat po chwili wracając do głównego wątku - super (zupełnie jak ja kiedy o czyms opowiadam;)tylko kobiety się w czymś takim połapią- mój mąż to mnie nie słucha jak zaczynam się nad czymś rozwodzić(ale jak nic nie mówię to się pyta czy wszytsko ok, źle się czujesz:) Moje ulubione Twoje wypowiedzi to: jak porównywałaś spinanie mięśni brzucha do czynności nr 2 (byłaś wtedy tak fajnie zażenowana:) i to jak opowiadałaś o ćwieczeniach z Ewą przy otwartych oknach i publiczności - śmiałam się z tego strasznie ( w fajny sposób o tym mówiłaś).
    Mam prośbę - masz może jakiś swój sposób na słodyczowe(fast foodowe) napady. Ja mam obecnie okres i nawpierda..łam się słodyczy i lazagni jak wariat. No nie dam rady powiedzieć nie i cudowne "od jutra już na pewno nie" jest obecnie moją codziennością. Z góry dzięki i czekam na jakiś filmik.
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia juz od tygodnia film jeden jest w realizacji, ostatni dlugi film, po nim przewiduje juz tylko filmy tak do 12 minut.
      Bedzie skladal sie on z trzech czesci nic iwecej nie powiem oprocz tego,ze bedzie ciekawie.
      ciesze się, że moja naturalność i bezpośredniość w filmach przypadły Ci do gustu. Z numerem dwa to byla jedna wielka walka bitwa mysli, ze zamieszczac cos takiego w filmie, stwierdzilam jedno, nie ma tematów tabu, ludzie bez sensu sobie tworza granice tam gdzie nie powinni. jak widac, probowałam to powiedzieć w jak najbardziej przystepny sposob, jednak nie dało się tego zbyt bardzo upiększyć- hahahha. Jednak,że teraz każda z Was wie jak się prawidłowo mięsnie brzucha napiana, gdyby nie to, temat mógłby pozostać zagadką a tego nie chce u siebie na blogu.Chce, żebyście jak najwięcej z niego wyniosły.
      Gosia co do słodyczy... nie mam sposobu, przed malinowymi dniami pozwalam sobie na rozpuste, nie należe do tych co to się katują i restrycyjnie wysztkiego przestrzegają, po prostu staram sie zdrowo jeść a jak paka chipsów trafi w moje rece, to ją bez wyrzutów sumienia zjadam i załamuje sie później. Na drugi dzień wracam do ćwiczeń i zdrowego jedzenia :)
      wszedzie trzeba znaleźć złoty umiar.

      Usuń
  29. 11??? Mary! Ja ledwo przebiegam truchtem 1 :( zaczynam pracować nad kondycją ;) na pierwszy rzut - skalpel, potem mam nadzieję przerzucę się na killera lub petardę :)
    buziaki!

    www.whatbefree.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od Ewy wyrobi Ci się kosmiczna kondycha, bieg będzie pestką!

      Usuń
  30. Gratuluję ;D
    A piosenka fajna, nie słyszałam tego wcześniej.
    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  31. BRAVO MARY!!!!! :) Jestem z Ciebie dumna! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie ogromna motywacja, jednak komentarze nie związane z treścią wpisu będą usuwane.
Chcesz napisać do mnie prywatną wiadomość skontaktuj się ze mną przez facebook www.facebook.com/aktywnezyciemary

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...