sobota, 21 lipca 2012

Bieganie jest zaje...ste!

Wielokrotnie powtarzałam, że jeżeli chcemy spalić tłuszczyk to bieganie i inne ćwiczenia aerobowe poradzą sobie z tym problemem idealnie.
Szczerze powiedziawszy snułam wielkie plany co do biegania, zaopatrzyłam się w genialne buty KLIK, nawet rozpisałam plan joggingu dla początkujących z Shape.
Czy biegałam? NIE
Czy chociaż próbowałam? NIE
Czy zaplanowałam bieganie i go nie wykonałam, bo coś mi wyskoczyło i pokrzyżowało plany? NIE
A więc o co chodzi, co mnie powstrzymywało?
Lęk, a nawet użyję liczby mnogiej lęki oraz cudowne wymówki:
- bieganie jest nieprzyjemne,
- będzie mnie palić w gardle (zawsze tak miałam)
- będzie mi za gorąco i okrutnie się spocę
- na drugi dzień będą mnie boleć nogi
- będę mieć sucho w ustach
- złapie mnie kolka
- będę czerwona na twarzy
- serce będzie mi walić jak szalone
- ludzie będą się ze mnie śmiać
- wszyscy się będą na mnie patrzeć (FAKT TA OBAWA POTWIERDZIŁA SIĘ W 100 %)
- BIEGANIE jest cholernie NUDNE!
- po co biegać jeśli i tak treningi Ewy są intensywne....
- itd!!!
Odsuwałam bieganie w niezidentyfikowaną przyszłość. Spokojnie moje Najkusie się nie marnowały, chodziłam w nich po mieście i ćwiczyłam w nich treningi z Ewą.

Uwaga dziś nastąpił przełom, BIEGAŁAM całe 25 minut!!!!! Aaaaaaaaaaaaaaaa a potem jeszcze pyknęłam sobie Skalpel Ewy!!!! (używam słowa pyknęłam tylko po to, aby oszukać swój mózg i wmówić sobie, że płyty Ewy są dziecinnie proste)
Co było powodem takiej zmiany????????
Ano
Kama to-be-skinnyy.blogspot.com/ i jej obłędne efekty:


źródło:  http://to-be-skinnyy.blogspot.com/
źródło:  http://to-be-skinnyy.blogspot.com/

szok!!!!!!!!!!
Co Mary zrobiła, sprawdziła pogodę, w Krk temperatura spadła do 21 stopni, a dzięki wiatru wydaje się, że jest bardzo rześko. No sorry, warunki atmosferyczne, żeby rozpocząć swoją przygodę z bieganiem są idealne. Kama stała się zawodową biegaczką i pisze świetne posty na temat biegania, KLIK i KLIK.


gotowe, do biegu
START!!!!

Jak wyglądało moje pierwsze bieganie.
Z uwagi na to, że zaczynałam dzisiaj prace dopiero po południu. Miałam masę wolnego czasu, wstałam równo o 7:00 z myślą, że pójdę biegać o 7:30.
Współlokator, tak nie mieszkam sama a razem ze znajomymi, wynajmujemy mieszkanie (tak, mam tego dość i w tym roku zamieszkam ze swoim chłopakiem po raz pierwszy dłużej niż na 2 tyg, trzymajcie za nas kciuki, jesteśmy wybuchową mieszanką). A więc (wiem nie zaczyna się zdania od a więc, pfff jesteś u mnie na blogu .... więc...  no!) współlokator pojawił się o 9:30 w kuchni krzyknął: hej i dodał: co robisz?, odpowiedziałam: zbieram się od 7 żeby pójść biegać, ale jak widzisz zbyt daleko nie dobiegałam. Cóż, roześmialiśmy się, ostatecznie zwlekłam się z łóżka, ubrałam, zrobiłam zdjęcie i wyszłam biegać. (dla jasności założyłam jeszcze różowy t'shirt, jakoś nie byłam w nastroju chwalić się swoim pępkiem przed mieszkańcami Krakowa :/ ).
Oczywiście pokazanie się publicznie w sportowym stroju, z taką jarzeniówką na stopach, było dla mnie nie lada wyzwaniem. Zadzwoniłam do siostry, żeby być z kimś na telefonie, bo koszmarnie niezręcznie czułam się drepcząc w stronę parku.
W parku.
Biegło mi się znakomicie, żadnego sapania, dyszenia spokojny oddech przez nos, górki, schody pokonywałam z szokującą dla siebie lekkością nie wiem czy to przez te buty, czy przez kondycję, którą zawdzięczam treningom Ewy?
Moim planem jest włączenie biegania przed skalpelem, po takiej kombinacji tryskałam energią cały dzień! 

Warto oglądnąć ten film zanim zdecydujecie się na buty Nike Free +3, ja nie mam zamiaru robić w nich długaśnych dystansów. Niestety nie posiadam gadżetów, którymi mogłabym zmierzyć trasę oraz podać Wam swoją średnią prędkość biegu, mój samsung wave 533 TO NAJGORSZA KOMÓRKA EVER. Trzeci raz wyląduje w serwisie, ściągnięcie jakiejkolwiek aplikacji na ten złom jest niewykonalne. Mogę Wam powiedzieć, że biegłam 2 min dalej 1 min marszu i tak na zamianę kilka razy, a potem ciągły bieg z 6 min do domu, włączając w to sprint, bo nie chciałam żeby światła zmieniły się na czerwone. Podczas sprintu przeżyłam szok, jakąż to ja rozwinęłam prędkość!!!!!!!!!!!!!!!! Pewnie mój chłopak oraz niejedna z Was biegających szybko by przegoniła mnie na prostej, jednak dla mnie dzisiejszy dzień to spory sukces. Ostatni raz biegałam 6 albo nawet i 7 lat temu i był to WTEDY dla mnie koszmarny wysiłek! Od dziś uważam, że bieganie to genialna aktywność, następnym razem jako trasę wybiorę krakowskie planty.


runblog.pl #3 - Nike Free from Mateusz Krogulec on Vimeo.

31 komentarzy:

  1. Polecam przeprowadzkę do Niemiec. Tam nikt na Ciebie nie spojrzy choćbyś biegała środkiem rynku (a są tacy - chociaż ja nie rozumiem czy bieganie przebijając się przez tłum jest jakąkolwiek przyjemnością...).

    A co do wymówek jak dodałabym jedną - jest nudne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam napisaną taką wymówkę, nawet z podkreśleniem cholernie NUDNE.
      to muszę do Niemiec, tu normalnie aż się odwracali za mną :(

      Usuń
    2. potwierdzam, mnie do biegania zniechęca tylko jedno - jest nudne :D ale w końcu to Tobie ma się podobać, więc skoro tak jest, to tym gorzej dla tłuszczyku

      Usuń
    3. dziwne, w Poznaniu się nie odwracają. U mnie największą wymówką jest że muszę się obwiązywać takim jakby gorsetem elastycznym żeby mi cycki nie latały bo to strasznie boli >.<' masakra, powinnam wrócić do biegania

      Usuń
    4. Ja tez mieszkam w Poznaniu i za mną ludzie niestety cały czas się oglądają i się nabijają 9 bo jestem oczywiscie gruba). Przez to właśnie nie biegam, wstydzęsię po prostu/

      Usuń
  2. hah u mnie na wsi :D też tak jest, ludzie nie są przyzwyczajeni do tego, że ktoś po prostu aktywnie spędza czas z własnej woli :P jak idę z mamą na nordic walking to patrzą na nas jak na ogłupiałe :P ale cóż! dobrze, że mieszkam pod lasem i szybko możemy czmychnąć :P

    OdpowiedzUsuń
  3. niestety dużo osób traktuje biegających jak kosmitów, albo jakbyśmy robili coś nieosiągalnego. Czasem padam ze śmiechu jak słyszę komentarze typu "o też powinnyśmy ruszyć dupę" - gdy idą 2 kobiety, "o zobacz na tyłek" - gdy idą faceci oraz milion innych. myślą że jak mam słuchawki to nic nie słyszę :-) hitem było, jak podczas upału usłyszałam dyskusję jaka to jestem pier*(&^&^%*& :-) oj ludzie, ludzie.
    a bieganie jest fajowe. potwierdzam.

    OdpowiedzUsuń
  4. niestety moje problemy z kolanem zręcznie powstrzymują mnie od biegania, mam problem z prawidłowym postawieniem nogi. Ech powinnam iść do lekarza ale sama wiesz jak Ty zbieralas się do biegania , a jak ja się boje to jeszcze gorzej
    Na biezni moge co najwyżej długo iść szybkim tempem ale ...to jest nudne. Dobija mnie monotonnia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli chodzi o nudę w bieganiu, to ja bym nie generalizowała, bo rutyna pojawia się niemal w każdej aktywności fizycznej. Faktycznie, może nie tak szybko, ale jednak. Gdy ćwiczyłam non stop skalpel Ewy, tak strasznie mi się nudziło i dłużyło, że co chwilę ziewałam.

    Od jakiś 2 tygodni nie mam pojęcia jak reagują na mnie ludzie, bo jestem tak skoncentrowana, że nie widzę nawet mijających znajomych ;P
    Gdy tylko czuję, że ogarnia mnie nuda i zniechęcenie, wybieram nową trasę biegową, zawsze mi to pomaga :)

    Mary ! Niezmiernie mi miło, że podałaś mnie jako przykład i motywację. Czuję się zawstydzona i zaszczycona. Wiem, że dużo jeszcze pracy przede mną i prawdopodobnie nie osiągnę założonego sobie celu tylko biegając, aczkolwiek na chwilę obecną jest to jedyna forma aktywności fizycznej, którą uprawiam.
    Cieszę się, że zdecydowałaś się pójść pobiegać. Gdzieś przeczytałam, że najtrudniejsze jest ubranie się i wyjście z domu, później sam trening i satysfakcja po nim jest niesamowita. I faktycznie chyba coś w tym jest ;)

    Tymczasem zarzucam sportowe ciuchy i idę...biegać.

    Ściskam, tulę i całuję ! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. no i super :) jestem dumna z takich dziewczyn jak Ty. wiele z nas nie chce nawet spróbować ruszyć się z powodu obaw, strachu... wymyslamy milion wymowek, a fakt jest taki ze gdyby czekalo sie na odpowiednie warunki - to niestety, nigdy nie zaczniemy działać. dlatego dzisiaj serdecznie CI gratuluje przełamania i życzę wytrwałośći. Bieganie można polubić !! Wystarczy odpowiednie podejście i nastawienie. Warto zmieniać sposob aktywnosci fizycznej bo z czasem nasz organizm przyzwyczaja się do jednego i efekty nie sa juz takie spaktakularne jak na poczatku, dlatego warto cos zmienic aby dostarczyc naszemu ciałku kolejny bodziec :) Warto sie czasami nawet zmusic na poczatek, potem bedzie z górki...A uczucie zadowolenia i satysfakcji po takim treningu? bezcenne... :) pozdrawiam xoxo

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze ja też się zbierałam do biegania, na fali zachwytu nad Ewą i dość systematycznym (ba! nawet powiedziałabym codziennym ćwiczeniem w maju/ czerwcu). Zakupiłam buty (najtańszą wersję tak na początek) raz się zebrałam i co? 10 min max, a jak wróciłam do domu, miałam straszne duszności (mam taką hmm lekką astmę zdiagnozowanej będąc dziecięciem), które utrzymywały się do dnia następnego :/ Nie wiem czy to było to czy po prostu mój brak kondycji, ale na serio boję się dalej próbować...:S

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja od dziecka nie lubię biegania i chyba nigdy się do niego nie przekonam :D A Tobie gratuluję pierwszego najważniejszego kroku w tym kierunku ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie największą obawą przed rozpoczęciem biegania też był fakt, że wszyscy się na mnie gapili (choć moje najacze są szare z oczodajno-różową podeszwą :D), ale kiedy już się przełamałam i zaczęłam biegać regularnie, mam to głęboko w pewnej części ciała, myśląc sobie, ze większość tych ludzi także mogłaby coś ze sobą zrobić :)
    Tak poza tematem masz śliczne łydki *.*

    OdpowiedzUsuń
  10. Mary kochana, a mogłabyś mi opisać jak powinien wyglądać plan joggingu dla początkujących z Shape? proooszę:*

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja również zaczynam biegać od poniedziałku. Nie mam żadnych profesjonalnych butów, dresów itp, a to dlatego że postanowiłam: najpierw dam coś z siebie, a potem zdecyduję się na zakup. Jak pobiegam dwa miesiące, buty będą dla mnie nagrodą za włożony wysiłek.

    Twój blog i pozytywna energia strasznie mnie motywują i zaczęłam dzięki Tobie ćwiczyć z Ewą (już dwa tygodnie, dla mnie to sukces bo wszelkie czynności wymagające wysiłku zawsze omijałam z daleka).

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. ja tez mam zamiar zacząć w ten sposób tzn 2min.b, 1 min.m. Uda się, wierzę w to;) U mnie jest teraz wysyp ludzi z kijkami, także mam nadz, ze na biegającą nie będą dziwnie patrzeć;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla początkujących biegaczy myślę, że mobilizująca jest metoda, którą zamieściłam niedawno na facebooku. Na początku biegasz 1 min + 4 min szybkiego marszu. Co tydzień stopniowo zwiększając dystans :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja biegam dopiero od tygodnia (również natchnęła mnie Kama ;) i jest super. Budzę się o 6:15, wybiegam z domu około 6:30... godzina bezpieczna o tyle, żeby zbyt wielu ludzi się nie kręciło. Mieszkam na wsi i jestem niemałą atrakcją jako biegający człowiek ;) Ale wychodzę z założenia, że nie mam się przecież czego wstydzić, biegam, trzymam formę, jestem fit ;) A podśmiechujki jadących samochodami mnie już nie ruszają. Wybieram sobie różne trasy w mojej wiosce, przygody też się zdarzają, z nudą walczę przy pomocy audycji w Trójce :)) Pewnie się zdziwicie czemu tak wcześnie... ale po prostu lubię rano wstać i coś twórczego zrobić. Potem jem śniadanie i sobie myślę... dopiero po 7 a ja już przebiegłam 5 kilometrów :) Potem po południu skalpel i energia na cały dzień . Dziś mam dzień 0 aktywności fizycznej, bo wczoraj byłam z przyjaciółmi na filmach do 3 w nocy, a dziś kolejna impreza :) Więc w weekend oddech, a jutro rano już jadę z koksem, no... przynajmniej skalpelem. Pozdrawiam i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  15. Nawet nie chce mi się liczyć ile razy zaczynałam bieganie. Fakt, ludzie zachowują się, jakby widzieli co najmniej kosmitę. To nawet zabawne. Moją wymówką jest to, że mam w parku jakąś paskudną nawierzchnię i zawsze mam dosłownie czarne buty po bieganiu

    OdpowiedzUsuń
  16. braaaawo! może i mnie się kiedyś uda pobiegać. ostatnio prawdziwy bieg zaliczyłam ze 3 lata temu, masakra prawie na zawał zeszłam (bieg trwał jakieś 10 minut) :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Też się zabieram do biegania i zabrać nie mogę. Też moim problemem jest to, że ludzie się będą gapić, Ty chociaż masz park, a ja nic takiego nie mam w okolicy, więc zostaje mi bieganie ulicami (a biorąc pod uwagę fakt, że raz zostało skomentowane nawet moje przeglądanie notatek na ławce, to jaka będzie reakcja kiedy będę biegać? :D). Ale kiedyś w końcu się zmobilizuję, muszę. Ostatnio byłam zmuszona na sprint po mieście w wielką ulewę, oj, słabo z moją kondycją, słabo :D.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziewczyny, nie ma się czego wstydzić :) ludzie będą się gapić zawsze, a jak biegacie, nie macie się czego wstydzić. Jak patrzą na Was (nas) biegające, to pewnie myślą: o kurczę, jak jej się chce, ja bym nie miał na tyle motywacji, ciekawe ile przebiegnie, ja bym nie dał rady! Możecie być dumne, że zebrałyście swoje dupeczki sprzed komputera i zaczęłyście coś robić aktywnie! To jest super :D Jeśli natomiast spotkacie jakiegoś wytwornego biegacza, który mógłby kręcić nosem na Wasze buty, tempo, sposób biegania... to przecież KAŻDY jakoś zaczynał :) I to też jest super, bo na pewno zrozumieją, uśmiechną się i będzie super. Poza tym to Wasz czas i Wasze życie :D pożytkujcie je jak Wam się podoba! Uściski! :) Wake up and run!

    OdpowiedzUsuń
  19. Miętus - ryba okropna w wyglądzie... za to w smaku pyszna - mięsista i oprócz łatwego do wyciągnięcia kręgosłupa nie ma ości :) a co do biegania - polecam program pumy dla początkujących biegaczy --> http://bieganie.pl/?show=1&cat=19&id=547

    OdpowiedzUsuń
  20. Super, że udało Ci się pobiegać. Ja również biegam, ale niestety mam problem z przejściem przez miasto do parku. Ale powoli dochodzę do celu ;) Pozdrawiam i życzę wytrwałości w bieganiu.

    OdpowiedzUsuń
  21. ja póki co biegam na siłowni na bieżni, 30 minut wolnym tempem 7km/h :) w terenie też było strasznie ciężko mi się zmobilizować i zawsze za szybko biegałam, bo czułam bolące piszczele (robiłam badania, nie wykazały żadnych stanów zapalnych) - kwestia zbyt szybkiego biegu, a moje ciało nieprzyzwyczajone. ;) le jest coraz lepiej i pewnie Tobie też będzie się coraz lepiej biegać i lęk raz przełamany przełamany będzie na zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. fajnie, że udało Ci się zmobilizować do aktywności, która nie byłą wcześniej dla Ciebie zbyt zachęcająca :)

    dla mnie w bieganiu najtrudniejsze to wybrać się, bo potem już jest super, jednak póki co aktywności, które wykonuję w domu kręcą mnie dużo bardziej i biorę się za nie z chęcią dlatego póki co jakoś do biegów mnie nie ciągnie ;) chociaż może warto byłoby chociaż raz w tygodniu sobie pobiegać :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja zamiast biegania preferuję szybki marsz, najlepiej pod górę, a więc na bieżni. Mam problemy ze stawami skokowymi i każda nierówność na drodze może się dla mnie skończyć tragicznie, sztuczna bieżnia maksymalnie niweluje ten problem. Ale ostatnio jakoś nie potrafię się zmusić do jakiejkolwiek aktywności. Sama nie wiem czemu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  24. ja swego czasu dużo biegałam trenowałam lekkoatletykę i miałam całkiem niezłe wyniki ale niestety przez własną głupotę i lenistwo zaniedbałam ten sport teraz biegam od czasu do czasu kiedy najdzie mnie ochota... muzę zmobilizować się do regularnych treningów.

    OdpowiedzUsuń
  25. wolę wyjść na świeże powietrze i pobiegać (jak komuś się nudzi polecam muzykę do uszu :]) niż wyginać sie w domu na macie :P bieganie jest super!

    OdpowiedzUsuń
  26. Powoli się to zmienia w Polsce... teraz jestem w Amsterdamie i w parku więcej ludzi biega niż jeździ na rowerze. DO tego ćwiczenia dla przyszłych mam, capoeira, rolki, tai chi... Aż wstyd nie uprawiać sportu! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie ogromna motywacja, jednak komentarze nie związane z treścią wpisu będą usuwane.
Chcesz napisać do mnie prywatną wiadomość skontaktuj się ze mną przez facebook www.facebook.com/aktywnezyciemary

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...