czwartek, 12 kwietnia 2012

Anoreksja- jak pomóc?!


Potrzebuję waszej szybkiej pomocy. Od dwóch dni czytam blogi kilku anorektyczek, jestem kompletnie rozbita, po tym co na nich zobaczyłam i przeczytałam. W kółko się pisze i mówi o otyłych osobach, z nadwagą, ale zdajmy sobie sprawę z tego, że ogromnym problemem jest również niedowaga. Nie wiem jak dotrzeć do tych osób, w odróżnieniu do otyłych, które jakby instynktownie same proszą o pomoc oraz same z większym lub mniejszym sukcesem zaczynają walczyć z nadwagą, tak wyznawczyni pro- Ana to strasznie mroczne, przerażające osoby. One wręcz z tego bólu głodu czerpią radość, a już ich wyznania i wartości, którymi się kierują są tak mroczne i straszne, że zastanawiam się ile czasu musiało upłynąć aby stworzyły sobie tak bardzo spaczone poglądy o odżywianiu.

Proszę napiszcie mi w komentarzach, czy znacie jakąś dobrą stronę o anoreksji, film, szczęśliwą historię, albo wiecie jak dotrzeć do takich osób??? Mam zamiar podlinkować im to później w komentarzach.

Same przeczytajcie co zobaczyłam:
Wpis, który wywołał moje największe poruszenie :
Wygrałam :D
Słuchajcie Motylki ;) - udało mi się:D Na śniadanie zjadłam pół jajka ze święconki i jedno całe (niby jako moje śniadanie:P). Kawałek świątecznej kiełbasy schowałam do kieszeni gdy nikt nie patrzył (później dam kotu albo coś). Do tego zjadłam tylko plaster pomidora, kawałeczek  takiego małego chlebka ze święconki i jednego ogórka konserwowego. Naliczyłam jakieś 160 kcal, bo nie wiem ile ta mikrokromka chleba miała kcal, więc policzyłam troszkę na wyrost:P Rodzice nie byli zadowoleni, kiedy po śniadaniu poszłam od razu umyć głowę, pomalować się i umyć zęby ( wymyśliłam, że mnie ząb zabolał i wtedy odeszłam od stołu xD). Mama stwierdziła, że boje się jedzenia i dlatego uciekam do łazienki. Lata mi to:P Przynajmniej niczego więcej nie musiałam jeść. Muszę uważać tylko jeszcze w porze obiadu, kiedy ojciec będzie jadł żurek itp. Może czekać mnie jeszcze jeden opieprz, ale nie boję się. Dam radę - zniosę to, zniosę krzyk itp. Dam radę!

Komentarz pod blogiem, który wywołał moje największe oburzenie:
Świetnie , niedługo będzie 34, a to brzmi bosko!
Język i styl, którego używają jest jak z horrorów, mroczny, często wulgarny, oskarżający je same, w większości postów piszą o cierpieniu i niezrozumieniu, o tym jak bardzo się nienawidzą ( dodatkowe info domyślam się tylko, że motylki to określenie wyznawczynie stylu pro-ana)

..Tyle razy tłumaczyłam i wpajałam im, ze to moja sprawa, tyle kombinowałam, oszukiwałam, że teraz też się nie boję jakiegoś spięcia, czy krzyku. Mam to w nosie! Te całe jedzenie, świąteczne obżarstwo i w ogóle all. Tylko dieta się liczy - Ana i koniec!

Nie złamie się - nie mogę! 



Pamiętaj, że głód trwa tylko jedną minutę. Zanim weźmiesz coś do ust - wypij szklankę wody lub herbaty miętowej i policz do dziesięciu.

 Czasami mam takie ataki paniki i dołujące dni. Dzisiaj jest lepiej. Bycie w emocjonalnej izolatce , w gruncie rzeczy, pomaga mi w dietcie. Zresztą, Ana jest bardzo zazdrosna i raczej nie dopuszcza do nas zbyt dużej ilości osób. Zawsze miałam poczucie, że Ona wymaga od nas izolacji od stosunkowo dużej liczby osób. Dziękuję motylkom, które udzieliły mi wsparcia  ;).



MOJE PRZYKAZANIA
1. Nie będziesz się nad sobą użalać ani płakać - TY jesteś silna.
2. TY nie jesz.
3. TOBIE nie wolno.
4. Towarzyszą CI ciągłe wątpliwości, ale TY nie dasz się im pokonać.
5. TY nie przerwiesz diety.
6. TY się nie złamiesz.
7. TY nie zniweczysz wysiłku, którego tak wiele już włożyłaś.
8. TY pomyślisz o tym, co już osiągnęłaś.
9. TY nie zawalasz. Tego słowa nie ma w TWOIM słowniku.
10. TY nie przekroczysz 600 kcal dziennie.

MOJE ZASADY
1. Nie będę żreć, bo przytyję.
2. Zawsze jak będę chciała coś zjeść, to dotknę swojego brzucha. Wtedy mi się odechce.
3. Jestem gruba i nie wolno mi jeść, bo będę jeszcze grubsza.
4. Gdybym pracowała na gospodarstwie rolnym, to podczas uboju świń zapewne nie uszłabym z życiem, gdyż rzeźnik zbyt łatwo mógłby pomylić mnie z tuczną świnią.
5. Chudość smakuje lepiej.
6. Nie zjem nawet jednej zakazanej rzeczy, bo mogłabym wtedy wpaść w ciąg.
7. Nie zmarnuję wysiłku minionych dni, kiedy bardzo mało jadłam.
8. Nie będę jeść, bo jeśli teraz nie schudnę, to chyba nigdy się to nie uda.
9. Dieta trwa tu i teraz, a nie od jutra.
10. Jedzenie jest zabójcze dla figury.
11. Jestem taka gruba, że gdybym jeszcze jadła, to każdy patrzyłby na mnie myśląc: taka gruba, a jeszcze żre.
12. Tylko dietetyczne jedzenie jest dobre.
13. Nie będę żreć, bo odbicie w lustrze woła o pomstę do nieba.
14. Nie będę żreć, bo spodnie pękną na tyłku i będzie wstyd.
15. Nie będę żreć, bo wystarczy, że pomyślę o okropnych wyrzutach sumienia, które będą mnie potem gnębić.
16. Nie będę żreć, bo w przeciwnym razie na wiosnę i w lecie nie będę mogła się pokazać ludziom na oczy i będę musiała wyjechać na Grenlandię czy na Islandię. A w tej chwili nie mam na to ochoty.
17. Grube ramiona i wystający brzuch NIE są seksowne.
18. Kiedy wieczorem nie jestem głodna, to znaczy, że coś jest nie tak.
19. Nikt już nie będzie mówił, że mam "ładną", kobiecą figurę albo że lepiej wyglądałabym w dłuższej sukience.
20. Nie jem niczego bez wyrzutów sumienia.
21. To proste: chude jest piękne, grube jest brzydkie.
22. Jedzenie jest złe, bo tuczy.
23. Tylko SŁABI i ŻAŁOŚNI ludzie pocieszają się albo nagradzają się jedzeniem. Ja jestem silna.
24. Każdy błąd to sukces nadwagi.
25. Jedzenie wywołuje u mnie wyrzuty sumienia, więc drastycznie je ograniczam.
26. Nie tykam 99% artykułów spożywczych, bo nie są dietetyczne i przez nie bym przytyła.
27. Jem tylko wtedy, kiedy muszę i nie mam innego wyjścia.
28. Chcę, żeby mi wystawały piękne kości, a nie wałki okropnego tłuszczu.
29. Zjedzenie czegoś zakazanego nie sprawi, że będę szczęśliwsza. Wręcz przeciwnie - wywoła wyrzuty sumienia.
30. Jedzenie kosztuje.
31. Olewam głód. Zalewam go herbatą i wodą niegazowaną.
32. Ty mówisz: "po zjedzeniu czekolady czuję się lepiej". Ja mówię: "czuję się lepiej, kiedy ubrania ze mnie lecą i kiedy ludzie mi mówią, że schudłam".
33. "Ci, którzy w lodówce buszują, większy rozmiar bielizny kupują".
34. "Minuta przyjemności, kilogram okrągłości".
35. To nie jest koniec ani nawet środek, to jest dopiero początek.
36. Chcę chodzić ulicą lekko, a nie toczyć się jak walec.
37. Czarny wyszczupla, ale nie odejmie ci 10 kg.
38. To nie ma być zdrowe. To ma być skuteczne.
39. Jeśli już coś jem, to tylko dietetyczne jedzenie.
40. Wolę umrzeć niż być gruba.
41. TYLKO ja decyduję o tym, co jem i czego nie jem. NIKT nie ma prawa się wtrącać.


Dekalog Pro Ana

1. Jeśli nie jesteś szczupła, to znaczy, że nie jesteś atrakcyjna.
2. Bycie szczupła jest ważniejsze od bycia zdrową.
3. Będziesz się głodziła i robiła wszystko co w Twojej mocy, aby wyglądać coraz szczuplej.
4. Nie będziesz jadła nadprogramowo bez poczucia winy.
5. Nie będziesz jadła niczego nadprogramowo bez ukarania siebie za to.
6. Będziesz liczyła każdą kalorię i ograniczała ich ilość.
7. Najważniejsze jest to, co mówi waga.
8. To proste: chudnięcie jest dobre, a przybieranie na wadze - złe.
9. Nigdy nie jesteś „zbyt” szczupła.
10. Bycie szczupła i niejedzenie są dowodami prawdziwej siły woli.
11. Waga jest wskaźnikiem moich codziennych sukcesów i porażek.
12. Wierzę w perfekcję i chcę ją osiągnąć.
13. Droga do szczęścia jest stawaniem się kimś lepszym niż wczoraj.

źródło
                                               

39 komentarzy:

  1. Ehhh.. piec lat walczyłam z anoreksja, do tej pory nie czuje sie wygrana. W wieku 15stu lat zaczelam byc pro ana. Dzisiaj nawet sie tego troche wstydze. Najgorsze, ze z tego sie nie da wyjsc tak naprawde bo nawet dzisiaj podczas kapieli i nakladania balsamu na cialo w mojej glowie odezwal sie maly cichy glosik ktory zaczal macic mi w glowie, obrazac i wytykac kazda faldke na brzuchu. Lykalam kazdy mozliwy srodek na odchudzanie, bylam uzalezniona od pseudoefedryny dostepnej w pierwszej lepszej aptece. Moim najwiekszym sukcesem bylo 5 dni udanej glodowki.. Te zasady ktore tutaj wkleilas bardzo mnie poruszyly, mam swiadomosc ze anoreksja ZNISZCZYLA moje mlodziencze lata. Naprawde - zawalilam szkole (teraz w wieku 21 lat ucze sie w II klasie zaocznego LO), stracilam przyjaciol bo najwazniejsza byla ONA,do tej pory ciezko mi sie odnalezc w spoleczenstwie, mam napady leku, boje sie wychodzic do ludzi, boje sie ich opinii. Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze tym dziewczynom potrzebny jest wstrzas. Powiesz jej ''umrzesz'' a ona powie ''ale chuda''. Powiesz ''a rodzice?'' odpowie ''jak mozna kochac takiego paszteta jak ja? jestem dla nich tylko ciezarem'' Dzialanie anoreksji na psychike jest tak silne, ze wszystko inne traci jakiekolwiek znaczenie. Trzymam jednak za Ciebie mocno kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstrząsnął mnie twój komentarz, cieszę się, że walczysz z chorobą. Zmobilizowałaś mnie do opisania szczegółowo mojej historii, od dzieciństwa walczyłam z niedowagą, ale nie było to związane ani z anoreksją ani z bulimią. Napisze dokładnie o co chodziło w poście.
      Fashionistka, a może jak będziesz gotowa opiszesz swoją historię. Świetnie, że wracasz do normalnego życia, życzę sukcesów w nauce a co najważniejsze pokochaniu siebie!

      Usuń
    2. Mary jestem juz na takim etapie zycia, ze mam swiadomosc choroby i ''zniszczonej psychiki''. Musze nauczyc sie na nowo zyc sama ze soba. Jezeli moja historia badz doswiadczenie moze komukolwiek pomoc lub jesli bedziesz potrzebowala porady co do tych dziewczyn, to jestem dostepna o kazdej porze dnia i nocy (pateczka23@o2.pl).

      Przede mna jeszcze bardzo dluga droga, ale dziekuje za pozytywne mysli!

      Usuń
    3. Na pewno do Ciebie napiszę, chcę jednak wcześniej wczytać się w ten temat, żeby wiedzieć o co pytać. Mam nadzieję, że razem choć trochę nagłośnimy ten wydaje mi się przemilczany temat. Bo albo ja mam jakieś klapki na oczach albo jedyne co wiem o anoreksji i było nagłośnione w mediach to akcja reklamowa, co była kilka lat temu do której zdjęcia robił Oliviero Toscaniego

      Usuń
    4. Pełen szacunek za ten post Fashionistko!!! Za odwagę i chęć :) Trzymam kciuki,żeby wewnętrzny głosik z czasem przestał istnieć!!!

      Usuń
    5. Kattesse bardzo Ci dziekuje!

      Usuń
    6. Bardzo trudny, przerażający wręcz temat. Tak jak Aliss napisała poniżej, nie do ogarnięcia przez monitor komputera. Fashionistko, podziwiam za otwartość i komentarz, który tu zostawiłaś. Temat jest dla Ciebie cholernie trudny. Mogę tylko trzymać mocno kciuki, żeby wszystko szło w dobrym kierunku. Z całego serca Ci tego życzę.

      Usuń
    7. Katja bardzo, bardzo dziękuję za cieple słowa!

      Usuń
    8. Fashionistka powoli w mojej głowie zaczyna powstawać wizja, jak możemy pomóc dziewczyną, mail zapisałam będę się z Tobą już niedługo kontaktować. dziękuję raz jeszcze, że zabrałaś głos w tej dyskusji, sądzę, że twój okazał się najważniejszy. Pozdrawiam mocno.

      Usuń
    9. Mary - w takim razie czekam na maila i wspolnie sie zabierzemy do pracy. Buziaki!

      Usuń
  2. Poruszyłaś bardzo trudny temat. Też ostatnio natknęłam się na kilka blogów pro-ana. Wpisy niektórych dziewczyn przerażają. jestem w szoku, że dziewczyny tak mocno wierzą w to, o czym piszą.
    szansa na pomoc tym dziewczynom prawdopodobnie jest w rękach ich najbliższego otoczenia - rodziny i przyjaciół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobre słowo porażają, ja nie mogłam wczoraj zasnąć, miałam huragan mysli w głowie :(

      Usuń
  3. Trudny temat, podziwiam że go podejmujesz. Dla mnie cała sytuacja nie jest do ogarnięcia przez osobę zza monitora, przez Internet. To chore psychicznie dziewczyny (cóż, nie bójmy się tego słowa, anoreksja ma swoją klasyfikacje w ICD-10 i DSM-4), które póki same nie zrozumieją w jaką pułapkę się zapędziły i że mogą przypłacić to życiem, to nie wyzdrowieją. I nic nie osiągniemy komentarzami karcącymi je, bo to jest tak silne zaburzenie, że tylko dobry psychiatra/psycholog jest w stanie im pomóc. Oczywiście nie twierdzę, że trzeba stać z założonymi rękoma, jednak szczerze wątpię w taką pomoc. Tu potrzebna jest rodzina i bliscy tych dziewczyn oraz wyspecjalizowani profesjonaliści.
    A blogi tego typu powinny być z miejsca zamykane, jak strony o treściach rasistwoskich czy pedofilskich. Młode dziewczyny, karmione papką z mediów mają już tak skrzywiony obraz samych siebie, że czytając takie bzury na blogach pro-ana tylko je nakręcamy na niszczenie samych siebie. Ja nie rozumiem gdzie są rodzice tych dzieci?!?! Swego czasu poważnie schudłam, zaczęłam strasznie chorować ale cała rodzina zauważyła to po chwili i wsadziła mnie do szpitala.. także jakim cudem rodzice nie widzą, że ich dzieci nie jedzą, a jak jedzą to zaraz lecą do ubikacji wymiotować?! I że chudną w zastraszającym tempie.. Zgroza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za przydatne informacje. Dokładnie tez zastanwaia mnie środowisko najbliższych, czemu tak długo zwlekają z reakcją, możesz sobie wyobrazić osobę, która ma 38 kg i wzrostu 175? ja nie!

      Usuń
    2. Moi bliscy teraz strasznie się przejęli jak mnie zobaczyli po dłuższej przerwie. Raptem schudłam z 70kg na 60kg (przy wzroście 175) i już pojawiły się komentarze- nie odchudzaj się bardziej! Także pojąć nie mogę JAK można zejść przy takim wzroście poniżej powiedzmy 55-50kg. Bo rozumiem, lekka budowa kostna itp, ale bez przesady. Albo ktoś nie interesuje się w ogóle swoim dzieckiem, albo woli nie dostrzegać problemu, bo tak łatwiej.

      Usuń
  4. nie potrafię się ustosunkować do tego. Wiem, że takie osoby potrzebują pomocy, ale tu potrzebna jest konsekwencja, upór i dbałość ze strony rodziów, załatwienie miejsca w porządnym szpitalu i przede wszystkim dużo miłości i akceptacji od otoczenia. tak myślę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'rodziców' miało być.

      Usuń
    2. Bardzo dobrze myślisz Lya dużo miłości i akceptacji osoby, ale nie jej postępowania.

      Usuń
  5. straszne i bardzo smutne za razem... nie wiem jak inaczej to skomentować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, straszne i smutne, dlatego czuję wewnętrzną potrzebę nagłośnić temat.

      Usuń
  6. Głodowanie wpędza nas w stan euforii, tylko głodując czujemy że nasze życie podąża w odpowiednim kierunku. W tym świecie czujemy sie bezpiecznie. Zjedzenie choć jednej zakazanej rzeczy sprawia że czujemy sie podle. Kto nigdy tego nie przeżył nie zrozumie...
    www.walka-o-perfekcje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyne o co mi chodzi to dojście do Was, nie żeby Was ganić, ale żebyście nie oceniając w trakcie tekstu, który przygotuję przeczytały go do końca. Na razie tylko taką mam dla Ciebie odpowiedź.

      Usuń
  7. No muszę przyznać, że to co napisałaś robi ogromne wrażenie. Choć jestem osobą, która spotkała się z anoreksją u bliskiej osoby, wciąż wywołuje to we mnie zdziwienie.
    Często jednak zapominamy, że anoreksja jest chorobą psychiczną i właśnie tak trzeba ją leczyć!!Często radykalnie, na zamkniętych oddziałach. Psycholog nie wystarcza.
    Na nic zdadzą się błagania rodziców, żebyś zjadła kolejne półplasterka szynki, bo gdy się odwrócą znów upchniesz je w kieszeni, dasz psu, schowasz za kaloryfer.
    To choroba psychiczna, która tak bardzo zniekształca twoje widzenie świata, że nikt zdrowy nie jest w stanie tego pojąć.
    Z anoreksją jest jeszcze tak, że bardzo ciężko zmusić chorego do leczenia. Czasem trwa to miesiącami, a czasem latami. Czasem, dziewczyny muszą doprowadzić się do takiego stanu krytycznego, że tylko wtedy, stąpając po cienkiej linii uda się do nich przemówić...

    A wiecie co jest najgorsze?? Że świat wciąż kreuje obsesyjną chudość. Dziewczyna w rozmiarze 38 jest gruba i zaczyna sama się napędzać.. Super diety cud, głodówki, potem środki przeczyszczające i... wiemy jak to się kończy... Ale zgadzamy się z tym, nawet my, zamieszczając posty na blogach o z pokazów mody, narzekając ze przybyło nam 2 cm w biodrach, że nie zmieścimy się w rozmiar 34 albo 36!!! Dziewczyny nie dajmy się zwariować. Piękno to nie tylko wystające kości, płaski brzuch i wieczna dieta!!!

    Chyba trochę się nakręciłam, ale temat jest bardzo ważny, a niestety zapominany!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to samo napisałam w swoim komentarzu. Jak nie nosisz rozmiaru 34/36 to jesteś już gruba... A potem wszyscy się dziwią skąd teraz tyle anorektyczek?

      Usuń
    2. @Katesse Bardzo dobrze, że się nakręciłaś. temat jest ważny. Pierwsza część twojego komentarza uzmysłowiła mi jak niewiele wiedziałam o tej chorobie, nigdy wcześniej nie odbierałam jej jako zaburzenie psychologiczne. Nawet do głowy mi to nie przyszło, żeby ją tak kategoryzować.

      Część druga media oszalały na punkcie rozmiaru 36, nawet ja ze swoją niedowagą nigdy nie mieściłam się w ten rozmiar, budowa bioder mi na to nie pozwalała. Jako nastolatka myślałam, że mimo wszytko jednak nei jestem aż tak szczupła, bo nie mogę się wcisnąć w 36 a przecież jest jeszcze rozmiar 34?!!!

      @Ewa zgadzam się!

      Usuń
  8. Mi tez szkoda takich ludzi!:(
    Naprawde to przykre :<
    Niestety nie wiem, ale podziwiam Cie!:O
    Pozdrawiam goraco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory myślałam, że problemem jest tylko nadwaga, ale problemy z wagą, mogą mieć tez kierunek odwrotny.

      Usuń
  9. Bez specjalisty i rodziny to raczej nic nie da się zrobić...

    OdpowiedzUsuń
  10. Trudny temat. Ale zastanówmy się skąd takie postępowanie się bierze? Moim zdaniem ogromną rolę odgrywa otaczający nas "kult szczupłego ciała". Bo modelki na wybiegach nie są grube, prezenterki i prezenterzy w tv też do osób "pulchnych" raczej nie należą. A widziałaś gazety? Wszystko "wyfotoszopowane", szczupłe, gładkie i piękne. Idźmy dalej: idziesz do sklepu z ubraniami i co tam zastajesz? Wszystko w rozmiarach do 40. Czasami mam wrażenie, że "rozumiem" skąd się bierze to całe zaburzenie psychiczne.
    Ja walczę ze swoją nadwagą już naprawdę długo. Teraz postanowiłam, że zacznę zasięgać porad dietetyka (ale jak sama przeczytałaś te porady to jak "nie porady") i czasami też mam gorsze dni: czuję się beznadziejnie i okropnie grubo - nie będę oszukiwała bo niby po co?. Czasami mam też wrażenie, że jedząc na mieście wszyscy się na mnie patrzą i myślą sobie: "taka gruba i jeszcze je". Czasami mam takie myśli, jakie napisałaś wyżej. Mam bardzo duże piersi i naprawdę ciężko mi dostać jakieś sensowne ubrania dla siebie - czasami myślę sobie, że jest to wręcz niemożliwe. Dlatego dopóki nie zmieni się postrzeganie piękna przez kreatorów mody, nie zaczną pojawiać się "normalne" dziewczyny w prasie i nie będzie łatwiejszego dostępu do "większych" rozmiarów (rozm 42 to nie jest jeszcze jakiś wieloryb) to problem ten będzie nadal obecny.
    Gdyby nie to, że dużo czytałam o odchudzaniu, o odżywianiu, o zdrowym życiu (nie tylko na "głupich" forach, ale też publikacje, książki itd) i jestem w stanie jakoś to wszystko sobie poukładać to mogłabym być jedną z takich właśnie dziewczyn.
    Mam nadzieję, że mój komentarz jest w miarę zrozumiały ;-) czasami trudno jest napisać "coś" sensownie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. biorąc pod uwagę, że wzorzec zdrowej budowy ciała to osoba SZCZUPŁA, w ludzkiej psychice tworzy się małe przekłamanie. wobec siebie jesteśmy zawsze bardziej wymagający i patrzymy krytycznie na wszelkie działanie. przykładowo, pani X schudła 4 kg tak jak chciała, ale mierząc wymarzone spodnie i tak uważa że wygląda w nich kiepsko, nie zważając na to, że to być może zły fason dla jej budowy. i już pani X chce schudnąć kolejne 3 kg. tak podkopujemy siebie, zaczynając dążyć w złym kierunku. wpływ na to jak czujemy się ze swoim ciałem ma także otoczenie i nasze poczucie własnej wartości.

      Usuń
    2. Macie rację... a kolekcje sieciówek, gdzie rozmiar 40 jest mniejszy niż standardowe 38 nie pomagają ;/ Dlatego jeszcze bardziej cieszę się, gdy widzę w kampaniach reklamowych modelki plus-size. Pisałam wczoraj o jednej z nich na blogu, bo natknęłam się na billboard na mieście :D

      Usuń
    3. @Ewa komentarz jest zrozumiały, mam to samo często pisząc post chce tyle napisać i zawrzeć w jednym, że powstaje mi bełkot i potrzebuję potem 2 dni na poprawki.
      Zgadzam się, media kreują chory obraz piękna. Weźmy przykład NTM2 wygrała Olga Kaczyńska, cały czas mówili jej schudnij, schudła i straciła swój urok, wystające kości bleee nogi jak przecinki, to zamo z Rubik, ja bałabym się ją przytulić, że jak dotknę jej rąk to się złamie, fuuuuuuuu. Dlatego uwielbiam oglądac pokazy victoria's secret te dziewczyny mają kształty, pięknie wyglądają są zalotne kobiece ( swoją drogą dalej zastanawiam się co tam robiła rubik ostatnio- wyszła najgorzej, wszystkie na koniec uśmiechały się i puszczały oko,a ona wyglądała jak... chyba wiemy) ja już o wizerunku kreowanym przez media pisalam w pierwszym poście z kwietnia, stanowczo mówię mu nie, bo był odpowiedzialny za dużo moich kompleksów.
      Co do ubrań dla osób noszących powyżej 42 to fakt, te rzeczy wyglądają jak spadochrony, albo babcine ubrania.
      Ewa coraz bardziej zaczynasz mnie zastanawiać, ja nosiłam 40 po powrocie z US. Kurcze mol, o co chodzi z twoją stojącą dietą w miejscu? Chyba musze się przejechać do Łodzi na bliższe obserwacje! z Łodzią żąrtuję- ale poważnie coraz większą zagadką dla mnie jesteś.

      Usuń
    4. @Ania temat jedz to bo to, albo Kasia biegała rano i chudła, a jak biegała w nocy to tył- to są moje ulubione tematy na poprawę humoru. Kazdy ma swój złoty środek, czemu tak ciezko zrozumieć że tylko systematyczny trening i po prostu zdrowe rzeczy na talerzu zagwarantują Ci sukces!
      @Kattesse rano wpadam do Ciebie i szukam tego wpisu!

      Usuń
  11. szkoda takich ludzi. bez pomocy specjalisty to chyba raczej nic nie uda się zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ranga specjalisty będzie jednym z najważniejszych ogniw w walce z A lub B

      Usuń
  12. Anoreksja to okropna choroba, ludzie nie zdają sobie sprawy jak sobie niszczą życie, póki nie jest za późno :( Muszą sami wiedzieć, że to jest złe, ale widząc, że się chudnie tak im dodaje "odwagi i siły", że nie słuchają nikogo. Smunte! Zapraszam do mnie ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko zastanawiam mnie ten przełom kiedy i co trzeba zrobić,albo co musi się stać, żeby same zrozumiały z czym mają problem?

      Usuń
  13. Okropieństwo...najgorsze jest, że te dziewczyny nie chcą się zmienić, mówią, że jest im dobrze tak jak jest, nie chcą nic jeść, boją się przytyć...

    Kiedy byłam młodsza czytałam książkę 'Anka' dla nastolatek o anorektyczce, która w końcu wyszła z tego, warta polecenia, ale właściwie tylko dla nastolatek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za info o książce, takie rady na pewno się przydadzą.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie ogromna motywacja, jednak komentarze nie związane z treścią wpisu będą usuwane.
Chcesz napisać do mnie prywatną wiadomość skontaktuj się ze mną przez facebook www.facebook.com/aktywnezyciemary

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...