czwartek, 23 lutego 2012

Chcesz być grubasem, czy szczupłą osobą decyzja należy do Ciebie?

Znów się rozpisałam, ale chciałam wam skopać tyłek leniuszki, i skoro boje się jeszcze nagrywać filmy (co byłoby zdecydowanie szybszym rozwiązaniem),  napisałam długi post.

Chcesz być grubasem, czy szczupłą osobą decyzja należy do Ciebie?

SPOKÓJ !!! cisza!!!
Już widzę, że 90% osób, które czyta ten wpis totalnie się ze mną nie zgadza. Jak z armaty w moim kierunku lecą argumenty: 
  1. co Ty możesz wiedzieć jesteś szczupła?!
  2. u mnie w rodzinie wszyscy mają nadwagę to dziedziczne, ach te geny!!
  3. jestem chora i tyję, nic już na to nie poradzę!!
  4. jestem zbyt zajęta, żeby regularnie ćwiczyć, na gotowanie też nie mam czasu, dlatego kupuję Fast food’y !!
  5. mam bóle migrenowe, wadę postawy- zbyt wiele przeciwwskazań do tego by zacząć ćwiczyć!!!

Ostrzegam jestem trudnym rozmówcą w rozmowie z osobami, które nie mają racji. 
Po kolei
1) co Ty możesz wiedzieć jesteś szczupła?
Tak, TERAZ jestem szczupła, ALE nie widziałaś/eś mojego brzucha. Na zdjęciach wiem jak się kamuflować, żeby go nie było widać, wiem jak stawać, gdzie trzymać ręce itd. Wiem też, jak się ubierać i eksponować inne swoje atuty czyt. długie zgrabne nogi.  Chwalę się, a co?? To ja w przyjemnym bólu i zmęczeniu pogłębiam squat po raz 40, to ja robiłam przez 3 razy po 1 min lunges z obciążeniem, to ja ściskałam piłkę, żeby zaczęły pracować wewnętrzne mięśnie ud- wiesz, jakie to ćwiczenie jest cholernie nieprzyjemne. Właśnie dlatego mam bardzo zgrabne nogi!!!




A teraz, o co chodzi z brzuchem? Skoro jestem tak wszechwiedząca to, czemu go mam? Odpowiem jutro, gdyż sporo by tu pisać wolę zrobić osobną notatkę.
Mówiąc, że jestem szczupła i nic nie wiem o otyłości, prowokujesz mnie? Schudłam 13kg w pocie i ciężkiej pracy nad sobą, licząc aż do przesady kalorie i spędzając godziny, dni, tygodnie, miesiące na czytaniu wszystkiego związanego z odchudzaniem włączając w to wizytę u dietetyka. Cóż chyba powoli zaczynasz łapać, że jednak coś wiem w tym temacie.

2) u mnie w rodzinie wszyscy mają nadwagę to dziedziczne, ach te geny. 
Hahahahha hahahhaha hahahahaha hahahahaha hahahaha- no rozbawiłaś mnie:P Do łez! 
Słuchaj w mojej rodzinie większość osób ma nadwagę, w sumie super byłoby móc powiedzieć: „Jestem gruba, przez geny” i zajadać się frytkami z hamburgerem, siedząc przed telewizorem. Jeżeli taką masz wymówkę, pozwól, że wykrzyczę do twojego ucha „LENIU rusz tyłek i przejdź się kilometr, albo przejdź się na rowerze 5km, potem zrób 10 brzuszków”. Teraz możesz poczuć się urażony, jednak może za rok mi podziękujesz, że użyłam takiej szokowej terapii 

sama decydujesz/ nie mam pojęcia skąd mam ten obrazek


3) jestem chora i tyję, nic już na to nie poradzę
Ok. Tu nie zamierzam, się mądrzyć, bo nie mam prawa krytykować takich osób. Zdaję sobie sprawę, że burze hormonalne oraz inne choroby medyczne, mogą spowodować straszne spustoszenie w naszym ciele. Znam takich ludzi i im serdecznie współczuję, robią wszystko, co im zalecił lekarz, są podporządkowaniu restrykcyjnemu odżywianiu się, ćwiczą, a mimo to tyją, bądź nie mogą zgubić kilogramów. Jedyne co mogę im powiedzieć, to to, żeby się nie poddawali, dalej szukali informacji. Może okaże się, że medycyna w przyszłości znajdzie lekarstwo na ich przypadłość i będą zdrowymi, szczęśliwymi ludźmi, bardzo im tego życzę.
Zalecam jednak spacery i pozostawanie aktywnym w miarę możliwości dla lepszego samopoczucia i sprawności fizycznej.
Pod chorobę podpinają się często jednak spryciarze. O co mi chodzi? Kto w szkole na wf zgłaszał: jestem niedysponowana? Ja! Tak ja, gdyby tylko można było to cały rok byłabym niedysponowana- hahahaha. To jest łagodny przykład, jednak wiele ludzi wmawia sobie, że chorują na niewiadomo co, tylko po to żeby nikt nie próbował ich zmusić do ćwiczeń, no bo przecież jest zbyt wiele przeciwwskazań. 
Mam smutną wiadomość dla Ciebie, ta wydawałoby się niewinna wymówka, może wpędzić Cię w duże kłopoty w przyszłości. Problemy ze stawami, zawał, cukrzyca itd. Sam robisz sobie krzywdę. 

4) Jestem zbyt zajęta, żeby regularnie ćwiczyć, na gotowanie też nie mam czasu, dlatego kupuję fast food’y i opycham się wieczorami 
Nawet nie zamierzam się rozpisywać. Leniu, 30 minut dziennie??? Dla zdrowia!!Żeby na emeryturce cieszyć się życiem i spokojem, a nie tracić całej emerytury w aptece, odpowiedz sobie jeszcze raz na to pytanie. Czy tak trudno znaleźć 30 minut, dla zapominalskich przypominam, że doba ma 24h.
Co do jedzenia- Google.com. Tysiące szybkich do zrobienia przepisów czeka na Ciebie. 

5) Mam bóle migrenowe, wadę postawy- zbyt wiele przeciwwskazań do tego by zacząć ćwiczyć. 
yhmmm i co jeszcze, w plecach Cię strzyka, masz lordozę, skoliozę, płaskostopie, wysokie ciśnienie.
Ekstra, przynajmniej wiesz, co Ci dolega. Ja mam lordozę, ale wiem jak mam już ustawiac swoje ciało, żeby ćwiczenia były wykonywane poprawnie. Każdy lekarz po konsultacji Ci powie, że dzięki ćwiczeniom możesz zmniejszyć ból pleców a nawet zapobiec pogłębianiu, dolegliwości. Ciśnieniowcy pod obserwacją lekarską i trenerską często obniżają swoje ciśnienie przez regularne ćwiczenia itd.
Czujesz się golutka, nie ma już argumentów, a jeżeli jeszcze jakieś masz, to zastanów się czy to aby na pewno nie kolejna wymówka.

To jest najbardziej dla mnie motywujący film wszech-czasów! w zupełności zgadzam się z Shay'em oglądnijcie go a w szczególności od 2:10!!


Mary Wyznanie. 
Moje czytelniczki mimo tego, że wiem jak zbawienny jest zdrowy tryb życia, codziennie mam chwile zawahania będąc w piekarni i widząc piękne mięciutkie pączusie albo kawowe cukiereczki, kupić czy nie kupić. Najgorzej jest z ćwiczeniami i tego kompletnie nie czaję, uwielbiam to zmęczenie po 1 godzinie intensywnego testowania możliwości swoich mięśni, uwielbiam ten przypływ energii, ALE POTRAFIE ZNALEŹĆ 10 wymówek, każdego dnia, żeby zostać w domu. Tak przyznaję otwarcie jestem potwornym leniem. Na przykład wczoraj miałam iść na zajęcia do siłowni i co, stwierdziłam, że są za późno…. Zmusiłam się, na spacer 12km za karę, przyszłam do domu i padłam na łóżko, byłam wykończona. Zastanawiam się jak ludzie potrafią biegać dziennie 12km? Ja ledwo je przeszłam. 
Jestem człowiekiem z trudnym charakterem, który wymaga dużo od innych a co do siebie stosuje taryfę ulgową. Nie jestem też automatem i wiem, że kiedyś będzie ten gorszy dzień, że choćbym usłyszała 1000 przekonywujących powodów by ruszyć tyłek z łóżka, powiem NIE! 
Jednak staram się jak mogę, czytam i szukam osób, które odniosły sukces w osiągnięciu swojej wymarzonej sylwetki. Weźmy przykład Anii Bałon z Top Model 2, ja byłam w szoku jak zobaczyłam jej zdjęcie sprzed kilku lat na ekranie mojego monitora. Ależ oczywiście zaraz powiecie, młoda szybko zgubiła.... no fakt, zapomniałam Ty jesteś stara, racja powinnaś dalej leżeć i pachnieć z miną mopsa, wkurzona i obrażona na cały świat, że jesteś kluską- genialny tok myślenia. Gratuluję!



Są dni, że ładuję na swoja komórkę energetyzującą muzykę, idę na siłownię, ćwiczę, jestem zadowolona z siebie. Wiem, że po każdym takim aktywnym dniu jestem coraz bliżej celu. Wyznaję zasadę, że przynajmniej 3 razy w tygodniu ćwiczę i udaje mi się to! Chciałbym jednak ćwiczyć codziennie, nie chodzi mi tu o mordercze treningi, bo mięśnie też musza odpocząć.
Wiecie o tym, że potrzeba 21 dni, aby wypracować w sobie jakieś dane zachowanie??? 21dni. 
Zadanie od Mary zaznacz w kalendarzu, że przez 21 dni będziesz robiła 10 brzuszków.

buziaki Mary:*

51 komentarzy:

  1. co do ludzi chorych - niektórzy naprawdę mają problemy (patrz ja: od dzieciństwa mam problemy z tarczycą) i gdybym nie brała leków byłabym kluską. Nie jestem chuda, wiem to, bo bardzo łatwo tyję i niestety mimo ćwiczeń nie jestem w stanie nic z tym zrobić. ale nie używam choroby jako wymówki i akurat mało kto to robi. co do kręgosłupa - zgadzam się. ale tu polecam więcej pływania, a mniej ćwiczeń, które w znaczny sposób przeciążają kręgosłup. co braku czasu na ćwiczenia - uwierz, że naprawdę można go nie mieć, ale nie będę się tu mądrzyć, bo każdy wie swoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak wiem co oznacza chora tarczyca, zresztą we wpisie to rozwinęłam. Oczywiście, że każdy powinien znaleźć odpowiednia formę ćwiczeń i dla ludzi z problemem kręgosłupa polecam również jogę, ale zaznaczam w szkole jogi- bo to na co ja chodzę to nie przypomina jej wcale, pływanie jest genialne jezeli chodzi o odciążenie stawów i super wzmacja mięśnie grzbietu.
      co do czasu?
      Madziu jeszcze kilka lat temu studiowałam i pracowałam w 3 pracach, spałam 4h na dobę- byłam wrakiem ( chociaz wspomina ten okrez rówiez jako ten, gdzie czystym sumieniem kładac sie spać wiedziałam, ze wykorzystałam kazdą minutę dnia- genialne uczucie)- zadałams obie pytanie, czy warto? Odpowiedz była jasna, że nie! zrezygnowałam z jedenj pracy i zaczełam ćwiczyć w życiu najwazniejsze jest zdrowie, a zasiedziały tryb życia temu wcale nie pomaga.
      Jeżeli ten komentarz czyta matka z dzieckiem, to mimo tego, że nie mam dzieci mam wielu znajomych i w rodzinie tez młodych rodziców. Kobiety często zauważam nei dają możliwości rozdzielenia swoich obowiązków na innych. Niezrozumiale dla mnie, czemu Matka Polka, ma być idelaną żoną, kochanką, matką, kucharką i sprzątaczką jesteś w ziwązku podziel obowiązki. twój mężczyzna niech się też wykaże.
      nie chce sie rozpisać, ale czuję, że wiesz do czego zmierzam.
      Dobra organizacja czasu jest kluczem do sukcesu

      Usuń
    2. wiem doskonale do czego zmierzasz. ale czas to najcześciej przeciwnik człowieka, bo zapieprza do przodu i nawet nie wiesz, kiedy to minęło. ja mam przed soba 2,5 miesiąca bardzo intensywnego okresu, ale potem wrócę do Ciebie na bloga, by poczytać o ćwiczeniach, etc i zabieram się ostro za siebie :) troszkę mnie zmotywowałas hehe

      Usuń
  2. i jeszcze jedno, co mi się rzuciło w oczy: Ania Bałon, nie Bałoń xd też ją podziwiam, chodziłam z nią do jednej szkoły. i owszem, schudła, za co naprawdę należy jej się masa pochwał, ale stała się zadufana w sobie, bo wielokrotnie widziałam ją sterczącą przed lustrem na każdej przerwie. także niektórzy chudną i pozostają sobą, a niektorzy chudną i stają się kimś innym, nie zawsze jednak lepszym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chudy nie znaczy lepszy - na szczęście :)

      Usuń
    2. o dzięki zaraz poprawię.
      I musze się wtrącić. co do waszych wniosków, ze jak ktoś schudnie to zadufany się robi. W sumie to czekałam, że w komentarzu ktoś mi napisze, i po co chwalisz się nogami. Jako osoba, która schudła dużo, przez rok chodziłam jak paw dumna z siebie, i czekałam czy ktoś mi powie komplement, Super wygladasz, jak to zrobiłaś? czy to złe?
      zapytam się tak czy jak ugotujesz albo upieczesz coś pysznego nie czekasz na aprobatę?? nie czekasz, że ktoś powie ale to dobre! czekasz. a co sie dzieje jak tego nie usłyszysz- frustracja.
      nie dziwię się Anii, że przeglądała się w lustrze. Fakt gdyby robila to przez kolejen 5 lat to byloby to az smieszne, ale na poczatku, czujesz takie fajne uczucie, ze cos Ci się udało, ze osiągnełas swoj cel.

      Usuń
    3. Jasne, że tak, coś się udało - każdy się cieszy. Tylko, że nie każdy musi mieć cel - schudnąć :) Chwalisz sie nogami - nie dziwie się, bardzo ładnie wyglądają :)

      Usuń
    4. ależ ja nie napisałam, że każdy kto chudnie staje się zadufany w sobie. tylko niektórzy :) i pewnie, że jest to zrozumiałe. ja jak schudnę 3kg to nie widzę różnicy, chuda nie będę nigdy to wiem na pewno. i muszę cholernie uważać na to, co jem. ćwiczyć lubiłam i w sumie lubię. ale np nudzi mnie monotonna bieznia na siłowni, czy inne takie ćwiczenia. pewnie gdybym chodziła na nią z kimś to byłoby raźniej, bo i pogadać można i czas szybciej leci. więc nie wiem np, co motywuje Ciebie do tej siłowni :) ale zazdroszczę samozaparcia i chęci realizacji celów, dojścia do wymarzonej wagi :)

      Usuń
  3. No Mary, extra ;-) art, że tak się wyrażę. Ja zaliczam się do grupy nr 3. Niestety, jest ogólnie ze mną coś nie tak, ale to dłuższa historia. Jedyne co mogę napisać, to że czasami naprawdę ciężko jest zgubić kilogramy. A najgorsze jest to, że większość osób, które mnie widzą (w tym też lekarzy) jest przekonana, że się obżeram, nie ćwiczę i nic nie robię. I nie pomagają moje zapewnienia, albo pokazanie zeszytu zapisanego "od deski do deski" z ilością i jakością posiłków, obliczenia ile zjadłam kalorii na dobę z uwzględnieniem (B, T, W)...
    Staram się nie poddawać i właśnie dlatego powstał też mój blog, ale powiem Ci szczerze, że właśnie przyszedł czas na "depresję" treningową. Nie mogę teraz odpuścić, ale jest naprawdę ciężko.

    OdpowiedzUsuń
  4. no no. tez jestem leniem, ale mam silną wolę i jak sobie cos postanowię to robię to. Też włożyłam wiele wysiłku, żeby schudnąć. Jako dziecko zawsze byłam pulchna (nie byłam wielką chodzącą kulą zywiącą się fast foodami, po prostu lubiłam słodycze a nie lubiłam sportu :D ) ale kończąc gimnazjum i idąc do liceum postanowiłam wziąć się za siebie. Nie zadnymi głodówkami, cud dietami itd, tylko zwyczajnie nie jeść słodyczy i zacząć się chociaż trochę ruszać. Efekt był taki, że będąc w 3 liceum miałam 171cm wzrostu i 53 kilo wagi. Wg wiele wykresów, kalkulatorów itd była to niedowaga, jednak ja nadal nie byłam wieszakiem, choć nie chcialam już dalej gubić kilogramów. Dodam że tyle samo ważyłam w podstawówce w 5 klasie... Teraz się rozleniwiłam i przybyło mi kilka kilo, ważę 58 i myślę, że nie muszę teraz odchudzać się a jedynie dbać o to by moje ciało miało ładne kształty i starać się zdrowo się odżywiać. :))

    OdpowiedzUsuń
  5. jak to mówią, chcieć to móc :)
    dziękuję prześlicznie ;*
    zapraszam do komentowania i obserwowania mojego bloga ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. chusta jest ze sklepu iloko :) jak klikniesz w baner w mojej notce albo ten z boku mozesz sie zarejestrowac i przy zakupach za 100 zł np dostajesz bon za 20 :)

    OdpowiedzUsuń
  7. p.s. znam osoby które mają problem z nadwagą i jedynym ich problemem jest to że tylko o tym mówią i się dołują.. ale nic z tym nie zrobią. też jestem teraz na diecie.. wystarczyło nie jeść po 18stej i ograniczyc fast food. odrazu lepiej się czuję

    OdpowiedzUsuń
  8. we wszystkim masz rację, strasznie mnie dobija że musiałam leżeć ze skręconą nogą i tak przytyłam... chłopak znalazł mi takie motywujące zdjęcie sprzed 4 lat i mam teraz 7 kg więcej... gdzie się podziało moje chrupanie marchewek ? Jak ja mogłam dopuścić do jedzenia tylu krakersów ???? Boże :( naprawdę od dzisiaj zmiana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to działamy , ja tez zabieram się do ostrej walki z sadłem!

      Usuń
  9. świetny tekst, sama prawda :) i duża motywacja, tak jak prosiłaś jest drugi wpis mam nadzieję, że będzie ich znacznie więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się z tym co napisałaś. Ludzi, którzy rzeczywiście nie mogą schudnąć jest kilka procent (problemy genetyczne czy sprawy chorobowe), reszta niestety sama gotuje sobie tłusty los. Sporo koleżanek dookoła zawsze narzekało, że nie potrafi schudnąć chociaż prawie nic nie je. Jakiego szoku doznałam w mojej pierwszej pracy, kiedy mimowolnie zaczęłam obserwować co takie "prawie nic nie jedzące" osoby wciągają i szczęka mi opadła. Po przyjściu śniadanko - buła lub dwie, na drugie drożdżówa lub dwie, potem przekąski - przeważnie ciasteczka, obiadek dwudaniowy w firmowej stołówce ze smażonym mięskiem i ziemniakami i zabielaną zupą. Drugi obiadek przeważnie już był w domu z rodziną, potem jeszcze kolacja. Większość ludzi chyba nie uświadamia sobie do końca co i w jakiej ilości wkłada do ust...

    P.S. Jeśli schudłaś 13 kg to na prawdę mam do Ciebie pełen szacun:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja koleżanka głodzi się dniami a objada czekoladą i innymi słodkościami nocami i dziwi się jak to mozliwe, że tyje :)))

      Usuń
  11. Ja dzięki Tobie postanowiłam do moich urodzin (21 kwiecień) zrzucić nadmiar, czyli 5 kg, które przybyły mi przez 2 lata (tak, wiem, że niedużo, marudzę i w ogóle..). Psuje mi to humor, powoduje frustrację z powodu dwóch szaf ciuchów rozmiaru 36 i 34, w które się nie mieszczę i ciągnie za sobą niezdrowy tryb życia, czyli jedzenie z nudów i zero ruchu, dlatego koniec z tym!!! I powtarzam, dzięki Tobie ćwiczę z chudą Amandą (dzięki za filmik!)i mam zamiar:
    1. Wrócić do wagi 50 kg, jaką miałam przez całe życie 2. Pozbyć się paskudnych fałdek i foczego tłuszczu :D na ramionach (pod pachami - a propos jest jakieś fajne ćwiczenie na to...?) i brzuchu! Na razie po 2 tyg mam 54,3 z 56,7... :))) Odchudziłam kuchnię i ćwiczę 30 MINUT DZIENNIE. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo, dopinguję bardzo!!! Amanda to mnie przeraża trochę tą swoją chudością, ale jej cardio daje w tyłek konkretnie

      Usuń
  12. ABSOLUTNIE się z tobą zgadzam. Mam kilka koleżanek, które na wfie nie ćwiczą, odchudzają się "od jutra", wszędzie jeżdżą MZK i uważają, że mają niską przemianę materii - dlatego tyją i NIC się nie da z tym zrobić. Bzdura!
    Również, jak ty, zrzuciłam kilka kilogramów - ponad 10. Jestem osobą niesamowicie leniwą choć z drugiej strony kocham wysiłek fizyczny - najgorzej zacząć i się za niego zabrać. Czuję satyfakcję gdy mam nogi niczym z waty, zakwasy i bolący brzuch. Nie byłam nigdy na rygorystycznej diecie, po prostu ograniczyłam słodycze i zaczęłam ćwiczyć. W niecały rok (9-10 miesięcy) zrzuciłąm 10kg. Co miesiąc po jednym. Niektóre laski uważają, że jeśli poglodzą sie przez kilka dni to nagle w cudowny sposób zrzucą wszystkie zbędne kilogramy. A jak się nic nie dzieje po kilku dniach - to po prostu się nie da. Denerwuje mnie takie zachowanie niesamowicie. Widzę, że mamy podobne podejście do tematu. Odrazu cię zaobserwowałam bo widzę, że madrze (przynajmniej wg mnie) piszesz i będę miała co poczytać. Czekam z niecierpliwością na kolejne twoje wpisy. Troche brutalności nikomu nie zaszkodziło a może przemówić do rozsądku - za to cię polubiłam. Czasem trzeba powiedzieć prawdę a nie głaskać po główce.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HiHi chyba jestes moim klonem?? 0_o W komentarzu zawarłaś dokładnie to o co mi chodziło!!
      dokładnie, żadne drakońskie diety tylko racjonalne odżywianie i ruch!

      Usuń
    2. zgadzam sie:)))Swietny koment

      Usuń
  13. No w końcu znalazłam czas, żeby napisać komentarz, a krótki to on nie będzie :P
    Muszę powiedzieć, że mnie zmobilizowałaś. I zważywszy na to, że jestem osobą, której ciężko coś przemówić to chyba stał się cud. Moja oponka, która w sumie w zimie mi jeszcze nie przeszkadza aż tak woła o to, żeby w końcu sie za nią wziąć.

    Chciałam jeszcze dodać, że nie dziwię się, że wiele osób się nie zgadza z tym co napisałaś. Bo myślę, że z psychologicznego punktu widzenia zostało to źle sformowane (nie bij proszę :P). Podam Ci to na przykładzie wielkich koncernów anty nikotynowych, które głoszą wielkie, mądre hasła, wydają kupe kasy na różne akcje, plakaty, które tak naprawdę odnoszą marny skutek. Nie przegadasz palaczowi, zeby rzucił palenie, bo niszczy sobie zdrowie, nie przegadasz alkoholikowi, żeby przestał pić, bo niszczy sobie zdrowie. A już na pewno nie strasząc ich filmami, skutkami, zarzutami, nakazami itd. Kurcze nie umiem tego wytlumaczyc o co mi chodzi :P
    Ale tak samo jak powiedzieć zdanie: "nie myśl o czerwonych koralach"- jaki obraz w ciągu sekundy Ci się pojawi w głowie? Czerwone korale.
    Zrozumiał mnie w ogóle ktoś? Chyba nie :P Mam mało czasu i chciałabym wiele napisać i sama robie wielki chaos Dobra nie ważne :P

    Więc, sama nigdy nie miałam problemów z wagą. Zawsze byłam szczupła, drobna, choćbym nie wiem co jadła, szybka przemiana materii (jak to mówi moja koleżanka- dobre sranie :D:D:D) (zaraz wróce do swojej historii). Natomiast moja siostra miała odwrotnie. Była pierwszym dzieckiem w rodzinie, pierwszą wnuczką itd i dzieckiem, któremu po prostu na siłę się wpychało jedzenie. Już jako mała dziewczynka była grubsza, nie muszę chyba wspominać o kompleksach dziecka, a potem młodej dziewczyny z tego powodu. Będąc już dorosła doszła do dość dużej wagi.. ale pewnego dnia się opamiętała, zaczęła się odchudzać, ćwiczyć i efektem tego było to, że wchodziła w moje ciuchy (rozm xs/s), a wazyla no ok 80-90kg. Cieszyła się z tego owszem, ale w pewnym momencie chyba się zagubiła, bo potrafiła liczyć kalorie prawda i jadła np pączka i liczyła kalorie ile jej zostało dziennie do zjedzenia jeszcze. Nastąpił efekt jojo, zaczęła jeść, tyć, ważyła ponad 100kg.. Na prawdę, ja jako osoba druga, osoba chuda zdaje sobie sprawę z tego jak cholernie jest to trudne.. Siostra znowu się zawzięła, dieta, ćwiczyła codziennie chyba po 2kg, ruch ruch i jeszcze raz ruch, niestety, ale skóra już nie wróciła do normalnej jędrności choć schudła dużo. Teraz znowu waga poszła w górę..

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciąg dalszy:

    Teraz kolej na mnie :P Więc przy wzroście 160 ważyłam te 43kg. Nawet jak byłam w ciąży i przytyłam 21kg to nie było tego po mnie widać, miałam tylko brzuchol wielki. Pamiętam jak mnie wypisywali ze szpitala po porodzie i przyszła pielęgniarka to nie chciała uwierzyć, że ja 3 dni temu urodziłam dziecko. Miesiąc po porodzie ważyłam 48kg. Potem zaczęły się problemy zdrowotne, bóle brzucha, biegunki. Przy normalnym odżywianiu się ważyłam 39kg, normalnie wrak. Teraz już mi się to uspokoiło i moja stała waga od 1,5roku to 47kg (nosze rozmiar xs/s), ale wyobraźcie sobie co się stało z moją skórą na brzuchu, kiedy najpierw brzuch był płaski, potem się rozciągnął w ciąży, następnie waga strasznie poleciała w dół i potem się ustabilizowała. Nazywając rzeczy po imieniu- zrobił się flaczek. Wiem, że teraz grubsze osoby kazały by mi się popukać w czoło i stwierdziłyby , że robię problem z niczego i powinnam się cieszyć, że jestem chuda. Tak, ale wyobraźcie sobie chodzący rozmiar xs/s z flakiem :D Uwierzcie, nieciekawie :P Niby trochę go zaakceptowałam, ale przeszkadza mi, zwłaszcza jak siedzę, jak się pochylam, albo latem kiedy chce wskoczyć w kostium kąpielowy. Pamiętajcie, że mając dziecko nie mogę leżeć przez x czasu na plaży na plecach, ale przeważnie spędzam ten czas w pozycji siedzącej, która mojego flaka nie ukryje :P

    I powiem szczerze, że chciałabym się go pozbyć, ale na chceniu się kończy, bo nic z tym nie robię. Bo nie mam czasu, bo jestem leń, bo się zniechęciłam. A najgorzej jest się zniechęcić.. Swojego czasu postanowiłam robić a6w i któregoś dnia tak mnie połamało, że wstać nie mogłam z łóżka i psioczyłam na wszytskie możliwe ćwiczenia.
    Często z różnych diet, ćwiczeń robimy coś strasznego, coś tak przerażającego i kosztującego nas tyle, że o jezu dramat i same się zniechęcamy.. A zniechęcamy się z tego powodu, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że dieta/ćwiczenia to ZŁO i lepiej tego nie robić :P
    A powinno być to dla nas przyjemnością, czymś miłym do czego byśmy się nie musiały przymuszać. I przede wszystkim powinno się do tego DOJRZEĆ, być gotowym i podejść do tego na luzie.

    Amen ;)

    Buziaki Mary (uwielbiam Twojego bloga, a dalsza część filmiku również bardzo mi się spodobała :))

    OdpowiedzUsuń
  15. PS- musiałam podzielić swoją wiadomość na dwie części, bo za jendym razem się nie zmieściła haha, chyba lepiej było posta napisać z tytułem "Do Mary" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zrozumiałam. Miałam takie same dylematy pisząc ten post, jak mam tłumaczyć swoje tezy, jak mam tłumaczyć odchudzanie, że to nawet nie chodzi o ilość kg, które się traci co zmianę stylu życia.
      I poruszyłaś prze ciekawy temat mianowicie "nie myśl o czerwonych koralach", genialne mogłam napisać nie myśl o tym jak byś wyglądała ćwicząc 30 minut dziennie i mając płaski brzuch. Takie zdanie na bank poruszyłoby wyobraźnię dziewczyn i zmobilizowało do walki.
      tak kwestia jojo jest ważna, a niestety elastyczności skóry to temat bardzo drażliwy, wiek niestety akuratnie tutaj działa na naszą niekorzyść.
      I ja też musze przyznać, że uwielbiam twój blog, za przejrzystośc i inspirację

      Usuń
  16. Post ciekawy i ..sama muszę wprowadzic sobie, poza cwiczeniami, diete jakąś, ograniczenia.;) Wtedy efekt może będzie taki jaki chcę. ;)
    A moim celem jest to aby schudły mi nogi. Moje łydki są grube i staram się jak mogę aby schudły, ale one nic - stoją w miejscu. No niestety u mnie to już chyba nie bardzo można coś z tym zrobic, ale idzie wiosna i będę próbowała-rower, rolki, spacery i dieta..;) Może się uda. ;p

    Obserwuję.;)

    OdpowiedzUsuń
  17. swietny post, czuje tak samo, najtrudniej sie zmobilizowac, szukac pretekstów łatwo, coraz wiecej osob doszukuje sie przeciwskazan zdrowotnych jako ten punkt decydujacy,ze nie wolno im cwiczyc. Bzdura!!!
    Ruch to zdrowie, plus dobre odzywianie, konsekwencja i zdrowe podejscie. Przeciez nie tzreba sie głodzic, trzeba miec filozofie zdrowego zywienia!!To tak jak z kremami antycellulitowymi, kazdy by chcial by szybko wszystko zrobiły a niby jak? Ba wygładzą, pomoga ale dieta i ruch to sine qua non.
    Buziaki,

    OdpowiedzUsuń
  18. mega motywujący wpis, czytając go miałam wrażenie jakbyś przemawiała do ludzi z jakiejś ambony :)
    nakręciłaś mnie pozytywnie i zaraz pewnie zrobię kilkanaście brzuszków.

    dziękuje :*

    zapraszam na mojego bloga:
    verde-scuro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Super tekst. Piszę to niestety jako osoba otyła z powodu choroby. Jeszcze 1,5 roku temu byłam szczupła, ale przytyłam 50 kg z powodu choroby i niebotycznych ilości leków. Przykro, bo kiedy człowiek wcina warzywa, nadal mimo choroby ćwiczy i dba o siebie, a zaczyna wyglądać jak morświn. Ruch jest bardzo ważny, a otyłość jest stanem CHOROBOWYM, więc tak należy się ruszać i nie szukać wymówek. I wiem co mówię wiem jak się czułam ważąc 60 kg przy 175 wzrostu, a jak się czuje ważąc 50 kg więcej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życze powrotu do zdrowia, mogę sobie tylko wyobrazić twoje rozgoryczenie i rezygnację, bo jestes w kropce, Ty chcesz, ale przez chorobę nie ma efektów w spadku wagi czy w centymetrach.
      Pamiętaj jedno dla same siebie i poprawy humoru ćwicz i odżywiaj się zdrowo. Motywuj innych do działania, a może za parę miesięcy okaże się, że sobaczysz kilka kilogramów w dół! ależ to by bylo motywujące, prawda?

      Usuń
  20. Nie moge wyjść ze zdumienia, że ktoś oprócz mnie w Polsce ma Shaya na "tablicy motywacyjnej". Shay wygląda teraz jak Tom Cruise, nie?

    OdpowiedzUsuń
  21. Okryłam twojego bloga przypadkiem i bardzo mi się tu spodobało :)
    Oczywiście mam swoje do zrzucenia ;) Zawsze byłam szczupła, mimo, że jadłam co chciałam. Od jakiś 2 lat siedząca praca, fast food, ruch minimalny... Mam 168 cm i 66 kg, czyli przybyło mi ok 10 kg więcej w 2 lata :/ Miło wspominam małe miasto, w którym wcześniej mieszkałam. Komunikacja miejska beznadziejna - stąd wszędzie chodziłam pieszo, brak Mc, KFC itd. - zero pokus.
    Od jakiegoś czasu ograniczyłam mocno słodycze, fast food do zera, chodzę na energiczny pilates, a od niedawna na zumbę. Zumba pochłonęła mnie na maxa :D Gdyby nie praca...chodziłabym 3 x dziennie :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Doba moze i ma 24 h i pól godziny to niby nie wiele (choć u mnie z prysznicem to min 45) ale przy czwórce dzieci w tym pól rocznych bliźniaczkach mozna nie mieć czasu, mimo szczerych chęci i zapału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowa, powtórzę raz jeszcze byłam opiekunką do dzieci 3mc(chłopczyk), bliźniaki 2letnie, kolejny chłopiec 4lata i najstarsza dziewczynka5,5. Potrafiłam tak zorganizować zabawę i czas w ciągu dnia, że miałam dla siebie łącznie2 godziny luzu (trójka z nich spała w tym samym czasie) dwójce organizwoałam tor przeszkód i wymyślałam po koeli zabawy, patrząc na nich czytałam sobie książki i magazyny.
      Fakt wiem , że trudno może być, ale w sypialni chyba nie byłaś sama, wiec tatuś tez może chwilę zająć się szkarbami, a ty trochę odsapnąc, nie bój się prosić o pomoc ona się TOBIE NALEŻY, dla równowagi.
      Poelcam tez aktywne spędzanie czasu, deszcz słońce zawsze z taką armią dzieciaków wychodziłam na zewnątrz, na spacer do parku na ponad godzinę.

      Pozdrawiam, organizacja działa cuda! a dzieci starsze bawią sie bardzo fajnie miedzy sobą jak tylko wymyśli się im interesująca zabawę.
      Dlatego pomyśl co można zmienic aby te 45 minut znalźć a znajdziesz, będzie ciężko, ale dla twoje równowagi psychicznej to konieczne, 4 dzieci na głowie to sporo, a taki sport wyładuje z Ciebie emocje i Cię uspokoi.
      Pozdrawiam dzielną mamę 4 dzieci, poszukaj sobie ćwiczeń z "obciążeniem" dziecka, czyli połaczysz 2in1 ćwiczenia i zabawę z pociechami.

      Usuń
  23. w pełni popieram Twoje słowa,wymówki są żałosne,trzeba się wziąć za siebie,a nie ciągle powtarzać, że ja nie mogę schudnąc bo to, bo tamto. jeśli ktoś NAPRAWDĘ nie może schudnąć mimo WSZELKICH starań lub NAPRAWDĘ nie ma czasu na ćwiczenia,to nie będzie czuł się urażony,tylko winny się broni :)ps. nie lubię jak ktoś, kto nawet razu nie zaznał trudu odchudzania się wymądrza,więc fajnie, że sama stanowisz wzór :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny wpis, bardzo motywujący :) faktycznie mamy dużo wymówek, żeby tylko nie ćwiczyć. Ja starałam się w miarę możliwości zapisywać na jakieś płatne zajęcia, czy to tenisa, taniec czy na siłownię. Zawsze prościej było mi się zmobilizować :)
    Zdjęcia Anii Bałon pokazują jednak że się da osiągnąć dużo, a pewnie nawet więcej niż się chce. Pewnie sama przed tą metamorfozą wyglądu nie myślała, że będzie brać udział w Top Model.
    Co do punktu 3: Mam koleżankę, która ma problemy hormonalne, lekarze twierdzą, że jej metabolizm jest na poziomie 60-latki. Dziewczyna jest na diecie, od lat codziennie ćwiczy po ok. 2 godziny. Musi mieć w sobie dużo samozaparcia, bo jej waga prawie w ogóle nie spada. Silna jest, ale widać że powoli już się załamuje.

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo fajny wpis ! To prawda ! sprawdziłam na sobie 21 dni na wypracowanie sobie nawyku jest naprawdę niesamowite. Bardzo mi się tu u Ciebie podoba ! Też ćwiczę z Ewą już 7my tydzień.I poranny trening teraz dla mnie to już normalny punkt mojej codzienności ! Pozdrawiam cię !

    OdpowiedzUsuń
  26. Przez przypadek trafiłam na Twojego bloga i ujmę to tak: wooww:) jestem pod wrażeniem:) ja osobiście wiele lat się zmagałamz głupimi dietami chudłam i tyłam i jakiś czas temu powiedziałams obie dość. Zaczęłam czytac o zdrowym jedzeniu i ruchu is taram się tak życ:) jak tak jadalam to dużo schudłam:) teraz sie zaokrągliłam, przez słodycze oczywiście:D ale biorę się za siebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. awww miło mi w takim razie musisz koniecznie przeczytać moje vademecum zdrowego odchudzania http://mjkv-shape.blogspot.com/2012/04/bedy-modosci-vademecum-zotych-rad-w.html

      Usuń
  27. witam ja schudłam 15 kg jak na razie moja waga ustabilizowała się, zapraszam do mojego bloga tam opisałam małą przygodę z odchudzaniem .

    OdpowiedzUsuń
  28. Żeby tyć lub mieć efekt yoyo można dzięki lekarzom ,bo głupia rzecz, banalna dla nie wtajemniczonych i booom! ;)

    No tak chodzisz do gości i poddajesz się różnym badaniom a po dłuugich latach werdykt nagle (???) brzmi -CELIAKIA LUB PROŚCIEJ ALERGIA NA GLUTEN.

    Wydawało się ,że co tam GLUTEN, ale to tylko pozory, bo nie dość ,że tyjesz i nie masz nigdy normalnej wagi to po latach złego systemu odżywiania zapadasz często gęsto na mnóstwo chorób... to są fakty... można sprawdzić...

    Cóż miło wiedzieć ,że autorytety puszą się i wrzeszczą na ciebie, ale To przez nich miałam po penicylinie zapaść i lata minęły zanim moja rodzina odkryła co nas i naszych przodków mordowało... otóż nie są to geny czy przypadki...

    Głupia rzecz i może cię wykończyć, tak jak byś się głodził i zajęty całymi dniami nie wiesz ,że nie tylko młodość zabijesz ale zabijesz może zdrowie, a może nawet życie -dosłownie...

    Sorry, za smutne teksty, to a propo pseudo-wojen podsycanych przez cwane media, że mięsożerni muszą mieć racje, a wegetarianie to ciapciaki,itd. itp.

    Męcząca propaganda...
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonim twoje wpisy są przepełnione goryczą domyślam się, ze to wynik długiej walki z chorobom! ciesze się, że odkryłes/ łaś co było przyczyną i teraz spokojnie możesz wziac życie we własne ręce.
      mam nadzieję, że czytelicy w twoich komentarzach zobaczą duzo mądrości, bo opróćz goryczy widac, że masz wiele do powiedzenia w temacie i nie jest to wiedza ogólnikowa!
      pozdrawiam

      Usuń
  29. Gratuluję motywacji i zapału. Ja dopiero zaczynam swoją przygodę z fit-blogowaniem.
    Pozdrawiam :)
    http://springtoneup.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Trochę późno odpowiadam, ale może ktoś przeczyta ;) Porównując siebie i koleżanki uznaję, że ten obrazek z warzywkami, colą itd. jest nieprawdziwy. W naturze studenckiej leży jedzenie kebabów, popijanie piwem, zamawianie pizzy, bo nie chce się gotować - większość studentek jednak jest szczupła, a wydaje mi się, że wiele z nich nie ćwiczy jakoś specjalnie, jak się ruszają to na imprezach. Natomiast ja pilnująca się z jedzeniem wegetarianka, prawie całkowita abstynentka, anty-słodkie-napoje, czasem ćwicząca, często spacerująca, wyglądam jak wyglądam (a rodzice szczupli o dziwo). Choć ja już faktycznie nie tyję od jakichś 5 lat (ani nie chudnę), to znajomi wcinający kebaby zapijający Colą też nie tyją. Dla przykładu koleżanka - wiem, że nie ćwiczy, bieganie ma zawsze w planie na kiedyś, a chudziutka, choć odżywia się jak opisałam powyżej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do czasu stuknie każdemu po 25 lat i skończy się laba- brzuch urośnie, gorzej będzie stracić już nie wspominam o wykończonym organizmie.

      Usuń
  31. Też myślałam, że to geny, ale wzięłam się w garść i w 3,5 miesiące schudłam z 114 na 64 kg. Serio wszystko jest możliwe.

    OdpowiedzUsuń
  32. jestem z rodziny w której WSZYSTKIE kobiety są w rozmiarze 46+ prawda jest taka, ze w pakiecie mamy marny metabolizm a z pokolenia na pokolenie przekazywane jest podejście "i tak bedziesz gruba" - mając lat 12 zaparłam się, ze nie bede wyglądać jak moja matka, babki, ciotki, kuzynki itd nie, NIE i koniec. oczywiście na dzień dobyr była anoreksja, nie miałam pojęcia o odzywianiu, wiedzialam tylko ze nie chce być gruba wiec momentalnie skończyłam na dożywianiu w szpotalu przy 38kg wagi. wyszłam, zaczełam jeszcze raz, doedukowałam się, poznałam czym jest zdrowie odżywianie, fitness itd - teraz mam 25 lat i od 10 oscyluje między rozmiarem XS a S - wyłącznie dzięki regularnie uprawianym sporcie i uważaniu na to co jem - aaa jeść kocham ;) da się? da się. oczywiście kiedy próbuje przekonywać kogoś z rodziny do sportu czy diety słyszę, że ja przecież od zawsze jestem chuda wiec co ja wiem o otyłości - otóż wiem tyle, że mam wrażenie że odchudzam się od zawsze. nigdy nie zjadłam bez poczucia winy głupich frytek czy czekolady ale jak patrze w lustro to za przeproszeniem w dupie mam te mcdonaldy ;) pozdrawiam, szczególnie tych genetycznie grubych którym sie dupska nie chce ruszyć ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie ogromna motywacja, jednak komentarze nie związane z treścią wpisu będą usuwane.
Chcesz napisać do mnie prywatną wiadomość skontaktuj się ze mną przez facebook www.facebook.com/aktywnezyciemary

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...